czarnulka_5
12.02.12, 17:43
Zaczne od tego ze jestem osoba bardzo impulsywna i teraz zastanawiam sie ze moglam to jednak przemyslec. Znamy sie od pol roku. Na poczatku wiadomo bylo wszystko ok, potem pojawily sie problemy. Zaczelo mi glownie przeszkadzac ze nigdy nie mial czasu dla mnie.
Wlasciwie nigdy nie wychodzilismy, jezeli juz to bardzo rzadko.
Nasze spotkania to 1-2 razy w tyg i glownie wygladaly tak ze przyjezdzal do mnie wieczorem, kolacja, lozko, sniadanie i koniec. Staram sie rozumiec ze duzo pracuje i nie ma czasu.
Ale ostatnio nie wytrzymalam. Przyjechal do mnie wieczorem, zjedlismy kolacje, poszlismy spac, a on budzi mnie o 3 i mowi ze nie moze spac i zebysmy pojechali gdzies do klubu.
Bylam rozespana i powiedzialam ze nie mam ochoty o tej godz.
Myslalam ze zrozumie i zostanie ze mna tym bardziej ze malo czasu spedzamy razem.
A on zadzwonil po taksowke ubral sie i pojechal.
Z wrazenia nie moglam wydusic slowa. Napisalam mu wiec zeby wiecej juz sie ze mna nie kontaktowal bo to nie ma sensu.
Dodam ze mamy oboje po 30, oboje po rozwodach i mielismy w planach wspolne mieszkanie.
Czy dobrze zrobilam? Nie wiem, ale bylo mi po prostu przykro. Jak byscie postapili na moim miejscu?