niebi-eska5
12.02.12, 22:32
Witam,
Mam trudną sytuację rodzinną i niestety sobie z nią nie radzę. Dlatego będę wdzięczna za opinie i sugestie.
Sprawa dotyczy moich relacji z rodzicami i siostrą (młodsza o 6 lat). Od trzech lat jestem mężatką i mieszkam z mężem w innym mieście niż moja rodzina. Dzieli nas 350 km i widujemy się około raz w miesiącu. Moja sytuacja polega na tym, że od trzech lat pracuję zawodowo i moja sytuacja finansowa jest lepsza niż moich rodziców (siostra mieszka z rodzicami). Jesteśmy z mężem od początku bardzo samodzielni, rodzina wogóle w niczym nam nie pomagała. Kupiliśmy również mieszkanie (z trudem) i nikt nam w tym nie pomagał. Moi rodzice uznali że "tak mi się świetnie wiedzie" że wogóle się nie interesują moim życiem. Nawet do mnie nie dzwonią, bo uważają że "ja mam więcej pieniędzy" więc niech ja dzwonię. Nie zwracają uwagi na to, że z mężem dorabiamy się od totalnego zera. Nawet zaczynaliśmy na długach. Rozpoczeliśmy życie w obcym mieście, bez niczyjej pomocy. Prace zdobyliśmy sami, bez żadnych układów czy też znajomości. Nasz status społeczny jest oczywiście w tym momencie zupełnie średni, nie jesteśmy ludzmi bogatymi. Od początku swojej pracy zawsze pamietałam o rodzinie, prezenty, pieniądze itp. Naprawdę się poświęcałam dla nich. A oni wciąż mają wobec mnie taką dziwną postawę. Nie mówiąc o tym, że wciąż mam taki strach przed tym żeby gdziekolwiek się wybrać na wakacje czy też ferie, bo się na mnie obrażą. Najbardziej boli mnie ich brak zainteresowania moim życiem. Wogóle nie pytają co u mnie, co w pracy. Nawet nie mogę z nimi porozmawiać o planach na przyszłość itp. Dodam że moja rodzina nie jest uboga. Rodzice nie mają wykształcenia wyższego, ale są bardzo zaradni i w domu jest wszystko co trzeba.
Mam poczucie że zaangażowanie i energia płyną tylko ode mnie w ich stronę, a oni przyjeli postawę obojętną wręcz roszczeniową. Nie mówiac o mojej siostrze, która całe życie bez skrupułów mnie wykorzystywała. Dopiero jak się wyprowadziłam i zobaczyła że zamierzam w końcy życ swoim życiem, to troche sie zmieniła na korzyść.
Obecnie czuje sie samotna, bo nie mam z kim porozmawiac o swoim zyciu, ciagle jak dzwonie (bo jak ja nie zadzwonie to rodzina tego nie zrobi) to wysłuchuje litanie co u nich. A o mnie nie pytają wogóle.
Macie podobne doświadczenia? Jak sobie radzicie?
Pozdrawiam.