pochodnia_nerona Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 11:33 ale jeśli miałabym być szczera wobec siebie to wali mnie taka nauka i t > akich doświadczeń mieć nie chcę. > Na końcu powinno być jakieś pytanie, c'nie? > Czy porażki i niepowodzenia w życiu tłumaczycie sobie jako nowe doświadczenia, > które czegoś Was nauczyło? Wiesz, człowiek musi sobie jakoś psychologicznie uracjonalnić nawet najbardziej traumatyczne przeżycia i to jest ta dobra strona naszej psychiki :-) Pewnie, że lepiej jest ich nie mieć, ale jeśli nastąpiły, to zdrowa psychika wyrabia w człowieku dystans do tego, inaczej można zwariować. Odpowiedz Link Zgłoś
mumia_ramzesa Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 11:48 W pierwotnych spolecznosciach byla instytucja starszyzny plemiennej. Skad sie wziela i jaka role odgrywala? Odpowiedz Link Zgłoś
yoko0202 Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 12:42 > Czy porażki i niepowodzenia w życiu tłumaczycie sobie jako nowe doświadczenia, > które czegoś Was nauczyło? nawet nie tyle sobie tak tłumaczę, ile jestem przekonana, że tak właśnie jest. nie winię świata, losu, tuska, itp., tylko biorę to na klatę, bo zdałam sobie sprawę, że w wielu przypadkach te porażki i złe doświadczenia, które mnie spotkały, były bezpośrednio lub pośrednio powiązane z jakąś moją decyzją - gdybym pewne rzeczy robiła inaczej, to inny byłby splot wydarzeń, może nie na 100% pozytywny no ale na pewno inny. w pewnym sensie takie złe wydarzenia po prostu mnie w jakiś sposób kształtują; uważam że dzisiaj mam np. lepiej poukładane w głowie niż X lat temu również przez to, że przeszłam swoje piekiełka Odpowiedz Link Zgłoś
stary.dziadyga Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 13:07 Nie licząc tych nieszczęść, które były niespowodowane naszym działaniem, to wszystkie własne porażki życiowe są potrzebne, bo w ten sposób poznajemy życie, innych, siebie i w ten sposób się uczymy. Spójrz choćby na dzieci. Nie wystarczy że im powiesz żeby nie robiły tego czy tamtego, bo to złe i niebezpieczne. Zawsze w większym lub mniejszym stopniu muszą przekonać się o tym same. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 15:28 no - o to chodzi ... I jest jeszcze kwestia traktowania czegoś zaraz jak porazki. Szczerze mówiac, to nie przypominam sobie porazki w moim życiu. Porzka kojarzy mi się z niepowetowaną stratą - coś było głownym celem, nie udało się i nic na to poradzić nie mozna. Nie było takiej rzeczy, sytuacji. Zdarzyły się natomiast nieprzyjemnie doswiadczenia, owszem, alezeby traktowac je zaraz w kategorii porazki? Dlaczego? A apropos nauki. Cóż - mozna ze swoich doswiadczeń zyciowych nie korzystac przecież. Mozna traktować każde niepowodzenie, niefajną sytuacje jako niezasłuzony dar losu, zemste złej wróki, czy skutek narodzin pod ciemną gwiazdą, albo li też :) - jako sprzysiegniecie sie swaita przeciw sobie. To legalne. Pytanie, czy mądre :) Sa ludzie powtarzajacy wciąz te same błedy, trzymający sie kurczowo czegoś, mimo, ze po raz setny nie wychodzi, wciąz widzacy w tych niefajnych doswiadczeniach palec losu, wine innych, ale kompletnie nie zastanawiających sie nad swoim udziałem w tych wydazreniach. A przecież na logikę - jesli próbuje czegoś 20 raz załozmy i kolejna klapa, to coś robię źle. Chyba jasne. Tak jest ze wpomnianą przeze mnie kolezanka pakującą się w kolejne zwiazki z takim samym typem faceta nieroba i babiarza, z jakim rozwiodłą sie ponad 20 lat temu. CViągle płącze na te "cuda" i zapytuje dlaczego "jej sie to zawsze przytrafia" - a prawda jest taka, ze takich wybiera, tacy jej się podobają. Podobnie kolega - uwaza sie za megauzdolnionego w swej zdiedzinie, naturalnie niedocenianego przez kolejne środowiska branzowe. A prawda jest taka, ze jest przecietny, poprawny, ale na pewno nie wybitny, Już kilka lat dziwi sie, ze kończy kolejne kursy i podyplomówki i nadal nie jest zadnym lauretatem zadnej nagrody:) No kończy bo jest pilny i poprawny w tym co robi, ale na laureata w tej artystycznej branzy trza mieć jeszcze coś - talent, a tego mu brak. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 15:50 Tez przezylm kika nieszczesc, ale nie bardziej od uzalania sie nad soba przychodzila refleksja "nie ja pierwasza, nie ostatnia. Tysiace ludzi przezywaja podobne traumy". Taki oglad sytuacji pozwala skupiac sie na innych, rozumiec ich i w konsekwencji, rozwija empatie. Tak uwazam, ze mlodzi ludzi bez bagazu smutnych doswiadczen nie sa empatyczni wrecz sa sadystycznie zimni emocjonalnie. A wyzszy iloraz inteligencji emocjonalnej, to ponoc przepustka do zyciowych sukcesow. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 denificja "nieszczescia" mnie interesuje 19.02.12, 18:42 wasza oczywiscie, bo własną mam. Nieszczescie to wg mnie śmierc, ciezka choroba kogoś bliskiego, utrata wszystkiego co się ma (pozar, powódź, kradzież, oszustwo),utara mozliwosci zrealizowania w życiu najwazniejszego, kluczowego celu (to zmienne, cel się moze zmieniac). Wszystko inne to są niemiłe doswiadczenia, zdarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
sid.sid Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 18:07 Chyba nikt nie chce mieć doświadczeń z serii "nie zabije, ale wzmocni". Lecz jeśli już coś takiego się zdarzyło i można (bo oczywiście nie każda sytuacja się do tego nadaje) coś z tego wyciągnąć, to lepiej tak, niż nic z tego nie mieć, tylko samo przeczołganie. Chyba o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
fajnajozia Re: Doświadczenie życiowe. 19.02.12, 21:51 Czy porażki i niepowodzenia w życiu tłumaczycie sobie jako nowe doświadczenia, które czegoś Was nauczyło? Nie, jako drogę przez mękę by osiągnąć spokój. Im dłużej żyję, tym mniej rozumiem życiowe nauki, więc jakim cudem mogłabym wyciągnąć wnioski?:D Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: Doświadczenie życiowe. 20.02.12, 10:45 Rozumuję tak samo. Może to faktycznie kwestia wieku, co? fajnajozia napisała: > Czy porażki i niepowodzenia w życiu tłumaczycie sobie jako nowe doświadczenia, > które czegoś Was nauczyło? > > Nie, jako drogę przez mękę by osiągnąć spokój. Im dłużej żyję, tym mniej rozumi > em życiowe nauki, więc jakim cudem mogłabym wyciągnąć wnioski?:D Odpowiedz Link Zgłoś
fajnajozia Re: Doświadczenie życiowe. 20.02.12, 13:00 Rozumuję tak samo. Może to faktycznie kwestia wieku, co? Oby nie, koło osiemdziesiątki byłaby niezła jazda:D Albo tylko alzheimer:) Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: Doświadczenie życiowe. 21.02.12, 15:28 Trzeba chyba rozgraniczyc sprawy trudne ale zakonczone sukcesem a sprawy trudne zakonczone porazkami. Co do pierwszych to mialam ich w zyciu kilka, z przezycia kazdej jestem bardzo zadowolona i moge dokladnie to samo powiedziec: bylo ciezko, ale dobrze, ze tak sie stalo i co najwazniejsze dobrze sie skonczylo. Do drugich moge zaliczyc np. jakies tam nieudane zwiazki. Ich np. nie zaluje, bo dzieki nim docenilam jak dobrego mam meza. Odpowiedz Link Zgłoś