Ja,mój M i inna kobieta

17.02.12, 18:17
Dziewczyny, piszę i tu, pisałam i gdzieś indziej.... Mój facet wysyła po kryjomu smsy do swojej koleżanki, do którejś kiedyś startował, ona go nie chciała. Przechwyciłam kilka z nich i brzmiało to tak... wysłał jej walentynkę smsową, standardowa, ona w swoim napisała "To więcej nie wysyłaj" a w jego smsach to, że "nie tak łatwo tak szybko się odkochać i że widocznie tak musi być" a 2 "ty nie chciałaś :( ". Nie wie że przeczytałam, ale napomniałam coś ogólnie o niej, przy innej okazji wykasował wszystkie wiadomości. Mówi sporo o przyszłości ze mną... ale co dziwne mówi też że nie można się odkochać ale można zakochać się na nowo, coś czuję, że jest to powiązane z tymi smsami. Wcześniej też wyciszał telefon jak ona pisała i też parę miesięcy temu napisał coś takiego - "pomarzyć zawsze można"...
Mieszkamy razem i co do fizycznej zdrady ... póki co nie ma takiej możliwości ale ... jeździ do swojego kolegi często, więc i ją widzi - siostra... Jestem po 30 a on ma 4 dychy. Stwierdził, że nie obchodzi go gdzie ja pisze i strzeże swojego... kiepsko, póki co....
    • chyba.ze Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:21
      Mój facet wysyła po kryjom
      > u smsy do swojej koleżanki,

      Nic więcej nie trzeba dodawać- powinno ci to dać do myślenia.
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:47
        nie wiem co mam mu powiedzieć ? Kochanie czytałam Twoje smsy???? Wtedy będzie się lepiej krył. Póki co mam okazję go poobserwować, choć to bardzo boli. Coś się w nim ruszyło po ogólnej rozmowie o niej, wspominałam że mam przeczucia co do niej, że ona i on, że jest coś na "łączu" ... kobiety... jak mój facet się rozwrzeszczał, że nigdy nie widziałam go takim wściekłym.
        • ka-mi-la789 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:40
          > nie wiem co mam mu powiedzieć

          Ja na twoim miejscu powiedziałabym "pa, pa". W ogóle, doktorat można by napisać na temat kurczowego wpijania się lasek zębami i pazurami w chłopów, którzy wyraźnie mają ich w odbycie. Jakaś epidemia masochizmu, cy cuś?
          • alpepe Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:51
            do tego nie w związku małżeńskim i bez wspólnego drobiazgu.
            • ka-mi-la789 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:57
              Mnie nawet związek i drobiazg (gdybym nawet w ataku szaleństwa zdecydowała się na jedno i drugie) nie przeszkodziłby w zasunięciu chamowi kopa. Ale ja wredna i podła jestem.
        • policjawkrainieczarow Re: Ja,mój M i inna kobieta 20.02.12, 16:09
          kk-666 napisała:

          > nie wiem co mam mu powiedzieć ? Kochanie czytałam Twoje smsy???

          otworz te sms-y, wrecz mu telefon i popros, zeby na glos przeczytal to, co powysylal.
          • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 17:33
            policjawkrainieczarow napisała:

            > kk-666 napisała:
            >
            > > nie wiem co mam mu powiedzieć ? Kochanie czytałam Twoje smsy???
            >
            > otworz te sms-y, wrecz mu telefon i popros, zeby na glos przeczytal to, co powy
            > sylal.
            >
            Pokasował smsy jak dałam zaczęłam delikatnie mówić o tej dziewczynie i powoływać się na "intuicję", później zerknęłam znowu i wszystkie wiadomości zniknęły... ale ... szczątkowe - tych co nie było wcześniej w nadawczej były w raportach doręczeń :-P i tu sprawa się rypła. Póki co nie widzę by coś wysyłał. Kocham go, ale jeśli jakiekolwiek smsy do niej wykraczające poza koleżeństwo pojawią się to będzie baaardzo długa rozmowa. Z takiego powodu nie mogłabym przekreślić związku, chyba że będzie notoryczne kłamstwo i ukrywanie. Poczekamy zobaczymy. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
            • ka-mi-la789 Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 17:56
              > Z takiego powodu nie mogłabym przekreślić związku,

              Ty nie mogłabyś przekreślić? To on to zrobił.
              • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 18:01
                Kamilo, trzeba pamiętać - ona gokocha!
                • ka-mi-la789 Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 22:26
                  Aaa, no tak, gokochanie - najpowszechniejsze wśród kobiet zaburzenie psychiczne.
                  • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 22:29
                    Niestety. Odbiera rozum, godność, zdrowy rozsądek, pieniądze, czasem resztę zdrowia psychicznego i fizycznego.
    • alpepe Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:27
      Wiesz jak ja to widzę? Jak policzek dla ciebie. Nie jest ważne, czy w końcu doszło do zdrady, ale chodzi o brak cywilnej odwagi u tego pana. To jest tak, jakbyś była jakąś zapchajdziurą, kimś bez znaczenia. A przecież to nieprawda. Jesteś osobą, która kogoś może uszczęśliwiać każdego dnia swoją obecnością. Przecież co sobie myśli ta pani i ten kolega o tobie? Widzą, że ten pajac cię nie szanuje nic a nic, robi z ciebie głupka.
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:52
        Masz rację jest to cios nie tylko w policzek ale i w serce, on ostatnio zrobił się dla mnie bardziej czuły, jeszcze nigdy taki nie był, moja babska intuicja podpowiada mi że coś jest na rzeczy. On twierdzi, że między nią a nim nigdy nic nie będzie... biorę go pod włos i mówię, że jakby doszło do ślubu cywilnego to nie życzę sobie jej na nim - wiem podła jestem, a on pyta za co jej tak nienawidzę... Nic do niej nie mam i widzę, że to mój facet pierwszy wysyła jej wiadomości a ona tylko odpowiada. Parę razy miałam okazję ją obserwować i przy mnie zachowuje się jak dzikie zwierzątko, dosłownie jak dzikus - ma dziecko i jest pod trzydziestkę więc tym bardziej to dziwne. Mój mężczyzna jak jedzie do "kolegi" to mnie nie bierze. Byłam 2-3 razy raptem.
    • lew_ Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:29
      Alpepe ,ponoc sie rozwodzisz z Twoim ukochanym mezem??:)
      • alpepe Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:48
        on też nie może w to uwierzyć i stara się mi przypodobać, bym zmieniła zdanie.
        • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:55
          też jestem po rozwodzie i wiem że nie warto zmieniać zdania już nie ważne o co chodzi, bo skoro taka zrodziła się w sercu to był nie błahy powód. Przyznam, że rozwód to bardzo traumatyczne przeżycie.
        • lew_ Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:35
          alpepe napisała:

          > on też nie może w to uwierzyć i stara się mi przypodobać, bym zmieniła zdanie.
          A mieszkacie dalej w jenym mieszkaniu??:) moj boze:)
          • alpepe Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:50
            On czasem nocuje, ale generalnie go wywaliłam do kupionej specjalnie kawalerki.
            • dziewczyna_rzeznika A co 18.02.12, 19:44
              z Twoją wiarą? Co z sakramentami? Planujecie unieważnić małżeństwo?
              • alpepe Re: A co 19.02.12, 15:52
                rozwód nie jest grzechem.
                • dziewczyna_rzeznika Re: A co 20.02.12, 18:38
                  alpepe napisała:

                  > rozwód nie jest grzechem.

                  No nie jest, ale jak dalej sobie to wszystko wyobrażasz? Przecież według zasad KK bez unieważnionego małżeństwa, nie możesz wejść w żaden związek. Tzn. możesz ale wtedy będziesz żyła " w grzechu". No, chyba że będziesz do śmierci żyć jak mniszka.
                  • alpepe Re: A co 20.02.12, 19:41
                    Zobaczy się w praniu.
                    • dziewczyna_rzeznika Re: A co 21.02.12, 21:46
                      alpepe napisała:

                      > Zobaczy się w praniu.

                      Wiesz, alpepe, mimo że kiedyś na mnie najechałaś, w sytuacji, gdy stanęłam przed podobnym problemem ( mój ukochany jest po rozwodzie, jak go poznałam, byłam b. praktykująca i wtedy przejrzałam na oczy, nigdy w życiu żadna osoba, ani instytucja mnie tak nie zawiodła jak Kościół, któremu służyłam praktycznie przez lata swojej młodości), to współczuję Ci. Wiem, że to b. trudna sytuacja, więc trzymam kciuki i mam nadzieję, że "nie dasz się zwariować" i unieszczęśliwić do końca życia. Serio, serio to piszę. Trzymaj się.
                      • alpepe Re: A co 21.02.12, 22:25
                        nie ma sprawy, ja się od instytucji nie spodziewam wiele.
                • wersja_robocza Re: A co 20.02.12, 19:53
                  alpepe napisała:

                  > rozwód nie jest grzechem.

                  A nierozerwalność małżeństwa?
                  • alpepe Re: A co 21.02.12, 22:23
                    w świetle KRK będę nadal mężatką.
    • georgia241 Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 18:57
      Na początek zmień paskudny nick a zaraz potem zmień faceta.
    • lonely.stoner Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:16
      facet gdyby tylko mial okazje i dostal szanse u tej 'swojej kolezanki' to by skorzystal bez mrugniecia okiem. Nie wiem co jest nie tak ze wspolczesnymi ludzmi???
    • amanda-lear Nosz kur.na mac 17.02.12, 19:22
      Baby, czemu sledzicie swoich facetow do tego stopnia ze sprawdzacie im notorycznie sms-y???
      Wiecie, ze istnieje cos takiego jak tajemnica korespondencji? Zgodze sie ze moze zastanowic chowanie komorki, haslowanie jej, odbieranie na osobnosci i obserwacja deliwkwenta moze powiedzmy doprowadzic do podejrzenia graniczacego z pewnoscia, ze cos jest na rzeczy.
      Niemniej o ile raz sie dowiecie ze gosciu jest nielojalny to kolejnych sms-ow, maili, itp nie trzeba. Trzeba natomiast spakowac walizke, wystawic za drzwi z bilecikiem: za rok mojej nastepczyni przesle wiazanke kwiatow, o ile z toba wytrzyma.
      • ka-mi-la789 Re: Nosz kur.na mac 17.02.12, 19:43
        amanda-lear napisała:

        > Baby, czemu sledzicie swoich facetow do tego stopnia ze sprawdzacie im notorycz
        > nie sms-y???
        > Niemniej o ile raz sie dowiecie ze gosciu jest nielojalny

        Żeby się dowiedzieć, to chociaż jeden esemes przeczytać trzeba (albo mail, albo GG).
        • amanda-lear Re: Nosz kur.na mac 17.02.12, 20:05
          Mowie: notorycznie czyli stale;)
          Autorka przyznaje sie do tego. Exowi kiedys o 2 w nocy przyszedl sms, wczesniej ukrywal pod poduszka swoj "sprzet", odbieral w ubikacji. Jakims dziwnym trafem wtedy nie ukryl...chory chyba byl;) Mi wystarczyl ten jeden raz.
          Oswiecenie i eureka...Od tamtej pory wiem ze lojalnosc nie dotyczy tylko kobiet ze lojalnosc musi byc obustronna. Czy sie wstydze? Tak. Nigdy wczesniej i nigdy pozniej nikomu nie naruszalam prywatnosci.
          • kora3 Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 20:45
            Ja jestem kobietą nie sprawdzającą maili, komórek, ani czy naprawde jest tam gdzie mówi:) I zawsze taką byłam.

            Kilka lat temu, kiedy po nieudanym (nie zpowodu zdrady) małżeństwie weszłam w nowy zwiazek nawet dp głowy mi to nie przyszło. Miałam pełne zaufanie do swego ówczesnego faceta. Przyjechałam do jego miasta, poznałam znajomych, ludzi z jego pracy. Ma takiego kolege, który lubi słac hecne smysy wieczorem, zaśmiewqalismy sie z tego do łez kiedyś.

            Było w porzadku, tylko jakby jakiś taki cień ...zamyslenia z jego strony itd. ale nie zwracałam uwagi. Nie zwracałam też na to, ze smysów wieczorem przychodzi krocie, ale już mi ich nie pokazuje, jak to kolega jaja se robi. Ani na to, ze jakoś tak nerwowo reaguje, jak chce skorzystac z jego komórki (zeby np. poszukać nr do kogoś, do kogo ja w swojej nie mam, czeste z obu stron, pracujemy w tym samym zawodzie wymagającym posiadania wielu kontaktów). Wszystko to uswiadomiłam sobie post factum.

            A fakty były takie, ze zdradzał mnie z kolezanką z pracy (słodką dla mnie jak mód mimo niespecjaklnej checi na blizszą znajomosc z mojej strony). Wiedzieli o tym wszyscy, dosłownie wszyscy z jego pracy, ludzie, którzy mnie znali, udawali, ze b. lubią itd. Musieli mieć niezły ubaw ze mnie i jej meza jak spotykalismy sie w tym skłądzie +ludzie z jego pracy z połowkami na imprezach.

            Nic się specjalnie nie działo źle miedzy nami. On nadal był czuły, opiekuńczy, nie było kłotni jakiś. Prawda była taka, ze nie miał zamiaru być z kolezanką na stałe, miała meza i dzieci. Ot wdał się we flirt, potem w romans, ale rozwalac ani swego zwiazku ze mną, ani jej małzeństwa nie chciał. Nie, nie wybielam eksa. NApisala mi to ta kobieta. Liczyła, ze w końcu on mi powie, ze jest z nią, ona mezowi, stworza coś razem. Ale on słyszeć o tym nie chcial. Liczyła, ze sama sie domysle, pośledze, dowiem się itd.albo ktoś mi powie z otoczenia. Ale tak sie nie stało.

            Wziełą zatem sprawy w swoje rece i napisała mi mail i wysłałaich korespondencje. W kazdym razie te czesc nie pozostawiającą wątpliwosci jaki sie sprawy miedzy nimi mają. Poczułam sie magaupokorzona. Nie tylko dlatego,z e mnie faxcet zdradził i to facet, któremu ugfałam jak zadnemu innemu. Takze dlatego, ze dałąm się ograć jak małe dziecko. :)

            Gdybym zwróciła uwagę na to chowanie komórki, zamykanie gg i maila nagle, na te dziesiatki wieczornych smysów, które przychodza i jakoś już nie pokazuje mi jakie to bzdury kolega pisze itd. Przecież to widzialam. Mogłąm sie dowiedziec sama, wczesniej...

            Pewnie finał byłby taki sam jak był po jej mailu. Czyli rozstanie. Ale chyba czułabym się lepiej. Byłabym rogaczką :) ale nie idiotką.

            Tak czy owak. Nie sprawdzam obecnemu facetowi maila, ani komórki, nie sprawdzam czy pojechał tam, gdzie mówi, ze jedzie (choić tu akurat mam taką mozliwosc:)), ale gdybym nabrała podejrzeń co do jego prawdomównosci - to raczej sprawdziłabym.
            Jesli chodzi o wyjazdy, których jest sporo nie budza mych podejrzeń:) kilka razy potwierdziła sie prawdomówniosc mego faceta bez sprawdzania, przez czysty przypadek. Komórek nie kryje, kompa też nie. Nie mam powodu nie ufać, a nie przenosze swego doswiadczenia z poprzedniego zwiazku na ten. Ale pamietam, jak było w tamtym i dlatego pewnie widzac teraz jakieś sygnały, sprawdziłąbym. ?Niekoiniecznie musoałabym grzebać w komórce czy mailu, mam inne moizliwosci. Ale przyznaję ogólnie - nie wykluczam, ze sprawdziałabym. Bo zbyt duze zaufanie w poprzednim zwiazku kosztowało mnie naprawde sporo emocjonalnie. Lepiej wiedzieć wczesniej i wczesniej powiedzieć "papa".
            • six_a Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 20:49
              jesusmaria, jak Ty dajesz radę to pisać?
              • kora3 Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 20:54
                a jaki problem masz Sixo? Nie dajesz rady czytać? Nie czytaj - post nie był do Ciebie na co chociazby wskazuje tytuł jego:)

                Wiesz, aj obracam sie w towarzystwie ludzi, którzy rozumieją zdania dłuzsze niż mające trzy wyrazy, w kazdym razie prywatnie. Moze niesłusznie przenosze to przyzwyczajenie na forum:)
                • six_a Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 21:06
                  nie o to chodzi, chociaż o to też. walisz tyle literówek, to przynajmniej byś się streszczała albo coś. trochę szacunku dla czytelników, nie?
                  ale nie, polityka zeeeero szacunku.
                  • kora3 Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 21:18
                    nie bede 1500 raz wyjasniac genezy mych literówek - mozesz mnie wygasic i po problemie :)
                    • six_a Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 21:21
                      oczywiście, kit to kit i nie wymaga wyjaśnień. cały świat daje radę, tylko Ty masz genezę.

                      i nie będę nikogo wygaszać. ale podziwiam postawę z cyklu mam was w dupie, ale to wy mnie wygaście. sama się wygaś :)
                      • kora3 :) nt 17.02.12, 21:24

                        • six_a Re: :) nt 17.02.12, 21:25
                          o widzisz, krótko i treściwie:)
            • amanda-lear Re: Wiesz co Amando?:) 17.02.12, 21:26
              Zgadzam sie co do upokorzenia. To upokarzajace wiedziec ze ktos z kim jestes traktuje cie jak idiotke, ktorej nie warto powiedziec prawdy.
              Pamietam, ze jak mu powiedzialam o tym wiechciu dla nastepczyni byl wsciekly. Juz z nia nie jest. Pierwszej rocznicy nie doczekali;)
              • kora3 ja tam z moim ekspartnerem 17.02.12, 21:41
                jestem w dosc przyjacielskich stosunkach. Ogólnie poza tą wpadką nigdy mnie nie zwiód w sensie jako kumpel, a zanim byliśmy parą byliśmy dobrymi znajomym,i (choć wówczas na odległosc). Nie twierdzę, ze nie było mojej winy w tym, ze choć nie na ostro, ale wpadliśmy w kryzys. Za długo by pisac dlaczego tak sie stało a i nie na temat tu byłoby:) W kazdym razie wyciągnełam wnioski z tej sytuacji, nie tylko co do ś;epego zaufania, ale takze co do swego własnego postepowania w zwiazku. Przydało się:)

                Ale mimo jego starań, takich naprawde nie umiałam wybaczyć i chyba jak teraz to oceniam, to nie tylko samej zdrady, ale takze oszustwa i robienia ze mnie idiotki. Kiedyś moja kolezanka powiedziała mi, ze przedłozyłam dume nad miłosc wtedy. Moze tak to widziała, ale to wg mnie, nieprawda. Nie szło o dume, a o utrate zaufania w sensie damsko-meskim. Nie umiem być w zwiazku bez zaufania na kazdym polu. Z moim eksfacetem jest tak, ze ufam mu na wszystkich innych plach: finansowym, zawodowym, towarzyskim. Wiem, moze sie to wydawać dziwne, ale on na tych polach, nawet zdradzajac mnie, nigdy mnie nie zawiódł, takze po rozstaniu. Jest też człowiekiem na którego mogę liczyć w jakiś trudnych sytuacjach (on na mnie też). Ogólnie go lubię, mamy podobne poczucie humoru, zainteresowania i jako kumple zgadzamy sie zwykle w 100 proc.:)

                Chociaz bardzo przeżyłam tamtą sytuację (nieporównywalne to było z rozwodem, który niektórzy okreslają jako megatraumę:)) w sumie uwazam, ze to kolejne doswiadczenie, które mnie czegoś o sobie i innych nauczyło.
            • kk-666 Re: Wiesz co Amando?:) 18.02.12, 14:36
              Kora nie sprawdzałabym mu komórki choć jestem wścibska jak licho gdybym nie miała podejrzeń, że coś jest nie tak. mam też przykre doświadczenia z przeszłości, w którym poprzedni faceci robili mnie w wała, a w zasadzie im się wydawało, że nic nie wiedziałam, ale musiałam mieć 100% dowody, żeby wypalić wprost że wiem o zdradzie, tutaj tych dowodów jest stanowczo za mało, mój facet zdaje sobie sprawę, że jak mnie w jak mnie zdradzi to się rozstaniemy. On twierdzi, że pisze z "jakąś koleżanką" i że to są żarty, niestety nic w tym śmiesznego nie widzę. Poczekam... popatrzę... i tak pilnuję go jak cerber, ale on o tym nie wie :-P - nie nie używam żadnych nowinek technicznych z wyjątkiem wyczulonej intuicji.
              Jeśli zdołam przechwycić jeszcze kilka dwuznacznie brzmiących smsów, to porozmawiam sobie z tą koleżanką - mieszka parę domków dalej od nas. Co wy na to? Któregoś razu gdy spał gadałam z nią przez smsy z jego komórki i wiem że ona w 100% jest oki - nie domysliła się że to ja z nią gadałam, pisałam w jego stylu... wiem wredne babsko ze mnie jednak o tym fakcie powiedziałam mu na drugi dzień, więc nie czuję się jakoś specjalnie beeeee.
              • kora3 Oj typowa z Ciebie baba KK:) 18.02.12, 15:17
                nie ze złosliwie, ale ... Reagujesz, jak 95 proc. kobiet w podobnej sytuacji - chcesz wiedziec wiecej o "tej drugiej", pogadać z nią itd. Proste mam pytaniue: PO CO? W jakim celu?

                Zwykle takie rozmowy nie mają sensu, z wyjątkiem sytuacji, gdy trafisz na sytuację, gdy babce chłop nie powiedział, ze z kimś jest, tylko, ze wolny, a ona porzadna i na tyle jeszcze niezaangazowana i z jajami, ze go sobie odpuści. Zwykle jednak bywa tak, ze kochanka wie, ze jest kochanką i wcale jej nie obchodzi, to, ze gosc zajety, a jesli go o coś molewstuje, to zeby odszedł od tamtej, powiedział jej o nowym zwiazku itp. Po co rozmawiac w takiej sytuacji, jesli to i tak nic nie da poza upokorzeniem?

                Ty sytuacja jest jeszcze inna - panna Twego chłopiska nie chce najwyraźniej, co daje mu jasno do zrozumienia. Porozmawiasz z nią i co? Powiesz: prosze coś zrobić? Co am zrobić? Goasc za nią latał, jak był sam, lata jak jest z Tobą, cały czas bezskutecznie, dziewczyna mu nie czyni nadziei na zmiane jego statusu u niej ...Ma mu przetłumaczyć, ze ma teraz kochać Ciebie? Serio pytam, bo nie wiem ...


                Przepraszam, ale powiem wprost: dla mnie taki "zwiazek" nie ma sensu- gosc podkochujący się w innej + zazdrosna i pilnująca go kobieta. Chory układ.
              • raohszana Re: Wiesz co Amando?:) 18.02.12, 20:01
                Ty masz pięć lat, że do niej będziesz startować i łopatką po głowie lutniesz czy jak?
      • alpepe Re: Nosz kur.na mac 17.02.12, 19:49
        a to jest akurat prosta sprawa, czasem wychodzą różne sprawy przez przypadek. Poza tym b. często jest tak, że ktoś robi z ciebie głupią babę, wariatkę, czepia się ciebie, a ty nie wiesz, co jest na rzeczy. Wtedy takie przetrzepanie komórki, szczególnie jeśli się wcześniej tego nie zwykło robić w poszanowaniu prywatności własnego partnera, jest zbawienne. Alleluja, jestem zdrowa!
        • amanda-lear Re: Nosz kur.na mac 17.02.12, 20:12
          Ozdrowialas?? Witaj w klubie;)
          Ja okuliste odwiedzam juz nie z powodu zacmy;)
          • alpepe Re: Nosz kur.na mac 17.02.12, 20:14
            oj nie, nie piszę akurat o moich doświadczeniach par tout.
    • six_a Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 19:41
      powiedz mu, że to czytasz i już nie będzie po kryjomu.
      pomogłam?
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 11:54
        jak powiem to będzie się lepiej ukrywał ,może to przejściowe, bo fakt faktem coraz rzadziej piszą i miał okazje by skorzystać by smalić cholewki do niej, w grudniu rozstaliśmy się na miesiąc... jakby oboje chcieli to w sumie byliby razem, po co mieliby się "bawić" w smsy. on stwierdził, że ona jest za bardzo dziecinna i fochliwa i między nimi i tak by nic nie było.
        • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:05
          A rozstawanie na miesiąc nie jest dziecinne i fochliwe? :D
          Ja to się zawsze czegoś ciekawego z foruma dowiem :D
        • six_a Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:10
          no widzisz, do życia wystarcza Ci złudne poczucie kontrolowania pana partnera.
          nie chcę Cię martwić, ale z czasem będziesz musiała rozszerzyć kontrolę, bo przecież nie tylko smsy służą do komunikacji, prawda?
          że też się ludziom chce tak bawić.
    • kora3 Masz dwa rozsądne wyjscia 17.02.12, 19:53
      Pierwsze, które ja bym wybrała pewnie - skreslić faceta i czesc.

      I drugie, które daje szanse na postawienie sprawy jasno - albo ona, albo Ty. Co wyniknie - nwie wiem, ale póki co sytuacja jest taka: gosc jest zafascynoiwany tą babką, całkiem realną, nie jakąs aktorką, czy inną osobą publiczną, z którą nie ma stycznosci. Babka go nie chce, a jego to kreci. Z Tobą jest mu bezpiecznie, wygodnie i nie chce tego zmieniać, bo szans na bycie z tamtą nie ma i tak.

      Robisz podstawowy błąd rozwijając o niej temat. Jakikolwiek. Twoje uwagoi na jej temat sprawiają, ze bierze ją w obronę i jeszcze bardziej idealizuje: wszak niwewinnej osoby podobno nienawidzisz. Tak po prawdzoie, to dziewczyna nic nie winna, tak wygląda z Twego opisu. Nie odpisuje jakoś zachecająco Twemu facetowi, raczej rzekłabym, ze opryskliwie. Jesli ktoś tu zasługuje na Twą złosc to on - jest z Tobą w powaznym zwiazku (współne mieszkanie) a nadal smali cholewki do niej.

      Jesli nie chcesz zrywać z jakichś przyczyn zagraj jego kartami. Pokaz mu, ze moze Cię stracić. Niech jego uwaga skupi sie na Tobie, nie na niej. Jak ? Prosto. Stań sie bardziej tajemnicza:) Nie opowiadaj mu np. coś robiła przez cały dzień. Po pracy umów sie z kolegą:) Nie masz takowego pod reką nieznanego mu? To z kolezanka, ale nie spowiadaj sie gdzie z kim byłaś. Za to zadbaj o siebie bardziej (nie mówie ze nie dbasz, chodzi o nową fryzure, zmiane makijazu, seksowniejsze ciuszki itp.) - wiecej milcz niż mów, tela noś przy sobie. Nie masz na podoredziu adoratora, z którym popiszesz? Popros kolezankę, siostre, kumpla, zeby do Ciebie wysyłał smysy. Jak gosc zapyta - powiedz , ze to nic waznego.
      Odstaw go trochę seksualnie. Wiem, jak Ty odstawisz pójdzie do niej. :) Prawda jest taka, ze i tak chce pójśc, a też akurat tu taka, ze ona go nie chce. Ty jesteś na wyciągniecie dłoni, wiec przestań być. Wiem, niskie sztuczki, ale jesli coś ma podziałąć, to tylko to podziała. Jesli gosc poczuje, ze mu sie wymykasz dokona wartosciowania, czy zalezy mu na Tobie, czy na niej na serio. Teraz w niej moze soie podkochiwac, a przy Tobie ma bezpieczne "gniazdko".

      Płącze, kłotnie, histerie i "obrzydzanie mu" babki nic nie da, tylko pogorszy sytuację. Zrobisz, jak uważasz:)
      • kk-666 Re: Masz dwa rozsądne wyjscia 18.02.12, 11:52
        Kora ależ ja go trzymam na dystans, i kuszę i ktoś pisze do mnie a on nic. Nawet drgnie tylko w żartach podśmiechuje się że pisze jakiś amant. Zapytałam tak żeby romantyczniej zabrzmiało czy walczyłby o mnie a on jak się nie podoba to do innego. Przyznam, że on jest mistrzem czarnego humoru i nie zawsze wiadomo kiedy mówi poważnie a kiedy żartuje.
        • kora3 to albo mu nie zalezy na tobie 18.02.12, 15:20
          albo za mało wzbydzasz jego zazdrosc i domysla sie ze to gra. Jesteś odeń zalezna jakoś (poza emocjami) jesli nie - czym predzej to zakończ.
        • raohszana Re: Masz dwa rozsądne wyjscia 18.02.12, 20:15
          I Ty się jeszcze nie domyśliłaś, że on ma Cię gdzieś, ale mu wygodnie z zainteresowaną nim lalą? Odpornaś na wiedzę.
    • moonogamistka Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 20:14
      Chcesz byc kobieta, z ktora jest facet, bo nie moze miec tej ktorej pragnie??
      Naprawde to Ci wystarcza?
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 11:49
        nie wiem jak to jest do końca z nim i nią. Nie pisze co dzień, są to sporadyczne smsy, ale mnie denerwują i w jakiś sposób ranią. Jednak dziwne by było przekreślać faceta tylko z powodu smsów, nie mam żadnych innych dowodów. Przyszedł mi na myśl taki scenariusz tych smsów bo 2 od niej było wykasowane.
        - napisał walentynkę - neutralna dość
        -ona odpisała prawdopodobnie że : Mogłeś być ze mną
        -on "ty nie chciałaś"
        -ona "to nie wysyłaj mi"
        -on: że "trudno odkochać się na zawołanie ale widocznie tak musi być"

        i cisza po tym...
        nie napisał. dziś go nie ma w domu więc prawdopodobne że na wyjeździe coś do niej naskrobie
        • moonogamistka Re: Ja,mój M i inna kobieta 20.02.12, 19:43
          Tlumacz sobie dalej :-) Powodzenia:-)
          Mam nadzieje, ze nie obudzisz sie juz z dwojka dzieci i bez pracy.
    • best.yjka Re: Ja,mój M i inna kobieta 17.02.12, 21:28
      Byłam "Tą Niedostępną" przez 6 lat. Ponad 200 smsów o treści pornograficznej wysyłanych między 3, a 6 rano. Jeszcze 6 miesięcy temu, jak wpadliśmy na siebie przez przypadek, to ten facet zachowywał się jak dwunastolatek. Łaził za mną i próbował mnie śledzić ;)
      Ma dziewczynę od dwóch lat i fascynują go kobiety z dużym biustem. Nijak nie potrafię zrozumieć, co we mnie widział. Płaska jak decha jestem.

      Więc jeśli odpowiada ci rola wygodnej i ciepłej dziurki, to tkwij w takim związku.

      P.S. Skąd wiesz, że pomiędzy nimi nic nigdy nie zaszło. Może brat nie zawsze jest w domu.
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 11:44

        P.S. Skąd wiesz, że pomiędzy nimi nic nigdy nie zaszło. Może brat nie zawsze jest w domu.


        Bo ona mieszka z dzieckiem, 2 braćmi i rodzicami więc o intymność raczej trudno by było szczególnie w dzień
    • kapselodtymbarka Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 11:17
      "mój M" - i wszystko jasne...
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 11:42
        mój Mężczyzna ! a co mam się nim podzielić? a co to on kromka chleba dla głodującej?
        • sofitell Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 13:35
          Raczej o duże M chodziło.
        • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:16
          kk-666 napisała:

          > mój Mężczyzna ! a co mam się nim podzielić? a co to on kromka chleba dla głoduj
          > ącej?
          *
          Raczej Ty jesteś kromką chleba, kiedy on wzdycha do cukinii.
    • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 19:54
      Proszę wszystkie dziewczyny/kobiety o szczerą ocenę!!!
      Podam tylko suche fakty a Wy napiszcie prosze co o tym sądzicie.
      Po półtoraroczej znajomości mój facet oświadczył mi się.
      Bez żadnego przymusu, nie było wcześniej nawet rozmów na ten temat.
      Po prostu przyszedł do mnie, klęknął, podarował drogocenny pierścionek, powiedział, że nie bardzo kocha.
      Dodam, że oboje jesteśmy dojrzałymi ludźmi, po przejściach. Jesteśmy po rozwodach, mamy dzieci.
      Po dwóch tygodniach od oświadczyn mieliśmy iść do kina. Umówiliśmy się w piątkowy wieczór.(nie mieszkamy jeszcze razem).
      I nagle mój facet pisze mi sms-a, że "stało się coś złego, i nie spotkamy się"
      Wyobraźnia zaczęłam mi pracować, że coś z jego rodzicami, coś z córkami, coś z pracą, coś ze zdrowiem. Przez 2 dni facet się nie odzywał. Po 2 dniach przysłał info na gg- zacytuję, żeby nie przeinaczyć.
      "Stało się coś niedobrego - tak jak napisałem Ci w smsie. Niedobrego, bo nie sądziłem, że do tego kiedykolwiek dojdzie. Wspominałem Ci kiedyś o X. I mówiłem Ci, że jestem w niej cały czas nieprzytomnie zakochany. Ona była cały czas daleko. Nieobecna a jednak obecna. Starałem się w jakiś sposób wyrzucać ją z pamięci, udawać, że nie istnieje. Pamiętasz te nasze wszystkie zerwania. Wynikały one z tego, że nie umiałem się pogodzić z tym, że kocham Ciebie ale też kocham ją. Nie wiem, jak to jest możliwe ale jest. Można kochać dwie kobiety na raz. I nie umieć się zdecydować, którą wybrać. Bo jak się wybierze jedną to straci się drugą.
      Nie sądziłem, że kiedykolwiek dojdzie do tego ale ona wróciła. Zadzwoniła w piątek z propozycją spotkania. Długo rozmawialiśmy. Bardzo długo.
      W tej chwili chciałbym się rozpuścić w nicości. Chcę, żeby mnie nie było. Nie umiem podjąć żadnej decyzji.
       Żadnej. Chodzę jak uderzony obuchem siekiery w głowę.
      Jakąkolwiek decyzję bym podjął to komuś zrobię krzywdę. Muszę się zastanowić, głęboko zastanowić nad swoim życiem. "

      X- to imię kobiety, z którą podobno był w przeszłości, jakieś 8 lat temu. Podobno ona powiedziała kiedyś, że nigdy się nie rozwiedzie. Nie widywali się. O niej mówił mi raz- rok temu. Myślałam, że oświadczyny oznaczają, że wszystko pzemyślał- z kim chce być i kogo kocha.
      Jak dostałam tę info od niego nie wierzyłam własnym oczom. Nie chce mi się wierzyć w to, co przeczytałam.

      Jak to rozumieć? Czy można kogoś tak ranić? Najpierw wręczać narzeczonej pierścionek i snuć z nią przyszłość a potem mówić jej, że się "nieprzytomnie kocha inną?"

      Napiszcie czy uważacie, że to jest normalne, co się za tym kryje. Może jakiś facet sie wypowie. Bo ja nie rozumiem z tego nic.
      • ka-mi-la789 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:02
        > Bo ja nie rozumiem z tego nic.

        No, to niniejszym cię uświadamiam, że byłaś zapchajdziurą. Tamta ponownie zamajaczyła na horyzoncie, więc przestałaś być potrzebna, w związku z czym cwany gnojek usiłuje się z ciebie wymiksować, ale za nic tego nie powie, bo do tego trzeba mieć jaja choćby wielkości przepiórczych. Manipuluje tobą tak, żeby zerwanie nastąpiło z twojej inicjatywy, czy raczej żeby tobie się wydawało, że to twoja inicjatywa. Teraz rozumiesz?
      • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:18
        Czego nie rozumiesz? Pana pożegnać czule i zapewnić, że tak bardzo się nim przejmujesz, że aż wcale i zająć się sobą.
        Kto normalny wiąże się z pajacem, który "nieprzytomnie kocha inną"?!
        • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:43
          "pajac" to chyba dobre określenie.
          Niestety nic nie jest czarne albo białe.
          Jego zaangażowanie w moje życie przez te półtora roku było ogromne.
          We wszystkim mogłam na niego liczyć. Znajomość dojrzewała powoli, mogliśmy tak się spotykać jeszcze przez kolejnych długich wiele lat. To on się oświadczył, to on podjął tę decyzję długo ją rozważając. Zwariował czy co? Który dojrzały facet decyduje się na taki krok po to żeby po 2 tygodniach zmienić zdanie? To po co była ta szopka? po co zaręczyny? Czy ktoś to rozumie?
          • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:09
            karolam0 napisała:

            > "pajac" to chyba dobre określenie.
            *
            Wiem.

            > Niestety nic nie jest czarne albo białe.
            *
            Jest, ino ludzie sobie utrudniają życie.

            > Jego zaangażowanie w moje życie przez te półtora roku było ogromne.
            > We wszystkim mogłam na niego liczyć. Znajomość dojrzewała powoli, mogliśmy tak
            > się spotykać jeszcze przez kolejnych długich wiele lat. To on się oświadczył, t
            > o on podjął tę decyzję długo ją rozważając. Zwariował czy co? Który dojrzały fa
            > cet decyduje się na taki krok po to żeby po 2 tygodniach zmienić zdanie? To po
            > co była ta szopka? po co zaręczyny? Czy ktoś to rozumie?
            *
            Po to, że mu było wygodnie i nie wiedział, że jego "nieprzytomna miłość" go zechce. Rada na przyszłość - jakkolwiek pan by nie cudował, jeśli w jego życiu jest "nieprzytomna miłość" nie do Cię, a do innej - w ogóle w to nie wchodź.
            • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:14
              Hmmm, żeby to było takie proste!
              Ona go nie chce! Nie rozwiedzie się, chciała tylko spotkania. A on powiedział jej, że ma narzeczoną. Chory psychicznie czy jak???
              • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:16
                karolam0 napisała:

                > Hmmm, żeby to było takie proste!
                *
                Jest, poważnie. Ale trzeba się mocno zdystansować do sytuacji :)

                > Ona go nie chce! Nie rozwiedzie się, chciała tylko spotkania. A on powiedział j
                > ej, że ma narzeczoną. Chory psychicznie czy jak???
                *
                Nie, próbuje łapać dwie sroki za ogon. Jak nie wyjdzie z nią, to przyleci do Ciebie. Olej pajaca, on kombinuje na dwa fronty i nie warto takim zawracać sobie głowy. Ani teraz ani nigdy.
                • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:26
                  raohszana!
                  To niestety stoi w sprzeczności z całą moją wiedzą o facetach, bo oni- jak chcą kombinować, to kłamią a nie przyznaja się jednej kobiecie, ze mają drugą. Przecież gdyby chciał trzymać dwie sroki za ogon to nie powinien nic mi mówić. Wiedział ,że ten numer ze mną nie przejdzie, ze jestem zasadnicza. Z reguły facet jak zdradza- do końca wmawia swojej kobiecie, że nie zdradza. Wtedy ma i jedną i drugą. I z zadnej nie musi rezygnować.
                  A ja w żaden sposób gościa nie ograniczałam- mam swoje zycie, widywaliśmy się czasem raz na tydzień lub dwa, jeździł gdzie chciał, nie kontrolowałam go. No, próbuję zrozumieć sytuację z jego perspektywy- nijak nie mogę :)
                  • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:35
                    karolam0 napisała:

                    > raohszana!
                    > To niestety stoi w sprzeczności z całą moją wiedzą o facetach, bo oni- jak chcą
                    > kombinować, to kłamią a nie przyznaja się jednej kobiecie, ze mają drugą. Prze
                    > cież gdyby chciał trzymać dwie sroki za ogon to nie powinien nic mi mówić. Wied
                    > ział ,że ten numer ze mną nie przejdzie, ze jestem zasadnicza. Z reguły facet j
                    > ak zdradza- do końca wmawia swojej kobiecie, że nie zdradza. Wtedy ma i jedną i
                    > drugą. I z zadnej nie musi rezygnować.
                    *
                    A nie zauważyłaś, że numer przeszedł, hmmm? Nieprzytomnie zakochany w tamtej, ale cuda-wianki z Tobą.

                    > A ja w żaden sposób gościa nie ograniczałam- mam swoje zycie, widywaliśmy się c
                    > zasem raz na tydzień lub dwa, jeździł gdzie chciał, nie kontrolowałam go. No, p
                    > róbuję zrozumieć sytuację z jego perspektywy- nijak nie mogę :)
                    *
                    Zwyczajnie nie ma czego nie rozumieć prócz tego, że pan to kombinujący pajac. Nie, to nie jest biedny miś przytłoczony sytuacją, tylko kombinujący dzieciak, który nie umie się przyzwoicie zachować wobec żadnej z was :)
                    • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:55
                      Nie przeszedł numer.
                      Nie przeszedł.
                      Od razu zerwałam zaręczyny i zwróciłam pierścionek.
                      Natychmiast.
                      Chciałabym tylko to zrozumieć i nic więcej bo to jego zachowanie wydaje mi się totalnie nielogiczne.
                      • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 21:58
                        Ale wcześniej przechodził - przeszła "nieprzytomna miłość" to pan myślał, że może i takie cuś przejdzie. Szczęśliwie uruchomił Ci się instynkt samozachowawczy ;)
                        • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 19.02.12, 15:54
                          Jeszcze raz dzięki wszystkim dobrym duszom za wczorajsze wsparcie w temacie moich najkrótszych zaręczyn świata.
                          Jakoś tak lepiej zrobiło mi się na sercu choć pewnie że boli i boleć jeszcze będzie.
                          Mam jeszcze parę refleksji, choć wiem, że dla własnego zdrowia psychiczego nie powinnam wałkować tematu :)
                          Mój jeszcze niedawno narzeczony napisał mi parę dni temu, że nie sądził do tej pory, że można kochać dwie kobiety ale jak widac można kochać obie w żadnej nie mieć. I że mnie kocha ale w swój- nieakceptowany przeze mnie sposób. I że tamtej pani powoedział o mnie i bezpowrotnie stracił tamta relację. Poawiam pytanie: czy on jest normalny???
                          To o kobietach mówi się, że są niezdecydowane, że zmienne...
                      • kora3 Sprawa jest taka 18.02.12, 22:02
                        ze Ty rowazasz sytuacje, jak facet ma kogoś na boku, realnie. Zwykle, póki mu to pasuje z wygodnictwa - stara sie utrzymać dwie sroki za ogon (babki czasem też tak robią:)).

                        Sprawa się zmienia, jesli idzie o naprawde mocne uczucia - a tu na to wygląda. Wówczas bez wzgledu na to, jakie przeciwnosci losu trzeba pokonać, ilu ludzi zranic itd. zarówno meżczyźni, jak i kobiety decydują się na to. Wygląda na to, ze ten facet chciał powalczyć z uczuciuem do tej babki, chciał wziąc slub, zareczył się. To sa dlań symbole. I wygląda na to, ze nie udało się...
                  • kora3 Nie mozesz zrozumieć,bo 18.02.12, 21:56
                    Twa wiedza o facetach jest dosc stereotypowa,a tu mamy najprawdopodobniej do czynienia z nie tak banalną sytuacją.

                    Odpisałam ci ponizej
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
              • kora3 Oj nie rozumiesz 18.02.12, 21:49
                Gosc jest od tej panny jakoś tam zalezny emocjonalnie. Nie znam sprawy, nie wiem co miedzy nimi zaszło itd. Ale tak, czy owak nie potrafi on egzystować bez nawet niwielkiego kontaktu z nią, choćby smysowego. Wspomnialaś,ze to siostra jego kumpla? Jesli tak, to sprawa jest trudniejsza, bo gosc ma okazje do widywania jej, z której pewnie na ile sie da - korzysta, być moze sam sobie wmawiajac, ze to przypadkiem, tak wyszło itd. Wygląda to u goscia na obsesyjną miłosc.

                Do normalnego człowieka w tym wieku zwykle szybko dociera, ze ktoś go nie chce i choć mu z tym ciezko, godzi sie z faktami. Ten facet się nie pogodził.

                Po co ta szopka pytasz? Moze być jak pisze Raoh, z wygody, ale moze być inaczej i skłaniam się ku temu z tego co dalej piszesz. Bede brutalna, ale ...Facet uznał, ze tamto uczucie jest dlań złe. Poznał Ciebie, było mu z tobą dobrze, jesteś ok - jedyna twa wada to to, ze nie jesteś nią.

                Pewnie, ze mozna było jeszcze wiele czasu spotykać się tylko, bez mieszkania razem, oswiadczyn, zarczyn. ale on prawdopodobnie chciał zrobić coś ostatecznego, by tamto zakończyć w sobie, przekroczyć pewien rubikon po prostu. Zakończyć nawet tylko oparty na marzeniach i jednostronnym uczuciu romans z nią: zameiszkać z Tobą, oswiadczyć, zareczyć. Dla niego to są symbole przynaleznosci do kogoś innego. Liczył, ze tak sie zdeklarowawszy odetnie się mentalnie od niej, bo przecież jest w powaznym zwiazku z Tobą, zareczony, planujecie ślub.

                Co do kobitki - nie wiem. Moze być tak, ze zwyczajnie chce z nim pomówic, zeby definitywnie dał sobie spokój. Jesli tak - to jest dosc tepa. W sytuacji obsesyjnej miłosci nalezy zerwac najlepiej kontakty z zakochanym. Nie odpowiadac na smysy, nie kontaktowac się itp.

                Moze być też tak, że kobiecie zwyczajnie imponowało to, że gosc za nią szaleje i choć ona nie rozwaza nawet bycia z nim, przyjemnie było pomysleć, ze jest ktoś taki - zakochany po uszy, zawsze wierny adorator. Kiedy jego uwaga skupiła się czas jakiś na Tobie, jej zaczeło tego brakować i odezwała się z propozycją spotkania, ewentualnie odpowiedziała na coś tam z jego strony. Teraz mając poczucie odzyskania kontroliu nad nim i sytuacja, znów go trzyma na dystans, bo jej tylko taki adoirator jest być moze potrzebny.

                To skomplikowana sytuacja, ale tak na serio, radze w nią nie brnąc, nie wyplatywać go z niej. Wie, . kochasz go i cierpisz, ale ani prośbami, ani groźbami naprawde nic nie wskórasz, tylko sobie zmarnujesz trochę czasu i obnizysz samoocenę. JA bym z nim nie była, wiem łatwo się mówi:) ale wiem co mówię, jednak skoro potrzebujesz rady jak jeszcze spróbowac ratować ...Nie mów nic o smysach, ze czytałaś, powiedz, ze wiesz iż nadal darzy ją uczuciem. Nie idziesz na to, choć go kochasz. Sugerujesz, zebyście zostali przyjaciółmi. Musi miec realne poczucie, ze jesli nic nie zrobi z tym, straci Cię. Jesli czuje coś do Ciebie, zawalczy. Ale zdaj sobie sprawe, ze o ile bedziesz z nim czeka Cie bardzo trudny zwiazek. Prawopodobnie przez jeszcze b. długi czas o ile nie zawsze bedziesz sie czuła niepewnie, nie dosc kochana, nie bedziesz mieć zaufania do niego, a gdzies z tyłu głowy zawsze bedzie mysl, ze jest z tobą, bo nie mógł być z nią. Zastanów się czy warto. I czy dasz rade. Moze wiecej sensu ma odpuszczenie sobie i bycie za jakiś czas z kimś, dla kogo pewnie nie bedziesz pierwszą miłoscią (jak się ma faceta powyzej 17 lat, to zwykle tak jest), ale nie bedzie zakochany w innej. Przemyśl to ...
                • raohszana Re: Oj nie rozumiesz 18.02.12, 21:59
                  Kora, ale to nie jest autorka wątku i o czym innym pisała :P
                  • kora3 ło matko :) 18.02.12, 22:04
                    przepraszam , cosik mi sie ten :)
                  • kora3 przeczytałam - faktycznie pajac 18.02.12, 22:14
                    zsadzić kopa i czym predzej zapomnieć, ze się znało takiego typa. Zrozumieć? A co tu rozumieć? Facet nie ma 15 lat, a zachowuje sie jak 15 latek. Tylko zupełny debil wysyła smysa pt "Stało sie coś złego" nie liczac sie z choćby martwieniem czyimś. A już kompletny idiota śle "wyjasnienia" zacytowana przez Karolę przez komunikator.

                    Wywalić z zycia i czesc
                    • karolam0 Re: przeczytałam - faktycznie pajac 18.02.12, 22:33
                      Tak, wywaliłam z życia ale to nie takie proste zapomnieć.
                      Boli jak jasna cholera.
                      Miałam wrażeni, że to ostatni raz w życiu tak kocham i tak się staram.
                      I że po raz ostatni ktoś tak mnie kocha.
                      Jeszcze poprzedniego wieczoru ustalaliśmy gdzie i kiedy pojedziemy na wakacje, czy pojada z nami dzieci, itd. Wszystko z jego inicjatywy.
                      Czuję się po tym wszystkim osmieszona, upokorzona i przegrana.
                      • kora3 no wcale się nie dziwie - też bym sie tak czuła 18.02.12, 22:47
                        po takim numerze. Ale sa tego jasne strony ... po pierwsze wcale nie jest to ostatni facet w twym zyciu, chyba, ze tak zdecydujesz, a licze, ze nie:) Po drugie - popatrz na to z jasniejszej strony- dobrze ze owa X pojawiła się teraz, a nie np. po slubie, wspólnym zamieszkaniu i załozmy - kredycie. Musiałabys sie rozwodzić, wyprowadzac, albo jego wyprowadzkę sprowokowac, dzielic kredyt i w ogóle. A tak to tylko mu pierscionek oddałas (bedziesz mieć ładniejszy na pewno) i wywaliłaś go z komorki i gg. Są plusy.

                        Teraz ich nie widzisz, bo Ci ciezko i ja to rozumiem, ale zobaczysz je. Zrozumiec się nie staraj, bo są na swiecie swiry, o jakich się tym no fizjoterapeutom nie śniło:) Mialas okazję poznac okaz - na szczescie sprawy zabrneły nie az tak daleko, jak mogły. Poboili, przestanie, a ty przestań to analizować. To jest sytuacja i gosc, których nie warto analizować, bo i tak nie zrozumiesz:) Niedługo bedzie wiosna i wierz mi przyjdzie, nawet mimo tego, ze takie indywidua jak ten gosc szwendają się po swiecie:) Dla Ciebie też wiec nie załamuj się :)
                        • karolam0 Re: no wcale się nie dziwie - też bym sie tak czu 18.02.12, 22:53
                          Korcia- bardzo ale to bardzo Ci dziękuję za te slowa.
                          Choć myślę,że lizać rany będę do końca życia.
                          Rozwód, dzielenie kredytu, itd- znam z własnego życia zbyt dobrze.
                          Bardzo dużo ryzykowałam- tak emocjonalnie- wchodząc w ten związek. I przegrałam.
                          Ale ciepło jakoś mi się zrobiło czytając Twoje słowa :) Może dlatego, że o wiosnie. :)
                          Tak, jest takie powiedzenie- co nas nie zabije, to nas wzmocni...
                          • kora3 Karola, każdy ma jakieś rany 18.02.12, 23:13
                            które polizał ... Ale lizać do końca zycia? Nie, nie, nie !!!! Rany trza poliac i dać się zabliźniać! Nie drapac, nawet jezykiem :) Nic nie przegrałaś, trafiłaś na pajaca, to tak jakbyś w gówienko weszła, no zdarza sie i najuwazniejszemu. Ale da sie przecie umyc, wyczyścic i bedzie bucik jak now, a jak nie - kupi sie nowe. Nawet lepiej:)

                            SDM ma taką piosenkę "Ptzysiegam wam, ze płynie czas, ze płuynie czas i zabija rany, przysiegam wam. Tylko dajcie mu czas, dajcie czasowi czas, bo bardzo, bardzo, bardzo szkoda byłoby nas":) Och Karol :) daj czasowi czas - niech zabije rany. Musi się to przetrawic w Tobie, ale nie bedzie na zawsze ... Byle do wiosny - a ... "Na wiosnę kwiatki rosną i kwitnie miesiąc maj" :)
                            JA byam prawie pewna, ze już nie chce zadnych zwiazków. A kiedy było buro, paskudnie i plucha poznałam pewnego pana, niemal równo 5 lat temu:) i wcale nie dałam sie poderwać, aż do maja ....było to ponad rok od definitywnego rozstania się z "nioeptzytomnie kochajacym" panem, który nawiasem mówiac jest poza tym wszystkim sympatyczny, tylko ... no jak ten seler, gosc ma feler. Przejdzie ci, załozymy się?:)
                            • karolam0 Re: Karola, każdy ma jakieś rany 18.02.12, 23:31
                              Przejdzie, pewnie przejdzie... :) Tylko kiedy?! Mam wobec niego tyle złości- wręcz wściekłości, że najszybciej by mi przeszło, gdybym mogła mu na czole wypalić napis "gnój";) Niestety nie da się bez kłopotów z prawem tego zrobić, więc pasuję...
                              • kora3 Re: Karola, każdy ma jakieś rany 18.02.12, 23:49
                                im bardziej bedziesz zajmowac sie innymi sprawami, tym szybciej. Wsciekłosc też ci minie. A napis. No przydałby się , dla ostrzezenia innych, ale kto wie, czy uwierzyłyby... Dla Ciebie to gosc powinien mieć czapkę niewidkę, zniknął, rozumiesz?:) I kopa mu na drogę :)
                    • karolam0 Re: przeczytałam - faktycznie pajac 18.02.12, 22:46
                      A wiecie co poza tym jest najgorsze?
                      Że tak się kosmicznie pomyliłam.
                      Byłam w życiu w różnych związkach. Różnych- zakochanych we mnie szczerze facetów widziałam. Widziałam jak się ta miłość zmienia latami. Ale ten przez półtora roku wydawał mi się po prostu nieżywy z miłości. Miałam wrażenei, że to on nie panuje nad sytuacją, że z powodu tego uczucia za chwilę dostanie zawału ;)
                      I co? I całe moje życiowe doświadczenie i wiedza... okazały się mało przydatne delikatnie mówiąc. Kompletnie mi się to nie zgadza- to, co wiedziałam u niego przez cały ten czas i to co zaserwował teraz.
                      • kora3 Powiem ci coś 18.02.12, 23:01
                        dojrzały facet, "nieptrzytomny z miłosci" i bliski zawału :) to niebezpieczna sztuka. Moj ekspartner mi się na te słowa przypomniał - faktycznie takie wrazenie sprawiał, nawet wówczas, gdy bylismy prawie rok parą na dosc daleką odległosc. Ja sie nawet poczatkowo bałam tak namietnego uczucia:) Serio. Ale potem mi się podobało :) To zwykle taki charakter - kreci go bycia takim zakochanym i ta cała otoczka. Tylko, ze moze sie okazać w praniu:), ze jak już bedzie normalnie, bez jakiś wielkich przeszkód, odległosci, problemów itd. to zacznie mu brakować miłosci bez tchu :) Pani z którą mnie zdradzał wysłała mi (nieproszoana, własna inicjatywa) czesc ich miłosnej korespondencji. Wypisz wymaluj jak ze mną - miłosc bez tchu, kołatanie serca, pokonywanie przeciwnosci (ja, jej maż itd). JAk przyszło co do czego i pani została się wolna (ja wczesniej podziekowałam za uwagę, maż pani chciał ratować, mój eks do tego panią namawiał) to uniesienie znacznie opadło. Za mało andrenaliny chyba:)

                        moj obecny partner jest osobą raczej skrytą, dosc rzadko ujawniającą jakieś szczególne porywy uczuc w sytuacjach codziennych. W ogóle jest spokojny i rzadko okazuje emocje typu zdenerwowanie itd. Eks kiedyś zazrtował, ze on ma tyle andrenaliny w pracy, ze w prywatnym zyciu już nie potrzebuje - do niego. Na co mój facet stwierdził, że mozliwe, ale andrenalina tak ciągle i w kazdej sytuacji nie jest dobra, wiec moze eks spróbuje trochę z jego "bueczułki" - ale nie chciał :)
                        • nelamela Re: Powiem ci coś 20.02.12, 11:55
                          Kora jakbym czytala o swojej relacji z moim ex...Dokladnie taka sama sciezka:zwiazek na odleglosc,znajomosc z inna,jej smsy do mnie...Trzymanie dwoch srok za ogon,jego "wielka milosc"do mnie...Ech teraz jak czytam to wydaje mi sie to smieszne ze ja baba po 30 dalam sie wkrecic w cos takiego...
    • raohszana Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:03
      Skąd wy, kobity, bierzecie takich pajaców? Naprawdę mnie to zastanawia - jakiś przydział jest, że każdy musi mieć pajaca, bo ustawa tak stanowi?
      A co do sprawdzania - samo sprawdzanie uważam za głupie, skoro są już takie akcje, że nagle telefonu nie tykaj, tego nie tykaj, zostaw, nie rusz. Wiadomo, że coś na rzeczy<powiedziało dziecko, któremu dają w łapę telefon, kompjutr z otwartym mailem, komunikatorem i wszystkim i jakoś nie zgląda>
    • akle2 Re: Ja,mój M i inna kobieta 18.02.12, 20:12
      Co to w ogóle ma być? Jesteście parą? Narzeczonymi? Po ostatnim zdaniu wydaje mi się, że nie
    • maggpie Re: Ja,mój M i inna kobieta 19.02.12, 23:29
      Przeczytałam wszystko, co napisałaś w tym wątku i powiem ci, że albo facet rzeczywiście naprawde kocha tamtą, ale z tym walczy bo ona go nie chce.
      Albo nie przedstawiłaś całej wersji, tzn. -jego byłaby inna. Może ty się zmieniłaś, może czuje że go nie kochasz, że coś ukrywasz, udajesz itp. itd.

      Zawsze tak jest kiedy radzimy się innych w swoich sprawach, to naginamy wersję pod siebie, a samych siebie i swych błędów nie widzimy. A to co usłyszymy od innych w odpowiedzi ta temat też najczęściej (zwykle) nie jest obiektywne, bo każdy podświadomie -jeśli lubi osobę która mu się zwierza (a takim się zwykle zwierzamy) -zawsze (podświadomie) powie mu to, co ta osoba chce usłyszeć lub co wedle naszej oceny chciałaby usłyszeć.
    • kseniainc Re: Ja,mój M i inna kobieta 20.02.12, 09:38
      Facet , którego opisujesz dziecinnieje? Jest już porządnie dorosły , Ty tez nie dziecko.Nie rozumiem, po co to wszystko. Dzieci macie wspólne?Interesy?Czy tylko współśpicie?
      • karolam0 Re: Ja,mój M i inna kobieta 20.02.12, 10:47
        Wiesz kseniainc - ja się po prostu potwornie zakochałam. W bardzo dojrzałym wieku, w momencie, kiedy myślałam , że już żadne porywy serca nie dla mnie. Bardzo długo i ostrożnie się poznawaliśmy- swoej historie życiowe, swoje poglądy na wszystko, swoje zainteresowania, możliwość pójścia na kompromis. Wszystko filtrowałam przez pryzmat różnych swoich doświadczeń- a obsrwowałam go bardzo uważnie. Zeby się ponownie nie sparzyć. Żeby się nie zawieźć. Żeby nie zrobić krzywdy mojemu synowi, który i tak jest już pokrzywdzony rozwodem rodziców. Ale ten facet odpowiadał mi w 100% we wszystkim. I jeśli chodzi o poczucie humoru i system wartości i podejście do życia i czułość, i emocjonalność i pasje, wszystko. Oczywiście, że bywały w tym związku kryzysy- kłóciliśmy się o różne rzeczy. Jak to w życiu- nie ma idylli. Ale zawsze dochodziliśmy do wspólneego mianownika. Miałam mu coś za złe ostatnio- i przez tydzień błagał mnie o spotkanie , codziennie wysyłał do mnie sms-a z prośbą o spotkanie, choćby o 5 minut. Zgodziłam się, myślałam, że chodzi o rozmowę i wyjaśnienie wszystkiego. Wtedy przyszedł, klęknął i poprosił mnie o rękę podarowując pierścionek. Zaskoczenie było ogromne. Z mojej strony. Ale uznałam, ze może to czas aby podjąć poważną decyzję życiową- wóz albo przewóz. Przegadaliśmy wszystko, zgodziłam się. Przez 2 tygonie od oświadczyn nie było jednej rzeczy która byłaby nie tak. Umowiliśmy się do tego nieszczesnego kina na piątkowy wieczór, zapewniając się co dzień o miłości. Jeszcze w piątek rano mój były narzeczony, przed 10 rano zaproponował konkretne kino i konkretną godzinę seansu. I po 2 godzinach- około południa dostałam sms-a że "stało się coś złego, potrzebuje trochę spokoju i odezwie się później". Bez tłumaczenia o co chodzi. I po 2 dniach dostałam na gg info o tym, że powrócila przeszłość- to już cytowałam. To jak dostać obuchem w łeb. Tak niespodzieana historia, po której można zwiątpić we własne władze umysłowe. Więc dlatego szukałam tutaj- może ktoś uzmysłwoi mi co się za tym kryje? Odpowieadając na twoje pytanie- nie, nie mamy wspólnych dzieci ani interesów ani kredytów. Nic nas nie łączyło materialnego, poza ogromnym uczuciem. Przynajmniej z mojej strony. No i czy ktoś mi to wyjasni???
        Rozumiem, że facet miałaby 15 lat ale po 40-tce???
    • szarrak Re: Ja,mój M i inna kobieta 20.02.12, 12:46
      > Mieszkamy razem i co do fizycznej zdrady ... póki co nie ma takiej możliwości ale ...

      Impotent? Jeśli nie, to skąd ta pewność?
      Ja bym gada kopnęła w dumę i tyle, ot, co.
      • kk-666 Re: Ja,mój M i inna kobieta 21.02.12, 17:36
        Nie impotent :-P . Pewność mam bo jak stwierdził że jestem jak służba więzienna, ale ja go wcale nie pilnuję... zazdrość owszem ale zdrowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja