Singielki, czy ...

22.02.12, 09:38
boicie się czasem tego, że nie będzie Wam dane spotkać kogoś, z kim będziecie szczęśliwe, że nie założycie rodziny, że czas biegnie nieubłaganie, że mówiąc wprost na starość zostaniecie same jak palec?
Czy ulegając stereotypom wolicie związać się z kimś, wyjść za mąż, tylko dlatego, że kieruje Wami wizja samotnej przyszłości i rozsądek wziął górę?
Pytam z czystej ciekawości, bo ostatnio sporo o tym myślę ...

    • soulshunter Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:39
      na Świecie sa milijardy kotów do przygarnieia. Nikt nie bedzie sam.
      • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:42
        soulshunter napisał:

        > na Świecie sa milijardy kotów do przygarnieia. Nikt nie bedzie sam.

        Mam to samo zdanie. Ale kot albo pies nie zrobi Ci herbaty, nie kupi leków i takie tam ... Nad czym ubolewam ...
        • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:44
          Wiesz, jest takie powiedzonko. P co ci facet, skoro masz psa, który warczy, papugę, która klnie i kota, który włóczy się po nocach?
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:46
            triismegistos napisała:

            > Wiesz, jest takie powiedzonko. P co ci facet, skoro masz psa, który warczy, pap
            > ugę, która klnie i kota, który włóczy się po nocach?
            >
            Mam tylko psa. Pies nieczęsto warczy, na szczęście moje i jego ... Ale wiesz ... są jeszcze inne rzeczy .. :)
            • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:52
              No wiem wiem. Trawnik sam się nie skosi.
              • soulshunter Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:54
                Jak to nie sam? U nas wpuszcza sie na trawnik 3 owce i juz sie sam skasza.
                • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:55
                  No widzisz, a u nas owce się ino zjada :(
                  • aweishaupt Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:57
                    Wpuść czarną owcę, skosi i Twój trawnik ;)
                    • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:59
                      Ha ha, miałam wizję jak mój były popyla po trawie na czworaka, bez odzieży, i skubie trawkę :D
                      • aweishaupt Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:01
                        z dzwonki u szyi? to już porno ;)
                        • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:05
                          :)
                        • grassant Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:46
                          porno, jak podlewa rabatke.
                  • soulshunter Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:00
                    U nas tez, tylko jak skoszą trawnik a nie przed skoszeniem. Ale najsampierw sie jeszcze je wydoi, pozbawi sie wełny i dopiero w łep i do gara.
                    • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:06
                      A czy taką wyekploatowaną owieczkę przypadkiem nie można połamać sobie zębow przy próbie kąsania?
                      • soulshunter Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:09
                        a tego to nie wiem, bo to turysty je zjadajo.
              • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:00
                triismegistos napisała:

                > No wiem wiem. Trawnik sam się nie skosi.

                No na przykład ;)
            • soulshunter Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:53
              zawszystkie inne rzeczy zapłacisz kartą MasterCard.
        • feel_good_inc Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:13
          tora83 napisała:
          > Mam to samo zdanie. Ale kot albo pies nie zrobi Ci herbaty, nie kupi leków i ta
          > kie tam ... Nad czym ubolewam ...

          Widzisz - mąż ani dzieci też ci tego nie zagwarantują.
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:17
            feel_good_inc napisał:

            > tora83 napisała:
            > > Mam to samo zdanie. Ale kot albo pies nie zrobi Ci herbaty, nie kupi lekó
            > w i ta
            > > kie tam ... Nad czym ubolewam ...
            >
            > Widzisz - mąż ani dzieci też ci tego nie zagwarantują.

            Nie. Ale mimo wszystko myślę, że istnieje większe prawdopodobieństwo :)
            >
        • grassant Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:44
          zamiast zwierzęcia mozna przygarnąć dziecko.
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:45
            grassant napisał:

            > zamiast zwierzęcia mozna przygarnąć dziecko.

            Można. Jak ktoś lubi. Ja zdecydowanie wolę psy.
            • grassant Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:48
              to wytresuj go należycie (szklanka wody). tyle, że psy żyją krótko.
        • raohszana Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:36
          Dzieci też niekoniecznie, takoż partner czy kuzynka. Myślisz, że jak masz kogoś to z urzędu masz opiekę? Bullshit, my lady.
    • triismegistos Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:41
      Nie. To znaczy tak.
    • amanda-lear Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 09:59
      odpowiem pozniej, teraz nie mam czasu;)
    • kiszczynska Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:17
      Niczego tkaiego sie nie obje. Mma 29 lat i zycie przede mną. Ostatnie czego bym chviala to mąż i dizeci.

      tora83 napisała:

      > boicie się czasem tego, że nie będzie Wam dane spotkać kogoś, z kim będziecie s
      > zczęśliwe, że nie założycie rodziny, że czas biegnie nieubłaganie, że mówiąc wp
      > rost na starość zostaniecie same jak palec?
      > Czy ulegając stereotypom wolicie związać się z kimś, wyjść za mąż, tylko dlateg
      > o, że kieruje Wami wizja samotnej przyszłości i rozsądek wziął górę?
      > Pytam z czystej ciekawości, bo ostatnio sporo o tym myślę ...
      >
    • ursyda Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:20
      tora83 napisała:
      Pytam z czystej ciekawości, bo ostatnio sporo o tym myślę ...

      Skoro często o tym myślisz to nie jest to pytanie z czystej ciekawości tylko problem, który Ciebie dotyczy.
      A to co chcę napisać to absolutnie nie mam pojęcia co tak Cię naprawdę martwi? Człowiek nie zawsze musi być z kimś więc nic na siłę. Wszystko w swoim czasie:)
      • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:24
        ursyda napisała:

        > tora83 napisała:
        > Pytam z czystej ciekawości, bo ostatnio sporo o tym myślę ...
        >
        > Skoro często o tym myślisz to nie jest to pytanie z czystej ciekawości tylko pr
        > oblem, który Ciebie dotyczy.
        > A to co chcę napisać to absolutnie nie mam pojęcia co tak Cię naprawdę martwi?
        > Człowiek nie zawsze musi być z kimś więc nic na siłę. Wszystko w swoim czasie:)

        Ursyda, ja akurat w tym momencie swojego życia nie jestem singielką :) więc póki co sprawa mnie nie dotyczy.
        Jestem ciekawa Waszego zdania, ot po prostu...
        Fakt, człowiek nie zawsze musi być z kimś ... tylko pojawia się mnie tutaj pytanie ... czy w pewnym momencie nie robi się dla takowego za późno "na rynku"?

        • ursyda Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:26
          Tego nie wiem ale ja nawet nie wiem jak to jest być singielką. Tak sobie wlazłam bo pocieszyć Cię chciałam;)
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:30
            ursyda napisała:

            > Tego nie wiem ale ja nawet nie wiem jak to jest być singielką. Tak sobie wlazła
            > m bo pocieszyć Cię chciałam;)

            A. To nie musisz :-) Ejj, a to spotkanie forumowe, co przyszpilone to kiedy? Bo nie chce mi się czytać wszystkich wątków :-)
            • ursyda Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:34
              3 marca o 18.00 ale nie wybrano jeszcze miejsca, jak będzie wiadomo a jesteś zainteresowana to napiszę ci na pocztę jak coś wybiorą. ja idę:)
              • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:38
                ursyda napisała:

                > 3 marca o 18.00 ale nie wybrano jeszcze miejsca, jak będzie wiadomo a jesteś za
                > interesowana to napiszę ci na pocztę jak coś wybiorą. ja idę:)

                Jestem. Tylko w niedzielę mam od rana pracę, a w sobotni wieczór faceta u siebie .... więc trochę słabo się logistyka zapowiada.... Ale może, może .... coś wykombinuję :-) choćby na chwilkę. Daj znać jak wybierzecie miejsce.
        • asqe Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 10:47
          Mam na okolo przyklady, ze w zasadzie w kazdym wieku towarzysza 'na reszte zycia' (roznie z tym bywa) mozna znalezc: mama mojej kolezanki, lat 55 wychodzi niedlugo za maz (po raz drugi), mama mojego bylego szefa wyszla po raz drugi za maz w wieku lat 60+.
          A moi byli szefowie zawarli pierwsze malzenstwo majac lat: ona - 39, on - 40, poznali sie niecale 2 lata wczesniej, teraz maja dwojke dzieci.
          I znam jeszcze wiele par, ktore braly slub i zakladaly rodziny kolo czterdziestki wlasnie.
    • i.am.girl Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 11:13
      Czy ja wiem? Ja mam 24, faceta mam od 3 lat, wszyscy mówią żeby się hajtać bo "przechodzimy" i zostanę starą panną. A ja myślę, co z tego, będę miała przynajmniej mnóstwo czasu dla siebie.
      Poza tym argument kto mi poda leki czy zrobi herbatę jest z doopy, skąd mam wiedzieć, że chłop się nie rozchoruje pierwszy i to ja nie będę koło niego skakać i zmieniać papmersów, a potem sama pójdę do domu starości, bo będę sama.
      • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 11:37
        i.am.girl napisała:

        > Czy ja wiem? Ja mam 24, faceta mam od 3 lat, wszyscy mówią żeby się hajtać bo "
        > przechodzimy" i zostanę starą panną. A ja myślę, co z tego, będę miała przynajm
        > niej mnóstwo czasu dla siebie.
        > Poza tym argument kto mi poda leki czy zrobi herbatę jest z doopy, skąd mam wie
        > dzieć, że chłop się nie rozchoruje pierwszy i to ja nie będę koło niego skakać
        > i zmieniać papmersów, a potem sama pójdę do domu starości, bo będę sama.

        Niby tak ... ale świadomość, że mimo wszystko ktoś jest obok .....
        • i.am.girl Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 12:17
          tora83 napisała:
          > Niby tak ... ale świadomość, że mimo wszystko ktoś jest obok .....

          No ten argument ciężko przebić :) Mimo wszystko ja się nie śpieszę jednak do starości trochę mam
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 12:22
            i.am.girl napisała:

            > tora83 napisała:
            > > Niby tak ... ale świadomość, że mimo wszystko ktoś jest obok .....
            >
            > No ten argument ciężko przebić :) Mimo wszystko ja się nie śpieszę jednak do st
            > arości trochę mam

            No i właśnie o tym mówię ... Teraz mam ... a za chwilę człowiek się budzi z ręką w nocniku ... bo już ani piękny, ani młody ... :)
      • kitek_maly Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 11:43
        True love. :P
      • mataharii Re: wyszła za mąż w wieku... 22.02.12, 14:29
        i.am.girl napisała:
        Ja mam 24, faceta mam od 3 lat, wszyscy mówią żeby się hajtać bo "
        > przechodzimy" i zostanę starą panną


        hahaha ale idioci ci co każa tobie już sie hajtać. Dziś 24 lata to dopiero początek życia a wyjść za mąż zdążysz i za 10lat!
        moja kuzynka wyszła za mąż w wieku 47lat i...nie bała się że zostanie sama ba!
        trafiła na kawalera, który też ma mieszkanie. Mają teraz dwa i od tego głowa nie boli
        • szybiarz "młoda para"? 22.02.12, 16:57
          to stara kobieta a nie "panna młoda", jałowa jak ziemia na pustyni
    • princess_yo_yo Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 11:47
      wyscie za maz tylko z powodu ulegania stereotypom to najlepsza droga do skonczenia na starosc samemu jak palec.
    • berta-death Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 13:05
      W zasadzie to nie, ale chyba się starzeć zaczynam, bo od czasu do czasu nachodzą mnie przemyślenia, które wcześniej by mi do głowy nawet nie przyszły.

      Z jednej strony faktycznie jak się nie ma rodziny, to można zostać samemu. Zwłaszcza jak się nie ma przy okazji bliskich przyjaciół. Może się okazać, że człowiek zachoruje, chociażby na głupią grypę, która go uziemi w domu, albo sobie coś złamie i zostanie z tym wszystkim sam na sam. Dobrze jak ma kasę na jakąś gosposie, opiekunkę, czy chociażby żarcie i zakupy z dostawą do domu. Dobrze jak przez ten czas będzie w miarę przytomny. A co jeśli go dopadnie 40st gorączka, zemdleje, ulegnie wypadkowi, itp i nikt nawet nie zauważy, że coś z nim nie tak a sam nie będzie w stanie nawet pogotowia wezwać.
      Póki jest się aktywnym zawodowo, to zawsze można zawrzeć z kimś z pracy układ, że jak się nie pojawisz bez wcześniejszego powiadomienia, że masz wolne, to znaczy, że coś się stało i żeby ten ktoś przyjechał do ciebie sprawdzić co się dzieje. Nie rozwiązuje to jednak problemów popołudniowych, nocnych, weekendowych i świątecznych. Można jeszcze zaprzyjaźnić się z sąsiadami i nawzajem interesować się swoim życiem.

      Tylko, że to wszystko nadal dopóki jest się młodym i sprawnym umysłowo. Niedołężny senior zostaje na łasce i niełasce zakładów opiekuńczych, gdzie jak nikt z zewnątrz się nim nie interesuje i nie dba o jego interesy, to może się to dla niego niefajnie skończyć. I tu się robi druga strona. Mąż może umrzeć i zachorować wcześniej, co wg wszelkich statystyk zapewne się stanie. Jest więcej wdów niż wdowców. Dlatego nie dziwi mnie pęd większość ludzi, żeby się za wszelką cenę rozmnożyć i zapewnić sobie jakieś wsparcie na stare lata.
    • mahadeva Re: Singielki, czy ... 22.02.12, 13:46
      ja nie chce byc sama nie daltego, ze sie boje samotnej starosci, tylko dlatego, ze fajniej jest byc z kims
    • anirac Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 10:48
      Nie starości się obawiam, tylko życia tu i teraz. Na starość mogę być sama, ja generalnie umiem sobie zagospodarować czas, znaleźć zajęcia, lubię być sama, itd.
      Teraz się obawiam - tego że nie urodzę dzieci, że nie będę mieć radosnego i czułego seksu, że omija mnie "bycie razem". Od 3 lat jestem sama, klasyczna singielka z dużego miasta - lat 33.
      Seks nie istnieje, bo nie potrafię go uprawiać, umiem się tylko kochać, a do tego jest mi KONIECZNE zaangażowanie emocjonalne (duże). Daję sobie jeszcze 2 lata i jeśli nie spotkam ojca swojego dziecka, to zdecyduję się na inseminację, ale mi szkoda, że muszę taką decyzję podejmować sama.
      I boję się zdecydować na pierwszego lepszego, bo takiego bym bez problemu znalazła, tylko taka głupia jestem, że chciałabym kogoś NAJlepszego :) (dla mnie oczywiście :)) A to już nie takie łatwe, żeby moje oczekiwania szły w parze z tym co niesie rynek :)
      • tora83 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:41
        anirac napisała:


        > I boję się zdecydować na pierwszego lepszego, bo takiego bym bez problemu znala
        > zła, tylko taka głupia jestem, że chciałabym kogoś NAJlepszego :) (dla mnie ocz
        > ywiście :))

        Ale wiesz, że tak można w nieskończoność w pogoni za NAJ?
        • anirac Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:51
          NAJ dla każdego może oznaczać coś innego :)
          A miłość, jak wiemy, bywa ślepa. Tylko właśnie - gdzie ta miłość???
          Więc na chwilę obecną nie umiem zdecydować się na rozsądkowy związek, bo ... nie kocham i tyle. Toteż celebruję status starej panny.
          • tora83 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:53
            anirac napisała:

            > NAJ dla każdego może oznaczać coś innego :)

            Tak. Niemniej jednak samo określenie NAJ, przynmniej wg mnie jest mocno ryzykowne. Inaczej - nie samo określenie, ale jego poszukiwania ... :)
            • anirac Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 12:09
              Też coś w tym jest.
              Patrząc na męski "kwiat" wokół mnie, stwierdzam, że lepsze potencjalne partie odpuszczałam, a teraz godzę się na gorsze egzemplarze aby wypić kawę.
              Cóż... smutna konstatacja...
              • to.niemozliwe Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 21:00
                Nie sadzisz, ze jestes nierealistycznie nadkrytyczna?
    • anus-hka Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:15
      Małżeństwo z rozsądku??? nigdy w życiu...już lepiej być starą panna...tfu singielką ;-))
    • a_nonima Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:57
      Wg mnie najpierw trzeba się nauczyć być szczęśliwym samemu żeby szukać szczęścia w związku.
      A na miłość nigdy nie jest za późno.
      • tora83 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 11:59
        a_nonima napisała:

        > Wg mnie najpierw trzeba się nauczyć być szczęśliwym samemu żeby szukać szczęści
        > a w związku.

        A to na pewno :-)
    • iluminacja256 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 12:10
      >że mówiąc wprost na starość zostaniecie same jak palec?

      Powiedzmy wprost, to, ze weźmie się z kimś ślub, nie znaczy, że spedzi się z nim całe życie...Bolesnie często spędza się 10-15 lat ;/ A poza tym, domy opieki sa pełne ludzi, którzy mają pełne rodziny...
    • sid.sid Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 20:15
      Dlaczego dzieciatych mężatek nikt nie pyta np. czy nie boicie się, że pewnego dnia strzelicie sobie w łeb, bo będziecie miały dosyć nudnego męża, z którym nie macie już nic wspólnego i rozwrzeszczanych, roszczeniowych dzieciaków? Tylko jest związek jako model obowiązujący i singielstwo jako coś nie halo, co może się źle skończyć?
      Aktualnie mam kogoś, ale nie wyobrażam sobie związku w sensie mąż, rodzina, dzieci na głowie. Uwielbiam to, że robię co chcę i nie muszę się dostosowywać, przynajmniej w życiu prywatnym. Nie mam ochoty na zobowiązania, zależności, lubię to, ze mogę mieć wszystko w d... i nie iść z nikim na kompromis. Dla mnie to ważne. I nie zrezygnuje tego żeby żyć podobnie i być tak samo nieszczęśliwa jak większość ludzi.:) Lubię być sama, mam garstkę osób mi bliskich i nie potrzebuję więcej, chyba z wiekiem robię się samotnikiem.:)
    • astrofan Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 20:27
      singielki a nie myślicie, że ta presja społeczna (najczęściej rodzinna, waszych matek) wynika z pewnej mądrości życiowej której wy jeszcze nie macie, i ze jednak matki chcą dla Was dobrze naciskając na rodzinę, dzieci

      inaczej mówiąc może to one maja rację a nie wy, i sytuacja jest podobna jak z dzieckiem które nie chce uczyć się czytać, trzeba wywrzeć presję dla jego dobra?

      • sid.sid Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 20:31
        Taaa, szczególnie te naciskające sąsiadki, współpracownice i ciotki Basie, udręczone Matki Polki latające całymi dniami ze ścierka, na pewno chcą żebyśmy miały tak samo dobrze jak one.:D
        PS. wiem, żeś twardogłowy, więc nie musisz mi odpisywać.
      • raohszana Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:33
        Czyli co, jak mi z czymś niedobrze, ale inni uważają, że jednak dobrze, to mi dobrze, tylko ja o tym nie wiem?
        Nie ma jednego modelu słusznego dla wszystkich.
      • sumire Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 06:35
        presja społeczna w obecnych czasach jest coraz mniejsza - na szczęście. a nacisk w takich sprawach nigdy nie wynika z mądrości życiowej, raczej z braku akceptacji dla cudzej odmienności.
        człowiek nieumiejący czytać w życiu sobie nie poradzi, chyba że w głębokim buszu, gdzie ta umiejętność i tak nie byłaby przydatna. singiel spełnia wszystkie warunki, by radzić sobie świetnie. przykład zatem nie do końca pasuje.
      • mumia_ramzesa Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 15:49
        To zadna madrosc zyciowa, tylko powielanie stereotypu. Kobiety od setek lat nie znaly innego sposobu na spedzenie zycia jak przy mezu, przy ojcu albo w klasztorze. Utrwalilo sie w swiadomosci spol., ze "dziewczyna przez swiat nie moze isc calkiem sama" i trudno to wyplenic. Ktos ja przeciez musi przygarnac. ;-)
        • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 15:53
          Człowiek, to raczej stadne zwierzę;-)
          • mumia_ramzesa Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 16:10
            Moze byc w wielu stadach: w pracy i poza nia.
            Nie musi siedziec z kims w jednej norce. ;-)
            • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:43
              Czyli jednak "dziewczyna przez swiat nie moze isc calkiem sama" ;-) Chyba, że na bezludnej wyspie wyląduje-pożyczę miotłę jak trzeba;-)
              • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:47
                kseniainc napisała:

                > Czyli jednak "dziewczyna przez swiat nie moze isc calkiem sama" ;-) Chyba, że n
                > a bezludnej wyspie wyląduje-pożyczę miotłę jak trzeba;-)
                Ty tez przeciez,dopiero co po rozwodzie a juz do innego faceta sie wprowadzilas:)
                • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:50
                  lew wahadełko Cię zawodzi, moze z fusów wróżysz, cholera Cię wie.Ale plotkarz z Ciebie niesamowity-takie kaczki bezwstydnie wypuszczać;-p
                  • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:57
                    kseniainc napisała:

                    > lew wahadełko Cię zawodzi, moze z fusów wróżysz, cholera Cię wie.Ale plotkarz z
                    > Ciebie niesamowity-takie kaczki bezwstydnie wypuszczać;-p
                    Ja Cie bardzo przepraszam,a kto pisal ze ma faceta??? TY ! i ze po rozwodzie jestes tez TY!!! Wiec o co chodzi??
                    • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:58
                      Oj dzieciaku, dzieciaku;-p Nie tykaj, PANI dla byle lwa;-p
                      • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 18:06
                        kseniainc napisała:

                        > Oj dzieciaku, dzieciaku;-p Nie tykaj, PANI dla byle lwa;-p
                        Jestem starszy od Ciebie,moze.....kawka?
                        • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 18:07
                          Dziękuję NIE-kawkuję tylko w miłym towarzystwie;-)
                          • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 18:12
                            kseniainc napisała:

                            > Dziękuję NIE-kawkuję tylko w miłym towarzystwie;-)
                            Jestem bardzo mily,no i zmienilem zdanie na temat rozwodek:)
                            • kseniainc Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 18:14
                              Nie interesuje mnie Twoje zdanie na żaden temat w tym i rozwódek także;-) Pozdrawiam
                              • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 18:18
                                kseniainc napisała:

                                > Nie interesuje mnie Twoje zdanie na żaden temat w tym i rozwódek także;-) Pozd
                                > rawiam
                                Moga byc i dzieci ksienia:) o ile mama nie jest hipciem:)
    • madunia0 Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:26
      Boję się ... bardzo się boję
      nawet nie samotnej starości, do samotności jestem przyzwyczajona
      bardziej tego, że byłam i już zawsze będę sama, że nigdy nie dowiem sie jak to jest być z kimś, być w związku
    • raohszana Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:30
      Człowiek rodzi się sam, żyje sam i umiera sam. Zawsze jest sam jak palec.
      Z rodziną też wychodzi się dobrze na zdjęciu, ludzie to penisy.
      Bardziej martwi mnie fakt, że dożyję starości użerając się z masą debili niż to, że nie będę mieć chłopa.
      Chłop sensem życia, chmurwa :P
      • astrofan Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:45
        jesteś bardzo agresywna w swych wypowiedziach, radzisz prawie każdemu i na prawie każdy temat, szczególnie łatwo (na różnych wątkach) wystawiasz dziewczynom facetów za drzwi

        a jednocześnie nie masz swojego chłopa, rodziny, dzieci, pracy ... nie sądzisz, że to powinno skłaniać do pewnej pokory w ferowaniu sądów i opinii?




        • wersja_robocza Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:49
          astrofan napisał:

          > a jednocześnie nie masz swojego chłopa, rodziny, dzieci, pracy ... nie sądzisz,
          > że to powinno skłaniać do pewnej pokory w ferowaniu sądów i opinii?

          Się wtrącę.
          A to posiadanie chłopa/baby przydaje mądrości? Mało to głupich tkwi w związkach?
          • astrofan Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:58
            jest coś takiego jak doświadczenie życiowe (podobnie jak naukowe, sportowe czy zawodowe), nie nabędziesz tego czytając książki bądź przesiadując całymi dniami na forum

            chyba że od razu niech rządzą, radzą i ocenieniają 6 latki

            i owszem wtrąciłaś się, post był dedykowany i indywidualizowany
            • wersja_robocza Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:52
              Zarzucasz Roa młody wiek i brak doświadczenia nie wiem czy słusznie. Zwróć tylko uwagę, że niektórzy do starości i mimo wielu doświadczeń i wielu mężów, żon, dzieci umierają głupcami.
          • aroden mondrosc... 24.02.12, 13:18
            wersja_robocza napisała:
            Się wtrącę.

            - to nieladnie - bez slowa "przepraszam".

            > A to posiadanie chłopa/baby przydaje mądrości? Mało to głupich tkwi w związkach ?

            - nie musi , ale moze . wszak od sluchania innych czlek mondrzeje.
            • wersja_robocza Re: mondrosc... 24.02.12, 17:49
              Nie było słowa przepraszam, bo wcale nie zamierzałam przepraszać.
              A od samego słuchania to się nie mądrzeje.
        • raohszana Re: Singielki, czy ... 23.02.12, 23:54
          Skąd wiesz, że nie mam chłopa, rodziny, dzieci? Bo ja się nigdzie na ten temat nie wypowiadam.
          Co do pracy - to, że teraz nie mam to znaczy, że nie wolno mi poradzić pani, która robi z siebie wycoeraczkę, wystawienie delikwenta za drzwi?
          To, że Ty uważasz, że chłop, jaki by nie był, musi być i finito - Twoje prawo. Moje prawo uważać inaczej i radzić jak chcę oraz mieć pokory ile mi się spodoba.
          Jak masz jeszcze jakieś uwagi co do mojej osoby - zaprasza prywatnie, tam dyskutuję o sobie. Nie masz - dziękuję za dotychczasowe, bardzo mi z ich powodu wszystko jedno.
          • astrofan Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 00:07
            skąd wiem? nie wiem, ale wnioskuję z Twoich wypowiedzi,

            natomiast zastanawia mnie taka postawa, jest ona tak wyostrzona "anty", że może być swoistym modelem, dlatego zapewne zwróciłem uwagę

            rozumiałbym to u starej zgorzkniałej kobiety po przejściach, ale wiek nie jest chyba jeszcze Twoim problem, więc? dziwię się i zastanawiam


            • raohszana Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 03:08
              astrofan napisał:

              > skąd wiem? nie wiem, ale wnioskuję z Twoich wypowiedzi,
              *
              To nie wnioskuj. Mówię i powtarzam - czytać proszę co napisano, a nie wystawiać sobie cokolwiek.

              > natomiast zastanawia mnie taka postawa, jest ona tak wyostrzona "anty", że może
              > być swoistym modelem, dlatego zapewne zwróciłem uwagę
              *
              Dobry człeku - postawa nie jest "anty". Postawa jest oparta na głębokim poszanowaniu siebie. Trzymać należy z osobnikami co najmniej prawymi, a nie przygarniać byle odpad i cieszyć się, że jest. Zważ, że radzę wyrzucać z życia jednostki toksyczne i szkodliwe, a nie wystawiać walizki porządnym osobnikom. To, mam nadzieję, konkluduje i wystarczająco jasno przedstawia moje stanowisko w tej materii.

              > rozumiałbym to u starej zgorzkniałej kobiety po przejściach, ale wiek nie jest
              > chyba jeszcze Twoim problem, więc? dziwię się i zastanawiam
              *
              Ale zrozumiałbyś co? Poszanowanie dla siebie samego?
              • maiasa @ raohszana 24.02.12, 05:00
                No w koncu forumka, ktora sie nie szczypie, i wali prosto z mostu!

                Uwielbiam Twoje wypowiedzi, pelne emocji i zycia.

                Mysle podobnie - nie ma co sie cackac i uzerac z byle kim.

                A ciekawi mnie kretynstwo niektorych facetow, tekst powyzej "wiek chyba nie jest jeszcze twoim problemem..?" - jakby tylko kobiety sie starzaly.
                Po czym zdanie "stara i zgorzkniala" - tak, jakby zycie w pojedynke, plus normalny proces starzenia sie czlowieka stanowil juz powod, by byc wrednym, zgorzknialym i nieszczesliwym.
                Ah, te stereotypy!

                • raohszana Re: @ raohszana 25.02.12, 17:00
                  maiasa napisała:

                  > No w koncu forumka, ktora sie nie szczypie, i wali prosto z mostu!
                  >
                  > Uwielbiam Twoje wypowiedzi, pelne emocji i zycia.
                  *
                  Miło mi to czytać :)

                  > Mysle podobnie - nie ma co sie cackac i uzerac z byle kim.
                  *
                  Prawda? Zwłaszcza z kimś kto NIE CHCE współpracować zupełnie.

                  > A ciekawi mnie kretynstwo niektorych facetow, tekst powyzej "wiek chyba nie jes
                  > t jeszcze twoim problemem..?" - jakby tylko kobiety sie starzaly.
                  *
                  I mądrzały tylko od posiadania chłopa i dzieci ;)
              • astrofan Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 12:35
                >raohszana

                wnioskujemy z postów o sytuacjach i osobach tak czy inaczej, także to czynisz nieustannie

                to wnioskowanie oczywiście naznaczone jest piętnem subiektywizmu, własnej osobowości, przekonań, doświadczeń

                natomiast dziwię się dlaczego osoba w pewien sposób wyróżniająca się umysłowo z ogólnego stada baranów forumowych, ma tak agresywne lub negatywne nastawienie "a priori"

                inaczej mówiąc zastanawiam się czy jest efekt indywidualny, własnych doświadczeń (co mnie mniej interesuje) ...
                czy co bardziej dla mnie interesujące, jest przejawem pewnych umysłowych trendów społecznych, jakiegoś nowego podziału (czy też podziału w nowym wydaniu) damsko-męskiego

                przecież to nie jest normalne by na post "mój mąż rzadko zmywa podłogę, dużo siedzi przed komputerem, rzadko kąpie dziecko ... lub coś podobnego" od razu jechać "wystaw go za drzwi" bez wnikania, jakiegoś zapytania o szczegóły oraz bez własnych negatywnych doświadczeń,

                nigdy nie napiszesz "może warto zastanowić, rozważyć, przemyślieć" - sama chyba też tego nie czynisz, co się pojawi jest dobre by wyrzuć swoją niechęć

                i tak na dziesiątkach wątków, aż zaczyna się wyróżniać, staje charakterystyczne, jest pewnym modelem agresywnej kobiety, której w sumie nie wiadomo o co chodzi ani dlaczego to czyni


                • leptosom Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:39
                  tak sobie wali wokoło wątrobiarz - złośliwy gnom, na którym nikt się nie poznał i już nie pozna, hehe.
                • raohszana Re: Singielki, czy ... 25.02.12, 17:05
                  astrofan napisał:

                  > wnioskujemy z postów o sytuacjach i osobach tak czy inaczej, także to czynisz n
                  > ieustannie
                  *
                  Staram się jednak nie. To, co napisano, a nie dokładam otoczkę.

                  > natomiast dziwię się dlaczego osoba w pewien sposób wyróżniająca się umysłowo z
                  > ogólnego stada baranów forumowych, ma tak agresywne lub negatywne nastawienie
                  *
                  Nie jest negatywne i agresywne, proszę szanownego.

                  > inaczej mówiąc zastanawiam się czy jest efekt indywidualny, własnych doświadcze
                  > ń (co mnie mniej interesuje) ...
                  > czy co bardziej dla mnie interesujące, jest przejawem pewnych umysłowych trendó
                  > w społecznych, jakiegoś nowego podziału (czy też podziału w nowym wydaniu) dams
                  *
                  Żadne z powższych.

                  > przecież to nie jest normalne by na post "mój mąż rzadko zmywa podłogę, dużo si
                  > edzi przed komputerem, rzadko kąpie dziecko ... lub coś podobnego" od razu jech
                  > ać "wystaw go za drzwi" bez wnikania, jakiegoś zapytania o szczegóły oraz bez
                  > własnych negatywnych doświadczeń,
                  *
                  Szanowny zgubił najważniejsze - "zostaw go" piszę dopiero osobie, która ma takiego odpada, który ją robi na boki, ma gdzieś ją i dzieci i, co najważniejsze, NIE CHCE współpracować. Sytuacja przedstawiana w poście jest taka, że pani jest z takowym bardzo źle, a jemu dobrze. On nie chce czegokolwiek zmieniać. Więc jedyna opcja dla pani to zmienić warunki życiowe - czyli posiedzieć samej.

                  > nigdy nie napiszesz "może warto zastanowić, rozważyć, przemyślieć" - sama chyba
                  > też tego nie czynisz, co się pojawi jest dobre by wyrzuć swoją niechęć
                  *
                  Proszę, nie myśl za mnie i nie wystawiaj sobie co ja czynię a czego nie. Rozważać, przemyśleć - jeśli jest co. W większości sytuacji nie ma, bo opisywany pan to jakiś odrzut totalny. Inna kwestia, że wcale nie stronię od stwierdzenia, że pani też od rozumu widać odeszła skoro wzięła niepasującego osobnika i teraz marudzi. Jednym i drugim się obrywa za głupotę.

                  > i tak na dziesiątkach wątków, aż zaczyna się wyróżniać, staje charakterystyczne
                  > , jest pewnym modelem agresywnej kobiety, której w sumie nie wiadomo o co chodz
                  > i ani dlaczego to czyni
                  *
                  Jak już powiedziane - nadinterpretujesz.
                  • sid.sid Re: Singielki, czy ... 25.02.12, 17:12
                    Rao, na twoim miejscu nie przejmowałabym się, szczególnie określaniem przez tego pana co jest normalne, a co nie.:)
                    • raohszana Re: Singielki, czy ... 25.02.12, 17:27
                      Sidu, wiesz, że mnie zmusić do przejmowania się to chyba by trzeba mi żarcie spod nosa zabrać ;)
    • maiasa Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 05:28

      Tak, wybieram zycie w pojedynke.

      Ale to nie znaczy, ze sama. Spotykam sie z facetami, romansuje, mam sie do kogo przytulic, pozalic, wygadac. Ale stawiam granice, ide swoja droga, mam swoje osobiste cele, przyjemnosci.
      Lubie tez pobyc sama.

      Nie wyobrazam sobie "uzerac" sie z facetem na codzien, z jego wkurzajacymi nawykami, a kazdy facet chyba takie ma, i tylko na poczatku jest oh i ah, po roku lub dluzej zaczynamy otwierac oczy.

      Starosci sie nie boje, ani umierania.
      Tzn obawy jakies sa, jak u kazdego, ale nie ma to zwiazku z tym, czy mam meza/dzieci, czy tez zyje w pojedynke. Bo ani maz, ani dzieci nie sa polisa na starosc, a moga gorzko i bolesnie rozczarowac - co zreszta widac wokolo.
      Poza tym w hospicjach czy zakladach opiekunczych kto lezy? Czyz te matki i zony nie maja rodziny, dzieci? A no maja.

      Tak wiec wol zyc wesolo, po swojemu, niz wdawac sie w uklad malzensko-rodzinny, poswiecic swoje najlepsze lata, by moc sie ochronic na te lata chude.
      Skad wiadomo, ze ich dozyje?

      Jestem tez zdania, ze malzenstwo nie jest najlepsza inwestycja dla kobiet.
      Jest swietne dla mezczyzn - dalej sie rozwijaja, dbaja o swoje sprawy, jednoczesnie maja zaspokojona potrzebe bliskosci, seksu i gniazda, do ktorego chetnie wracaja (po polowaniu, wiadomo ;))
      Natomiast kobieta - czesto, nie zawsze - ponosi kompromisy. To kobieta rzuca prace, swoj kat, by byc blizej faceta. To kobieta spedza czas na obsludze urzadzen typu pralka, zmywarka, odkurzacz, podczas gdy facet zglebia tajemnice troszke innych technologii.
      Jesli kobiecie z tym dobrze, to jest ok. Ale jesli jest ofiara z niespelnionymi pragnieniami, to juz mniej fajnie.
      Malzenstwo od poczatkow dziejow bylo wymyslem mezczyzn - ojciec dawal corke kolejnemu mezczyznie, by ten zapewnil jej bezpieczenstwo.
      Teraz czasy sie zmienily. Kobieta nie musi isc z rak (ojcowskich, matczynych) do rak (partnera, meza).
      Ale utarte przez wieki sciezki trudno sie zmienia.
      Ten proces dopiero sie dokonuje.

      Jeszcze dodam, ze znam cala mase singielek w roznym wieku, z roznych krajow.
      Wioda pasjonujace zycie. Znacznie ciekawsze, od rutyny sprzatania i gotowania obiadkow.
      Podrozuja, bawia sie, ucza nowych rzeczy, bez bolu i kompromisow wydaja pieniadze na siebie, na swoje przyjemnosci.
      Co ciekawe, za tymi kobietami (rozny wiek, rozna uroda) faceci szeregiem.
      Bo one zyja dla siebie, nie dla facetow.

      Nie dajcie sie ubrac w ciasne buty. To tylko Wasz wybor. Docenmy, ze mamy wybor. Nasze matki i babki go prawie nie mialy, a znaczna czesc populacji kobiet na tym swiecie wciaz go nie ma, wciaz zyje w ucisku, poddawana jest rytualom gwaltu, wycinania najdelikatniejszych czesci ciala, tatuowaniu, molestowaniu, biciu, lub dla zysku wydawana za maz, nie rzadko jeszcze jako dziecko.

      My mamy wybor. Jestesmy w uprzywilejowanej grupie kobiet na swiecie.
      Dopiero dzieki podrozom, poznawaniu innych kultur, w ktorych kobieta bez meza nie moze przezyc, albo jest bezwartosciowa, docenilam nasza wolnosc i dobrobyt.

      Docenmy, jak jestesmy wolne, zamiast martwic sie o starosc.

      Czas zdjac mentalne kajdany, i korzystac ze swobody. I nie mam na mysli swobody pod dyktando mezczyzn - emanowania seksem, przypadkowego seksu, strojenia sie.
      Zyjemy dla samych siebie, nie dla przypodobania sie facetom.
      Wiem, latwo sie mowi, a kobiety i tak stana na glowie, by sie podobac. ;)
      Ale to sie po woli zmienia.
      Sama ja, gwizdze na to. Na imprezy chadzam w trampkach.
      Na brak powodzenia nie narzekam, a im bardziej mam ich gdzies, tym wiecej sie ich wokolo robi. Nieszczesliwych zonatych tez nie brakuje -a od tych typow oj, z daleka. Za pocieszycielke nigdy robic nie bede. Jeszcze bym lojalnie do zony chetnie zadzwonila, ale nie chce sie mieszac w nie moje sprawy.

      Takze korzystajmy ze swobody i wolnosci, z szacunkiem do siebie, i do wyborow innych kobiet, nawet jesli sa dziwaczne i ich nie popieramy.

      ;)
      • khadroma Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 16:03
        Świetnie napisane Maiasa. Przyjemnie się czyta.
        W pełni sie zgadzam. :)
      • sid.sid Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 16:56
        Brawo za wypowiedź.:)
      • raohszana Re: Singielki, czy ... 25.02.12, 17:07
        No właśnie. Dobre podsumowanie :)
    • a_nonima Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:06
      Wg mnie punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. jak się spotyka z różnymi facetami to nie ma parcia żeby założyć rodzinę, mieć dzieci itp I to jest syt ok. bez zobowiązań, deklaracji.
      Ale jeżeli spotkamy na swojej drodze, która stanie nam się wyjątkowo bliska, poczujemy się bezpiecznie to nierzadko włącza się chęć założenia rodziny.
      • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:26
        a_nonima napisała:

        > Wg mnie punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. jak się spotyka z różnymi f
        > acetami to nie ma parcia żeby założyć rodzinę, mieć dzieci itp I to jest syt ok
        > . bez zobowiązań, deklaracji.
        > Ale jeżeli spotkamy na swojej drodze, która stanie nam się wyjątkowo bliska, po
        > czujemy się bezpiecznie to nierzadko włącza się chęć założenia rodziny.

        :)
        • a_nonima Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:30
          Lew Ty się nie uśmiechaj tylko odpowiedz na priva.
          • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:35
            a_nonima napisała:

            > Lew Ty się nie uśmiechaj tylko odpowiedz na priva.
            Na jaki priva ?ß POjecia nie mam o co chodzi:)
            • a_nonima Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:37
              na maila gazetowego
              • lew_ Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:45
                a_nonima napisała:

                > na maila gazetowego
                Wieczorem bo teraz mam klientow :)
                • a_nonima Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:46
                  OK.
    • chienne_mechante_1 Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 13:18
      Z perspektywy lat: przed 30 nie chciałam wychodzić za mąż.
      Po 30 wyszłam, bo nalegał. Wytrzymałam 11 lat.
      Potem znowu nie chciałam.
      Po 12 latach jednak się zdecydowałam.
      Jak będzie trzeba, to akcję powtórzę jeszcze raz. Albo i nie.
      Zobaczę. A do towarzystwa i tak wolę psa.
      • wersja_robocza Re: Singielki, czy ... 24.02.12, 17:57
        O ile umiem dobrze liczyć, to ludzie tak długo nie żyją.:P
Pełna wersja