velannaa
19.02.12, 13:32
Mam przyjaciółke która ma 26 lat, zadnego zwiazku na koncie jest dziewica..Jest fajna wesoła laska. Kocham ja jak siostre znamy sie juz z 10 lat. Przez to, ze jest taka azwiazkowa, zaczyna sie robic tez aspołeczna. Jestem jej jedyna przyjaciółka i osoba na która moze liczyc pogadac, z która moze wyjsc na miasto sie pobawic, pojechac na wakacje, pojsc na sylwestra, bo zawsze ja zabieram do moich znajomych itd i zawsze sie staram żeby w jakies wazne dni nie była sama itd..
Ona jest bardzo pobozna, ja jestem ateistka i zawsze szanowałam to ze ona wierzy , i starałysmy sie nie rozmawiac na ten temat, bo po co sie kłócic :)...i w sumie myslałam ze ona szanuje moje przekoania..jednak wczoraj dowiedziałam sie, ze ejstem pusta i płytka, przez to, ze nie wierze i moje zycie jest ubozsze i ja jestem ubozsza duchowo, nie mam zadnych przemyslen ..no i ogolnie mi cisnienie podniosła! :)
potem jeszcze dyskutowałysmy na jakis temat..i sie dowiedziałam jakobym nigdy nie stała po jej stronie i zawsze twierdziła ze pieprzy głupoty...(Oczywiscie, jak uwazam, ze gada dziwne rzeczy i cos sobie wkreca to mowie ze pieprzy) i sie wkurzyłam i powiedziałam jej, ze strasznie chusteczkowo ze tak twierdzi, bo jestem jedyna osoba na jaka moze liczyc, która zawsze jest dla niej, a ona wali mi teksty jakbym była jej wrogiem.. No przyznała mi racje potem..
Ale sie naprawde zastanawiam czy jej nie odbija na stare lata.