Dodaj do ulubionych

Czy aż tak kulturalny?

20.02.12, 21:13
Jaka może być przyczyna tego, że chłopak (sporo starszy ode mnie, ma 26 lat) nie zaczyna żadnych "akcji"? Mowa jest o początku znajomości, spotykamy się od ok. 3 tygodni, ze 3 razy w tygodniu. On inicjuje wszystkie spotkania.
Dodam, że chodzi mi o to, że czuję "chciałoby mu się", nie jest też nieśmiały, raczej przeciwnie. I stąd moje pytanie, tzn. w tytule. Bo jeszcze nie spotkałam takiego faceta.
Obserwuj wątek
    • anna_sla Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:22
      mój brat taki jest. On po prostu jak ma cokolwiek podjąć to się zacina, bardzo się stresuje przy tym, boi się ryzykować i wierz mi, że ma cholernie duży szacunek dla kobiet. Dlatego początki związku z takim gościem jest trudna, bo to kobieta musi brać inicjatywę w takich momentach.
                  • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 22:05
                    Dobry jesteś z filozofii, doprowadziłeś dyskusję do sedna. :)
                    Problemu nie ma. Było tylko pytanie (o "kulturalność"). No więc jest chyba kulturalny.
                    Hm, czyli skoro kultura mnie dziwi, to powiedz mi, folozofie-Raohszanie, czy to nie ja powinnam mówić "O tempora, o mores"?
                    • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 22:11
                      dzidzia.doc napisała:

                      > Dobry jesteś z filozofii, doprowadziłeś dyskusję do sedna. :)
                      *
                      Jakieś talenty trzeba mieć, coby maskować wady ;)

                      > Hm, czyli skoro kultura mnie dziwi, to powiedz mi, folozofie-Raohszanie, czy to
                      > nie ja powinnam mówić "O tempora, o mores"?
                      *
                      Właściwie każdy mógłby, kogo zadziwią obyczaje drugiej strony ;)
                      • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 22:26
                        Spytałam o to, bo tu już ktoś na forum rzucił coś o dzisiejszej młodzieży.
                        A co do tego chłopaka, to jeszcze raz spróbuję wyjaśnić: chodzi mi o to, że widzę kontrast między tym, że "coś by chciał" (i "intensywnie" chciał, co dało się szczególnie w kilku sytuacjach wyczuć), a wstrzymaniem się od jakichkolwiek ruchów. Tylko się zastanawiam, to wszystko.
                        • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 22:32
                          To, że komuś się chce to nie znaczy, że rzuca się na jedzenie w połowie przemowy czy toastu gospodarza imprezy ;)
                          Spotykacie się raptem 3 tygodnie i jemu oprócz tego, że się podobasz fizycznie, to najwidoczniej i jako osoba, wobec czego nie chce od Ciebie tylko leża, a być może chce poznać i wejść w relację.
                        • zemsta.blondynki Re: Czy aż tak kulturalny? 25.02.12, 21:40
                          miałam taki przypadek, sama miałam ok. 20 lat, a on 25. randki były super, facet ani trochę nie był nieśmiały i też widziałam, że ma ochotę pójść ze mną do łóżka, a że mi się bardzo podobał to nie miałabym nic przeciw, ale generalnie nie posuwał się do czynów. w końcu postanowiłam się dowiedzieć co jest grane, powiedział, że nie chce, żeby do tego doszło, bo młoda jestem i pewnie zakocham się w nim, bo nie będę umiała oddzielić seksu od uczuć, a on nie chce związku i ot cała tajemnica :)
                          • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 26.02.12, 10:07
                            Dzień dobry, zauważyłam tu dzisiaj Twoją odpowiedź.
                            Nie wiem, czy z tym moim chłopakiem jest tak samo, jak w tym przypadku (który Ty opisałaś), trudno powiedzieć. Tak czy inaczej u mnie po dwóch kolejnych randkach trochę się zmieniło, konkretnie wczoraj. Na początku spotkania, gdy trafił się moment w rozmowie, który pasował, zażartowałam, że takiego kulturalnego faceta jeszcze nie spotkałam (to było, gdy zaczęliśmy jechać autem). I on się tylko roześmiał i spytał, czy to dobrze czy źle, ja go jakoś zbyłam, i dalej niby nic, inny temat. A gdy wreszcie znalazło się miejsce do parkowania i auto stanęło, on nagle pyta, czy może dać mi buziaka. No to ja "Proszę bardzo". I buziak był bynajmniej nie krótki :) Potem wychodzimy, idziemy, i on nagle staje i przyciąga mnie i mówi, że "teraz jeszcze raz". Takich "jeszcze raz" było potem chyba z pięć, tak się rozkręcił. Ciekawe, co będzie dalej :)
              • senseiek Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 22:42
                > Bo jak ktoś zainteresowany to się musi pchać z łapami po 3 tygodniach?

                Nie po 3 tygodniach, tylko po np. 3 dniach..

                A jak ma sie nie "pchac lap", skoro mi dziewczyna z ktora pierwszy raz w zyciu w realu gadam siada mi na kolanach?? To gdzie te lapy trzymac, zeby bron b.. nie polozyc na jej kolanko/udo/whatever else.. ?
              • mariuszg2 Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 00:07
                Skad moge wiedziec ja lub Ty? Nie wiem nie pamiętam.... 100 lat temu walczylismy o niepodleglosc i obyczaje nie mialy znaczenia...60 lat temy walczylismy o niepodleglosc i obyczaje nie mialy znaczenia...teraz walczymy o niepodleglosc i obyczaje nie sa inne niz 100, 60 czy 500 lat temu...
                • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 00:11
                  mariuszg2 napisał:

                  > Skad moge wiedziec ja lub Ty? Nie wiem nie pamiętam.... 100 lat temu walczylism
                  > y o niepodleglosc i obyczaje nie mialy znaczenia...60 lat temy walczylismy o ni
                  > epodleglosc i obyczaje nie mialy znaczenia...teraz walczymy o niepodleglosc i o
                  > byczaje nie sa inne niz 100, 60 czy 500 lat temu...
                  *
                  Pierniczysz waść, że oczy bolą czytać. Skoroć nie wiesz, to czemuż perorujesz? I tak, oprócz walk o niepodległość to ludzie mieli życie jakieś i obyczaje takoż.
                      • mariuszg2 Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 08:37
                        SzanownaRaoh...widze ze probujesz isc na skroty ale obawiam sie ze byloby to sprzeczne z uczciwym postawienie sprawy oraz prawdziwoscia zagadnienia, ze szersze konteksty chwyta sie po to aby zrozumiec zwiazek pomiedzy istotnymi elementami problemu w tym wypadku niepodlegloscia a obyczajowoscia..... podam kilka przykladow jak wplynela walka o niepodleglosc na obyczajowosc....np... kobieta oczekuje "akcji" a tu akcjodawca po lasach z kosa biega za wrogiem...i co ? ano obyczaj kaze dbac o zagrode, dobytek, inwentarz ic zekac na potencjalnego akcjodawce w pelnej gotowosci...stekajac i szlochajac w spazmach i przebierac nogami pod oknem wypatrujac zaplakanymi oczetami sina dla i mgly pod lasem z drzeniem serca nasluchujac echa wystrzalow lub dzikich wrzaskow ugodzonych...
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:34
          dzidzia.doc napisała:

          > Mam już 20 lat, za pół roku będę mieć 21. To jedno, a drugie, że to on zawsze w
          > ykazuje inicjatywę, jak pisałam, więc to chyba nie jest wytłumaczenie.

          Czyli mam rację.
          Uważa że jesteś za młoda i obawia się, poniekąd chyba słusznie, że również jeszcze "za głupia" - chodzi tu o wyobrażenia świata i życia, nie o inteligencję, więc się nie obrażaj.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:43
              dzidzia.doc napisała:

              > Ja się nie obrażam, i nawet o tym myślałam (że może być, jak piszesz), tylko da
              > lej pytanie: po co się umawia?

              Bo nie ma innego pomysłu na wieczór... albo dlatego że masz jędrne cycki. Co za różnica? Ma ochotę spędzać z Tobą czas, ale uważa że robienie zbyt szybkich ruchów może być niewskazane. A może na wyjątkową cnotkę się przy nim krygujesz i stąd jego zachowanie?
              • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:55
                Nie kryguję sie na cnotkę, uważam, ze zachowuję się normalnie. Facet jest bardzo fajny, lubię z nim rozmawiać i podoba mi się to, że jest dojrzalszy - niż np. chłopcy z mojego roku czy choćby mój były chłopak.
                Pytasz "Co za różnica"? Taka, że ogólnie najpierw, czyli na początku znajomości (zresztą też z jego inicjatywy) przyszło mi do głowy, że jestem za "głupia" dla 26 latka, no więc pomyślałam, że będzie sie śpieszył. A tu jest inaczej.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:57

                  > Pytasz "Co za różnica"? Taka, że ogólnie najpierw, czyli na początku znajomości
                  > (zresztą też z jego inicjatywy) przyszło mi do głowy, że jestem za "głupia" dl
                  > a 26 latka, no więc pomyślałam, że będzie sie śpieszył. A tu jest inaczej.

                  Ale on nie jest głupi. Ma świadomość że młoda siksa może oznaczać komplikacje jeśli np. jest niestabilna emocjonalnie. :)
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 21:53
                ka-mi-la789 napisała:

                > Mam rozumieć, że to, co nazwałaś "akcjami", to jedyny racjonalny powód umawiani
                > a się?

                Koleżanki mówiły że tak. A poza tym, taki fajny starszy chłopak - dziewczyny będą zielone z zazdrości.
                • ka-mi-la789 Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:04
                  > Z czego wynika, że ja tak myślę? Już mnie zdążyłaś zaszufladkować?

                  Ano, z tego:

                  Ja się nie obrażam, i nawet o tym myślałam (że może być, jak piszesz), tylko dalej pytanie: po co się umawia?

                  > Już mnie zdążyłaś zaszufladkować?

                  Aaa, jak ja mogłam zaszufladkować taką bogatą, niebanalną osobowość ozdobioną przenikliwym umysłem i subtelnym dowcipem. Po raz kolejny okazuje się, że wredna, podła i obrzydliwa jestem.
                • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:01
                  Bardzo często - tak. O strojach, balach, przyjęciach. Dzieci oddawano niańkom i mamkom, dlatego często rola matki ograniczała się do urodzenia.
                  W rodzinach biednych to i przed mężem i po mężu i po dzieciach - myślała o bycie, o pracy, o finansach i o wszelakich zmartwieniach.
                  Ludzie nie wchodzili w mariaż z powodu seksu. Od seksu, tak w ogóle, to najczęściej były panny negocjowalnego afektu, a nie żony.
                  • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:15
                    No, z serialu "Chłopi" pamiętam, że najmłodsza córka Boryny, miała chyba z 15 lat, cały czas gadała o małżeństwie (zrobiła sobie jakąś wróżbę, i marzyła, żeby sie spełniła jak najszybciej), do tego strasznie się śmiała, gdy Jagusia dokleiła męskiej figurce z ciastka wiadomą część.
                    • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:22
                      Małżeństwo nie kojarzyło się z seksem, tylko ze zmianą statusu, na wyższy. Panience wiele rzeczy nie było wolno, a mężatka to już wiadomo - pani swego losu. Potem się okazywało jaki to miód i jaka pani, ale skąd taka siksa mogła wiedzieć?
                      Poza tym mariaże były często-gęsto aranżowane i w ogóle nikt panny nie pytał czy ona chce czy nie chce.

                      Seks był tematem tabu i miał służyć tylko prokreacji po ślubie. Nie za często, niezbyt wymyślnie [ bo grzech ] i w przyodziewku nocnym.
                      Popęd młodych chłopców rozładowywało się u pań negocjowalnego afektu, a dziewczynkom dawało się po łapach. Hipokryzja jak i dzisiaj.
                        • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:53
                          Nie wiem czy można to rozpatrywać akurat w takim ujęciu. Hipokryzja była, jest i będzie, trzeba nauczyć się być szczerym ze sobą i postępować w zgodzie ze sobą i nie stosować dualizmu moralnego.
                          Natomiast to, że teraz nie trzeba się mariażować, można samemu wybierać i ewentualnie się rozwieść - to raczej lepiej.
      • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:44
        I dlatego chyba tyle się nad tym zastanawiam (szczególnie po wczorajszej pewnej sytuacji), i nie wątpię, że nastąpi "przejście do ofensywy".
        Poza tym mam ochotę go trochę podrażnić jakimś pytaniem, uwagą, sama jeszcze nie wiem. Jesteśmy umówieni na środę, coś do tego czasu wymyślę.
        • mariuszg2 Re: Czy aż tak kulturalny? 20.02.12, 23:49
          najlepiej jak po prostu bedziesz soba.... a z ta ofensywa to nie przesadzaj...to tylko Twoje pobożne życzenia :)
          najlepsza obrona jest atak podobno...wiesz najlepiej jaka jest Twoja broń kobieca... zastosuj...postaraj sie sie jednak zeby nie bylo ofiar ;)
          • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 08:38
            mariuszg2 napisał:

            > najlepiej jak po prostu bedziesz soba.... a z ta ofensywa to nie przesadzaj...t
            > o tylko Twoje pobożne życzenia :)
            > najlepsza obrona jest atak podobno...wiesz najlepiej jaka jest Twoja broń kobie
            > ca... zastosuj...postaraj sie sie jednak zeby nie bylo ofiar ;)

            Ale ja naprawdę nie mam takich życzeń dotyczących ofensywy czy czegoś w tym względzie z jego strony, tylko zwyczajnie patrzę na to trochę z boku i się zastanawiam, bo widzę, że facet jest chwilami jak beczka z prochem - skoro już tyle u Ciebie tego wojennego słownictwa :)
            Idę zaraz na zajęcia, ale wpadnę wieczorem do mojego brata, przy okazji o tym pogadam. On nie mieszka z nami, tj. z mamą i ze mną, tylko wynajmuje z innymi osobami chatę, zobaczymy, co mi powie (chyba coś powinien, ma się za strasznie dorosłego i doświadczonego).
    • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:06
      Rozmawiałam dzisiaj z moim bratem, powiedziałam mu, że spotykam się z facetem, i też powiedziałam, co mnie w zachowaniu tego faceta intryguje. Mój brat zaczął się śmiać, normalnie nie mógł przestać. Potem powiedział, że tu nie ma się nad czym zastanawiać! Tak więc trochę się zirytowałam (bo taki niby doświadczony, ma 23 lata, a poczułam się, jakbym chyba z dwa razy starszym facetem rozmaiwała).
      No to pytam, czy można prosić o bliższe wyjaśnienia, skoro takie wszystko jest jasne. On na to, że tu nie ma nic do wyjaśniania, i cytuję (koszmar!) „Facet bzyknałby już sobie, ale z jakichś powodów uważa, że wypada poczekać”. I dowiedziałam się, że jestem „zielona”.
      W sumie byłam zła na niego, bo potraktował mnie jak smarkulę, a są tylko 3 lata różnicy między nami, ale teraz już mi trochę przeszło.
        • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:24
          Raohszanie, oczywiście chodziło mu o brak doświadczenia, przecież na pewno wiesz. I ściślej: o to, że ja niby zupełnie nie rozumiem sedna damsko męskich relacji, a tym sednem jest jakoby: każdy normalny facet do 30 nawiązuje relację, bo chce seksu. Resztę : kino, wyjścia itp. mógłby mieć z kumplami, i bez kłopotów, ale niestety się nie da. A kobieta podobno odwrotnie, chce tych ostatnich rzeczy, a bez seksu sie nie da.
          No i taki z "nauczyciel życia" z mojego brata.
          • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:30
            A któż Ci takich rzeczy nagadał? Przede wszystkim w kwestii relacji w ogóle nie figuruje słówko "każdy" w takim kontekście. Ludzie są różni - i owszem, gros facetów w ogóle, nie tylko do 30, nawiązuje relacje dla seksu. Takich co się za szybko pchają z łapami należy się WYSTRZEGAĆ, a nie im dziwić ;) Natomiast normalne ludzie płci obojga to a) jak chcą tylko seksu to się nie spotykają dłużej tylko wprost mówią i b) chcą się poznać i zbudować relację przed seksem :)
            • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:34
              Oczywiście, że tu nie ma słowa "kazdy". No to właśnie mój brat mnie tak "uczy życia". Tylko że podejrzewam u niego bardzo dużą chęć pokazania, jaki to on jest wspaniały. Chce się dowartościować, piorąc mi mózg. W sumie jest bardzo fajnym chłopakiem, i nie wierzę, że tak naprawdę myśli.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:52
              Natomiast norm
              > alne ludzie płci obojga to a) jak chcą tylko seksu to się nie spotykają dłużej
              > tylko wprost mówią i b) chcą się poznać i zbudować relację przed seksem :)

              Oraz budują relację do osiągnięcia seksu, oraz używają seksu do wywierania wpływu
              - prezentuj prawdziwy obraz świata, co? :)
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 22:31
                      raohszana napisał:

                      > Ej no, nie powiesz mi, że tylko ja choruję na szczerość! :)
                      >

                      Nie, z wiekiem niektórzy też tego nabierają.
                      Ale większość ludzi nie potrafi tak szczerze rozmawiać i sprawy stawiać.
                      Ja nie umiem.
                      • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 22:33
                        A co Cię powstrzymuje?
                        Mię się to wydaje całkiem naturalne, że w przypadku obopólnego zainteresowania mówię panu czego ja chcę od niego i na jak długo - no bo jak się z nim seksować nie problem będzie, to czemu określić się już tak? :)
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 22:39
                          raohszana napisał:

                          > A co Cię powstrzymuje?

                          Głupie pytanie :)
                          Lęk przed porażką.

                          Większość ludzi, co zresztą zupełnie naturalne, do seksu potrzebuje zaufania do drugiej osoby, a ta, podobnież jak i pożądanie może pojawiać się w różnym tempie. Nie wspominając o tym że na kobiety bezpośredni tekst "chciałbym się z Tobą przespać" działa pozytywnie dopiero od pewnego wieku. :)
                          • raohszana Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 22:46
                            Kay, zaufanie i pożądanie w czasie rozumiem. Jednakowoż idzie mi tylko o kwestię uściślenia, że zaufanie tak i w ogóle, ale relacja tylko seksualna, ewentualnie modne ff, a nie żadne związki.
                            Osobiście uważam, że to pozwala uniknąć potem zakochanych i tragedyj :)
                            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 22:54
                              raohszana napisał:

                              > Kay, zaufanie i pożądanie w czasie rozumiem. Jednakowoż idzie mi tylko o kwesti
                              > ę uściślenia, że zaufanie tak i w ogóle, ale relacja tylko seksualna, ewentualn
                              > ie modne ff, a nie żadne związki.
                              > Osobiście uważam, że to pozwala uniknąć potem zakochanych i tragedyj :)

                              A gdzie miejsce na uwodzenie?
                              Same kurna ff i inne kontrakty seksualne. :)
                              Poza tym większość ludzi szuka więcej niż li tylko seksu wg umowy. Szukają emocji, choć niekoniecznie zaangażowanego długoletniego związku.
          • mariuszg2 Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:34
            póć dziecko.ja cie łuczyc karze...

            mam taką pustelenke malutka pod bramami Jerusalem... modly tam odprawiam, szarancze jem... uzdrawiam, nauczam...chromym nogi przywracam, slepym mowe a gluchym wzrok...opowiem ci jak to za okupacji bylo.... wskaze ścieżke szczęśliwości któą lacno podąząj dziecie...pokaz dłoń cygance....powróze...ty dobra człowiek jest...
    • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 21.02.12, 21:30
      Wcale nie jest nieśmiały, bez żadnych wahań poprosił mnie o numer telefonu (poznaliśmy się, gdy poszłam z dwiema dziewczynami z roku na zakupy, wracałyśmy, i ta druga, której praktycznie nie znałam, spotkała swojego starszego kuzyna z 3 kumplami. Oni nas namówili na pójście do lokalu, i tam chyba z pół godziny siedzieliśmy). A dwa dni później zadzwonił i zaprosił mnie do kina. Wcale nie jest nieśmiały.
    • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 22:51
      Hej, niedawno wróciłam ze spotkania. Nie spytałam, czy to prawda, że faceci zaczynają znajomości chcąc tylko seksu, mimo że to planowałam. A nie spytałam, bo on na początku, gdy tylko usiedliśmy przy stoliku w pizzerii, powiedział, że miał okropną harówę w pracy, ale cieszył się na myśl o wieczorze, tak więc pomyślałam, że to bez sensu zawracać zmęczonemu facetowi głowę głupotami, zresztą sama z siebie nie miałam potrzeby zadawać takiego pytania.
      Jednak zaszła pewna rzecz, a zaczęło się od tego, że on nagle wziął mnie za rękę (nigdy dotychczas nawet się nie dotknęliśmy). No i trzyma, i nagle pyta, czy ja się czegoś boję, bo taka jestem spięta. Odpowiedziałam, że nie, ale nie wiem, czy uwierzył, bo tak się uśmiechnął.
      No więc tu może mam rozwiązanie (tego "znaku zapytania" w jego zachowaniu) - on mnie chyba odbiera jak osobę, która ma jakieś obawy.
      • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 23:06
        Coś jeszcze chciałam dodać, ale przerwałam, bo dostałam właśnie przed chwilą smsa od niego, że było bardzo miło i ma nadzieję, że mi też - tylko że ja nawet nie mogę odpisać ani oddzwonić, bo nie mam pieniędzy na koncie w komórce. Mama nie używa komórki, zupełnie nic nie mogę zrobić. Próbowałam wysłać z bramki, coś mi nie wychodzi
        .Przykro mi, bo to wygląda tak, jakby mi się nawet odpisać nie chciało.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 23:19

          > .Przykro mi, bo to wygląda tak, jakby mi się nawet odpisać nie chciało.

          Masz nauczkę, aby pilnować stanu konta.
          Najlepiej załóż internetowe konto bankowe i stamtąd bezpośrednio doładowuj komórkę.
          Bo brak środków/rozładowany telefon to dowód wyjątkowej niefrasobliwości.

          A co do randki - gdybyś zadała to pytanie, to jakiej odpowiedzi byś się spodziewała od niego?
          • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 23:32
            Ale ja tak często mam, to z braku pieniędzy niestety. Wtedy odbieram tylko połączenia. Ale mam tak od 2 tygodni, i jakoś było. A niedawno dostałam drugiego smsa "Hej, czy wszystko w porządku", strasznie, strasznie mi głupio. Jutro poproszę brata, żeby mi pożyczył, a rano napiszę z komórki kogoś z uczelni.
            • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 23:37
              Co do tego pytania o nastawienie facetów - to interesowałaby mnie prawda. Myślę jednak, że mój brak miał dużo racji, że mężczyźni mają takie nastawienie. Tylko gdy sie tak zastanowić, to nie jest to w niczym gorsze od tego, co się zarzuca często kobietom - czyli że od razu planują "wić gniazdko".
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 22.02.12, 23:45
                dzidzia.doc napisała:

                > Co do tego pytania o nastawienie facetów - to interesowałaby mnie prawda. Myślę
                > jednak, że mój brak miał dużo racji, że mężczyźni mają takie nastawienie. Tylk
                > o gdy sie tak zastanowić, to nie jest to w niczym gorsze od tego, co się zarzuc
                > a często kobietom - czyli że od razu planują "wić gniazdko".

                Młoda - zajmij się może póki co szkołą, co? Bo wygląda na to że panów masz jeszcze czas... Za parę lat :D
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 00:10
                    kitek_maly napisała:

                    > Ej no a Tobie co? :P
                    > Ja jestem pod wrażeniem, jak na 20latkę to dziewczyna jest bardzo poukładana. P
                    > isze składnie i mnie to urzekło, to naprawdę wyczyn jeśli chodzi o ludzi w tym
                    > wieku. ;)

                    Nic do nie nie mam. Chodzi mi tylko i wyłącznie o to przeświadczenie że facety to do majtków ciągnie a kobiety ino gniazdo wić pragną. I jeszcze pomysł żeby to na poważnie z mężczyzną na randce przedyskutować. :)
                    • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 07:04
                      Hej Grafie, jestem na drugim roku studiów, więc trudno, żebym zajęła się szkołą, skąd ten pomysł? A propos, w czasach szkoły akurat miałam zawsze doładowane konto w telefonie, to jakiś czas temu tak się porobiło, niestety). A chłopak wczoraj do mnie zadzwonił po tych smsach bez odpowiedzi, powiedział mi, że zaczął się martwić, że może coś się stało i nie doszłam na górę po wyjściu z auta (bo w bramie wieżowca teoretycznie też się coś może zdarzyć ). Tak więc wyjaśniłam, z jakiego powodu nie mogę dzwonić od jakiegos czasu, a on na to, dlaczego nic mu nie powiedziałam itd. (po czym zresztą zaraz zobaczyłam, że doładował mi konto, oczywiście oddam przy najbliższej okazji).
                      I nie śmiej się ze mnie, Grafie, bo po pierwsze: dyskusji na temat podejścia mężczyzn nie zamierzałam prowadzić na poważnie (nawet tu pisałam, że się "podrażnię"), po drugie w rezultacie tego nie zrobiłam, po trzecie przeczytaj jeszcze raz, czy aby na pewno napisałam, że w mojej opinii kobiety "pragną wić gniazdo".
                      Pozdrawiam :) :) :)
                      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 09:21

                        > I nie śmiej się ze mnie, Grafie, bo po pierwsze: dyskusji na temat podejścia mę
                        > żczyzn nie zamierzałam prowadzić na poważnie (nawet tu pisałam, że się "podrażn
                        > ię"), po drugie w rezultacie tego nie zrobiłam, po trzecie przeczytaj jeszcze r
                        > az, czy aby na pewno napisałam, że w mojej opinii kobiety "pragną wić gniazdo".
                        > Pozdrawiam :) :) :)

                        No, to od razu dużo rozsądniej brzmi :)

                        A co do tego chłopaka - śmiałość/nieśmiałość nie ma aż tak bezpośredniego przełożenia na "szybkie ręce". Jest wiele innych czynników. Podrażnij się z nim zdrowo w tym temacie to pewnie się bardziej wyluzuje.
                        Aha - i nie opisuj wszystkiego na tym forum, to nie jest zdrowe dla znajomości :D Bo FK nie jest właściwym miejscem na porady :)
                        • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 21:16
                          Grafie, dziękuję Ci bardzo za odpowiedź! To bardzo ciekawe, co piszesz. A co masz na myśli w tym zdaniu:
                          >Podrażnij się z nim zdrowo w tym temacie to pewnie się bardziej wyluzuje.
                          Co znaczy to "wyluzuje"? Czy Twoim zdaniem - jako faceta - on z jakiegoś powodu nie jest "wyluzowany"?
                          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 21:21
                            > Co znaczy to "wyluzuje"? Czy Twoim zdaniem - jako faceta - on z jakiegoś powodu
                            > nie jest "wyluzowany"?

                            Oczywiście że nie jest. Każdy ma jakąś maskę, opory i pilnuje się względem drugiej osoby.
                            Dopiero z czasem nabieramy zaufania, swobody i lekkości.
                            • dzidzia.doc Re: Czy aż tak kulturalny? 23.02.12, 21:40
                              Tak, w tym sensie to jest jasne (chociaż on właśnie wydaje mi się bardzo "wyluzowany"). Sama więc nie wiem, skąd bierze się tyle moich znaków zapytania w tej relacji.
                              Grafie, mam wielką prośbę do Ciebie. Czy mogłabym napisać do Ciebie na gazetowego e-maila i spytać Cię o coś?