grzeczna_dziewczynka15
18.02.12, 11:52
Dyskutujemy sobie o kradzieży w kontekście ściągania z netu, albo może ubierając to w inne słowa: dzielenia się;>
Ale czym jest kradzież? No i kogo należy oceniać? Czy ten, który wspiera kradzież to też złodziej, choć produkty, które kupuje są niby legalne, czy to też złodziej?
Dlaczego podziwiamy ludzi, którzy nakradli bardzo dużo, tylko że kiedyś - przywłaszczyli sobie cudzą ziemię, zostali możnowładcami, królami, a nawet nie uznajemy takiej kradzieży za kradzież, za to bardzo surowo oceniamy maluczkich, co kradną na skalę micro?
Nie na darmo istnieją powiedzenia: Jak kraść to miliony.
A co do prawa, to może zacytuję Toma Hagena z Ojca Chrzestnego, który to wolał zostać prawnikiem niż gangsterem, bo "jeden prawnik z teczką może ukraść więcej niż 100 gangsterów z bronią" (czy jakoś tak).
Jean Valjean z Nędzników Hugo ukradł bochenek chleba i trafił na 20 lat do obozu pracy, podczas gdy właściciele fabryk oferujący nieuczciwą zapłatę (bardzo niską, nieadekwatną do pracy ponad siły) pławią się w luksusach i poważaniu społecznym?