Kradzież - co to takiego?

18.02.12, 11:52
Dyskutujemy sobie o kradzieży w kontekście ściągania z netu, albo może ubierając to w inne słowa: dzielenia się;>

Ale czym jest kradzież? No i kogo należy oceniać? Czy ten, który wspiera kradzież to też złodziej, choć produkty, które kupuje są niby legalne, czy to też złodziej?

Dlaczego podziwiamy ludzi, którzy nakradli bardzo dużo, tylko że kiedyś - przywłaszczyli sobie cudzą ziemię, zostali możnowładcami, królami, a nawet nie uznajemy takiej kradzieży za kradzież, za to bardzo surowo oceniamy maluczkich, co kradną na skalę micro?

Nie na darmo istnieją powiedzenia: Jak kraść to miliony.

A co do prawa, to może zacytuję Toma Hagena z Ojca Chrzestnego, który to wolał zostać prawnikiem niż gangsterem, bo "jeden prawnik z teczką może ukraść więcej niż 100 gangsterów z bronią" (czy jakoś tak).

Jean Valjean z Nędzników Hugo ukradł bochenek chleba i trafił na 20 lat do obozu pracy, podczas gdy właściciele fabryk oferujący nieuczciwą zapłatę (bardzo niską, nieadekwatną do pracy ponad siły) pławią się w luksusach i poważaniu społecznym?

    • stephanie.plum Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 11:55
      czyli wniosek jest jaki?
      można kraść?

      hurraaa!
      kraść uwielbiam, ale dotąd jakoś głupio mi było...
      • grassant Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 12:07
        z kradzieżą to chyba, jak z uwiedzeniem żony wojskowego przez wojskowego. :)
        • stephanie.plum Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 12:16
          rozrysuj...
    • snowy.owl Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 13:00
      > Dyskutujemy sobie o kradzieży w kontekście ściągania z netu, albo może ubierają
      > c to w inne słowa: dzielenia się;>

      A ja nie rozumiem sensu zakładania kolejnego wątku o tym samym.

      Ściągasz pliki muzyczne/filmy/audiobuki za darmo, zamiast kupić online i za nie zapłacić - kradniesz, proste?

      Banda okradająca sklep rowerowy i wystawiająca te rowery na giełdzie na sprzedaż, to złodzieje. Jeśli kupujesz od nich rower, wiedząc że był kradziony, też jesteś złodziejem.

      Tak samo banda wykradająca pliki muzyczne wytwórniom, a potem wystawiająca je na ściąganie za kasę, to złodzieje. I Ty, ściągając te pliki, wiedząc, że kradzione, też jesteś złodziejem.

      Jedyna obecnie różnica polega na tym, że złodziei rowerowych i kupujących kradzione rowery można fizycznie ścigać i ukarać, natomiast ze złodziejami internetowymi jest trudniej, bo brak odpowiednich przepisów.
      Mam nadzieję, że wkrótce te przepisy wprowadzą, byle nie w takiej formie jak ACTA.

      I można sobie wsadzić w odwłok tłumaczenie, że ściągasz/kradniesz, bo pliki są za drogie.
      Jak zechce Ci się ubierać w Pradzie, to też idziesz i kradniesz, bo za drogie, by kupić?







      • silic Spoko. 18.02.12, 13:06
        > Tak samo banda wykradająca pliki muzyczne wytwórniom, a potem wystawiająca je n
        > a ściąganie za kasę, to złodzieje.

        Czyli jeśli ktoś kupi płytę, zgra to do mp3 a następnie nieodpłatnie wyśle znajomym to jest to w porządku ?
        • wersja_robocza Re: Spoko. 18.02.12, 13:09
          Prawo autorskie zdaje się coś mówi o powielaniu.
          • silic Re: Spoko. 18.02.12, 13:44
            Mówi też o dozwolonym użytku. W dodatku mp3 nie jest powieleniem bowiem pliki mp3 różnią się od oryginału z płyty cd. Ci znajomi mogli sobie też sami zgrać dane utwory rejestrując muzyką nadawaną w radio czy telewizji.
        • snowy.owl Re: Spoko. 18.02.12, 13:17
          > Czyli jeśli ktoś kupi płytę, zgra to do mp3 a następnie nieodpłatnie wyśle znaj
          > omym to jest to w porządku ?

          No i właśnie tu się pojawia problem:) Stąd do tej pory nie ma odpowiednich przepisów, bo jeszcze się mądry na ich sformułowanie nie znalazł.

          Na mojego czuja to jest w porządku, bo po pierwsze nie jest to masowe rozprzestrzenianie, po drugie za tę płytę ten ktoś zapłacił.
          Mnie też szlag trafia, gdy mam oprogramowanie ze sklepu na kompa i nie mogę sobie go legalnie na własnym drugim kompie zainstalować. Bezsens do kwadratu.

          Kradzieżą określam masowe ściąganie muzyki/filmów/oprogramowania z netu. Nie będę się moralnie krzywić, jeśli ktoś ściągnie program mu potrzebny, na który go fizycznie nie stać.

          Ale do szału doprowadza mnie przechwalanie się ściąganiem, bo skoro można za darmo i mogą nam naskoczyć, to hulaj dusza, ściągamy wszystko co się da!

          Od dawna płacę za muzę i filmy w necie. Nie są aż tak drogie, a też nie widzę potrzeby ściągania 3 albumów dziennie, by się przez sąsiadem gigabajtami muzy popisywać.
          Płacę z szacunku dla autora. I kupuję tylko to, co naprawdę ma dla mnie wartość. Kieszeni mi to nie rujnuje:)


          • m-kow Re: Spoko. 18.02.12, 13:40
            > > Czyli jeśli ktoś kupi płytę, zgra to do mp3 a następnie nieodpłatnie wyśl
            > e znaj
            > > omym to jest to w porządku ?

            Jest w porządku, ponieważ w zasadzie prawo autorskie żyje na tym polu w epoce "fizycznej" :-) więc co do kręgu znajomych to była to definicja równie z fizycznego świata :-) Z drugiej strony nie penalizowano sytuacji, która była i tak nie do upilnowania, taki zdrowy rozsądek.

            Co do reszty tego co pisałaś, mógłbym się tylko pod tym podpisać.
          • senseiek Re: Spoko. 18.02.12, 14:14
            > Mnie też szlag trafia, gdy mam oprogramowanie ze sklepu na kompa i nie mogę sob
            > ie go legalnie na własnym drugim kompie zainstalować. Bezsens do kwadratu.

            Kupiles licencje (zezwolenie) na instalacje programu na jednym komputerze i uzytkowanie go na jednym komputerze.
            • snowy.owl Re: Spoko. 18.02.12, 14:17
              > Kupiles licencje (zezwolenie) na instalacje programu na jednym komputerze i uzy
              > tkowanie go na jednym komputerze.

              No ja paragraf rozumiem. Niemniej to jednak bezsens, jeśli oba kompy są wyłącznie do użytku domowego:)
              Podobnie jak z podwójnymi lub potrójnymi składkami zdrowotnymi, jeśli ktoś działa w kilku firmach. Przecież jeśli choruje, to i tak tylko raz.
              • senseiek Re: Spoko. 18.02.12, 14:21
                > Podobnie jak z podwójnymi lub potrójnymi składkami zdrowotnymi, jeśli ktoś dzia
                > ła w kilku firmach. Przecież jeśli choruje, to i tak tylko raz.

                Zaloz spolke akcyjna i juz masz problem z glowy.. I wyplacaj sobie tylko dywidendy opodatkowane 19% podatkiem.
                • snowy.owl Re: Spoko. 18.02.12, 14:22
                  > Zaloz spolke akcyjna i juz masz problem z glowy.. I wyplacaj sobie tylko dywide
                  > ndy opodatkowane 19% podatkiem.

                  Ja Twoich rad nie potrzebuję:) Podałam paragraf jako przykład.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Spoko. 18.02.12, 18:40
                Wg Twojego rozumowania, jesteś zatem selektywna. Czyli kradniesz.
                • snowy.owl Re: Spoko. 18.02.12, 19:27
                  > Wg Twojego rozumowania, jesteś zatem selektywna. Czyli kradniesz.

                  Ja nie.
                  Napisałam tylko, że nie będę psów wieszać na kimś, kto raz na ruski rok ściągnie coś, co mu niezbędne, a na co go nie stać. Ale będę je wieszać na wszystkich, którzy ściągają na potęgę i jeszcze się tym chwalą, jakby powód do dumy to był.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Spoko. 18.02.12, 21:13
                    Hmm, a ktoś się chwali? Przyznanie się do ściągania, nawet nie raz na ruski rok, nie oznacza chwalenia się. No i jak raz można, to czemu nie "na potęgę"?

                    No jesteś bardzo selektywna, czego własnie dowodzisz.
      • wersja_robocza Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 13:08
        Chyba to wyczerpało odpowiedź. I rozwiązałaś dylemat niektórych.;)
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:38
          Zapomniałaś dodać: cool.
          • wersja_robocza Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:08
            Kolejny raz się na mnie złościsz. Kiepsko.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:15
              ?? Czy to pogróżki?;>
              • wersja_robocza Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:16
                Ja nie grożę. Ja od razu ucinam głowy przy samej szanownej 4-literowej.:cool: Życzysz sobie?:>
                • wersja_robocza Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:17
                  Przepraszam. Muszę się iść wychichrać. :DDD
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 22:49
                    Cool, obcinaj se co chcesz. Każdy gdzieś się musi czuć ważny.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:37
        To nie jest wątek o ściąganiu z netu, ale o zdefiniowaniu kradzieży.
        Pytanie było bardzie rozbudowane.

        Poza tym, jak ukradniesz komuś rower,to on go nie ma, a jak ktoś się dzieli plikiem to mają go obie osoby.Jednak nie o tym jest wątek. Pytanie było o granicę definicji kradzież. Jak ktoś ukradł całe państwo,to jest złodziejem? Przykład: kolonizatorzy w Amerykach i Afryce. Czy przy uczciwości liczy się kategoria dawności? Np. jak ukradziono terytorium dawno, to już nie jest kradzież? Przedawniło się? Zmienił się wymiar etyczny?

        Czy jak supermarket nie płaci podatków i zaniża ceny, a potem kradnie klientów sklepom lokalnym, które nie mają ulg podatkowych, więc nie mogą wygrać z konkurencją uprzywilejowanych koncernów to jest kradzież?

        Itd.
    • szanim Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:00
      akurat w moim watku chciałem dyskutowac troche o czyms innym

      mnie interesuje dlaczego ludzie sie do tego przyznaja?????? przeciez to chore - spokojnie ktos mogłby zawiadomic policje a ta miałaby podstawy aby sprawdzic zawartosc podejrzanego komputera (po to min ten link o donosach do urzedu skarbowego)

      po co ryzykowac? aby zabłysnac na forum? czy cos innego
      • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:15
        Minaszyk, jeśli ci ulży, to donieś na mnie, niech wpadną i mi zlustrują komputer. Może nawet jacyś przystojni chłopcy przyjadą :D
        • szanim Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:13
          a skad wiesz ze np ja nie jestem policjantem hehe
          • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:46
            To wpadaj. Masochista nie reflektował na umycie mi podłogi, może jeszcze się załapiesz.
    • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:02
      Chyba wolę wysyp wątków kradzieżowych, niż aborcyjnych :)
      Kurczę, jak to jest, że pożyczanie książek, a to z biblioteki, a to od znajomych od zawsze było praktykowane i nikt nie nazywał tego kradzieżą, a robienie analogicznej rzeczy z filmem bądź muzyką jest tak nazywane?
      • sumire Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:08
        :) a jak posłuchasz ściągniętej za friko płyty, to ją odsyłasz z powrotem?
        no właśnie.
        • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:12
          Co to znaczy "odsyłasz"? To nie jest fizyczny obiekt, który można odesłać bądź nie.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:42
          No ale np. w UK czy w Irlandii w biblio można pożyczyć płyty z muzyką, u nas nie ma takiej opcji. Może warto zatem pomyśleć o przystosowaniu bibliotek do prawa i udostępniać też płyty i filmy.
          • snowy.owl Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 19:34
            > No ale np. w UK czy w Irlandii w biblio można pożyczyć płyty z muzyką, u nas ni
            > e ma takiej opcji.

            Jak to nie?
            Już 15 lat temu w mojej małej mieścinie mieliśmy wypożyczalnię muzyczną za grosze:)
      • snowy.owl Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:09
        > Kurczę, jak to jest, że pożyczanie książek, a to z biblioteki, a to od znajomyc
        > h od zawsze było praktykowane i nikt nie nazywał tego kradzieżą,

        Biblioteki są w jakiś sposób licencjonowane.
        Znajomi za książki zapłacili.

        A Ty jak sobie ściągasz empetrójkę, to ściągasz tylko dlatego, że ktoś ją wcześniej ukradł. I ściągasz sobie za darmo na własność, mimo iż w sklepie wisi sobie ona z ceną.

        Po choinki też sobie do lasu jeździsz, by na święta wycinać?
        • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:13
          A jeśli zgram sobie płytę od znajomego, który za nią zapłacił to co?
          • sumire Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:18
            to też nie robisz dobrze.
          • snowy.owl Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:19
            > A jeśli zgram sobie płytę od znajomego, który za nią zapłacił to co?

            Już to powyżej wyjaśniano.

            Słuchaj, nie widzę sensu z Tobą dyskutować. I tak będziesz mi udowadniać, że ściąganie jest wporzo, prawda?
            ;)
            • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:22
              Udowadniać? Nie mam zamiaru nic ci udowadniać :D
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:44
          A skąd wiesz, że ten, kto udostępnia płytę ją ukradł? Mógł nabyć legalnie i się podzielić.
      • raduch Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:22
        triismegistos napisała:

        > Chyba wolę wysyp wątków kradzieżowych, niż aborcyjnych :)
        > Kurczę, jak to jest, że pożyczanie książek, a to z biblioteki, a to od znajomyc
        > h od zawsze było praktykowane i nikt nie nazywał tego kradzieżą, a robienie ana
        > logicznej rzeczy z filmem bądź muzyką jest tak nazywane?

        Kserujesz te książki by mieć kopię na własny użytek? ;)
        • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 14:40
          Owszem zdarzało mi się wielokrotnie kserować podręczniki, a co?
          • raduch Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 15:21
            No i takie ksero to odpowiednik mp3 na własny użytek. A wpadłabyś na pomysł zrobienia odpłatnego systemu wymiany takich kserokopii i zarabiania na pośrednictwie? Mniejsza z tym jak by to organizacyjnie wyglądało, ale wg mnie to już przesada. Mało tego. Mój 9-latek niedawno szukał jakiejś piosenki. Wygooglał sobie serwis, ściągnął, ale nie przyznał się że zapłacił za to smsem. No i nazajutrz przyszedł płatny sms 6 zł netto, typu czy chcesz czy nie on dochodzi i bulisz. Zablokowałem toto szybko, niemniej pani w bok opowiedziała o facecie co jej w rękaw płakał. Nie miał tyle refleksu i dostał rachunek opiewający na 90 takich smsów.
            Zmierzam do wyjaśnienia dlaczego jestem za blokowaniem takich i podobnych systemów wymiany: to takie miśki o małym rozumku, które w życiu niczego same nie stworzyły, je zakładają wyłącznie z myślą jak by tu tylko wycmoktać innych na kasę.
            • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 15:41
              Ale ja nie piszę, ze popieram na przykład pirackie kina. Tak, jak nieuczciiwe byłoby dla mnie zarabianie na kserowanych książkach, tak nie popieram zarabiania na pirackich filmach czy muzyce. Ale na litość, nie fetyszyzujmy się ściągnięciem muzyki na własny użytek.
              Argument z smysami kompletnie do mnie nie przemawia. Obojętnie, jak bardzo karalne i nielegalne stanie się ściąganie różnych różności, zawsze znajdą się idioci, którzy będą wysyłać takie esemesy. Chociażby na jakieś kretyńskie testy iq.
              Ps. mam całkiem sporą filmotekę z oryginalnymi filmami. I całkiem sporo kupionych, legalnych płyt z muzyką, bo należę do tych nieszczęśliwców, którzy słyszą różnicę między mp3 a nieskompresowanym utworem. O normalnych, nieskerowanych książkach nawet nie wspomnę. Niemniej bez krępacji korzystam z bibliotek, ściągam muzykę, filmy i gry.
              • raduch Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 15:48
                O proszę, dla Ciebie mp3 też brzmią jak z beczki? :) Nie ściągam bo tego nie lubię słuchać. Co do reszty też się zgadzam. Właściwie to tylko to jedno mi się nie podoba: robienie interesu na nieswojej twórczości.
                • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 16:08
                  Też mi się to nie podoba. Właśnie czegoś takiego nie zawahałabym się nazwać kradzieżą.
                  A nie dalej jak wczoraj ściągnęłam sobie WOGa. Zachęcam wszystkich zainteresowanych do doniesienia na mnie :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:48
                Ps. mam całkiem sporą filmotekę z oryginalnymi filmami. I całkiem sporo kupiony
                > ch, legalnych płyt z muzyką, bo należę do tych nieszczęśliwców, którzy słyszą r
                > óżnicę między mp3 a nieskompresowanym utworem. O normalnych, nieskerowanych ksi
                > ążkach nawet nie wspomnę. Niemniej bez krępacji korzystam z bibliotek, ściągam
                > muzykę, filmy i gry.

                Mam podobnie. Kupuję książki, a jak potrzebuję i nigdzie nie mogę znaleźć, ściągam ebooki. Też wolę kupić płytę niż sciągnąć mp3, jak lubię jakiegoś wykonawcę bardzo, ale płyty takie sobie mogę ściągnąć/słuchać na youtubie, ale przynajmniej wiem o zespole i może pójdę na koncert, więc artysta i tak zarobi.
                • triismegistos Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 19:50
                  Niektóre rzeczy ściągam, bo nie da się ich kupić. Na przykład gry. O wiele lepiej mieć legalną grę niż pirata, ale wielu staroci, które uwielbiam po prostu nie ma.
                • raduch Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 23:31
                  Zastanawiałaś się, wiesz jak to wygląda z drugiej strony? Doświadczyłem. Jestem współautorem książki. Rok, cholera, ciężkiej pracy. Ufff, wydana. Sprzedaje się. Rok pracy nie poszedł na marne, po prostu świetnie. No i nagle... trach. Co jest? Sprzedaż się załamała. Ten mądrzejszy z naszej spółki mówi: weź, sprawdź. Googlam - no oczywiście, jest, ktoś zeskanował i zamieścił w sieci jako ogólnodostępny .pdf. Dzięki, poczułem się jak wtedy, gdy wybito mi szybę w samochodzie, bo zostawiłem papierosy na widoku. Nikomu tego nie życzę.
    • senseiek Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 14:05
      > Dyskutujemy sobie o kradzieży w kontekście ściągania z netu, albo może ubierają
      > c to w inne słowa: dzielenia się;>

      Wy nie rozumiecie podstawowych spraw w sprzedazy oprogramowania i innych produktow na nosnikach elektronicznych.
      Wy nie kupujecie produktu!!
      Wy placicie za LICENCJE na uzytkowanie.
      Jesli w licencji pisze, ze jest ona wystawiana imiennie, to znaczy, ze nie wolno takiego programu sprzedac komus innemu bez pisemnej zgody licencjodawcy.

      Tak samo panstwo wystawia licencje na przerozne uslugi np. detektywistyczne, sprzedazy alkoholu. Pozwolenie na wykonywanie pewnych czynnosci dla osoby o podanym imieniu i nazwisku, odpowiednim PESEL-u itd. itp. Czy ta osoba ma prawo wystawic na np. aukcji swoja licencje i powiedziec "sprzedam temu kto da wiecej".. ??? Nie, nie ma, bo w umowie licencji zostalo to zabronione.

      > Ale czym jest kradzież? No i kogo należy oceniać? Czy ten, który wspiera kradzi
      > eż to też złodziej, choć produkty, które kupuje są niby legalne, czy to też zło
      > dziej?

      W kontekscie tego co napisalem powyzej - nie jestes wlascicielem tego produktu.. Jestes licencjobiorca, na zasadach okreslonych w licencji.

      > Nie na darmo istnieją powiedzenia: Jak kraść to miliony.

      Tak samo z zabijaniem.
      Jak zabijac to miliony.
      Bush, Obama, Roosevelt zabili setki tysiecy ludzi, zrzucil na Japonie bomby atomowe, i nie spadl mu wlosek z glowy..

      > Jean Valjean z Nędzników Hugo ukradł bochenek chleba i trafił na 20 lat do oboz
      > u pracy, podczas gdy właściciele fabryk oferujący nieuczciwą zapłatę (bardzo ni
      > ską, nieadekwatną do pracy ponad siły) pławią się w luksusach i poważaniu społe
      > cznym?

      Jaka nieuczciwa?!
      Nikt nie zmusza sila robotnikow do pracy u nikogo..
      Sami moga godzic sie na podana zaplate i pracowac, albo pojsc gdzies indziej.
      • koham.mihnika.copyright ile razy udalo ci sie odzyskac forse za gawniany 18.02.12, 14:18
        program, ktory nie spelnial zakladanych wymagan?
        Jesli masz licencje imienna na taksowke, to mozesz ja opylic na wolnym rynku z niezlym przebiciem. Licencja na uzytkowanie oprogramowania to zwykle oszustwo ubrane w prawniczy stroik.
        • senseiek Re: ile razy udalo ci sie odzyskac forse za gawni 18.02.12, 14:32
          > ile razy udalo ci sie odzyskac forse za gawni
          > program, ktory nie spelnial zakladanych wymagan?

          Nigdy nie kupilem programu ktory by nie spelnial moich oczekiwan.
          Poza tym ja sobie pisze programy samemu.

          > Jesli masz licencje imienna na taksowke, to mozesz ja opylic na wolnym rynku z
          > niezlym przebiciem.

          Niemozliwe. Oni popelniaja przestepstwo. I taka licencja jest niewazna.
          Licencja taksowkarska jest niewazna nawet jesli kupisz/zmienisz samochod na inny, i nie pojdziesz do urzedu tego zglosic..

          > Licencja na uzytkowanie oprogramowania to zwykle oszustwo u
          > brane w prawniczy stroik.

          Bzdura.
          Rownie dobrze mozesz mowic, ze pieniadze na Twoim rachunku w banku nie istnieja. Bo sa tylko impulsami elektronicznymi na jakims serwerze.
          • koham.mihnika.copyright Re: ile razy udalo ci sie odzyskac forse za gawni 19.02.12, 01:48
            1. mnie sie udalo raz, program Symanteka nie dzialal na moim modemie/sekretarce. Oddali dziadzki bez problemu. Ale ja nie mam takiego baniaka, ani tyle czasu zeby pisac program, ktory juz istnieje. Bibru juz nie pedze, kupuje w sklapie.
            2. Bo to jest Polska wlasnie. W Australii handel tablicami Txxxxx jest legalny i kwitnie.
            3. Slabiutkie porownanie. Mam nadzieje, ze programujesz lepiej?
            • senseiek Re: ile razy udalo ci sie odzyskac forse za gawni 19.02.12, 02:09
              > 1. mnie sie udalo raz, program Symanteka nie dzialal na moim modemie/sekretarce
              > . Oddali dziadzki bez problemu. Ale ja nie mam takiego baniaka, ani tyle czasu
              > zeby pisac program, ktory juz istnieje. Bibru juz nie pedze, kupuje w sklapie.

              Bimber wszedzie jest taki sam, a program robisz sobie taki jaki chcesz zeby byl..
              np. programy wyswietlajace jakie procesy/dll'e sa uruchomione wyswietlaja w listbox/listview, nazwe procesu.. zeby sie dowiedziec do czego sluzy proces/dll trzeba wstukac nazwe (czesto dluga skomplikowana kombinacje literek) do firefoxa i wcisnac szukaj..
              wiec napisalem sobie swoj wlasny monitor systemu, procesow, modulow, ktory ma opcje "Search in google", wystarczy kliknac proces/modul RMB do otwarcia context menu i otwiera sie przegladarka z juz wybrana wyszukana strona..
              Irytowalo mnie to ciagle wstukiwanie nazwy w przegladarke.. ;)

              Zaczynam pisac swoj wlasny firewall..
              • koham.mihnika.copyright nie ucz ksiedza pacierza mowic 19.02.12, 02:20
                senseiek napisał:


                > Bimber wszedzie jest taki sam,

                tylko laik moze cos takiego powiedziec. Dobra fermentacja i destylacja, to jest sztuka panie programatorze.

                jesli nie liczysz na zyska, to mi podeslij ten programik o dll, zawsze jedno zabezpieczenie wiecej. W dowod uznania wypije twoje zdrowie przy dzisiejszym rodzinnym obiedzie. Stoi?
                • senseiek Re: nie ucz ksiedza pacierza mowic 19.02.12, 02:42
                  > jesli nie liczysz na zyska, to mi podeslij ten programik o dll, zawsze jedno za
                  > bezpieczenie wiecej. W dowod uznania wypije twoje zdrowie przy dzisiejszym rodz
                  > innym obiedzie. Stoi?

                  A masz zainstalowany .NET Framework?
                  • koham.mihnika.copyright chyba tak, bo jakies badziewie instalowalem 19.02.12, 02:48
                    a jak nie, to sobie wrzuce. Ktora wersja?
                    • senseiek Re: chyba tak, bo jakies badziewie instalowalem 19.02.12, 02:55
                      > a jak nie, to sobie wrzuce. Ktora wersja?

                      Ja kompiluje z ustawiona v3.5.

                      files.trueart.pl/ProcessManager.exe
                      Dajesz Edit > Search All.. wpisz SetWindowsHookEx
                      i pokaza sie wszystkie potencjalne keyloggery w systemie.
                      • senseiek Re: chyba tak, bo jakies badziewie instalowalem 19.02.12, 03:01
                        of course - double click & RMB na elementach do otwarcia context menu..
                        • koham.mihnika.copyright double click & RMB na elementach do otwarcia conte 19.02.12, 08:36
                          zmienia postac rzeczy, juz mialem sie uniesc i zarzadac zwrotu gotowki :D
                      • koham.mihnika.copyright Re: chyba tak, bo jakies badziewie instalowalem 19.02.12, 08:32
                        senseiek napisał:

                        > > a jak nie, to sobie wrzuce. Ktora wersja?
                        >
                        > Ja kompiluje z ustawiona v3.5.

                        3.1 SP1

                        >
                        > files.trueart.pl/ProcessManager.exe
                        > Dajesz Edit > Search All.. wpisz SetWindowsHookEx
                        > i pokaza sie wszystkie potencjalne keyloggery w systemie.

                        niszto nia ma :)

                        co sadzisz o Process Explorer z www.sysinternals.com ?
                        >
      • maitresse.d.un.francais Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 19:39
        Jaka nieuczciwa?!
        Nikt nie zmusza sila robotnikow do pracy u nikogo..
        Sami moga godzic sie na podana zaplate i pracowac, albo pojsc gdzies indziej.

        Boże, co za bredzenie...

        W XIX wieku też nikt nie zmuszał dzieci do pracy w fabrykach. Tylko płace były takie, że dwie dorosłe osoby nie były w stanie WYŻYWIĆ siebie i dziecka.
        • senseiek Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 20:52
          > Boże, co za bredzenie...

          No zupelnie sie po Tobie nie spodziewalem, ze jestes komunistka...

          > W XIX wieku też nikt nie zmuszał dzieci do pracy w fabrykach. Tylko płace były
          > takie, że dwie dorosłe osoby nie były w stanie WYŻYWIĆ siebie i dziecka.

          To nie placa byla niska, tylko koszt produkcji jedzenia byl wysoki, bo nie bylo maszyn, ani "produkcji hurtowej zywnosci"..
          To dzieki mechanizacji, stworzeniu istnych obozow zaglady dla zwierzat, i traktowaniu ich przedmiotowo doprowadzono do tego, ze ludzie w krajach cywilizowanych przestali umierac z glodu.
          Poza tym teraz jest rozbudowany system doplat dla rolnikow. Innymi slowy- wszyscy sie skladaja z podatkow na to, zeby cena zywnosci byla nizsza anizeli byc powinna w rzeczywistosci. A to wszystko, zeby biedniejsi nie cierpieli glodu (gdyby ceny byly urealnione to by mniej mogli kupic)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 21:10
            Argument o etyce, jeśli chodzi o wyzysk, jest nie tylko marksistowski, ale też chrześcijański i filozoficzny.

            Gospodarka to nie jest jedyny wyznacznik praw, jakimi posługuje się zbiorowość. Czy zatem postulujesz odrzucenie wszelkich innych praw, poza ekonomicznymi? W takim przypadku, nadprogramowe dzieci (już żyjące), których nie da się wyżywić najlepiej uśmiercić, tak samo z emerytami, którzy niczego nie produkują, tylko konsumują, itd. Można ten absurd ciągnąć w nieskończoność. Jako, że etyka jednak leży u podstaw zasad, jakimi posługuje się społeczność, to uważam, że ekonomia powinna służyć etyce, a nie odwrotnie.
            • six_a Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:04
              nieno, ale argumentowanie chrześcijaństwem i wyzyskiem + te porównania do kradzieży z głodu;) wyglądają komicznie w przypadku przywłaszczania sobie akurat plików. to nie jest artykuł pierwszej potrzeby, na dodatek stać cię, żeby dzieło kupić legalnie, a nie kraść.

              dorabiasz do tego niepotrzebnie ideologię. a gdyby nikt nie pilnował, to zwinęłabyś też co innego, nie wiem te jabłka z ogrodu sąsiada. bo przecież chodzi o to, że jest okazja, nikt nie pilnuje i prawdopodobnie obejdzie się bez konsekwencji, a nie o to, że nie przeżyjesz bez tych plików/jabłek.
            • senseiek Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:13
              > W takim przypadku, nadprogramowe dzieci (już żyjące), których nie da się wyżywić
              > najlepiej uśmiercić,

              A po co tak drastycznie?
              Przeciez biedni ludzie oddaja dzieci do przytulkow, "okienek zycia", domow dziecka (kradna bo chca miec na jedzenie-> zamyka sie ich)
              Te dzieci kiedys za max. 18 lat beda sila robocza, placaca podatki, i konsumentami fabryk i uslug.
              Z punktu widzenia ekonomii nie ma najmniejszego sensu zabijac kogos kto bedzie wartosciowym elementem w tej ukladance.
              Co innego z np. kalekim, uposledzonym (ale tego nie wspomnialas).

              > tak samo z emerytami, którzy niczego nie produkują, tylko
              > konsumują, itd.

              KONSUMOWANIE jest dobre dla gospodarki i ekonomii!!

              Kazdy bedzie emerytem. Kto mialby wiec zabijac emerytow? Ten kto sam pozniej bedzie usmiercony??
              Emeryt w dalszym ciagu jest konsumentem, ktory kupuje produkty i uslugi, placac swoimi pieniedzmi (zarowno oszczednosciami, jak i emerytura, i renta). Poza tym wiekszosc emerytow jest bogata. Bo dorobili sie przez cale zycie m.in. mieszkan na wlasnosc. To nieistotne, ze ktos ma 1500 emerytury! On moze miec mieszkanie za 300-500 tysiecy zlotych- w kazdej chwili moze je spieniezyc, i z tego zyc godnie do konca zycia, i to zyc na wysokim poziomie. Ale nie robia tego, bo ciulaja mieszkanie dla swoich dzieci i wnukow..

              > Można ten absurd ciągnąć w nieskończoność.

              Absurd to Ty stworzylas.. :))
            • zeberdee28 Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:15
              Akurat ekonomia się wcale nie kłóci z etyką, z etyką kłócą się interesy oligarchów, ale te akurat nie mają uzasadnienia ekonomicznego. Gdyby np. Amerykanie kierowali się ekonomią to nie zrzucaliby bomb wartych wiele miliardów na jakiś pastuchów, tylko wydaliby je na zbudowanie czegoś u siebie, choćby po to żeby rozruszać gospodarkę, to jest myślenie ekonomiczne i to jest etyczne. Wyzysk i nędza jest wtedy kiedy porzuca się kapitalizm, przedsiębiorczość i wolny rynek na rzecz regulacji sprzyjających molochom.
              • senseiek Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:24
                > Akurat ekonomia się wcale nie kłóci z etyką, z etyką kłócą się interesy oligarc
                > hów, ale te akurat nie mają uzasadnienia ekonomicznego. Gdyby np. Amerykanie ki
                > erowali się ekonomią to nie zrzucaliby bomb wartych wiele miliardów na jakiś pa
                > stuchów, tylko wydaliby je na zbudowanie czegoś u siebie, choćby po to żeby roz
                > ruszać gospodarkę, to jest myślenie ekonomiczne i to jest etyczne. Wyzysk i nęd
                > za jest wtedy kiedy porzuca się kapitalizm, przedsiębiorczość i wolny rynek na
                > rzecz regulacji sprzyjających molochom.

                Bardzo wartosciowe spostrzezenie- wojna jest dobra dla producentow broni, ktorzy to zarabiaja na takich incydentach jak afganistach i irak..

                Ciekaw jestem czy jakby talibowie grzecznie oddali osame, to czy by w ogole doszlo do wojny w afganistanie. Tamten atak jest jednak uzasadniony z punktow politycznych- trzeba bylo znalezc i zabic morderce 3 tysiecy ludzi w sercu Nowego Yorku..

                Nota bene- pieniadze wydane na bron i wojne wracaja do systemu krwioobiegu amerykanskiej gospodarki- w koncu zoldy zolnierze wydadza na dobra, uslugi w usa.
                Pieniadze na bron pojda do producentow broni, ale takze do pracownikow fabryk ktorzy sa w nich zatrudnieni, i producentow surowcow ktore sa niezbedne do ich produkcji. Zaczynajac od hut i wegla (stal i inne metale), i ropy (plastik)
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:58
                  Czyli w ostatecznym rozrachunku, atak na WTC był wręcz zesłany z niebios, by napędzić koniunkturę?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wy nie rozumiecie podstawowych spraw.. 18.02.12, 22:55
                No ale niestety, zazwyczaj rządy przybierają władzę oligarchii:( Wolny rynek jest niemożliwy do wprowadzenia, co pokazuje praktyka. Jesteśmy przyzwyczajeni, że zasady są nieodzowne. A ten, kto wprowadza zasady, dyktuje je.
          • koham.mihnika.copyright gdy czytam takie pier.doly, to mi sie przypominaja 19.02.12, 02:08
            dete dyskusje w pracy. przed laty mialem podwladnego, ktory zachwycony byl Ayn Rand i jej filozofia. Nie jestem lewakiem, mam zdrowe podejscie do kapitalizmu. Bez wzgledu na system, koniec zaczyna sie wtedy, gdy system jest naduzywany przez ktoras ze stron.
            Jak nie chcesz rewolucji, ktora cie powiesi na latarni, to musisz zadbac o potrzebujacych. Jednoczesnie trzymaj za ryj krotko prawnikow, politykow, sekciarzy itd.
            Siermiezny kapitalizm a la senseiek jest rownie dobry jak ideologia Marksa czy Engelsa.
            Na koniec temat do dyskusji - moim zdaniem zlodziejstwem jest sciaganie, kopiowanie itd ZAMIAST kupowania albo w celu rozpowszechniania z zyskiem. Natomiast nie jest zlodziejstwem sciaganie/kopiowanie hobbystyczne. Dla przykladu - sciagam program, ktory mi nie jest potrzebny, bym go nie kupil, ale interesuje mnie, jak dziala? Albo, sciagam ksiazke o powiedzmy zobrazowaniu medycznym prawej malzowiny usznej, albo o operacjach plastycznych piersi. Nie jestem medykiem, nie bede nikogo operowac, ale interesuje mnie - jak to sie robi? Zamiast isc do biblioteki, przekartkuje w domu. Tworca/wlasciciel nic nie traci, bowiem takiej sprzedazy nigdy by nie bylo. I tu dochodzimy do prawnego absurdu, bo sie skarzy dzieciaki za sciagniecie paru mp3 i domniemywa, ze straty ida w tysiace.
            mam racje, czy powinienem usiasc doopa w kaluze i sie wstydzic?
            • senseiek Re: gdy czytam takie pier.doly, to mi sie przypom 19.02.12, 02:33
              > Jak nie chcesz rewolucji, ktora cie powiesi na latarni, to musisz zadbac o potr
              > zebujacych.

              Ale to chodzi o podstawowe potrzeby typu jedzenie i picie!! Potrzebne do przezycia.
              Co to ma wspolnego z oprogramowaniem? NIC..

              > Na koniec temat do dyskusji - moim zdaniem zlodziejstwem jest sciaganie, kopiow
              > anie itd ZAMIAST kupowania albo w celu rozpowszechniania z zyskiem. Natomiast n
              > ie jest zlodziejstwem sciaganie/kopiowanie hobbystyczne.

              Dziwaczny sposob rozumowania..
              W takim razie nie jest zlodziejstwem wypozyczanie samochodow na "przejazdzke po miescie" skoro ich prawowici wlasciciele w tej chwili i tak nie korzystaja z tych aut..

              > Dla przykladu - sciaga
              > m program, ktory mi nie jest potrzebny, bym go nie kupil, ale interesuje mnie,
              > jak dziala? Albo, sciagam ksiazke o powiedzmy zobrazowaniu medycznym prawej mal
              > zowiny usznej, albo o operacjach plastycznych piersi. Nie jestem medykiem, nie
              > bede nikogo operowac, ale interesuje mnie - jak to sie robi?

              Za know-how placi sie najwiecej ze wszystkich rzeczy na ziemi..
              Napisanie programu to moze byc kilkadziesiat-kilkaset linijek ktore mozna zrobic w godzine. Ale 99,999% ludzkosci nie ma pojecia jak to zrobic. I dlatego musi placic tym ktorzy maja taka wiedze.
              Jeszcze gorsze skur..stwo jest w medycynie - w 99% przypadkow idziesz do lekarza po lek ktorego nazwe znasz, bo wiesz co Ci dolega (lekarz przeciez sam sie pyta co boli i jakie objawy), a tylko on ma prawo wystawic recepte i nikt inny.. Choc moglbys sobie spokojnie pojsc do apteki i kupic najzwyczajniej w swiecie co Ci potrzebne, i sie wyleczyc samemu, gdyby tylko nie bylo recept.. Ale chory system nie pozwala na to- musisz zabulic lekarzowi 100-150 zeta za wizyte (albo kasa chorych jesli masz szczescie byc ubezpieczonym).

              > Zamiast isc do bib
              > lioteki, przekartkuje w domu. Tworca/wlasciciel nic nie traci, bowiem takiej sp
              > rzedazy nigdy by nie bylo. I tu dochodzimy do prawnego absurdu, bo sie skarzy d
              > zieciaki za sciagniecie paru mp3 i domniemywa, ze straty ida w tysiace.
              > mam racje, czy powinienem usiasc doopa w kaluze i sie wstydzic?

              W prawie jest duzo wiecej idiotyzmow- w prawie rzymskim albo greckim podstawowa regula bylo, ze nie ma przestepstwa jesli nie ma osoby poszkodowanej. A kto jest poszkodowany jesli przechodzisz na czerwonym? Jesli zostaniesz potracony to bedziesz jedynym poszkodowanym.. Kto jest poszkodowany, ze sobie hodujesz, i palisz maryche? Nikt, tylko Ty..
              itd itp. (gdybys sprzedawal to by bylo poszkodowane panstwo z tytulu braku podatku dochodowego od sprzedazy)
              Dzisiejsze prawa sa parodia/tragikomedia z prawa.

              W przypadku uzywania ukradzionego programu to jednak jest poszkodowany- autor, bo jego wiedza jest uzyta bez wynagrodzenia mu. "interesuje cie jak dziala" -> chcesz pozyskac wiedze dla samego siebie.
              • koham.mihnika.copyright Re: gdy czytam takie pier.doly, to mi sie przypom 19.02.12, 03:06
                senseiek napisał:

                > > Jak nie chcesz rewolucji, ktora cie powiesi na latarni, to musisz zadbac
                > o potr
                > > zebujacych.
                >
                > Ale to chodzi o podstawowe potrzeby typu jedzenie i picie!! Potrzebne do przezy
                > cia.
                > Co to ma wspolnego z oprogramowaniem? NIC..

                to zalezy, bowiem pewna Polka po latach w Stanach, na rodzinnym przyjeciu stwierdzila - jak wy tu mozecie zyc? Chodzilo jej o pralki, lodowki itd, ktorych w sklepach brakowalo. kazdy ma inne potrzeby, ale nie musimy dzieliuc wlosa na cztery. Skupmy sie na ogolnych zasadach..

                >
                > > Na koniec temat do dyskusji - moim zdaniem zlodziejstwem jest sciaganie,
                > kopiow
                > > anie itd ZAMIAST kupowania albo w celu rozpowszechniania z zyskiem. Natom
                > iast n
                > > ie jest zlodziejstwem sciaganie/kopiowanie hobbystyczne.
                >
                > Dziwaczny sposob rozumowania..
                > W takim razie nie jest zlodziejstwem wypozyczanie samochodow na "przejazdzke po
                > miescie" skoro ich prawowici wlasciciele w tej chwili i tak nie korzystaja z t
                > ych aut..

                chybione porownanie, jesli sciagam program, to wlasciciel nadal go ma. Samochod kopii nie ma. Dwa - ja nic w programie nie zmieniam. Jesli juz, to mowimy o shareware bez swiadomosci wlasciciela.
                >
                > > Dla przykladu - sciaga
                > > m program, ktory mi nie jest potrzebny, bym go nie kupil, ale interesuje
                > mnie,
                > > jak dziala? Albo, sciagam ksiazke o powiedzmy zobrazowaniu medycznym praw
                > ej mal
                > > zowiny usznej, albo o operacjach plastycznych piersi. Nie jestem medykiem
                > , nie
                > > bede nikogo operowac, ale interesuje mnie - jak to sie robi?
                >
                > Za know-how placi sie najwiecej ze wszystkich rzeczy na ziemi..
                > Napisanie programu to moze byc kilkadziesiat-kilkaset linijek ktore mozna zrobi
                > c w godzine. Ale 99,999% ludzkosci nie ma pojecia jak to zrobic. I dlatego musi
                > placic tym ktorzy maja taka wiedze.

                i ja nie mam problemu z zaplaceniem za program, ktorego potrzebuje. kasperski na mnie fortune zrobil.

                > Jeszcze gorsze skur..stwo jest w medycynie - w 99% przypadkow idziesz do lekarz
                > a po lek ktorego nazwe znasz, bo wiesz co Ci dolega (lekarz przeciez sam sie py
                > ta co boli i jakie objawy), a tylko on ma prawo wystawic recepte i nikt inny..
                > Choc moglbys sobie spokojnie pojsc do apteki i kupic najzwyczajniej w swiecie c
                > o Ci potrzebne, i sie wyleczyc samemu, gdyby tylko nie bylo recept.. Ale chory
                > system nie pozwala na to- musisz zabulic lekarzowi 100-150 zeta za wizyte (albo
                > kasa chorych jesli masz szczescie byc ubezpieczonym).

                pelna zgoda, ja place za wizyte po skierowanie na badanie krwi i po raz drugi za uzyskanie wynikow, na szczescie mamy medicare.

                >
                > > Zamiast isc do bib
                > > lioteki, przekartkuje w domu. Tworca/wlasciciel nic nie traci, bowiem tak
                > iej sp
                > > rzedazy nigdy by nie bylo. I tu dochodzimy do prawnego absurdu, bo sie sk
                > arzy d
                > > zieciaki za sciagniecie paru mp3 i domniemywa, ze straty ida w tysiace.
                > > mam racje, czy powinienem usiasc doopa w kaluze i sie wstydzic?
                >
                > W prawie jest duzo wiecej idiotyzmow- w prawie rzymskim albo greckim podstawowa
                > regula bylo, ze nie ma przestepstwa jesli nie ma osoby poszkodowanej. A kto je
                > st poszkodowany jesli przechodzisz na czerwonym?

                Stara zasada mowi, ze na czerwonym mozna przejsc, gdy policjant tylem stoi ;-{)
                W Sydney albo sie stoi, bo ruch zbyt duzy, albo przechodzi, jak i gdzie sie chce. Rowniez po trawnikach mozna chodzic.

                Jesli zostaniesz potracony to
                > bedziesz jedynym poszkodowanym.. Kto jest poszkodowany, ze sobie hodujesz, i pa
                > lisz maryche? Nikt, tylko Ty..

                spoleczenstwo, bowiem marycha jest szkodliwa i cza bedzie cie leczyc.

                > itd itp. (gdybys sprzedawal to by bylo poszkodowane panstwo z tytulu braku poda
                > tku dochodowego od sprzedazy)
                > Dzisiejsze prawa sa parodia/tragikomedia z prawa.

                zaczynam sie martwic, mamy pare wspolnych pogladow
                >
                > W przypadku uzywania ukradzionego programu to jednak jest poszkodowany- autor,
                > bo jego wiedza jest uzyta bez wynagrodzenia mu. "interesuje cie jak dziala" -&#
                > 62; chcesz pozyskac wiedze dla samego siebie.

                qrwa, typowe hobby, ja tej wiedzy nie sprzedam dalej, ja jestem ciekaw, jak to dziala?
                Jesli nie poznam, to ani ja, ani on nie poniesie straty czy zysku. Uczciwie, sciagnalem kazdy program do manipulowania pikselami. Zaplacilem za dwa, bowiem robia to, co chce. Reszty nigdy nie rusze. uwazam, ze to bylo uczciwie, bo nie wydalem kasy na xujowy program. programisci, jak pilka kopana, maja rozne ligi.
                tworca Lotus 123 napisal program do obrazkow, tani i bardzo dobry. I do tego kosztuje ulamek tego co fotoszop. mozna sciagnac, popracowac i kupic licencje. to jest uczciwe podejscie do klienta.
                >

                czy masz jakies ulubione wino, ktore mam wypic za twoje zdrowie?
                • senseiek Re: gdy czytam takie pier.doly, to mi sie przypom 19.02.12, 03:38
                  > chybione porownanie, jesli sciagam program, to wlasciciel nadal go ma. Samochod
                  > kopii nie ma. Dwa - ja nic w programie nie zmieniam. Jesli juz, to mowimy o sh
                  > areware bez swiadomosci wlasciciela.

                  Skoro ktos "pozyczyl" to znaczy, ze "oddal"..
                  Jak juz wspominalem - programow nie kupuje sie. Kupuje sie licencje(pozwolenie) na ich uzytkowanie. Tak samo jak wypozycza samochod w wypozyczalni na zasadach jakie pozwoli wlasciciel. Stad parcie firm software'owych do ideii cloud- bo wtedy software bedzie caly czas na serwerach firmy, a uzytkownik bedzie tylko widzial ich front-endy na ekraniku.. calosc obliczen bedzie dziac sie na serwerach. I nie bedzie mozna ich skopiowac na dysk lokalny.. i sprzedac ;)

                  > i ja nie mam problemu z zaplaceniem za program, ktorego potrzebuje. kasperski n
                  > a mnie fortune zrobil.

                  Nie wazne co Ty- wazne co regularny Piotr Kowalski.

                  > Jesli zostaniesz potracony to
                  > > bedziesz jedynym poszkodowanym.. Kto jest poszkodowany, ze sobie hodujesz
                  > , i pa
                  > > lisz maryche? Nikt, tylko Ty..
                  >
                  > spoleczenstwo, bowiem marycha jest szkodliwa i cza bedzie cie leczyc.

                  Wiecej spoleczenstwo zabuli za promil ludzi obzerajacych sie tlustym miesem, anizeli za tych co maryche pala..

                  > qrwa, typowe hobby, ja tej wiedzy nie sprzedam dalej, ja jestem ciekaw, jak to
                  > dziala?

                  Ale to nie chodzi o to, czy sprzedasz czy nie- chodzi o pozyskanie tej wiedzy. Za studia tez placi sie czesne.. A chodzi o to samo- pozyskanie czyjegos know-how. Mozesz studiowac i nie szukac zatrudnienia w dziedzinie ktora studiowales? Mozesz, Twoj wybor. Ale czesne ujsciles. Wiedza zostala przekazana.

                  > Jesli nie poznam, to ani ja, ani on nie poniesie straty czy zysku. Uczciwie, sc
                  > iagnalem kazdy program do manipulowania pikselami. Zaplacilem za dwa, bowiem ro
                  > bia to, co chce. Reszty nigdy nie rusze. uwazam, ze to bylo uczciwie, bo nie wy
                  > dalem kasy na xujowy program. programisci, jak pilka kopana, maja rozne ligi.
                  > tworca Lotus 123 napisal program do obrazkow, tani i bardzo dobry. I do tego ko
                  > sztuje ulamek tego co fotoszop. mozna sciagnac, popracowac i kupic licencje. to
                  > jest uczciwe podejscie do klienta.

                  Program do grafiki 2D/3D tez mam w swoich planach. Zreszta robienie aplikacji i pluginow 3D to moje podstawowe zajecie ;)
                  Program do grafiki 2D bedzie pracowal zamiast na layerach (ktora sa linearne) to na node'ach. np. tworzymy 2 node'y coloru, podpinamy do node'a gradientu, powstaje z nich tecza, rezultat podpinamy do circle node'a. rezultat podpinamy do node'a robiacego button (emboss czy jakos tak), i powstaje kolorowy button dla www..
                  layery pracuja tylko od dolu do gory
                  a node'y maja nieskonczenie skomplikowane polaczenia, definiowane przez uzytkownika.

                  przykladowy setup (z mojego kompa) node'ow ale w 3d
                  forums.newtek.com/attachment.php?attachmentid=101847&stc=1&d=1329485236
                  > czy masz jakies ulubione wino, ktore mam wypic za twoje zdrowie?

                  Lubie Porto z Biedronki
                  dotrzechdych.pl/czy-to-mozliwe/
                  to jedyna rzecz jaka kupuje w biedzie :P

                  A szczerze mowiac- wole zjesc obiad za Twoje zdrowie ;)
                  jak programik sie podoba to podeslij 20 na order @ www. moja domena (link tam gdzie bylo exe) przez paypal ;)
                  • koham.mihnika.copyright Re: gdy czytam takie pier.doly, to mi sie przypom 19.02.12, 04:56
                    calosc obliczen bedzie dziac sie na serwerac
                    > h. I nie bedzie mozna ich skopiowac na dysk lokalny.. i sprzedac ;)

                    swietej pamieci Sun tak mial, ale mu sie przestalo miec.

                    Nie wazne co Ty- wazne co regularny Piotr Kowalski.

                    a ch mnie kowalski obchodzi, ja nie jestem Matka Teresa. Anioly latos nie obrodzily i musimy sie kolegowac z klientami czyscca.

                    > Wiecej spoleczenstwo zabuli za promil ludzi obzerajacych sie tlustym miesem, an
                    > izeli za tych co maryche pala..

                    sjkad u ciebie taki argument? a u was negrow bijut. Mieso/jedzenie moze byc szkodliwe w niektorych okolicznosciach. marycha czy inne uzywki ZAWSZE.

                    czyli, za podgladanie staruszki szydelkujacej w parku mam jej zaplacic, bo lekcje nie moga byc darmowe?
                    czy mam ci placic za lekcje moralnosci, bo moj kregoslup jakby zwiotczal? ;-{)

                    sorry, musze leciec, przed obiadem ma byc spacer plaza.


                    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.

                    Don't worry about the world coming to an end today. It's already tomorrow in Australia.
                    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
    • berta-death Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 15:14
      I jeszcze jest kserowanie. To też kradzież.
      • koham.mihnika.copyright Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 02:15
        na skol'ko ponimaju miedicinu, to w koszt uslugi wliczony jest haracz dla organizacji drenujacych rynek.
    • maitresse.d.un.francais Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 17:35
      Czemu mnie zbójca nazywacie?

      Dlatego, że na iednej łodzi?

      Gdybych miał statków choć ze dzwieście,

      Nie byłbych, iako jestem, złodziej,

      Lecz cesarz, jako wy jesteście

      (F. Villon)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 18:50
        Bardzo adekwatne, ale niezrozumiałe, jak widać;)
        • maitresse.d.un.francais Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 19:30
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Bardzo adekwatne, ale niezrozumiałe, jak widać;)

          Bo ja się z Tobą zgadzam. Dla mnie wyzysk to też kradzież. No ale zaraz zostanę zawrzeszczana, czy uważam, że można kraść.

          A utwór jest dowodem na to, że problem, jaki poruszasz, gnębił bliźnich już wiele stuleci temu. :-)
        • maitresse.d.un.francais Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 19:35
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Bardzo adekwatne, ale niezrozumiałe, jak widać;)

          "Nędzników" czytałam. To było bardziej skomplikowane, bo on z tych galer uciekał dwukrotnie, ale faktycznie zaczęło się od bochenka chleba.
        • stephanie.plum Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 21:04
          zrozumiałe, ale co z tego?

          przecież, by uprawiać wysysk na wielką skalę, czy bawić się w "legalne" wielomilionowe kradzieże, możliwości nie mamy.

          decyzję, jak postąpić - kraść czy nie - podejmujemy niezależnie od postawy innych, w tym tych wielkich kradziejów.
    • khadroma Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 17:46
      Kradzież moim zdaniem polega na tym, ze zabieramy cos, co do nas nie nalezy i pozbawiamy własciciela tego czegos bez jego zgody.
      W przypadku plikow muzycznych czy innych nie pozbawiamy wlasciciela niczego, a jesli nawet, to nie da sie udowodnic, ze zarobiłby wiecej gdybysmy sobie nie wypozyczyli tych dóbr.
      Nazwałabym to raczej korzystaniem z czegoś bez zgody właściciela tego czegos, a nie kradzieżą.
      Tak czy inaczej chodzi o łamanie praw.
      Z drugiej strony nikt nie sciga producentów kopii obrazów i innych dzieł sztuki. Sa one nawet sprzedawane oficjalnie w sklepach. I to bez zgody malarzy i ich spadkobierców. :)
    • m-kow Cóż... 18.02.12, 21:09
      Cała ta "złodziejska" dyskusja pokazuje na pewno jedno, jak mocno w mentalności Polaków XXI wieku tkwi XIX wieczne, ludowe "Z dworu ukraść to nie grzech" zwane teraz "Na biednego nie trafiło a ja potrzebuję..."
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 18.02.12, 21:14
        Taka postawa jest zakorzeniona w tradycji chrześcijańskiej, na której opiera się nasza cywilizacja.
        Wg Biblii, ukraść by przeżyć dzień, to nie grzech.

        A w drugą stronę? Ograbić chłopa z wolności i własności? To Cię nie boli?

        Ja trzymam z maluczkimi, tak po chrześcijańsku.
        • sumire Re: Cóż... 18.02.12, 21:21
          ano, tyle że torrenty niekoniecznie mieszczą się w "ukraść, by przeżyć" ;)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 18.02.12, 22:59
            Ten wątek nie miał być o torrentach.
            • sumire Re: Cóż... 19.02.12, 08:46
              ale to przykład.
              tak samo, jak przykładem jest wynoszenie słoika kawy z pracowej kuchni, bo przecież korporacja nie zbiednieje, jak sobie wezmę do domu. wielu ludzi uważa to za normę, ba, chwalebne zachowanie. zabawne jest dla mnie dorabianie ideolo, jakoby kradzież czasami była czymś właściwym, a nawet zalecanym.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 19.02.12, 09:36
                Właśnie dlatego, że ludzie nie rozważają całego problemu, tylko skupiają się na jakimś wycinku, wciąż molochom kradzież uchodzi na sucho. Mało tego, dorabia się ideolo, jak piszesz, że to nie jest kradzież, tylko praca dla dobra wspólnoty. Np. supermarkety, które nie płacą podatków w ogóle przez 5 lat, dorabiają ideolo, że to dla dobra wspólnoty, bo tworzą miejsca pracy.

                Za to maluczkich się rozlicza na początku.

                Kradzieżą nie jest to, co jest ją obiektywnie, ale to, co zostaje jako takowa zdefiniowane. Przez lata nie było w ogóle pojęcia praw autorskich, więc ludzie nie uznawali plagiatów/wykorzystywania cudzych idei za kradzież. (nie mówię, że to dobrze, ale, że definicje ewoluują). To my decydujemy, o hierarchii priorytetów. Skoro w Pl, np. banki ponoć mają najwyższe opłaty w Europie może tym powinno się zająć na początku? Może takie zjawisko uznać za kradzież?

                Zalecenia do kradzieży w moim wątku nie widzę.
                • sumire Re: Cóż... 19.02.12, 09:50
                  a ja uważam odwrotnie - że zamiast skupiać się na bankach, supermarketach i globalnych wyzyskiwaczach, lepiej zacząć od własnego podwórka. za dużo poznałam w pracy ludzi, którzy ze spokojem drukowali 200 stron pracy magisterskiej w 3 egzemplarzach na firmowej drukarce, wyjaśniając, że świat ich codziennie okrada na miliony sposobów. i kółko się zamyka - 'kradnę, bo wszyscy kradną'. nam jest wygodnie z taką mentalnością. a takie rzeczy zmienia się od dołu, od pojedynczych maluczkich. w naszym kraju istnieje ciche przyzwolenie na ułatwianie sobie życia za pomocą unikania kosztów i póki tak będzie, to i molochom wszystko będzie uchodziło na sucho.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 19.02.12, 13:11
                    Zgadzam się, że każdy powinien zacząć od własnego podwórka, ale również jeśli chodzi o surową ocenę moralną innych.

                    Ty, nie ściągasz plików, ale czy rozważasz każdy produkt, który kupujesz? Kupujesz jedynie towary fairtrade?
                    Mnie to nie interesuje, bo to jest pytanie do zadania sobie samemu.
                    Nawet nasze komputery są wykonane przy użyciu części, które wyprodukowano z surowców uzyskanych przy pracy niewolniczej (nie przenośnie, dosłownie). Nikt z nas nie jest bez winy.

                    (A ja, tak, zanoszę kawę do mojego zakładu pracy, by i inni mogli z niej korzystać, magisterkę drukuję w zakładzie, materiały do wykorzystania w pracy, na moim własnym kombajnie, choć pewnie mogłabym w pracy, w końcu nikt by się nie skapnął, ale nie przyszło mi to do głowy. Staram się też kupować, jak najmniej, bo wiem, że wiele produktów powstaje w sposób nieetyczny, tym nie mniej, niestety, ja też nie jestem bez winy.)
        • m-kow Re: Cóż... 18.02.12, 21:29
          Chyba to mam, złodziejstwo zemstą za pańszczyznę i przywilej piotrkowski?
          Przy takim argumencie-karkołomie "ekumeniczno-ludycznym" :-) nie będzie mi chyba wypadało wspomnieć o VII przykazaniu, prawda ?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 18.02.12, 23:00
            No ale na pytanie, czym jest kradzież nie odpowiadasz;>
            • m-kow Re: Cóż... 19.02.12, 00:35
              > No ale na pytanie, czym jest kradzież nie odpowiadasz;>
              Odpowiadam, a Ty sama zapędziłaś się w kozi róg. Jesteś zafascynowana, nie oburzona a zafascynowana właśnie tym, że kradnąc miliony, ziemię sąsiada lub tron prawowitego posiadacza zostaje się znanym "celebrytą" lub postacią z kart historii i chciałabyś żebyśmy w jakiś sposób przytaknęli, że daje Ci to moralne przyzwolenie na "zajumanie" ( jak nazywają swoją profesję polscy złodzieje w DE ) programu, filmu lub płyty z sieci. To ma być Twoja walka z dwulicowością świata albo zwykłe usprawiedliwienie dla kradzieży, podbite jak futrem wyższymi wartościami.
              Tyle że na końcu tej drogi myślowej taki choćby Piskorski dalej będzie nazywany politykiem co pogubił dokumenty z domu aukcyjnego po prostu a Katarzyna Wielka kradnąca mężowi tron bohaterką rosyjskiej historii, Ty zaś pozostaniesz "złodziejką" ( o ile kradniesz to nad czym wielu ludzi pracowało żeby utrzymać siebie i rodziny ).
              I takie jest życie niesprawiedliwe.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 19.02.12, 01:02
                "Złodziejką" pozostanę dla dulskich z sieci, którym rzucanie obelg na innych sprawia przyjemność. Na szczęście w realu nie mam takiej opinii. Miesięcznie wydaję ileś tam pieniędzy na książki, kino i płyty, więc przyczyniam się do bogacenia się wydawnictw, a i w malutkiej mierze twórców, zapewne w większym stopniu niż niejeden tu z tych, co rzuca takie oskarżenia.
                A biorąc pod uwagę mój dochód, mogłabym być z tych narzekających, że "nie kupuję książek,bo są drogie", a jednak tak nie jest.

                Ale spoko, jeśli masz się czuć przez to lepiej, miej mnie sobie za złodziejkę, a sama idź spać z poczuciem, że jesteś uczciwym człowiekiem, lepszym od tych, co kradną.
        • six_a Re: Cóż... 18.02.12, 21:47
          > Ja trzymam z maluczkimi, tak po chrześcijańsku.
          zaproś złodziei do mieszkania, niech biorą i jedzą, a czego nie zjedzą, niech wyniosą i pożyją za to dzień.

          :)
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 18.02.12, 23:02
            Ale czym jest kradzież? No i kogo należy oceniać? Czy ten, który wspiera kradzież to też złodziej, choć produkty, które kupuje są niby legalne, czy to też złodziej?

            Dlaczego podziwiamy ludzi, którzy nakradli bardzo dużo, tylko że kiedyś - przywłaszczyli sobie cudzą ziemię, zostali możnowładcami, królami, a nawet nie uznajemy takiej kradzieży za kradzież, za to bardzo surowo oceniamy maluczkich, co kradną na skalę micro?

            Nie na darmo istnieją powiedzenia: Jak kraść to miliony.

            A co do prawa, to może zacytuję Toma Hagena z Ojca Chrzestnego, który to wolał zostać prawnikiem niż gangsterem, bo "jeden prawnik z teczką może ukraść więcej niż 100 gangsterów z bronią" (czy jakoś tak).

            Jean Valjean z Nędzników Hugo ukradł bochenek chleba i trafił na 20 lat do obozu pracy, podczas gdy właściciele fabryk oferujący nieuczciwą zapłatę (bardzo niską, nieadekwatną do pracy ponad siły) pławią się w luksusach i poważaniu społecznym?


            Jak Twoja wypowiedź ma się do treści wątku?
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 18.02.12, 23:04
            Poza tym, tak zapraszam złodziei, w Twoim rozumieniu- ludzi, co ściągają pliki z netu, a także tych, co dają napiwki (czytaj: oszukują na podatkach, darowizna bez odprowadzenia takowego).I jakoś nic mi nie ginie.Nawet pliki przez nich skradzione zostają na swoim miejscu.
            • six_a Re: Cóż... 19.02.12, 22:25
              nie zrozumiałaś:)
              zaproś złodziei, niech ukradną, to czego musiałaś się dorobić latami albo co jest owocem Twojego talentu i wtedy, jak ich pogłaszczesz po głowie i powiesz, że przecież od tego nie zbiedniałaś, to cała ta argumentacja będzie przynajmniej kupy się trzymała.

              a definicję kradzieży to w pierwszym lepszym słowniku można znaleźć, albo w kodeksie karnym, jaki problem w ogóle?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 20.02.12, 01:04
                No dla Ciebie nie ma. Im więcej się wie, tym się zauważa, jak wiele "oczywistych" definicji jest problematycznych, i tym się mniej wie. (Wiem, że nic nie wiem - Sokrates).

                Oczywistość to większe przestępstwo niż tyrania, pisze Roland Barthes. (Jakby co, za pewne w słowniku filozofii jest napisane kto to. Albo nawet w wikipedii).
                • six_a Re: Cóż... 20.02.12, 09:08
                  no wiedza cenna rzecz.
                  ale jak ma służyć do usprawiedliwiania się, to podziękuję.
                  bo królowie kradli caaaaałe państwa, a ja tylko jabłka kradnę.

                  eetam.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: Cóż... 20.02.12, 09:27
                    Ale kochana, Ty również kradniesz. Jeśli kiedykolwiek dałaś komuś napiwek - okradłaś państwo nie odprowadzając podatku. Masz komputer, a każdy (niestety) jest wyprodukowany w oparciu o surowce pochodzące z niewolniczej pracy.

                    Definicja nie jest czymś obiektywnym, tylko tym, jak dana społeczność ją określi.

                    No ale spoko, możesz powtarzać sobie jak mantrę, to ja jestem bez winy, a tamta wieśniara kradnie;>
                    Miłego dnia.
                    • six_a Re: Cóż... 20.02.12, 09:33
                      > Jeśli kiedykolwiek dałaś komuś napiwek - okr
                      > adłaś państwo nie odprowadzając podatku.
                      za odprowadzanie podatku odpowiedzialny jest ten, kto ma przychód, w rzadkich przypadkach jest inaczej, gdzie bank, czy pracodawca odprowadza za Ciebie zaliczki.


                      > Masz komputer, a każdy (niestety) jest
                      > wyprodukowany w oparciu o surowce pochodzące z niewolniczej pracy.
                      czyli mając komputer co konkretnie komu ukradłam? jeśli ktoś komuś coś ukradł to pracodawca pracownikowi. to jest relacja między nimi.

                      > No ale spoko, możesz powtarzać sobie jak mantrę, to ja jestem bez winy, a tamta
                      > wieśniara kradnie;>
                      po pierwsze, nie traktuj tego tak osobiście, bo nie uważam nikogo za wieśniarę. po drugie odróżnij nieświadomy udział w czymś tam: kiedy np. kupujesz rzecz legalnie, a nie wiesz, że np. partia towaru pochodzi z "spadło z tira" od sytuacji, w której wiesz, że bierzesz nielegalnie, bo witrynę obok jest sklep i mogłabyś kupić kawałek za jakieś grosze tak naprawdę.

                      > Miłego dnia.
                      dzięki i nawzajem:)
                  • koham.mihnika.copyright Re: Cóż... 20.02.12, 09:29
                    jablko moze wisiec na galezi wystajacej poza plot, to zerwac legalnie mozna (przynajmniej tutaj).
                    Ale rozwazmy powaznie casus zaradnej pani, ktora jest na biezaco z moda i czerpie natchnienie z pokazow mody oraz wystaw sklepow firmowych. Nabywa droga kupna podobny material i skrawa te materie na wzor i podobienstwo [cytat, ale chyba bez ©]. Nastepnie udostepnia we ebaju, allegro badz w pobliskim butiku. czy jej zaradnosc nie nosi znamion czynu tutaj goraco dyskutowanego? czy drogie panie nadal maja takie pryncypialne zasady, gdy kupuja wszelkiej masci podrobki bedace intelektualnie nalezne komu innemu?
                    czekam na grad kamieni.
                    • six_a Re: Cóż... 20.02.12, 09:55
                      przecież nie mówimy o jabłkach, które spadają na Twoją stronę ogrodu więc są Twoje. mówimy o jabłkach, po które wlazłeś na teren sąsiada, bo jego nie było akurat w domu więc nie widział, a jak nie widział, to przestaje to być kradzieżą, zwłaszcza że nie zbiedniał.

                      ja nie kupuję podróbek to się nie znam. a na mnóstwo rzeczy oryginalnych od jakichś tam ęą projektantów mnie nie stać. kupowanie podróbek to kwestia chciwości i chęci pochwalenia się innym moim skromnym. nic więcej.
                      • koham.mihnika.copyright pytalem ogol pan, nie tylko te najwspanialsze 20.02.12, 10:24
                        nigdy w twa cnote nie watpilem.
                        • six_a Re: pytalem ogol pan, nie tylko te najwspanialsze 20.02.12, 10:34
                          alesz jestem ogół, jak najbardziej:)
                          • koham.mihnika.copyright do tego cnotliwa nadzwyczajnie 20.02.12, 10:38
                            ze tez nie mialem szansy cie poznac. Mona Lizo moich westchnien.
      • koham.mihnika.copyright zamiast obrazac Polakow, sprawdz statystyki, gdzie 19.02.12, 02:29
        sie najwiecej wlasnosci intelektualnej kradnie?
        Doslownie i sensu largo (w majestacie "prawa").
        • m-kow Re: zamiast obrazac Polakow, sprawdz statystyki, 19.02.12, 02:42
          Spoko, pamiętam to jeszcze z lat 80-tych leciało jakoś tak
          "Pan po prostu napluł wszystkim Polakom w twarz!". Bożyczko się nazywał gość co przed Tobą tak argumentował.
          Rzuciło Cię tu z tego wątku na głównej o Stuxnecie i Twojego komentarza o nieszczęsnych Palestyńczykach i pomordowanych na pełnym morzu :-) ?
          No wzruszyłeś mnie i nie mogłem sobie tam odmówić komentarza.
          • koham.mihnika.copyright pomordowanych na pełnym morzu :-) ? 19.02.12, 08:42
            a pamietasz, kto to zrobil? I w jakich okolicznosciach? Twoim zdaniem Turcy nie mieli racji?
            Moj narod nie jest idealny, ale wole go takim, jaki jest, niz byc narodem wybranym z jego problemami. Osobiscie do iranczykow nic nie mam, znam jedna rodzine iranska i moglbym im dac klucz do swego domu - BEZ OBAWY.
            BTW - mna nie rzuca, sam sie przemieszczam.
            Wolny kraj, mozesz pisac, co chcesz. Pisz czesciej, moze mnie czyms wzruszysz.
    • astrofan Re: Kradzież - co to takiego? 18.02.12, 23:14
      dla większości z Was są to zbyt złożone zagadnienia by je ująć :)

      krótko

      1. takie pojęcia jak kradzież, uczciwość, sprawiedliwość , prawo należą do niedefiniowalnych (formalnie) pojęć potocznych (pierwotnych), to z czym mamy do czynienia określa kontekst sytuacji, intencja, okoliczności itp.

      2. prawo cywilizacji zachodniej opiera się na prawie rzymskmi i tu uwaga! co jest istotą tego prawa?

      .. otóż istotą jest duch a nie litera danego czynu

      tzn. Rzymianie zdawali sobie sprawę że rzeczywistość jest zbyt złożona by ją móc precyzyjnie opisać, zaś wszelkie takie próby prowadzą do absurdów, dlatego przepisy i kodeksy stanowią tylko pewne ramy rozważań, ocen czy też odniesień, natomiast kluczem jest zrozumienie i ocena konkretnej danej sytuacji

      3. przykładowo w takim rozumieniu jeżeli weźmiesz czyjąś koszule by ją sprzedać to jest kradzież, ale gdy ją weźmiesz by zatamować rannemu krwawienie to już kradzieżą nie jest, jest oczywiście tysiąc sytuacji niezbyt niejednoznacznych ale to rozstrzyga sumienie (w ostateczności sumienie sędziego)

      4. na powyższe uwarunkowania ideowe, etyczne i moralne oczywiście nakładają się gry interesów, koncernów, twórców, i środowisk prawniczych (to tez biznes bądź źródło dochodu), ale to już od społeczeństwa zależy w jakim stopniu da sobie zrobić wodę z mózgu i nałożyć kaganiec niewoli legislacyjnej

      5. w kontekście powyższego czy wymiana plików jest kradzieżą, jest kwestią każdego szczególnego przypadku, w ogólnej sytuacji jest to wysoce niejednoznaczne, w szczególności w historycznym kontekście twórczości intelektualnej w cywilizacji zachodniej

      dlaczego naukowcom, fizykom, matematykom nadal nie płaci się tantiem za wykorzystanie ich teorii, a płaci się wykorzystującym je koncernom? m.in. nie robi się ponieważ uznaje się iż pewien dorobek umysłowy ludzkości jest ważniejszy dla jej rozwoju i istnienia niż prawo własności

      6. inaczej mówiąc o tym co jest dobre a co złe decyduje relacja danego czynu do wartości które uznajemy za nadrzędne, tym bardzie ze niektóre kwestie sprowadzając je na płaszczyznę regulacji legislacyjnych kolidują ze sobą, na przykład czy można dopuścić to totalnej inwigilacji wszystkich ludzi , wprowadzenia totalitarnego wielkiego brata tylko po to aby zapobiec potencjalnemu przeczytaniu skserowanej książki, jest to ewidentna kolizja miedzy wartością wolności a własności

      a teraz .. czas na Kliczko! :)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:04
        Pierwszy raz się z Tobą zgadzam;>
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:05
          No i na temat;>
          • m-kow Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:15
            > No i na temat;>

            Nie wspominaj o tym na każdym kroku ponieważ akurat w naszej dyskusji sama się roztrzaskałaś używając nieprzemyślanych argumentów, czyli "się wystawiłaś", stąd odwrót w stylu "to wróćmy do mojego pierwotnego pytania" był już tylko przyznaniem się do porażki.
            Eurystyka jest tyle umiejętnością co i sztuką :-)
            • koham.mihnika.copyright erystyka, byc moze? 19.02.12, 02:43

      • m-kow Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:23
        Choć dla wielu z nas to zbyt złożone zagadnienie pozwól, że nieśmiało odpowiem Ci na pytanie

        >dlaczego naukowcom, fizykom, matematykom nadal nie płaci się tantiem za wykorzystanie >ich teorii, a płaci się wykorzystującym je koncernom? m.in. nie robi się ponieważ uznaje się >iż pewien dorobek umysłowy ludzkości jest ważniejszy dla jej rozwoju i istnienia niż prawo >własności

        Otóż głębia Twojego przemyślenia pomija niestety fakt, że owi naukowcy, fizycy i matematycy
        podpisali po prostu taką umowę o pracę :-)
        I to cała tajemnica. William Shockley za tranzystor bipolarny dostał od Bell Labs dolara, o i ile pamiętam.
        • astrofan Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:37
          nie wysilaj sie z tymi "super" kontrprzykładami, bo wyraźnie rozumiesz, nic nie rozumiesz,

          oczywiście nie wiesz o tym, bo i skąd, że wiele teorii powstaje poza nurtem instytucjonalnym, po prostu ludzie tworzą i publikują, przez znaczą część rozwoju nauki to był wręcz standard, inaczej mówić dzisiejszy status cywilizacji zachodniej powstał na bazie nieskomercjalizowanej i niechronionej twórczości umysłowej, ten brak ochrony jakoś jej nie zahamował

          dla odmiany wiele chronionych tworów sztuki finansowana jest ze środków publicznych bądź tez powstaje w wyniku umowy (granty, dofinansowania) na bazie kasy publicznej , zas uważa się ze powinna podlegać jakieś szczególnej ochronie

          zaś komercjalizacja i zamykanie wiedzy i nauki, jest właśnie jednym z problemów o które tu chodzi,
          • m-kow Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 00:57
            Nie wysilałem się, bo i nie wymagasz tego, choć rozumiem czemu uważasz, że jest inaczej.
            Zakonotuj więc po prostu że prócz tych, którzy działali i działają nawet w domenie publicznej, bez wdawania się w szczegóły czy usiłują, czy też nie potem swój wysiłek zmonetaryzować, są też tacy, którzy od początku do końca obwarowują produkt swojego umysłu i talentu umowami, czy to z pracodawcami, czy inwestorami, czy stowarzyszeniami zajmującymi się zarządzaniem prawami autorskimi lub pokrewnymi. I w wypadku tych drugich po prostu wara Ci od decydowania, czy ich dorobek powinien być za friko, czy nie. Oni zrobili to za Ciebie. Pozostaje Ci jedynie nie korzystać...
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 01:10
              Z filozoficznego punktu widzenia, tu jest różnica między twórczością, a sprzedawaniem się. Twórca/artysta chce coś przekazać, nie się dorobić. Geniusze często słabi są w umowach i żyją w biedzie. A to ich twórczość jest często cenniejsza, niż ta nastawiona na zysk i zabezpieczona dobrą umową.

              No ale dla Ciebie ten,który jest zaangażowany w pracę i nie myśli o papierkach jest zapewne samemu sobie winnym frajerem.

              A co do umów, widzisz chyba rozdźwięk między prawem, a uczciwością w przytoczonym przez siebie przykładzie? Nie zawsze, zatem, uczciwość=postępowanie zgodne z prawem.

            • astrofan Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 01:38
              skoro piszę że nie rozumie to nie rozumiesz i tyle, tak jest,

              w odróżnieniu od Ciebie, coś tam sobie dumające stosownie do swoich możliwości ma forum. własnie tworzę i dlatego widzę że rzecz jest znacznie bardziej złożona niż takiemu małemu Jasiu jsię wydaje

              rzeczy w tym że prawie żaden twór intelektualny nie powstaje w próżni, korzysta z czyjegoś dorobku, natomiast nie wszystko i nie na każdym etapie jest sens chronić, powiedzmy że opracowuję nową metodę matematyczną rozwiązującą jakiś problem algebraiczny, czy ma sens od razu ją chronić .. otóż nie, jeżeli jest to badanie podstawowe i zaawansowane to najprawdopodobniej twórca sam sobie nie zdaję sprawy gdzie to można zastosować, nie znam praktycznych dziedzin, schowanie tego pod patent, czy inną ochronę nie ma sensu nie wiedząc co to jest, jakie ma właściwości, nikt po to nie sięgnie ... dlatego po prostu aby nie zginęło publikuje się wszem i wobec, i wszyscy uważają że to jest ok, nawet ci którzy potem wykorzystują to do swoich już komercyjnych zastosowań, traktuje się ta jako wklad w dorobek umysłowy ludzkości, zostaje tylko prestiż

              .... i tak dalej, idę spać
              • m-kow Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 02:35
                Czułem, że nie spoczniesz póki nie wyprodukujesz ostatniego postu w "gałęzi" :-)
                Nie poradzę Ci nic na to, że nie wiesz co zrobić z tym co wytworzysz, więc dopracujesz do tego teorię inspiracji, zapożyczeń i użycia cudzego dorobku. Moja rada jest więc taka, znajdź sobie greckiego armatora, na początku lat 90-tych jeden zapłacił matematykowi z Uniwersytetu Łomonosowa okrągły milion USD za rozwiązanie pewnego zagadnienia z programowania liniowego, bo mu się statki plątały:-)
                Za ten milion matematyk był nawet skłonny zrezygnować z publikacji. I chyba się prestiżem nie zamartwiał.
                Chociaż nie ,teraz znajdź sobie raczej panamskiego.
                A poważniej, na Boga to że twórca sam sobie nie zdaje sprawy "gdzie to można zastosować", nie czyni jego osiągnięcia "wyjętym z pod prawa", to chyba oczywiste.
                Dalej jest jego posiadaczem, chyba że inaczej wynika z umów które podpisał, jego interes to znaleźć sobie dla własnego osiągnięcia zastosowanie, za które ktoś jest zapłacić skłonny, albo zastosowanie w którym sam będzie w stanie na nim zarobić.
                Jeśli nie jest w stanie, to jest to oczywiście przykre, ale nie przekreśla praw reszty do czerpania korzyści z własnej pracy.
                Poza tym utwory wyrażone symbolami matematycznym też podlegają ochronie prawa autorskiego. Poważnie. Tak jak to, o czym tu dyskutowaliśmy do tej pory w kontekście złodziejstwa , czyli czyjeś utwory będące w obrocie handlowym, zgłoszone do ochrony praw wykonawczych, autorskich i pokrewnych.

                PS. mały Jasiu ( chociaż czy ja wiem, 187 cm ) pracuje od kilkunastu lat w branży zbudowanej na prawach wykonawczych i autorskich, znaczy w zasadzie od momentu jak się ją dało w tym kraju zbudować, więc wyszło Ci nawet zabawnie :-)
                • berta-death Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 03:08
                  > A poważniej, na Boga to że twórca sam sobie nie zdaje sprawy "gdzie to można za
                  > stosować", nie czyni jego osiągnięcia "wyjętym z pod prawa", to chyba oczywiste

                  To, że twórca czegoś, czegokolwiek, to zazwyczaj nie jest ta sama osoba co biznesmen potrafiący twórczość twórcy skomercjalizować, to zupełnie inna sprawa. Tak samo jest z każdą inną pracą. Robotnicy z azjatyckich plantacji dostają grosze a to co wyprodukują jest sprzedawane w Europie za setki euro. Wszystko zgodnie z prawami rynku i legalnie. Co jeszcze nie oznacza, że nie mamy do czynienia z kradzieżą a przynajmniej z jakimś oszustwem.

                  Zarówno dawniej jak i dzisiaj artyści i uczeni dostawali i dostają jakieś relatywnie niewielkie wynagrodzenie w stosunku do tego, ile można na tej ich twórczości zarobić.
                  Z tym, że dawniej pracowali oni dla ówczesnych możnowładców, dla których sponsorowanie odkryć i twórczości, było kaprysem, snobizmem i sposobem podnoszenia swojej pozycji w arystokratycznym światku. W żadnym wypadku nie służyło zarabianiu pieniędzy, bo tych mieli pod dostatkiem. W zasadzie to nawet nie bardzo było komu to sprzedawać, bo większość społeczeństwa klepała biedę i nikt by niczego co nie służyło zaspokajaniu podstawowych potrzeb fizjologicznych, nie kupił. Dlatego nieszczególnie dbali o prawa autorskie i to co się stanie z tymi wszystkimi dziełami. Nawet im zależało na tym, żeby je rozpowszechniać, bo im słynniejszego twórce mieli na dworze tym lepiej to o nich świadczyło.
                  W pewnym momencie jak ludzkość się nieco wzbogaciła to zatrudnianiem twórców zajęli się ludzie, którzy chcieli na nich zarobić, czyli wydawnictwa, wytwórnie filmowe i muzyczne, przedsiębiorstwa, itp. I wtedy pojawił się problem patentów i praw autorskich, które zazwyczaj do twórców nie należą. I tutaj można polemizować co jest kradzieżą a co nie.
                  • m-kow Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 03:58
                    >To, że twórca czegoś, czegokolwiek, to zazwyczaj nie jest ta sama osoba co bizn
                    > esmen potrafiący twórczość twórcy skomercjalizować, to zupełnie inna sprawa.
                    Personalnie bez wątpienia tak, masz rację. Dlatego ma sztab lub chociaż sztabik ludzi, którzy sie tym zajmują. Dwie podstawowe figury na tej szachownicy po stronie twórcy, szczególnie artysty, to prawnik i manager :-) Oni potrafią skomercjalizować aż miło :-)

                    > Zarówno dawniej jak i dzisiaj artyści i uczeni dostawali i dostają jakieś relat
                    > ywnie niewielkie wynagrodzenie w stosunku do tego, ile można na tej ich twórczo
                    > ści zarobić.
                    Berta, Mozart będąc nadwornym, miał kontrakt z wydawcą nut i dostawał procent od sztuki oraz pobierał też za publiczne wykonania. Jego wydawca podpisywał takie same na rynkach eksportowych. Takie były pola eksploatacji wtedy.
                    Jeśli zaś chodzi o "dzisiaj" to tu masz wolnootwierającą się stronę z artystami z relatywnie niewielkim wynagrodzeniem ... To po prostu mit. Prawda jest tak, że w wypadku topowych, bardzo dobrych i dobrych to oni dyktują warunki... To znaczy ich prawnicy i managerowie.
                    Oni też decydują co chcą sprzedać a co zachować dla siebie. Jackson jak był bogaty kupił sobie prawa autorskie do piosenek Beatlesów chyba, i spływały do niego należności z tego tytułu, a jak był biedny je sprzedał i własne z resztą też.
                    David Bowie kiedyś sprzedał nawet prawa do rzeczy których jeszcze nie napisał ale dopiero napisze.
                    Ale generalna reguła jest akurat taka, że artyści i twórcy zachowują swoje prawa wykonawcze i autorskie ( bo nie jest to to samo, co prawo do produktu ).
                    Choć na przykład z rzemieślnikami w branży gier komputerowych jest odwrotnie, tam wszyscy
                    są obdzierani ze wszystkiego :-) Ale za pieniądze.
                    www.therichest.org/entertainment/forbes-highest-paid-musicians/
              • koham.mihnika.copyright patentowac mozna tylko zastosowania 19.02.12, 08:52
                praktyczne. Nie mozna opatentowac teorii wzglednosci.
            • koham.mihnika.copyright stanowczo powiedziane, ale nie kazdy sie zgodzi 19.02.12, 08:47
              nawet pod sankcja ;P
          • berta-death Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 01:33
            Mylisz dwie różne rzeczy. Odkrycia z wynalazkami. Odkrycia, czyli zaobserwowanie jakiś praw przyrody czy faktów historycznych nie są wytworem niczyjego umysłu. Nie sposób zatem tego patentować, bo jak opatentujesz fakt naukowy, że woda zamarza w temperaturze 0st a kąty trójkąta dają w sumie 180st. Jak opatentujesz odkrycie, że neandertalczycy używali ochry do barwienia skóry, albo, że Cheops zlecił wybudowanie piramidy. Jedyne co można zrobić to przyznać komuś pierwszeństwo w dokonaniu takiego odkrycia i ufundować mu jakąś nagrodę.

            Wytworem umysłu będzie już podręcznik opisujący w mniej lub bardziej przystępny sposób te odkryte prawdy i on już podlega prawu autorskiemu i zawsze podlegał. Wytworem podlegającym opatentowaniu będą wszelkie urządzenia techniczne, których działanie opiera się na tych odkrytych prawach przyrody. Bo one są wytworem czyjegoś umysłu i rąk.
            • koham.mihnika.copyright z tym trojkatem to ostroznie 19.02.12, 08:49
              wazne tylko w jednej geometrii
            • zeberdee28 Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 22:09
              Wynalazek jest w zasadzie typem odkrycia - odkrywa się że taki a nie inny związek powstaje w pewien sposób i ma pewne właściwości, patentujemy więc np. lekarstwo które przecież powstało w wyniku działania praw fizyki, człowiek go nie stworzył, człowiek odkrył w jakich warunkach ono powstaje i odkrył jak działa na organizm.
              • berta-death Re: Kradzież - co to takiego? 19.02.12, 22:25
                W zasadzie związki chemiczne jako takie nie podlegają prawu autorskiemu. Prawu podlegają technologie, dzięki którym można dany związek zmontować. Nie wiem jak jest z zastosowaniem danego specyfiku, chyba można sobie zastrzec prawo do wyłączności. Inaczej by się koncernom farmaceutycznym nie opłacało opracowywać nowych leków, skoro potem każdy mógłby z ich odkryć korzystać.
                • koham.mihnika.copyright tzw formulation moze byc opatentowane 20.02.12, 10:37
                  czesto w patentach nie podaje sie wszystkich skladnikow.
                  Patent syntezy jak najbardziej, ale to mozna obejsc. Patentowanie calej klasy zwiazkow (pochodnych) jest powszechne.
          • koham.mihnika.copyright mysle, ze dobra ilustracja moze byc 19.02.12, 02:47
            porownanie zachowania malzonkow Curie oraz Edisona. O losie Tesli nie wspominajac.
            • m-kow Re: mysle, ze dobra ilustracja moze byc 19.02.12, 02:52
              Tesla miał rację, a Edison plecy. W krótkim okresie plecy są zawsze górą.
        • koham.mihnika.copyright plus nagrode Nobla 19.02.12, 02:45

          • m-kow Re: plus nagrode Nobla 19.02.12, 02:50
            To już nie od Bell'a :-)
      • koham.mihnika.copyright na szczescie sa bezinteresowni erudyci ;p 19.02.12, 02:40
        astrofan napisał:

        > dla większości z Was są to zbyt złożone zagadnienia by je ująć :)
        >
        dziekuje za pamiec.
        prawo, prawem (nawet rzymskie), ale sprawiedliwosc jest po stronie tego, kto ma wiecej kasy na prawnikow [stan obecny].
        i to z zasadami prawa rzymskiego ma niewiele wspolnego. Na starym kontynencie moze tak, ale system prawny anglosaski (adversarial) to zupelne przegiecie.
        Przyklad naduzycia to sprawa Juliana Assange czy Brytyjczyka, ktory namieszal w serwerach amerykanskich. To jest chore, ze kolejne kraje, kolejne rzady, robia cos pod dyktando wuja sama. Czemu samo USA nie podpisalo ACTA?
        >
        > a teraz .. czas na Kliczko! :)
        • berta-death Re: na szczescie sa bezinteresowni erudyci ;p 19.02.12, 03:22
          > prawo, prawem (nawet rzymskie), ale sprawiedliwosc jest po stronie tego, kto ma
          > wiecej kasy na prawnikow [stan obecny].

          Wierzysz, że w starożytnym Rzymie sprawiedliwość nie była po stronie bardziej kasiatych? Generalnie im bardziej rozwinięta cywilizacja tym większa hipokryzja. W końcu prawo oko za oko obowiązywało tylko wobec równych sobie. W przypadku nierównych brzmiało garść monet za oko, bądź śmierć za oko, w zależności kto był ofiarą a kto sprawcą.
          • koham.mihnika.copyright i co ja mam z toba zrobic? 19.02.12, 08:45
            mniej wiecej tak to wygladalo, wyglada i bedzie wygladac :(
            Tyle, ze w systemie anglosaskim to juz zupelny klops, napoleonski daje cien nadziei.
      • xolaptop Re: Kradziez - co to takiego? 19.02.12, 14:27
        W pkt. 5 mylisz pojecia. Tym ludziom nie placi sie, bo oni _odkrywaja_ cos, co istnieje. Oni nie wymyslili ani nie stworzyli, lecz odkryli dzialanie jakiegos algorytmu i to dzialanie opisali. Dlatego algorytmy nie moga podlegac prawom wlasnosci.
        Jeszcze raz: odkrywac nie znaczy wymyslac.
    • xolaptop Re: Kradziez - co to takiego? 19.02.12, 14:19
      Kradziez to pozbawienie kogos czegos, co ten ktos ma. Zeby byc okradzionym trzeba cos miec, a nie cos potencjalnie miec. Potencjalnie to moge sobie wygrac w Lotto albo zarobic na gieldzie.
      Dlatego kopiowanie nigdy nie bedzie kradzieza. Ludzie bardzo bogadzi i wplywowi naciagneli dla wlasnych korzysci teorie i zaczeli glosic, ze mozna kogos okrasc z _potencjalnych_ zyskow. Zgodnie z taka _potencjalna_ teoria, kazdy jest okradany, bo _potencjalnie_ moglby byc wlascicielem wszystkiego.
      • xolaptop Re: Kradziez - co to takiego? 19.02.12, 14:20
        bogadzi = bogaci
Inne wątki na temat:
Pełna wersja