marnując życie..

10.02.12, 18:06
mam 18 lat. studiuję. czemu marnuje swoje życie? mam takie wieczne poczucie, że ja nic od życia nie mam, nic mi się nie chce, nie mam ochoty widzieć moich znajomych, nie chce wracać do domu. najgorszy mój problem to to, że wiecznie komuś czegoś zazdroszczę,potrafię popłakać się, jeśli widzę, że ktoś robi coś lepszego odemnie, że ktoś np. dzisiaj ma super imprezę a ja jak zwykle siedzę sama...albo się uczę. w dodatku mam bulimię. zaczęło się gdzieś w gimnazjum ale robiłam to bardzo rzadko. teraz jedynie jak wracam do domu mam takie napady, że jestem wykończona. zazwyczaj ten sam schemat, jem, jem, za chwilę mam poczucie, że zjadłam za dużo, że ten ostatni kęs to już za wiele, więc jem ile wlezie, wszystkiego co mi wpadnie w ręce bo i tak wiem, że pójde i to zwrócę.
ja czuje że z moją psychiką jest bardzo źle. mam straszne wahania nastroju. jest dobrze, minie 5 minut jest źle. jestem do tegos topnia wrażliwa, że gdy ktoś powie mi coś przykrego albo nawet nie przykrego! zwróci mi uwagę, ja odbieram to jako atak i znów czuje ten ból w klatce piersiowej, chce mi się płakać, trzęse sie z nerwów. w dodatku nienawidzę siebie, nienawidze swojego ciała nienawidze swojej twarzy, ogólnego wyglądu. podoba mi się facet ale nie zrobie nic w tym kierunku, żeby go zdobyć czy poflirtować, bo się boje panicznie się boje, że pomyśli jak w ogole taki pasztet śmie mi głowę zawracać...koleżanka mi mówi, że ja facetów odstraszam bo się chowam, nie zachęcam ich...

i znowu płacze. nienawidze swojego życia.. nic mnie nie cieszy na prawde kompletnie nic. nikt mnie nie chce, jestem beznadziejna, gruba, brzydka, nie mam ochoty życ. czasami myślę jakby to było gdybym umarła. ciekawe czy ktos by się przejął.
    • mamawojtuska79 Re: marnując życie.. 10.02.12, 18:26
      Proponuje zgłosić się do psychologa. dziewczyno nikt nie jest idealny, a ty chcesz być chodzącym ideałem, tak się nie da. z postu wywnioskowałam że masz strasznie niskie poczucie wartości i olbrzymie kompleksy. Moja rada jest prosta weź się w garść, zacznij pracować nad sobą, idź do psychologa, na terapie i wszystko się ułoży. Pomyśl że na świecie ludzie są w gorszej sytuacji niż ty, mają olbrzymie problemy, zmagają się z tragediami i dramatami, o których nawet tobie się nie śniło. Przed tobą całe życie, masz dopiero 18 lat i wystarczy tylko troszeczkę nad sobą popracować. Życzę większej pogody ducha. Pozdrawiam.
      • k_k_chanel Re: marnując życie.. 10.02.12, 18:33
        myślisz, że się nie staram? ja chce... jest lepiej ale na chwilę. mam takie bariery, staram się myśleć w ten sposób jaki mi porponujesz, ale nie dam rady...zaraz przychodzi myśl, że to bez sensu. z tym ideałem masz racje, zawsze miała wygórowane ambicje. całe liceum swiadectwo z paskiem poszłam na studia techniczne nie majac pojęcia o matematyce i fizyce bo stwierdziłam, ze idąc na filologie(na którą początkowo chciałam) nie będe miała się czym chwalić.... teraz zdałam wszystkie egzaminy ale i tak nie mam satysfakcji bo są osoby, które zdały lepiej. a do pscyhologa nie pójdę, bo nie mam na to pieniedzy a rodzicom się w życiu nie przyznam, że mam bulimię ani tym bardziej nie opowiem im o moich prywatnych osobistych rozterkach.
        • mamawojtuska79 Re: marnując życie.. 10.02.12, 20:02
          Szkoda, bo dobra terapia psychologiczna mogłaby cię postawić na nogi, wiem że bariera finansowa jest trudna do pokonania, ale czasami warto zainwestować w siebie. Pomyśl nad kilkoma pytaniami które ci zadam:
          1) komu chcesz udowodnić że jesteś najlepsza, dla kogo to robisz?
          2) od kiedy zaczęły się z tym problemy, od jakiego wydarzenia, sięgnij przy tym do swojej przeszłości, dzieciństwa.
          3) Co czujesz gdy zrobisz coś co zaspokaja twoje ambicje i jak długo utrzymuje się ten stan,
          Przeanalizuj sobie swoje odpowiedzi na spokojnie. To że nie chcesz rozmawiać ze swoimi rodzicami na temat swoich problemów może oznaczać że nie masz do nich zaufania, bo nie chcesz zniszczyć obrazu idealnej córki, jestem wręcz pewna że to oni poniekąd są przyczyną twojego stanu emocjonalnego w chwili obecnej. Może masz rodzeństwo z którym od dzieciństwa musiałaś rywalizować, a może to właśnie ciebie rodzice obarczyli swoimi niezrealizowanymi ambicjami. Musisz znaleźć punkt od którego wszystko się zaczęło, a potem nad tym popracować. z własnego doświadczenia mogę ci napisać że nikt cię nie będzie bardziej kochał jak będziesz najlepszą studentka na roku. Nie kocha się ludzi za ich osiągnięcia tylko za to jakimi są w środku. Musisz uporać się z tym, otworzyć na ludzi, być bardziej towarzyską osobą a nie siedzieć i płakać, użalać się nad osobą bo jakaś Ania czy Kasia dostała lepszą ocenę z kolokwium. To jest twoje życie, przeżyj je z radością. Ciesz się z tego że studiujesz, z tego że zaliczyłaś sesję (pewnie iluś tam twoich kolegów tego nie zrobiło), wyjdź do ludzi, poznawaj ich, słuchaj o ich problemach, rozmawiaj z nimi. Bądź radosną osobą, niech uśmiech nie schodzi z twoich ust, miej radosny błysk w oku i uwierz mi że wtedy przestaniesz być samotna. Czytając twoje 2 posty odniosłam wrażenie że jesteś bardzo samotną osobą, zamkniętą w sobie a nawet zgorzkniałą, która myśli że jak dosięgnie ideału to coś się zmieni i czeka na to popłakując w pokoju. Trzymam za ciebie kciuki, przemyśl sobie wszystko i działaj, spróbuj jeszcze nad sobą popracować a jeżeli nie będzie poprawy to idź do psychologa. jak będziesz miała dołek to pomyśl sobie że jest ktoś w Polsce kto ci dopinguje a ty jesteś przecież ambitną dziewczyną i nie chcesz zawieźć tej osoby (czyli mnie).
          • k_k_chanel Re: marnując życie.. 10.02.12, 20:34
            możesz mi nie wierzyć, ale trafiłaś w samo sedno... Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź. Jest dokładnie tak jak piszesz. Komu chce udowodnić? Teraz..może to zabrzmi jak z ust zakochanej gimnazjalistki, ale mam na oku kogoś. Tzn może inaczej..zazwyczaj jest ktoś, na kim zawieszam oko i to dla tej osoby tak się staram. czasami też upatrzę sobie taki ideał, jakąś koleżankę, która ma coś, czego ja nie, która jest ładna, ma fajne ciuszki, facetów itp i dążę do tego, żeby być jak ona, śledzę jej facebooka nałogowo, kupuje podobne ubrania itp.

            I tak jak napisałaś, czekam na to, aż coś się zmieni, aż schudnę na przykład wierząc, że gdy to się stanie nastąpi jakiś przełom, będzie dobrze, nabiorę pewności siebie...
            Rodzicom i rodzeństwu też zawsze udowadniam, że muszę być najlepsza. Gdy coś mi nie wychodzi jest to dla mnie tragedia i jest mi okropnie wstyd tylko dlatego, że źle wyszłam w czyichś oczach. Opinia ludzi jest dla mnie ogromnie ważna. Dlatego nie znoszę krytyki, kiedy ktoś mnie krytykuje czuje jakby mi noże wbijał w serce i zaraz się załamuje.
            Co do psychologa to ja czuje i wiem, że go potrzebuję.
            A co do tego, kiedy zaczęło się coś ze mną dziać, to chyba wiem.... juz się nad tym zastanawiałam.
            Jestem najstarszą z rodzeństwa. Kiedy byłam dzieckiem byłam gruba i brzydka. Naśmiewali się ze mnie, słyszałam różne opinie na mój temat od kolegów i koleżanek. Bałam się wychodzić do znajomych, bo bałam się, że znowu ktoś coś o mnie powie w towarzystwie i znów bedzie mi tak bardzo przykro. Raz nawet (to wydarzenie tak bardzo mi się wbiło w pamięć, że w życiu tego nie zapomnę) zagadał do mnie kolega na gg (wtedy jeszcze taka moda: pisanie i zapoznawanie się poprzez ten marny komunikator), pisał ze mną, mówił, ze fajna ze mnie dziewczyna itp. Po czym po paru dniach przyznał, że jaja sobie ze mnie robi(dosłownie tak napisał!!) że jestem największym paszczurem jakiego zna itp itd. świat mi się wtedy zawalił... od tamtej pory jestem taka,... moi znajomi nie mają pojęcia o moich problemach, wg nich jestem otwarta, zawsze chętna do wyjścia, atrakcyjna(bo wysoka, szczupła) i w ogóle mam fajne życie.. nie wiedzą, jak się męcze jak robie wszystko na pokaz.. nie wiem czy chce Ci się to czytać, ale musiałam to z siebie wylać, niestety nie mam nikogo komu mogę się aż tak zwierzyć.. dziękiuje Ci.
            • mamawojtuska79 Re: marnując życie.. 10.02.12, 21:30
              Tak jak pisałam wcześniej trzymam za ciebie kciuki i myślę że ci się uda, bo znasz źródło i mechanizm swoich problemów a to jest połowa drogi do sukcesu. Sama napisałaś że jesteś teraz atrakcyjną osobą, szczupłą, wysoką, ale w środku pewnie nadal się czujesz grubą brzydką nastolatką którą jakiś pryszczaty młokos nazwał paszczurem. Wyrzuć to z siebie, nie napiszę żebyś o tym zapomniała bo takich sytuacji trudno zapomnieć ale stań sobie przed lustrem, popatrz na siebie i powiedz 'od tamtego zdarzenia minęło kilka lat, jestem teraz ładna, atrakcyjna, tamtej nastolatki nie ma, jestem ja - dojrzała młoda kobieta, która ma gdzieś co mówią o niej inni". Zacznij żyć dla siebie nie dla innych, dlaczego to Ty masz wszystko robić by wzbudzić akceptację innych niech właśnie inni robią wszystko by zostać zaakceptowanym przez Ciebie. Jesteś jeszcze bardzo młoda właściwie życie jest dopiero przed Tobą, musisz pokonać swoje słabości, uporać się z przeszłością bo z każdym miesiącem, rokiem trudniej ci będzie być aktorem przez te kilkanaście godzin dziennie z ciągłym kontrolowaniem własnego zachowania, gestykulacji, artykułowania, a także obserwowania jak na twoją grę reaguje otoczenie. Każdy aktor potrzebuje widzów a ty swoich widzów wciągasz w swoją grę, są Oni twoim planem filmowym, wydaje ci się że jesteś reżyserem tego filmu a tak na serio reżyserem są twoje kompleksy, zahamowania, i ta mała gruba nastolatka która siedzi w tobie. Kiedyś to wszystko może runąć i skończy się to załamaniem nerwowym w najlepszym wypadku.
              Jestem sporo starsza od Ciebie i mam bogaty wachlarz doświadczeń życiowym, którymi mogłabym obdarować niejedną osobę (starczyłoby na kilka żyć), wielokrotnie było mi bardzo ciężko (wystarczy wejść na bloga) i wiesz co pomagało najbardziej - otóż rozmawianie o tym co mnie dręczy, dlatego nabierz zaufania do otoczenia, do bliskich ci osób, porozmawiaj szczerze z rodzicami, oni też będą chcieli ci pomóc, zobaczysz.
              • k_k_chanel Re: marnując życie.. 10.02.12, 22:06
                dzięki ogromne, miło mi, że zainteresowałaś się moją sytuacją.
                ps. Podziwiam Twoją siłę. Dużo przeszłaś...
                Buziaki dla Wojtusia- śliczny chłopiec:)
        • Gość: @ więc nie marnuj tylko je zmień IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.02.12, 16:21
          tobie potrzebny dobry lekarz psychiatra a on jest bezpłatny na NFZ.Skieruje na pewno też do psychologa. Nie oburzaj się na mnie ale to jedyne wyjście dla ciebie. Bulimia jak i anoreksja jest poważną chorobą i zabierz się za leczenie póki czas, bo może być za późno.Samo nic nie przejdzie a będzie się pogarszać.Trzeba dokopać się do przyczyny a to będzie początek twojego nowego życia. Powodzenia.
Pełna wersja