georgia241
09.02.12, 20:48
oszukał wraz z żoną (poznali się po naszym rozstaniu) oszukał 142 osoby, ogłaszając upadłość spółki z o.o. W międzyczasie na żonę została założona nowa spółka, która prowadzi taką samą działalność jak ta upadła. I jak tu nie wierzyć w Boską Opatrzność? Gdybym była jego żoną, właśnie bym się rozwodziła. Nie mogłabym korzystać z dóbr, mając świadomość, że ludzie pracowali, nie dostali za to pieniędzy, ich dzieci zostały skrzywdzone.
Chcę wysłać owemu Panu wyrazy rozczarowania, gdyż wierzyłam w niego i uznawałam za dobrego człowieka. Warto? Czy dać sobie spokój?