nathalie_1981
22.02.12, 14:34
Czy tylko ja mam wrażenie, że dla wielu bezdzietnych osób (nie tylko kobiet) substytutem dzieci są koty? Psy rzadziej :) Moi bezdzietni znajomi mają koty, na fejsie co chwilę wrzucają ich nowe zdjęcia, dołączają do grup o kotach i z komiksami z kotem w roli głównej, w pracy też o tym, co kotek ostatnio zrobił...
Trochę to żałosne jak dla mnie, dumni z tych kotów, jakby ich geny miały co najmniej lub w ich wychowanie włożyli całe życie, podczas kiedy koty, jak każda rozsądna osoba wie, chodzą swoimi drogami i czy się nim mocno zajmujesz, czy nie, kot sobie poradzi. Czy ktoś tu się ze mną zgodzi, że koty to dla bezdzietnych często substytut dziecka, tylko że wymagający mniej wysiłku? Mniej myślenia o wychowaniu, mniej uwagi, mniej oporządzanie, w końcu kto sam się myje...