Zerwane zaręczyny

24.02.12, 19:43
Proszę Was o pomoc w zrozumieniu całej opisanej poniżej sytuacji, bo pomimo mojej wiedzy i doświadczenia życiowego nigdy nie spotkałam się z taką sytuacja i jestem wobec niej bezradna jak dziecko.
Jestem kobietą rozwiedziona, mam 9-letniego syna. Dwa lata temu poznałam mężczyznę- 46 letniego, rozwiedzionego, z dwiema dorosłymi córkami (22 i 20 lat, studentkami).
Zakochałam się, z ogromna wzajemnością. Oboje mieliśmy świadomość, że miłość w tym wieku, z tak ogromnymi wymaganiamia wobec drugiej osoby- to cud. Bardzo powoli wchodziliśmy w tę relację, ostrożnie. Związek nie był idealny- jak żaden- dochodziło do konfliktów ale zawsze rozmawialiśmy i "przegadywaliśmy" je jakoś, i po każdym kryzysie byliśmy autentycznie bliżej siebie. Nie mieszkaliśmy ze sobą, nie było żadnego przymusu "zewnętrznego", by być razem- oboje pracujemy, dobrze zarabiamy, mamy domy, mieszkania.
Po półtoraroczej znajomości mój mężczyzna oświadczył mi się.
Z zaskoczenia, nie było wcześniej nawet rozmów na temat ślubu.
Po prostu przyszedł do mnie 21 stycznia, klęknął, podarował drogocenny pierścionek, powiedział, że mnie bardzo kocha, że prosi mnie o rękę. Zgodziłam się. Uznaliśmy, że za bardzo się kochamy, by nie zrobić tego kroku, że potrzebujemy , chcemy jakoś "przypieczętować to uczucie, choć nie musimy wcale tego robić.
Po dwóch tygodniach od oświadczyn mieliśmy iść do kina. Umówiliśmy się w piątkowy wieczór.
I nagle mój mężczyzna pisze mi sms-a, że "stało się coś złego, i nie spotkamy się"
Wyobraźnia zaczęłam mi pracować, że coś z jego rodzicami, coś z córkami, coś z pracą, coś ze zdrowiem. Przez 2 dni facet się nie odzywał. Po 2 dniach przysłał info na gg- zacytuję, żeby nie przeinaczyć.
"Stało się coś niedobrego - tak jak napisałem Ci w smsie. Niedobrego, bo nie sądziłem, że do tego kiedykolwiek dojdzie. Wspominałem Ci kiedyś o X. I mówiłem Ci, że jestem w niej cały czas nieprzytomnie zakochany. Ona była cały czas daleko. Nieobecna a jednak obecna. Starałem się w jakiś sposób wyrzucać ją z pamięci, udawać, że nie istnieje. Pamiętasz te nasze wszystkie zerwania. Wynikały one z tego, że nie umiałem się pogodzić z tym, że kocham Ciebie ale też kocham ją. Nie wiem, jak to jest możliwe ale jest. Można kochać dwie kobiety na raz. I nie umieć się zdecydować, którą wybrać. Bo jak się wybierze jedną to straci się drugą.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek dojdzie do tego ale ona wróciła. Zadzwoniła w piątek z propozycją spotkania. Długo rozmawialiśmy. Bardzo długo.
W tej chwili chciałbym się rozpuścić w nicości. Chcę, żeby mnie nie było. Nie umiem podjąć żadnej decyzji.
Żadnej. Chodzę jak uderzony obuchem siekiery w głowę.
Jakąkolwiek decyzję bym podjął to komuś zrobię krzywdę. Muszę się zastanowić, głęboko zastanowić nad swoim życiem. "

O X mówił mi raz- rok temu. Wspominał, że 8 lat temu zakochany był w kobiecie, która nie rozstała się z mężem, pozostała z nim a oni rozstali się.Podobno nie miał z nią kontaktu od 8 lat. To było wiarygodne- nikt z rodziny- ani córki ani rodzice ani nawet była żoa nigdy nie słyszeli jej imienia,choc wiedzieli o związkach mojego partnera.
Byłam pewna, że oświadczyny oznaczają, że wszystko przemyślał- z kim chce być i kogo kocha.
Jak dostałam tę informację zerwałam zaręczyny,nie wierzyłam własnym oczom. Nie chce mi się wierzyć.Nie rozumiem jego zachowania. Godność nie pozwala mi na takie traktowanie.
Jak to rozumieć? Czy można kogoś tak ranić? Najpierw wręczać narzeczonej pierścionek i snuć z nią przyszłość a potem mówić jej, że się "nieprzytomnie kocha inną?" Wobec tej sytuacji jestem bezradna. Miłość i zaangazowanie mojego partnera nie pozostawiały przez półtora roku nic do życzenia- opiekował się mną i moim synem, wspierał na każdym kroku, był zaangażowany w remonty, prace domowe, wakacje, wszystko. Czuję się jakbym to ja dostała obuchem w głowę- mam wrażenie, że cała moja dotychczasowa wiedza o świecie się rozsypała. Czuję się ośmieszona i upokorzona. I przede wszystkim to boli. Potwornie boli.
Co uważacie na temat tej sytuacji?
Pozdrawiam
    • berta-death Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 19:48
      Jakiś mocno niezrównoważony. Nie wiem czy jest sens wiązać się z kimś takim.
      • marripossa Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 23:09
        Ale ona o tym wiedziała, że on taki poprany emocjonalnie (Pamiętasz te nasze wszystkie zerwania - wynika z tego, że zrywali ze sobą ileś tam razy i wracali do siebie) więc nie rozumiem skąd taka zaskoczona teraz jest.
    • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 19:51
      Uważam, ze spotkałaś jednego z tych frajerów co się błąkają po ziemi.
      Z tego co piszesz każde miało swoje życie, mieszkanie, dzieci. Norma-takie układy często tak się kończą własnie.Bądź silna i nie idealizuj mężczyzn i odbieraj ich takimi jakimi są, a nie jakimi chciałabyś widzieć-bo sądzę, ze tak właśnie robisz.
    • piegowata9 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 19:57
      Popapraniec emocjonalny.
      Wątpię, byś po takim wyznaniu kiedykolwiek była w stanie mu zaufać.
    • charles_chaplin Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:01
      Będąc silnie zakochanym, a nie mogąc być z ukochaną osobą, po jakimś czasie, zwłaszcza po kilku latach, gdy straciło się już wiarę w powrót tego, co było, można próbować zapomnieć i układać sobie życie od nowa. Ale wobec zderzenia z tą ukochaną osobą, która nagle się pojawia, można doznać pewnie tak silnych uczuć, zwłaszcza jeśli ta ukochana osoba jest, rozmawia, patrzy się jej w oczy, że można naprawdę stracić głowę. Wszystko co się czuło może powrócić nagle, wszystkie tłumione emocje.
      Myślę, że postąpił uczciwie wyznając to wszystko, zamiast udawać i ciągnąć związek, wtedy już udając rzeczywiście uczucia. Dlatego nie czuj się oszukana, czy upokorzona. Myślę, że nie miał intencji Cię oszukać, chciał być szczęśliwy, jak każdy i szukał tego szczęścia w Tobie, dopóki to prawdziwe, wytęsknione szczęście nie powróciło.
      • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:06
        charles_chaplin napisała:

        > Będąc silnie zakochanym, a nie mogąc być z ukochaną osobą, po jakimś czasie, zw
        > łaszcza po kilku latach, gdy straciło się już wiarę w powrót tego, co było, moż
        > na próbować zapomnieć i układać sobie życie od nowa. Ale wobec zderzenia z tą u
        > kochaną osobą, która nagle się pojawia, można doznać pewnie tak silnych uczuć,
        > zwłaszcza jeśli ta ukochana osoba jest, rozmawia, patrzy się jej w oczy, że moż
        > na naprawdę stracić głowę. Wszystko co się czuło może powrócić nagle, wszystkie
        > tłumione emocje.
        > Myślę, że postąpił uczciwie wyznając to wszystko, zamiast udawać i ciągnąć zwią
        > zek, wtedy już udając rzeczywiście uczucia. Dlatego nie czuj się oszukana, czy
        > upokorzona. Myślę, że nie miał intencji Cię oszukać, chciał być szczęśliwy, jak
        > każdy i szukał tego szczęścia w Tobie, dopóki to prawdziwe, wytęsknione szczęś
        > cie nie powróciło.
        No właśnie najbardziej zdumiewające jest to, że on nie rozumie, że ja zerwałam zaręczyny!!!
        Powiedział mi potem, że wpadłam w furię i wszystko zakończyłam a on chciał tylko 2 dni spokoju, żeby wszystko przemyśleć. Mnie obwinia, że ja skończyłam zwiazek. Stwierdził, że "tamtej" powiedział ,ze się zaręczył a ja postąpiłam pochopnie. POCHOPNIE???!!!
        • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:10
          karolam0-tylko Ty nie bądź taka sama frajerka jak on;-)
        • my_favourite_axe Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:10
          karolam0 napisała:

          > No właśnie najbardziej zdumiewające jest to, że on nie rozumie, że ja zerwałam
          > zaręczyny!!!
          > Powiedział mi potem, że wpadłam w furię i wszystko zakończyłam a on chciał tylk
          > o 2 dni spokoju, żeby wszystko przemyśleć. Mnie obwinia, że ja skończyłam zwia
          > zek. Stwierdził, że "tamtej" powiedział ,ze się zaręczył a ja postąpiłam pochop
          > nie. POCHOPNIE???!!!

          To akurat bardzo częste zerwanie "z klasą" - doprowadzić do sytuacji w której ta druga strona zerwie i potem się dziwić pretensjom: no przecież sama zerwałaś. Ja chciałem walczyć, ale skoro skończyłaś związek to niech ci już będzie, nie chowam urazy.
        • charles_chaplin Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:16
          Widzisz. Zareagowałaś porywczo, co jest zrozumiałe jak najbardziej.
          Ale jego postawa nie jest zupełnie naganna. Powiedział Ci od razu o tym, co nim szarpnęło, gdy nagle tamta kobieta się pojawiła. To było uczciwe, bo nie kręcił za plecami na dwa fronty próbując na zimno ocenić sytuację tu i tam. Uciekł i zamknął się w skorupę, żeby to przetrawić, bo nim pewnie tamto spotkanie wstrząsnęło. Tamtej powiedział o zaręczynach z Tobą, nie ukrywał tego, więc też postąpił uczciwie. Myślę, że chłopina nie jest zły. Kochał kiedyś mocno, każdemu się to mogło w życiu przytrafić, zwłaszcza dojrzałemu mężczyźnie z przeszłością, jakim piszesz, że jest. Zobaczysz co z tego wyniknie. Jeśli po przemyśleniu chce wrócić do Ciebie, wzięłabym to na Twoim miejscu pod uwagę.
          • moonogamistka Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:24
            Zgadzam sie z Charlie:)
          • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:28
            charles_chaplin napisała:

            > Widzisz. Zareagowałaś porywczo, co jest zrozumiałe jak najbardziej.
            > Ale jego postawa nie jest zupełnie naganna. Powiedział Ci od razu o tym, co nim
            > szarpnęło, gdy nagle tamta kobieta się pojawiła. To było uczciwe, bo nie kręci
            > ł za plecami na dwa fronty próbując na zimno ocenić sytuację tu i tam. Uciekł i
            > zamknął się w skorupę, żeby to przetrawić, bo nim pewnie tamto spotkanie wstrz
            > ąsnęło. Tamtej powiedział o zaręczynach z Tobą, nie ukrywał tego, więc też post
            > ąpił uczciwie. Myślę, że chłopina nie jest zły. Kochał kiedyś mocno, każdemu si
            > ę to mogło w życiu przytrafić, zwłaszcza dojrzałemu mężczyźnie z przeszłością,
            > jakim piszesz, że jest. Zobaczysz co z tego wyniknie. Jeśli po przemyśleniu chc
            > e wrócić do Ciebie, wzięłabym to na Twoim miejscu pod uwagę.


            No właśnie- tamta kobieta się pojawiła... Czy to nie dziwne, że ona się pojawiła po tylu latach???
            Właśnie 2 tygodnie po naszych zaręczynach???
            Przez tyle czasu jej nie było i nagle się pojawia... i w ciągu 2 godzin burzy wszystko.
            Bo w ten faralny piątek jeszcze o 10.00 rano ustalaliśmy do którego kina pójdziemy a około 12.00 dostałam sms-a, że : "stało się coś złego". A był w pracy. Jakos to wszystko kupy się nie trzyma...
            • charles_chaplin Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:36
              Istnieje prawdopodobieństwo, że pojawiła się, bo się mogła dowiedzieć, że on układa życie z inną, a ona akurat jest wolna? Teoretyzuję i oczywiście wydaje się to mało prawdopodobne w Waszej sytuacji. Ale nie jest to zupełnie nierealne. Sama miałam z takim czymś do czynienia. Facet zaczął za mną ganiać, gdy rozstał się z ex - ona nie chciała z nim być. Dopóki z nikim nie był, trzymała go na dystans, ciesząc się jego wzdychaniem do niej i pasąc ego. Ale gdy dowiedziała się, że za kimś łazi, nagle wróciło do niej uczucie i go "odbiła". To znaczy tak jej się pewnie wydawało, że odbiła, bo ja go nie trzymałam;-)
              • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:39
                To jakaś masakra.Nie jestem dobra w gierkach w takim razie;-) Odbijać sobie faceta niczym piłeczkę. Niezdecydowany facio i dwie naiwne-be urazy;-)
                • moonogamistka Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:42
                  Jakie niezdecydowany:-) On je chce obie, tylko one sie na to nie zgodza;-)
                  • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:45
                    Mąż tamtej chyba gra pierwsze skrzypce;-p
                    Facet chyba gra na 2 fronty, a może nie tylko.Moze tak po prostu ma.
                    • moonogamistka Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:57
                      Znajdzie sobie trzecia, ktora rozwiaze ich wspolne problemy:-D
                      • koham.mihnika.copyright wy o duperelach, a powazne pytanie brzmi: 25.02.12, 00:46
                        gdzie jest piarsciunek s brajlantem?

                        www.youtube.com/watch?v=PluRW3_FEt0
                        • to.niemozliwe Re: wy o duperelach, a powazne pytanie brzmi: 25.02.12, 05:18
                          Pierscionka sie nie zwraca. Taka mala rekommpensatka...;-)
                          • koham.mihnika.copyright zainwestowal i przeholowal? ;D nt 25.02.12, 06:55

                            • to.niemozliwe Re: zainwestowal i przeholowal? ;D nt 25.02.12, 20:17
                              Ale widac, ze rozwazny inwestor. Wlozyl jeszcze w inny interes.:-D
              • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:40
                Ona ma męża od 20 lat i dorosłe dzieci.
                I 8 lat temu powiedziala, że od męża nie odejdzie!!!
                I teraz nadal jest z mężem.
                • my_favourite_axe Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:47
                  karolam0 napisała:

                  > Ona ma męża od 20 lat i dorosłe dzieci.
                  > I 8 lat temu powiedziala, że od męża nie odejdzie!!!
                  > I teraz nadal jest z mężem.

                  Żaden argument, jak z nim romansowała te parę lat temu to też była z mężem i w niczym jej to nie przeszkadzało.
                • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 20:23
                  No, nie do końca.
                  raczej się skłaniam ku wersji, że wariat.
                  Mnie powiedział o niej i go kopnęłam w..
                  Jej powiedział o mnie i wg jego słów nie są ze sobą i nigdy nie będą.
                  Jest sam.
                  "można kochać obie i żadnej nie mieć"- To jedna z jego ostatnich wypowiedzi.
                  No, nie wariat?
          • ka-mi-la789 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:29
            Ale on wcale nie chce "wrócić". W każdym razie, z żadnej wypowiedzi wątkodajki to nie wynika. Wynika raczej to, że chciał ukręcić sprawie łeb tak, żeby myślała, że to jej inicjatywa. Zresztą, nawet gdyby chciał, to racjonalnie myśląca kobieta odpowiedziałaby mu kopem w zad. Chyba, że lubi być traktowana per wyjście awaryjne (ale wtedy już nie jest racjonalnie myśląca).
          • mocno.zdziwiona Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 21:59
            Zgadzam się z Charles Chaplin. Jeśli był mocno zakochany to nagłe odnowienie kontaktu z tamtą kobietą musiało go strasznie wybić z równowagi. Zachował się w porządku, wg mnie był z Tobą szczery i to trzeba docenić.

            Nie dziwię się, że się zezłościłaś i zerwałaś zaręczyny, ale myślę, że powinnaś go wysłuchać. Być może po chwilowym skoku endorfin facet dojdzie do równowagi i stwierdzi, że kochał wyidealizowany obraz kobiety a nie ją. I wybierze Ciebie. Wcale bym się nie zdziwiła. Ja bym się wtedy nie boczyła i go brała.

            Mam takie 2 pary w najbliższym otoczeniu. Jeden z nich to brat mojego męża. "Nowa" dziewczyna dała mu kilka miesięcy na przemyślenie starych spraw z byłą i wszystko się dobrze skończyło. Jest po ślubie z tą "nową", mają dziecko i są bardzo szczęśliwi. On po prostu musiał sobie poukładać w głowie i wymazać kilka lat wspólnego bycia.
    • yoko0202 to jest naprawdę bardzo proste 24.02.12, 20:07
      ciągle jest krzyk, żeby raczej patrzeć na to, co facet robi, zamiast słuchać tego, co wygaduje.

      ALE, obowiązują tu pewne wyjątki, a mianowicie:
      - jeżeli facet mówi, że np. kocha inną kobietę (z różnymi wariacjami typu "myśli", "nie wyleczył się", "tęskni", "ona siedzi mu w głowie" itp.),
      ewentualnie:
      - nie chcę żadnych związków/zobowiązań, nie jestem gotowy itp itd
      - jesteś 'tylko' koleżanką
      to w powyższych sytuacjach można przyjąć, że jest dosłownie tak, jak on mówi, i wtedy żeby nie wiem jak się zachowywał i co robił, aktualne pozostaje dokładnie, to co powiedział

      ujmując to nieco inaczej, na przyszłość jeżeli usłyszysz cokolwiek w stylu powyższego, proponuję nie próbować bawić się w związek, i natychmiast zawinąć się do innej piaskownicy
      • karolam0 Re: to jest naprawdę bardzo proste 24.02.12, 20:12
        yoko0202 napisała:

        > ciągle jest krzyk, żeby raczej patrzeć na to, co facet robi, zamiast słuchać te
        > go, co wygaduje.
        >
        > ALE, obowiązują tu pewne wyjątki, a mianowicie:
        > - jeżeli facet mówi, że np. kocha inną kobietę (z różnymi wariacjami typu "myśl
        > i", "nie wyleczył się", "tęskni", "ona siedzi mu w głowie" itp.),
        > ewentualnie:
        > - nie chcę żadnych związków/zobowiązań, nie jestem gotowy itp itd
        > - jesteś 'tylko' koleżanką
        > to w powyższych sytuacjach można przyjąć, że jest dosłownie tak, jak on mówi, i
        > wtedy żeby nie wiem jak się zachowywał i co robił, aktualne pozostaje dokładni
        > e, to co powiedział
        >
        > ujmując to nieco inaczej, na przyszłość jeżeli usłyszysz cokolwiek w stylu powy
        > ższego, proponuję nie próbować bawić się w związek, i natychmiast zawinąć się d
        > o innej piaskownicy
        Tekst o piaskownicy wydaje mi się baaaardzo adekwatny. :)
        Ale po co wybierał przez 2 miesiące pierścionek, termin zaręczyn, po cholerę ta zabawa???
        Skoro kochał inną, to moze jej powinien dać ten pierścionek...
        Pomylił adresatkę???
        Zwariował???
        • kseniainc Re: to jest naprawdę bardzo proste 24.02.12, 20:15
          Ty zwariowałaś, że się jeszcze nad tym zastanawiasz.
    • khadroma Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:12
      No co za ch.j! Niech spie...a!
      Zapomnij o nim. Nawet jak wróci z podkulonym ogonem i wyrazi skruchę, bo z tamtą może mu się nie udać, to ciężko bedzie Ci ponownie zaufać.
      A raczej ma małe szanse, że z tamtą mu wyjdzie, skoro przez 8 lat nie wyszło.
    • wicehrabia.julian Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:14
      karolam0 napisała:

      > Co uważacie na temat tej sytuacji?

      banał, banał i jeszcze raz banał
      • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:23
        wicehrabia.julian napisał:

        > karolam0 napisała:
        >
        > > Co uważacie na temat tej sytuacji?
        >
        > banał, banał i jeszcze raz banał
        A jak byś tak rozwinął/rozwinęła?... :)
        >
        >
        • wicehrabia.julian Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:03
          karolam0 napisała:

          > A jak byś tak rozwinął/rozwinęła?... :)

          a co tu rozwijać? źle ulokowałaś uczucia lekceważąc oczywiste sygnały i logikę, dałaś się podejść a teraz cierpisz - poniekąd na własne życzenie
          • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:14
            wicehrabia.julian napisał:

            > karolam0 napisała:
            >
            > > A jak byś tak rozwinął/rozwinęła?... :)
            >
            > a co tu rozwijać? źle ulokowałaś uczucia lekceważąc oczywiste sygnały i logikę,
            > dałaś się podejść a teraz cierpisz - poniekąd na własne życzenie
            >
            No, sorry, tu się nie zgodzę.
            Facet stawał na głowie przez półtora roku.
            Był fantastyczym kompanem dla mojego syna, dawał mu z siebie wszystko.
            Mogłam na niego liczyć w każdej sytuacji- opiekował się mną jak była chora, jeździł na wakacje, spędzał święta, sylwestra, urodziny, wyremontował dom- od piwicy po dach. Pomagał jak mógł- podwoził, przywoził, kosił trawę w ogródku, robił zakupy, porządkował codzienność.
            Przynosił kwiaty, prezenty dla dziecka, był na maksa w związku. Zależało mu potwornie.
            Po cholere się oświadczał? Ja nie potrzebowałam ślubu, jestem po rozwodzie, mam dom , pieniądze, do głowy by mi nie przyszło, że o się może oświadczyć. Byłam zaskoczona i wzruszona ale nie było nam to do niczego potrzebne.
            Więc - wybacz ale nie zgodzę się z Tobą.
            Jakie sygnały???

            • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:18
              Chodzący ideał.
              A mieszkaliście razem? Jakoś nie mogę sobie przypomnieć bym to wyczytała.
              • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:27
                Dokładnie.
                Chodzący ideał.
                Nie, nie mieszkaliśmy razem, dobrze mi było samej, miałam co do tego wątpliwości.
                Mieszkał od rozwodu z rodzicami- starszymi już i chorymi, opiekował się nimi.
                Tym bardziej to co zrobił nie mieści mi się w głowie.
                • wicehrabia.julian Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:30
                  karolam0 napisała:

                  > Dokładnie.
                  > Chodzący ideał.

                  rozwodnik wspominający swoje byłe, rzeczywiście rewelacja
                • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:31
                  Zgodziłaś się wyjść za faceta z którym nawet nie pomieszkałaś?
                  Choć można latami żyć w takich układach na odległość, ale to właśnie nie jest związek.
                  Ciekawi mnie co zamierzasz(?)
            • koham.mihnika.copyright uciekal, uciekal, ale mu nie wyszlo 25.02.12, 00:56
              pani w zwiazku zabezpieczona, a w jej wieku dobrze miec jakas frajde, by sie dowartosciowac. Dlatego zdjecla faceta, zeby nie psuc sobie zabawy.
              Jasko facet powiem ci tyle, gdybym byl w jego sytuacji, to bym sie nie oswiadczal. Masz racje, nie bylo wam to do niczego potrzebne.
              Ale koles dal nura, bo chcial tamto przerwac. Wyszlo jak zwykle, do doopy.
              Ale 8 lat to wystarczajaco duzo, by sie odkochac na mur. Byl umowiony z toba, ale polecial do tamtej? Pogadac? Mogli przez telefon. Tutejsze damy, znajace tajniki zycia i alkowy, podpowiadaja ci slusznie. Zabieraj swoje klocki, lalki.
              Daj mu czas do namyslu. Jakies 25 lat.
    • szrama_z_szarm Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:50
      Jakoś mnie nie dziwi taki rozwój wydarzeń.
      Pan po rozwodzie, dzieci bardzo odchowane, wiek stosowny dla kryzysu; jesteś ty i jakaś nieobecna "ona"-obiekt kilkuletnich westchnień, zapewne z powodu odrzucenia pana (o ile dobrze zrozumiałam). Racjonalnie- oświadczył się. Nieracjonalnie- liczył na coś jeszcze w życiu. To nieracjonalne pojawiło się i już, z jego perspektywy byłby skończonym kretynem, gdyby nie spróbował- bo kto wie, co i czy cokolwiek jeszcze mu się w życiu zdarzy.
      Mimo twojego zaangażowania- odpuść sobie. Brak zaufania pozostanie, podobnie jak niesmak po sposobie w jaki pan pokierował wydarzeniami.
    • funny_game Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 20:52
      karolam0 napisała:

      > Wyobraźnia zaczęłam mi pracować, że coś z jego rodzicami, coś z córkami, coś z
      > pracą, coś ze zdrowiem. Przez 2 dni facet się nie odzywał. Po 2 dniach przysła
      > ł info na gg- zacytuję, żeby nie przeinaczyć.
      > "Stało się coś niedobrego - tak jak napisałem Ci w smsie. Niedobrego, bo nie s
      > ądziłem, że do tego kiedykolwiek dojdzie. Wspominałem Ci kiedyś o X. I mówiłem
      > Ci, że jestem w niej cały czas nieprzytomnie zakochany. Ona była cały czas dale
      > ko. Nieobecna a jednak obecna. Starałem się w jakiś sposób wyrzucać ją z pamięc
      > i, udawać, że nie istnieje. Pamiętasz te nasze wszystkie zerwania.

      Karola, oby Ci się ułożyło z nim, bez niego, z kimś innym, trzymam kciuki.
      Ale cytujesz go i pewną ważną informację, a mianowicie: zrywaliście i wracaliście do siebie.
      Tak, dobrze rozumiem?
      Przepraszam, ale to nie jest normalne w związku dorosłych ludzi, hm, nie-artystów, jak Frida i Diego na przykład.
      To nie jest normalne i nie rokuje i nie wróży dobrze.
      Nie czułaś tego, jak następowały, cytuję, nasze wszystkie zerwania?
    • szybiarz Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:31
      eee tam, jakieś pier*****ie, zaręczyny i ślub jest raz w życiu, a potem to są tylko smutne rytuały dzięki którym ludzie mogą się tylko poczuć lepiej, jakieś zaręczyny, śluby cywilne udające ślub kościelny, ile razy można coś komuś przysięgać? dobierajmy się w pary na całe życie a nie tylko do pojawienia się kolejnego "księcia z bajki"
      • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:47
        Nic nie zamierzam.
        Nie zaufam juz nigdy nikomu.
        Wydawało mi się, że znam się na ludziach, sama bardzo wiele przeszłam.
        Sama jestem po rozwodzie, bardzo trudnym.
        Wiele lat wydawało mi się, że nie spotkam juz człwoeika, z którym chciałabym być.
        I spotkałam jego.
        Długo i ostrożnie przyglądałam się, czy mogę mu zaufać, czy mogę go wprowadzić w świat moejgo syna. Uznałam że tak. Bardzo się pomyliłam.
        On mnie potraktował jak ścierkę do butów.

        • kseniainc Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 21:49
          egoista jak wielu......Czasem tak jest, ze nawet nie zawinimy niczym i jesteśmy czujni i wszystko niby poprawnie-życie. Współczuję i nigdy nie mów nigdy;-)
        • koham.mihnika.copyright Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 01:01
          karolam0 napisała:

          > On mnie potraktował jak ścierkę do butów.
          >

          eee tam, gupi jakis. Nie masz powodu czuc sie zeszmacona. Moze ci byc przykro, ze ON cie zawiodl.
    • deletka Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 22:37
      Uważamy, że wałkujesz ten sam temat już w drugim wątku.

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,133459482,133486351,Re_Ja_moj_M_i_inna_kobieta.html
      • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 22:39
        Tak , zgadza się, a nie wolno?
        • grassant Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 22:42
          sfiksowałaś kk-666
        • deletka Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 22:55
          forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
          Część "Jak pisać", punkt drugi.
      • koham.mihnika.copyright dziekujemy pani z archiwum :-{) nt 25.02.12, 01:03

        • deletka Re: dziekujemy pani z archiwum :-{) nt 25.02.12, 07:08
          Pani nie jest z archiwum tylko zwyczajnie nie ma aż takiej sklerozy, żeby nie pamiętać co czytała parę dni wcześniej.
          Być może wątkodawczyni się wydaje, że jak ją w kolejnym wątku na ten sam temat stadko osób znów pożałuje to zrobi jej się lepiej, ale szczerze wątpię, żeby rozdrapywanie rany komukolwiek kiedykolwiek pomogło.
          • koham.mihnika.copyright gdzie twoja empatia? Biblia 25.02.12, 07:51
            nie stawia warunkow, mozna byc swetym wiecej niz raz.
            • deletka Re: gdzie twoja empatia? Biblia 25.02.12, 08:03
              Jak to gdzie, tutaj. Sprawdziłam organoleptycznie, że jak się jest beznadziejnej sytuacji trzeba się spionizować i nie drążyć tylko iść do przodu. Więc w dobrze pojętym interesie wątkodawczyni jest odpuścić sobie wałkowanie tego samego problemu co kilka dni, bo jak widać nie działa.

              I skąd przekonanie, że Biblia jest dla mnie autorytetem? Może jestem scjentolożką, albo innym ufoludkiem? :)
              • koham.mihnika.copyright to juz niech bedzie ta ufocipka ;-{) 25.02.12, 08:40

    • lady-z-gaga Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 22:42
      Zacytowałaś list i mamy teraz dwie wersje wydarzeń.
      Twoją: związek - idylla i pan starający się i zakochany
      Jego: "Pamiętasz te nasze wszystkie zerwania"
      Twoją: "O X mówił mi raz- rok temu. Wspominał, że 8 lat temu zakochany był w kobiecie, która nie rozstała się z mężem, pozostała z nim a oni rozstali się."
      Jego: "Wspominałem Ci kiedyś o X. I mówiłem
      > Ci, że jestem w niej cały czas nieprzytomnie zakochany."

      Sama nie widzisz tej rozbieżności?
      Zastanawiające.
      • karolam0 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 23:10
        Tak, macie rację.
        Nie chciałam widzieć różnych rzeczy, moja wina.
        Chciałam wierzyć w to, w co chciałam.
        Tym bardziej żałosne, że jestem doświadczoną, starą babą.
        • to.niemozliwe Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 05:28
          Spoko, facet jednak jechal po bandzie przez caly czas.
    • thelma.333 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 23:26
      bardzo bardzo Ci wspolczuje tej sytuacji;
      nie wiem, co Ci moge poradzic, czy napisac, chyba tylko, ze z pana kawal ch... i tyle;
      dobrze zrobilas, ze go kopnelas w zadek;
      a facet zwyczajnie gupi; z tamta dziunia mu nie wyszlo, zostala z mezem, co on gupi jakis, liczy na cud, ze po 8 latach jej sie odmienilo?
      ech, porazka, porazka;
      • anka_cyganka35 Re: Zerwane zaręczyny 24.02.12, 23:51
        takie coś tylko facet mógł wymyślić. wyrazy współczucia
    • xyaida2700 Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 01:18
      w niektórych krajach w takiej sytuacji dostaje się wysokie odszkodowanie
      • to.niemozliwe Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 05:31
        A w Erewaniu rozdaja na targu mercedesy.
    • lonely.stoner Re: Zerwane zaręczyny 25.02.12, 11:15
      ten facet ma 46 lat a jest na poziomie emocjonalnym 15latka.
      Tak, tak- na pewno ta jego 'wielka niespelniona milosc' pojawila sie znienacka akurat wlasnie w momencie jak sie oswiadczyl hehe. Ja mysle ze on jej sam o tym napisal albo zadzwonil do niej.
      Facet zyje w jakims melodramacie, tworzy role i postaci... a ty nie dobra nie chcialas sie bawic w jego teatrzyk...
    • znana.jako.ggigus trafiłaś na wariata, naprawdę 25.02.12, 17:10
      pech. wiem, że to łatwo tak pisać, ale przestać o nim myśleć i zajmij się czymś innym. I ciesz się, że zerwał zaręczyny, bo mógłby ci naprawdę utrudnić życie. Wyobraź sobie, że przpomniałby sobie o tamtej pani w dniu waszego ślubu!
      • karolam0 Re: trafiłaś na wariata, naprawdę 25.02.12, 20:09
        No właśnie najdziwniejsze jest to, że on nie zerwał- ja zerwałam a on się po prostu dziwił.
        O co mi chodzi, czemu "wpadłam w furię".
        Nie rozumiał mojego oburzenia, wg niego nic wielkiego się nie stało!
        • to.niemozliwe Re: trafiłaś na wariata, naprawdę 25.02.12, 20:21
          To moze sie zalozymy, ze mu wybaczysz i wroci do Ciebie? :-)
        • karolam0 Re: trafiłaś na wariata, naprawdę 25.02.12, 20:25
          Nie przebaczę, nie zaufam, nie uwierzę.
          Co nie oznacza, że nie boli, bo boli jak cholera.
          Gdyby tak można było całkiem wymazać takie głupie uczucia jak tęskota za takim dupkiem.
          Jak to możliwe, żeby tęsknić za kimś, kogo się tak źle ocenia???!!!
        • kora3 popełnił błąd, bo potraktował Cię jak przyjaciela 25.02.12, 21:08
          Nie, nie zartuję. Z takich miłosnych dylematów to człowiek się moze zwierzać przyjacielowi, a nie narzeczonej. Wygląda na to, ze on nie tylko nie rozumie swego błedu, ale jeszcze ma poczucie krzywdy: dostał po łbie bo był z tobą szczery. Tak pewnie teraz mysli. A ze szczeroscią przesadził, to inna sprawa. W Twym wykonaniu tego akurat nie było, gosc sam się wywnętrzył, ale czesto bywa tak, ze babki facetów niemozebnie molestują, zeby poznać szczegóły jakiś tam spraw (na ogół zwiazanych z byłą, a;bo zdradą) no i poznaja, jak gosac jest głupi i wszystko wyspiewa:) Skutek jest taki, ze jest jeszcze gorzej na ogół. Nie chodzi o to, zeby kłamać, tylko o niepodawanie szczegółów. Cóż jednak jesli ktoś o szczegóły sie doprasza, a faceci rozumują prosto: pyta, chce wiedzieć, trza powiedzieć, odczepi się :)

          Z Tobą tak nie było, ale gosc ma poczucie krzywdy, bo uwaza, że przecież powiedział ci (a konkretnie napisał) prawdę. Zapewne uwaza, ze powinnaś jeszcze to docenić:)

          Ktoś tu napisał, że zdarza sie, iż jakaś osoba kochająca kogoś innego jest z kimś, bo nie ma szans na bycie z tamtym itd. JAsne, jasne, ale do cholery. Gośc, który ma dorosłe dzieci powinien być na tyle odpowiedzialny i na tyle znać siebie, zeby wiedzieć czego naprawde chce. Nikt mu się Tobie oświadczać nie kazał, ani być z Tobą w ogóle, nikt też, z tego co piszesz, z Tobą włącznie nie naciskał, by zwiekszyc ze tak powiem tempo.
          Sam to wymyślił, a to nie randka z kolezanka z liceum, tylko powazne decyzje, powaznych wydawałoby sie, ludzi.

          Że to jakiś rozchwiany emocjonalnie dziwoląg (bez urazy) swaidczy choćby sam styl pisania. To "rzopuszczanie sie w nicosci" :) - wybacz, ale wiekszosc doreosłych ludzi nawet załąmanych , czy zakochanych nie jest aż takimi grafomanami :)

          Zalozmy jednak, ze staram sie chłopisko pojąc. Był umowiony z Tobą, a tu nagle zjawia się tamta kobieta. Załozmy, ze deklaruje, ze rozstała się z mezem itd. Powiedzmy, ze odzywa w nim dawny dla niej sentyment, rozmawiają itd. Wyznaje jej, ze ma narzeczoną i nic z tego nie bedzie. No i ok. TYlko, że:
          - po pierwsze głupi sms do Ciebie, ze stało się coś b. złego. Rozumiem, ze moze emocjonalnie nie dałby rady spotkać sie z Tobą zaraz po tej rozmowie itd. ale w takiej sytuacji powinien zadzwonić, albo już w ostatecznosci napisac w takim tonie, zeby cię nie przerazać. Cos w stylu "wybacz, ale naprade wypadło mi coś i nie dam rady dziś"
          - po drugie - grafomańskie wywnętrzenie sie na gg. Pomijam już beznadziejny styl godzień sztubaka niespecjalnie oczytanego poza romansidłami :) O takich rzeczach nie rozmawia się przez komunikator! A takich informacji, jak "jestem nieprzytomnie zakochany" w innej nie przekazuje się narzeczonej!

          Potrzebował czasu? no to potrzebował, ale nie musiał ci mówić/pisac na co do jasnej anielki. Skoro spotkał się z tą X i nic sie nie wydarzyło i nadal chciał być z Tobą, to było Ci wcale o tej X nie mówić, bo i po co?

          Ten z przeproszeniem debil oczekiwał, ze wykazesz entuzjazm i zrozumienie, jak to ciezką walkę stocxzył z sobą i po głebokim namysle uznał, ze jednak chce być chyba z Tobą. No chyba się musiał naprawde sieknąć pzrez łeb tą siekierą, czy obuchem :)
          • karolam0 Re: popełnił błąd, bo potraktował Cię jak przyjac 25.02.12, 21:16
            Kora3!

            Uwielbiam Twój styl pisania. Serio.
            Jak czytam to, co piszesz, to sama do siebie się uśmiecham.
            Rewelacja- i to nie dlatego, że piszesz tak jakos ciepło do mnie i samej robi mi się troszkę "lżej" ale dlatego, że strasznie podoba mi się Twój klimat i Twoje poczucie humoru i widzenie swiata.
            :)


            • kora3 b mi miło Karolam :) 25.02.12, 21:27
              Już ci pisałam - wiem, ze czujesz sie przede wszystkim b. upokorzona i m.in. dlatego chcesz zrozumieć, jak ktoś tak moze postapić. Ale obawiam się, że nie zrozumiesz, bo ludzkie zachowania czasem bywają całkiem irracjonalne. No i nie pomagasz sobie ciąglą analizą tej sytuacji. Rozumiem, ze co być nie wymylisła i czego być od innych nie usłyszała, nie ejsteś już tym panem zaintereowana? JEsli tak, to guzik to kogo obchodzi, dlaczego tak postapił i jeszcze czuje sie skrzywdzony. Grzyb mu w kapelusz, jak mawia jeden z moich przyjaciół :) (jest to w jego wydaniu łokrutne przekleństwo na kogoś:))
Pełna wersja