Jak czesto, kiedy do gina?

25.02.12, 17:32
Pytanie do pań rzecz jasna:), jak w tytule.
Co prawda forum jest mało reprezentatywną pewnie grupą, ale zapytać nie zawadzi. Miałam okazję ostatnio analizować troszke temat (przy okazji dowiedziałam się włąsnie o tych sznurkowych problemach z tamponami) i nie jest dobrze.

Poza babkami w ciąży i leczacymi sie już na coś Polki b. rzadko odwiedzają ginekologów.Mam na mysli wizyty takie kontrolne, "przeglądy":) po prostu. Lekarze twierdzą, że w zasadzie ponad połowa ich pacjettek zgłąsza sie do ginekologa dopiero wówczas, gdy skłaniają do tego powazne już dolegliwosci. Niektóre z nas nie odwiedzają gina przez kilka lat.
Czy naprawde tak jest?
    • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:35
      Co pol roku, do roku, cytologia co 2 lata najlepiej.
    • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:35
      A poza standardową cytologią raz do roku lub raz na 3 lata w zależności od pewnych czynników po co więcej gina odwiedzać?
      Chyba wyłącznie jeśli coś się dzieje lub się dziecko planuje?
      • kora3 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:40
        no, ale własnie napisała o cytologii, którą się wykonuje kontrolnie takze wóczas, gdy nic sie nie dzieje.
    • berta-death Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:36
      A dlaczego ma być inaczej? Skoro nic się nie dzieje, to po co zawracać lekarzowi głowę. Innych części ciała też się kontrolnie nie sprawdza.
      • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:38
        Stomatolog co pol roku.
        • siostra.bronte Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:45
          A ja sprawdzam. Cytologia co 1-2 lata. Usg piersi co parę lat, chcę zrobić w tym roku. Wisi nade mną kolejna kolonoskopia, jestem w grupie ryzyka i powinnam ją robić co 5 lat. Do dentysty chodzę kontrolnie raz na rok, ale ostatnio jakoś nie mogę się wybrać :(
          • siostra.bronte Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:48
            A, i raz na parę lat usg brzucha.
            • siostra.bronte Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:52
              Ech, skleroza, do tego badania krwi: morfologia, ob - co roku.
        • berta-death Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:46
          Stomatolog nie jest bezpodstawny, bo zawsze, albo prawie zawsze się coś znajdzie do roboty co pół roku. W końcu tych zębów jest cała masa.
        • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:47
          No stomatolog jest bardzo istotny, tego akurat nie wolno zaniedbywać:)
          • doral2 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:18
            snowy.owl napisała:

            > No stomatolog jest bardzo istotny, tego akurat nie wolno zaniedbywać:).."

            jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś umarł od zepsutego zęba.
            za to słyszałam o mnóstwie przypadków zgonu na skutek raka szyjki macicy.
            zatem w ważności wizyt kontrolnych ginekolog stoi wyżej niż stomatolog.
            aczkolwiek ni jednego, ni drugiego, zaniedbywać się nie powinno.
            • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:30
              Zakazenia bakteryjne sa wazne przy kazdej operacji ciala.
              Zepsuty zab to mas bakterii w calym ciele.
              To, ze nie wiesz czegos, nie znaczy, ze nei istnieje.
              • siostra.bronte Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:35
                Moja endo miała zapalenie mięśnia sercowego po nieudanym leczeniu kanałowym zęba.
            • berta-death Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:41
              Od zepsutego zęba to bardzo poważnych dolegliwości można się nabawić. Stany zapalne ze swoim siedliskiem bakterii obciążają przede wszystkim układ krążenia. Wszystkie inne narządy też. To nie jest kwestia estetyki. Do tego masz 32 zęby, z których każdy może w dowolnym momencie zacząć gnić. Zatem to chodzenie do dentysty raz na pół roku nie jest pozbawione sensu, zwłaszcza, że u większości osób dentyści zawsze znajdują coś do roboty. Zdecydowanie lepiej załatać małą dziurę niż potem bawić się w leczenie kanałowe, czy usuwanie zęba. A małych ubytków nie widać gołym okiem, zwłaszcza jak się zrobią gdzieś na powierzchni stycznej i jeszcze nie dają żadnych dolegliwości, dentysta ma lepsze narzędzia diagnostyczne.

              Natomiast w przypadku innych narządów nie jest to takie oczywiste i najczęściej jak coś nie daje objawów, to i do zdiagnozowania jest trudne. A nie sposób co pół roku poddawać się wysokospecjalistycznym badaniom każdej części ciała w obawie, że a nuż tam coś się rozwija. Człowiek musiałby zamieszkać w szpitalu i jeszcze nie miałby pewności, czy lekarze czegoś nie przeoczyli. To też nie jest prawdą, że te badania to w 100% wykrywają wszystko co trzeba. Ani to, że jak coś wykryją, to naprawdę jest to poważny stan wymagający leczenia, nierzadko mocno inwazyjnego. Zatem nie można dać się zwariować.
              • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:03
                :) dzieki
        • princess_yo_yo Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:04
          to akurat jest bardzo dobra zasada, do dentysty tez chodze co pol roku
      • kora3 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:43
        no nie wiem - ja tam np. do dentysty chodzę mniej wiecej co pół roku, mimo, ze zeby mi sie nie psują w zasadzie wcale.

        A co do innych czesci ciała - no badania okresowe sa przecież w pracy, wiec nawet jesli ktoś nie choruje ogólnie to morfologię, badanie moczu i rtg klatki zalicza.
        • princess_yo_yo Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:07
          pogielo cie? nie wierze ze w pl robi sie przeswietlenia bezpodstawnie, to jakies sredniowiecze jesli chodzi o profilaktyke
          • kora3 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:14
            Wiesz co? Ja miałam na pewno rtg klatki "z urzedu" jak przyjmowałam sie do obecnej pracy prawie 10 lat temu. To znaczy podczas wizyty lekarz mnie spytał kiedy było robione, powiedziałam ,z e nie pamietam i skierował mnie. Podczas badań okresowych faktycznie nie miałam chyba ostatnio:), bo lekarz mnie tylko osłuchał, nic widać niepokojącego nie znalazł. Ale badania krwi i moczu są obowiazkowe na pewno za kazdym razem.
    • tabeletka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:38
      co pol roku na kontrole
      • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:40
        Ideal.
        Jak czytam o laskach co nie byly nigdy w zyciu u gina, a nawet cala ciaze nie bywaja, to mam zawal....
        • tabeletka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 21:07
          no bo inaczej nie dostane tabeletkow :P
        • mm969696 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 26.02.12, 15:04
          No to ja ci się przyznam że będąc przed trzydziestką nie byłam jeszcze u gina. NIe jestem z tego dumna ale tak naprawdę nie miałam powodu by pójść do lekarza. Nie biorę tabletek, nie mam dzieci, żadnych dolegliwości...
    • triismegistos Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:39
      No, ja przyznam się że rzadko. Ale w ogóle ja mało dbam o zdrowie...
      • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:45
        > No, ja przyznam się że rzadko. Ale w ogóle ja mało dbam o zdrowie...

        Się nie łam. Na całym świecie nikt nie lata tak często po ginach jak w Polsce, tak samo jak nigdzie się 'wyimaginowanej' nadżerki nie usuwa u połowy kobiet, jeszcze za wygórowane ceny. Ginom prywaciarzom się świetnie wiedzie. Jak i propagandę o obowiązkowych kontrolach sieje się non stop.

        Dziwne tylko, że na raka narządów rodnych wszędzie umiera się też mniej niż w Polsce:/
        • lew_ Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:50
          snowy.owl napisała:

          > > No, ja przyznam się że rzadko. Ale w ogóle ja mało dbam o zdrowie...
          >
          > Się nie łam. Na całym świecie nikt nie lata tak często po ginach jak w Polsce,
          > tak samo jak nigdzie się 'wyimaginowanej' nadżerki nie usuwa u połowy kobiet, j
          > eszcze za wygórowane ceny. Ginom prywaciarzom się świetnie wiedzie. Jak i propa
          > gandę o obowiązkowych kontrolach sieje się non stop.
          > Nie masz racji,w niemczech moje kobiety zawsze chodzily co pol roku !
          > Dziwne tylko, że na raka narządów rodnych wszędzie umiera się też mniej niż w P
          > olsce:/
        • charles_chaplin Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:57
          Snowy.owl, ale pierdoły piszesz, żal czytać.
          • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:58
            > Snowy.owl, ale pierdoły piszesz, żal czytać.

            Polecam zajrzeć do statystyk. Jak również otworzyć oczy i mniej zostawiać w kieszeni swojemu ginowi:)
            • charles_chaplin Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:03
              Tak się składa, że firma płaci za moje leczenie.
              • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:04
                > Tak się składa, że firma płaci za moje leczenie.

                I co z tego? Lekarz przez to mniej zarabia? :D
                • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:13
                  Sorry, przeliczac swoje zdrowie na zarobki obcjonalne lekarzy, to chore.
                  Pirdulisz strasznie. Mozesz sie zapisac w kolejce na NFZ i dac sie zbadac, ale ogolnie BADAJ SIE a nie pierdziul!
                  Sa zmiany , ktore rozwijaja sie dluzej, ale takie jajniki, popie...ja, sorry za wyrazenie, w moment, jestes az tak durna, by oszcvzedzac na swoim zdrowiu????
                  W miedzyczasie kupujac modne buty, czy plaszczyk, czy stol do jadalni ??!
                  • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:14
                    opcjonalne//..wstyd i zenada
                • charles_chaplin Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:30
                  Niech sobie zarabia ile chce, nie mój interes. Moja sprawa to stosować profilaktykę.
                  • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:32
                    Kobieto:-) Pozwol innym, cierpiec w spokoju;-)
        • tabeletka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 21:35
          co ty opowiadasz?

          to w polsce wlasnie wiekszosc kobiet nie wie, co to ginekolog. chyba, ze masz statystyki jakies?
    • sundry Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:43
      Jak potrzebuję recepty, to co pół roku. Inaczej raz na rok, w tym cytologia i USG.
    • charles_chaplin Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:45
      Odwiedzam ginekologa raz do roku, wtedy też mam robioną cytologię oraz USG piersi.
      I dzięki temu śpię spokojnie.
      • lew_ Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:48
        charles_chaplin napisała:

        > Odwiedzam ginekologa raz do roku, wtedy też mam robioną cytologię oraz USG pier
        > si.
        > I dzięki temu śpię spokojnie.
        Brawo Czaplinku,robisz to wiec jak w niemczech,raz do rioku musisz isc:) Ciagle zla na mnie ?:)
      • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:51
        > Odwiedzam ginekologa raz do roku, wtedy też mam robioną cytologię oraz USG piersi.

        USG nie zastąpi samobadania. Rękami wyczujesz więcej niż wyłapie Ci USG.
        • charles_chaplin Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:55
          A kto powiedział, że zastępuje?
          • snowy.owl Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:57
            > A kto powiedział, że zastępuje?

            Nikt. Ja tylko informuję:)
    • princess_yo_yo Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:49
      nie chodze do gina, co wiecej nikt tutaj nie biega do gina co piec minut ani tez w ogole o ile nie ma po temu powodu i jakos liczba przypadkow smiertelnych jesli chodzi o raka szyjki macicy albo raka piersi jest duzo mniejsza niz w pl, problem wymyslonych nadzerek nie istnieje i jeszcze sie nie spotkalam z tym zeby ktos sie skarzyl na powracajace infekcje, chociaz z tym ostatnim to rozumiem ze nie jest to powod do dyskusji w pracy czy przy piwie :-)

      rozumiem ze w pl ginekologia to najbardziej dochodowa specjalizacja i lekarze musza sie starac zeby im sie dobrze zylo ale sa pewne granice dobrego smaku jesli chodzi o akwizycje swoich uslug.
      • lew_ Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:51
        Princess witaj milo,ale z tym gino to nie ladnie:)
        • princess_yo_yo Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:59
          cytologie przy braku niepokojacych objawow, i przy dobrych wynikach robi sie co trzy lata. ginekolog nie jest do tego potrzebny.
      • kora3 a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 17:58
        Bo już chyba 2 osoba pisze o jakiś wyimaginowanych - mniemam, ze to lekarze mają je wmawiać kobitkom zeby zarobić? Sorry za moze naiwne pytanie, ale osobiscie sie nie spotkałam - żaden lekarz mi nie usiłował wmówić czegoś takiego. Moja siostra miała taki problem, jeden lekarz mówił, ze ma i trza wypalić, drugi, ze nic nie widzi, przy okazji skonsultowała się z naszą ciotką ginekolożką i okazało się, że jednak jest i trza usunąć. Usuwała ciotka, siostra jej nie płaciła :) wiec sądze, ze wyimaginowane to nie było.
        • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:00
          > Bo już chyba 2 osoba pisze o jakiś wyimaginowanych - mniemam, ze to lekarze ma
          > ją je wmawiać kobitkom zeby zarobić? Sorry za moze naiwne pytanie, ale osobisci
          > e sie nie spotkałam - żaden lekarz mi nie usiłował wmówić czegoś takiego

          Mi próbował, gin prywatny. Poleciałam do innej ginekolożki, na nfz, i powiedziała, żebym się nie ważyła dać naciągać.

          Oczywiście że są wyimaginowane. Nikt tego za granicą nie usuwa i baby żyją lepiej niż w Polsce. A tu wejdź na forum zdrowie i co druga ma nadżerkę do usunięcia:D:D:D
        • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:01
          gratuluje w takim razie madrej ciotki ginekolozki, nadzerek sie nie wypala, zeby zdiagnozowac nadzerke trzeba zrobic kolposkopie. jest to przypadlosc bardzo (r)zadka
          • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:05
            > gratuluje w takim razie madrej ciotki ginekolozki, nadzerek sie nie wypala, zeb
            > y zdiagnozowac nadzerke trzeba zrobic kolposkopie. jest to przypadlosc bardzo (
            > r)zadka

            A ja dam głowę, że połowa tego forum na wypalankę/wymrażankę portfel uszczupliła:)
            • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:09
              ale to nie jest tylko kwestia potfela, takie procedery sa niebezpieczne, zwiekszaja ryzyko infekcji i innych zmian, to dzialanie na szkode pacjenta
              • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:15
                > ale to nie jest tylko kwestia potfela, takie procedery sa niebezpieczne, zwieks
                > zaja ryzyko infekcji i innych zmian, to dzialanie na szkode pacjenta

                Tak, tylko którego gina nasze zdrowie tak naprawdę obchodzi? Ważne, by się nachapać.

                I jak widać, propaganda działa świetnie. Wystarczy spojrzeć na powyższe wpisy, prawie każda biega 1-2 razy do roku i wykonuje masę niepotrzebnych badań. I co więcej, wszystkie święcie przekonane, że tak trzeba.

                Jeśli są kiepskie wyniki cytologii, chociażby dwójka - cytologię trzeba powtarzać co pół roku. Jesli non stop jedynka, wystarczy nawet raz na 3 lata. To nie jest rak, który rozwija się w kilka miesięcy. Ale całe gmeranie laską usg co pól roku jest kompletnie zbędne. Jak i wyszukiwanie wyimaginowanych nadżerek:)




                • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:22
                  >chociażby dwójka - cytologię trzeba powtarzać co pół roku.
                  dwójka to jest wynik w normie, a nie kiepski.
                  • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:41
                    > >chociażby dwójka - cytologię trzeba powtarzać co pół roku.
                    > dwójka to jest wynik w normie, a nie kiepski.

                    Widzisz, i tu jest różnica w podejściu ginów polskich, a zagranicznych.

                    Za granicą dwójka jest na tyle alarmująca, by być wzywaną na cytologię co pół roku przez 3 lata. Może stąd za granicą umieralność na raka szyjki macicy jest o wiele niższa.
                    Może nie przywiązują tak dużej uwagi do najmniejszej drobnej pierdó.łki, ale na pewno bardzo bacznie zwracają uwagę na to, co naprawdę zagraża życiu i zdrowiu.
                    • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:55
                      Nie no, rak szyjki macicy to miodzio, po co sie przejmowac.
                      Radze baranka, szybki strzal w scianke, moze pomoze...
                      • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 18:57
                        > Nie no, rak szyjki macicy to miodzio, po co sie przejmowac.
                        > Radze baranka, szybki strzal w scianke, moze pomoze...

                        Nie rozumiem, o czym mówisz. Zacietrzewiłaś się i pieklisz teraz bez ładu i składu?
                        Może przeczytaj jeszcze raz, co napisałam.
                        • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:01
                          Ja mam swoje zycie i organizm i jedno zycie. Ty swoje przemysl dokladnie, bo pie...sz na maksa.
                          • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:05
                            > Ja mam swoje zycie i organizm i jedno zycie. Ty swoje przemysl dokladnie, bo pi
                            > e...sz na maksa.

                            Jeszcze raz zalecam czytanie ze zrozumieniem. I może jeszcze meliskę:)
                    • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:08
                      Rewelacja... Bo jak w twardy murek, kobieto. MOCNO!
                      Sorry wstyd mi za agresje, ale glupoty galopujacej nie bede promowac...
                      • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:12
                        > Rewelacja... Bo jak w twardy murek, kobieto. MOCNO!
                        > Sorry wstyd mi za agresje, ale glupoty galopujacej nie bede promowac...

                        Ja Cię przepraszam, ale o czym ty do kupy nędzy nawijasz? Ja mówię, że przy słabszej cytologii - II - trzeba się badać co pół roku, a ty dalej makaron o niedbaniu o zdrowie nawijasz...
                        • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:18
                          Badaj sie kobieto i nie pie...o kasie lekarzy. Rak jajnika to miesiac i Cie nie ma!
                          Wqrfia mnie to co piszesz!
                          • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:32
                            > Rak jajnika to miesiac i Cie nie ma!

                            Skoro to miesiąc, to i prześwietlanie się raz na pół roku nie wystarczy:)
                            Przestań tragizować, jak ktoś ma zejść na groźny typ raka to zejdzie, nawet jak się bada.

                            Ginekolodzy naciągają laski w Polsce na kasę. Jest to powszechnie wiadome, szczególnie jeśli chodzi o nadżerki lub latanie do gina co miesiąc po receptę na antyki. Po co?
                            Ja nie twierdzę, że badać się nie trzeba, sama zawsze pędzę na wezwanie na cytologię, a ze względu na antyki w przychodni co 3 miesiące mi mierzą ciśnienie, sprawdzają wagę i powtarzają wywiad nt. chorób w rodzinie, nałogów i stylu życia.
                            Ale nie dajmy się zwariować.
                            • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:52
                              Wymiekam.
                              Powinni Cie zaskarzyc sorry.
                    • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:09
                      no ale co pół roku cytologia to wcale nie jest rzadko, a gdzieś tam wyżej było, że "za granicą" tak często się nie chadza. no chyba że tam ogólnie rzadko się zdarza cytologia "kiepska" co by było raczej dziwne.
                      • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:14
                        Naprawde myslicie ze kobiety robia cytologie co 2 lata?
                        Mam w nosie co robie kobiety " za granica"
                        Wiecie, ze u nas sa ciaze, nie monitorowane przez lekarza, prawie do konca? Pierdziele durne wpisy sowy. Bo nie wie, o czym plecie.
                        • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:21
                          usiłuję wyjaśnić u źródła, czy kobiety za granicą chodzą rzadziej czy częściej i nie pytałam Ciebie, o ile dobrze pamiętam.
                          prześledź drzewko i nie dopisuj się byle gdzie. ew. załóż wątek na temat durnych kobiet.
                          • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:25
                            Przepraszam, ze lamie Ci drzewko, i wqrfia mnie fakt, ze kobiety mysla, ze lepiej olac badania.' Nie wiem, jak Ci to wynagrodze. Wybacz.
                            • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:27
                              ale nikt nie pisze przecież, żeby olewać badania.
                              po prostu gdzie indziej jest inny system i system dba o Ciebie. a u nas system ma Cię w dupie, więc możesz sobie nie chodzić latami, stąd i umieralność wyższa.
                              • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:32
                                Nie, i nas kobiety omijaja minimalne szanse jakie daje im system.
                                Wiesz jaka jest zglaszalnosc kobiet na cytologie czy mammografie?? Zadna...
                                Kobiety zdychaja w bolu, a to mnie nie bawi sorry.
                                Wqurfiaja mnie na maksa teksty sowy.
                                • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:39
                                  nodopsz.
                                  na wkurw nie poradzę.
                                  • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:47
                                    " Sie martwie_:-)
                                    Durna
                                • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:08
                                  a nie wqu...a cie ze skoro nikt nie chodzi na badania to nikt tez sie tym nie interesuje i nie mysli jak zmienic sytuacje?
                                  skoro kobiety nie lubia chodzic do gina to niech cytologie pobiera lekarz ogolny albo pielegniarka w kazdej przychodni. kozetka i lampa jest w kazdym gabinecie wiec w czym problem? ciekawe komu by przeszkadzal taki system, moge sie zalozyc ze glownie tak zatroskanym o zdrowie kobiet lekarzom wiadomej specjalnosci i nie tylko.
                                  to samo z mammografia, kazdy chodzi do lekarza przynajmniej raz na jakis czas a w wieku kiedy mammografia jest wskazana zazwyczaj chodzi czesciej niz rzadziej, od tego jest lekarz ogolny zeby przypominal o takich sprawach, wyjasnial, przekonywal, to chyba nie takie trudne?
                                  dlaczego nie wprowadzic rozwiazan ktore maja szanse dzialac i ratowac zycie?
                                  • siostra.bronte Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 26.02.12, 12:38
                                    O takich rozwiązaniach można sobie tylko pomarzyć...A lekarz ogólny który przypomina o badaniach kontrolnych to już jakaś abstrakcja. Chodzi o oszczędzanie na pacjentach jak się da. Wydębienie skierowanie na jakieś badania, to naprawdę duża sztuka. "A po co, boli panią coś?". No chyba, że już człowiek ledwo się rusza. Tyle, że wtedy jest już często za późno...
                        • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:24
                          > Wiecie, ze u nas sa ciaze, nie monitorowane przez lekarza, prawie do konca? Pi
                          > erdziele durne wpisy sowy. Bo nie wie, o czym plecie

                          Luz:)
                          • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:26
                            Jasne, o badaniach prenetalnych do 20 tyg tez nie slyszalas?. Rewela.
                      • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:18
                        > no ale co pół roku cytologia to wcale nie jest rzadko, a gdzieś tam wyżej było,
                        > że "za granicą" tak często się nie chadza. no chyba że tam ogólnie rzadko się
                        > zdarza cytologia "kiepska" co by było raczej dziwne.

                        To nie tak. Za granicą bez powodu 'na kontrolę cykliczną' się do gina nie biega.

                        Na cytologię jesteś wzywana listownie przez własną przychodnię, w zależności od wieku, historii chorób w rodzinie i wyników poprzednich badań - raz na pół roku, raz na rok, lub raz na 3 lata.

                        Piersi badasz sobie sama lub lekarz pierwszego kontaktu. Antyki przepisuje lekarz.

                        W przypadku najmniejszych dolegliwości jesteś kierowana do specjalistycznych klinik ginekologiczno-urologicznych.
                        • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:22
                          Oki, ale nie pie...ze lekarze naciagaja i ogolnie- nie warto.
                          Chcesz miec na sumieniu pare istnien?
                          U nas i tak kobiety sie nie garna do badan, po co takie pie...nie? Ty zdajesz sobie co robisz???
                          • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:45
                            > U nas i tak kobiety sie nie garna do badan, po co takie pie...nie? Ty zdajesz s
                            > obie co robisz???

                            No i co ja mam Ci poradzić na wścieka?

                            Moja mama się bada regularnie (w Polsce, żeby nie było) i jej stan przedrakowy wykryli, kawałek co trzeba wycięli i ma się świetnie. Ja naprawdę nie jestem przeciwko badaniom, wręcz przeciwnie, od pierwszego wpisu twierdziłam, że cytologia jest bardzo ważna.

                            A Ty się czepłaś mnie, jakby Ci co najmniej 3 razy gin nadżerkę wypalił i dlatego podpadłam:)
                            • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:50
                              Bo piszesz, ze nie warto.Ze lekarze kasuja.
                              Kobiety i tak u nas malo chetne, po co takie teksty??? Chcesz miec na sumieniu?
                              • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:55
                                > Bo piszesz, ze nie warto.Ze lekarze kasuja.

                                Kobieto! Za nadżerki i masę innych zbędnych badań kasują! Sama cytologia ratuje życie!

                                Ale gmerać Ci w pochwie co 3 miesiące, z każdą wizytą po receptę na antyki i za to gmeranie dodatkowo kasować, naprawdę gin nie musi.
                                • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:08
                                  Twoj wybor.
                                  Promocja- porazka.
                                  • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:25
                                    moonogamistka napisała:

                                    > Twoj wybor.
                                    > Promocja- porazka.

                                    Ginem jesteś i się boisz, że po kieszeni dostaniesz? :)
                                    • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:29
                                      Bosz...
                                      Tak durny argument, ze nawet mi sie nie kce. Polecam wizyte na onkologi.
                      • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:21
                        to nie tak, przy braku niepokojacych objawow i dobrych wynikach cytologii badanie powtarza sie co 3 lata.
                        cytologie robi sie w przypadku infekcji zwlaszcza powracajacych, kazdego plamienia itd. cytologie powtarza sie tez odpowiednio czesciej kiedy wyniki w jakikolowiek sposob odbiegaja od normy. ten system najwyrazniej dziala bo umieralnosc na raka szyjki macicy jest duzo mniejsza niz w pl.
                        co do usg piersi - najwazniejsze jest regularne samobadanie i referowanie kazdej niepokojacej zmiany do lekarza. usg piersi powinien robic i diagnozowac specjalista a nie przypadkowy gabinet ktory robi usg wszystkiego i niczego i tym samym zna sie na wszystkim i na niczym. poleganie na regularnym usg i to wykonanym nie przez specjaliste w tej akurat dziedzinie (diagnostyka zmian w piersi) moze prowadzic do zaniedban jesli chodzi o samobadanie. oczywiscie biore pod uwage ze wszystkie forumki wykonuja dokladne samobadanie co miesiac a usg to dla nich tylko wisienka na torcie.
                        • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:25
                          hmm no ok, dzięki za wyjaśnienie.

                          ale 3 lata to kupa czasu. moim skromnym za długa przerwa, nawet przy świetnych wynikach i "nicniedzianiusię".
                          • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:27
                            na tym polega evidence based medicine
                          • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:37
                            > ale 3 lata to kupa czasu. moim skromnym za długa przerwa, nawet przy świetnych
                            > wynikach i "nicniedzianiusię".

                            Jeśli masz zawsze wyniki idealne, jesteś młoda i nie masz historii raka w rodzinie, teoretycznie 3 lata wystarczają.

                            Natomiast jeśli choć raz trafi Ci się cytologia dwójka, to choćbyś miała potem same jedynki, będziesz przez te 3 lata co pół roku na kontrolę wzywana. To samo, jeśli przekroczysz pewien wiek lub jest historia raka w rodzinie. Wówczas masz z miejsca częściej.
                            O cytologię możesz również poprosić, też Ci zrobią. Chodzi o to, że na te urzędowe musisz chodzić, bo Cię będą listownie wzywać aż do skutku:)
                            • six_a Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:43
                              no właśnie, dbanie przez wzywanie mi się podoba.
                              • snowy.owl Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 19:49
                                Mnie też. Szczególnie, że mama miała stan przedrakowy szyjki, na szczęście w porę wykryty.
                                Przychodnia ma zapisane w bazie, że jest taka historia w rodzinie i teraz mnie pilnują:)
                        • doral2 Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:27
                          princess_yo_yo napisała:

                          > to nie tak, przy braku niepokojacych objawow i dobrych wynikach cytologii badan
                          > ie powtarza sie co 3 lata. .."

                          hmm..cytologia co 3 lata, a stomatolog co pół roku??
                          nie widzisz tu pewnej nielogiczności??
                          • moonogamistka Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:29
                            a co tam, niech lecza co widac...
                          • princess_yo_yo Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 20:45
                            nie, regularne profesjonalne czyszczenie zebow i przeglad to podstawowa profilaktyka, tak samo jak cytologia w regularnych odstepach czasu. to jak czesto sie robi poszczegolne badania determinuje sie na podstawie tego w w jaki sposob maja skutecznie zapobiegac poszczegolnym problemom i cech indywidualnych pacjenta. jesli jest potrzeba to i na cytologie i do dentysty chodzi sie czesciej.
                            jak ktos ma ochote robic cytologie co pol roku mimo ze nie ma wskazan to widze problemu, nie jest to badanie inwazyjne wiec nie niesie za soba praktycznie zadnego ryzyka poza ryzykiem brudnego gabinetu w ktorym moze sie odbywac. ale przekonanie ze nalezy w takim wypadku nalezy cytologie robic czesciej nie przeklada sie na wykrywalnosc raka. na wykrywalnosc raka przeklada sie natomiast robienie cytologi przy kazdym wystapieniu jakichkolwiek objawow odbiegajacych od normy - plamienie, dyskomfort, infekcje. robicie cytologie w takich wypadkach? bo za czasow moich wizyt u ginekologa nikt takich procedur nie przestrzegal.
                        • berta-death Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 25.02.12, 21:55
                          Te 3lata to też za często. Rak szyjki macicy rozwija się kilkanaście lat i do tego czasu jest w pełni wyleczalny mało inwazyjnymi metodami i nie daje przerzutów. Na dobrą sprawę wystarczyłaby cytologia co 10lat, żeby mieć pewność, że nic się nie przegapi. Zalecenia bez podtekstów biznesowych, mówią o 5latach. Tak często to i tak na wszelki wypadek, jakby materiał był źle pobrany czy laborant coś spieprzył i pacjentka dostała fałszywie dobry wynik.

                          A warunkiem jest prawidłowe pobranie materiału, co nie jest takie oczywiste. I żeby wynik był miarodajny, to trzeba najpierw wyleczyć wszystkie stany zapalne. A 2gr oznacza zazwyczaj stan zapalny, który lekarz zamiast olać i kazać przyjść za pół roku, powinien wyleczyć i od razu zrobić kolejną cytologię. W przeciwnym wypadku łażenie co pół roku do lekarza i co pół roku dowiadywanie się, że po raz n-ty nie dało się prawidłowo ocenić wymazu, sensu nijakiego nie ma.
                • swiete.jeze Re: a o co chodzi z tymi nadzerkami? 26.02.12, 17:35
                  > Jeśli są kiepskie wyniki cytologii, chociażby dwójka - cytologię trzeba powtarz
                  > ać co pół roku.

                  Ja mam drugą grupę od pierwszego badania w wieku chyba 18 czy 19 lat i wszyscy lekarze do tej pory twierdzili, że będę żyła. W styczniu odbierałam cytologię i znowu była dwójka i znowu babka powiedziała, że jest dobrze.
            • kora3 ja tam się nie znam :) 25.02.12, 18:10
              wiem, ze coś tam z siostrą własnie było takiego, ze jeden ginekolog mówił, ze jest , inny ze nie ma itd.
              Mnie nigdy zaden nie próbował czegoś takiego wmówic, inna sprawa, ze ginekilogicznie akurat to zawsze byłam modelowo zdrowa i nigdy problemów zadnych nie było, w zasadzie do lekarza chodziłam tylko kontrolnie i po receptę, jak jeszcze brałam antyki. Teraz też w zasadzie na kontrolę tylko, wiec moze mnie nie wmawiali, bo na nic się nie skarżyłam no i kazdy nastepny lekarz by oczy zrobił na gadkę o jakiś "nadzerkach":)
              • simply_z Re: ja tam się nie znam :) 25.02.12, 18:57
                boże jak ty się wywnętrzasz ,nie znam cię ,a praktycznie zaczynam pamiętac jakies detale ze swojego zycia ,nawet jak czesto chodzisz do ginekologa i czy masz problemy z tamponami ,jezu!
                • kora3 Re: ja tam się nie znam :) 25.02.12, 19:08
                  a to ciekawe, bo ja nie mam problemów z tamponami oraz nie napisałam, jak czesto chodze do ginekologa :)
              • berta-death Re: ja tam się nie znam :) 25.02.12, 21:56
                To poczytaj sobie :)
                www.kolposkopia.com/index.php/__Nadzerka_-_mity._legendy_i_cala_prawda/
                • snowy.owl Re: ja tam się nie znam :) 26.02.12, 14:56
                  > To poczytaj sobie :)

                  Piękny tekst.
    • salma75 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 17:58
      Jeśli nic złego się nie dzieje, to wizyta u gina 2 x w roku, przy okazji wizyty USG dopochwowe. Cytologia raz w roku.

      Ze spraw "kobiecych" to jeszcze raz w roku zaliczam mammografie i usg piersi.
    • szrama_z_szarm Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 18:08
      Co pół roku, czasem rzadziej. Cytologia, badanie piersi, raz w roku USG (mięśniaki). Od kilku lat robimy w pracy "akcję" i bezpardonowo pytamy wszystkie babki, kiedy ostatni raz były u gina- przynajmniej kilka poszło. Wynika to trochę z faktu, że jedna z naszych współpracowniczek dogorywa obecnie z powodu raka szyjki macicy- u gina nie była kilka lat a objawy, które miała przypisywała pęcherzowi. Druga zmarła w ciągu kilku miesięcy od wykrycia raka piersi. Miała 47 lat, ta pierwsza w okolicach 50.
      Generalnie słuszna wydaje mi się idea doceniania własnego zawieszenia- mamy jedno, jesteśmy z nim emocjonalnie (przynajmniej ja) związane i lepiej, żeby funkcjonowało bez awarii.
    • erillzw Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:07
      No niestety. Sama sie mogę dodpiero od 4 lat mogę poszczyścić regularnością wizyt. Jestem zawsze raz w roku, robie wszelkie badania i wszystko sprawdzam. Ale wcześniej było mi się ciężko zebrać.
      Ale widzę np. po mojej mamie która jak pójdzie raz na dwa lata to jest sukces.
      • moonogamistka Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:28
        Amerykanki wymyslily fajny uklad- cytologia i USG na urodziny. I tyle..
    • aga90210 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:12
      Nie chodzę wcale.
      • nelamela Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:38
        Raz w roku przeglad podwozia-cytologia i usg.Raz na dwa lata usg piersi.
    • lonely.stoner Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 19:47
      ja robie regularnie cytologie. Z tym nie ma zartow, i w rodzinie tez sa predyspozycje ku tego rodzaju schorzeniom. Raz na rok przynajmniej.
    • samuela_vimes Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 20:19
      co półtora roku.
      • marguy Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 21:55
        Od lat co pol roku.
        Zeby moge sobie sama obejrzec, tej czesci ciala nie.
    • piegowata9 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 20:47
      Mam gina w rodzinie. Sam mi przypomina od czasu do czasu o tym przykrym obowiązku. Głupio zbyć krewniaka, więc średnio raz do roku mam gruntowny przegląd podwozia i wybiórczy nadwozia.
    • chersona Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 21:10
      a pamiętacie niedawny pomysł wprowadzenia obowiązkowych badan cytologicznych dla kobiet podejmujących pracę i już pracujących i sprzeciw, że jest to bezprawne...?
      • six_a Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 21:31
        bo pomysł był idiotyczny.
        cytologiami powinny się interesować przychodnie rejonowe i minister zdrowia, a nie pracodawcy.
      • kora3 No wiesz, ten pomysł 25.02.12, 21:55
        to taki moze srednio trafiony był. Chyba chodziło o to, zeby babki jakoś zmusic do badania sie, ale co wówczas z bezrobotnymi, albo takimi co wcale pracy podejmować nie chcą? '

        Kiedyś - jeszcze za PRL były przymusowe badania rtg klatki piersiowej. W ten sposób zwalczono gruźlicę. Teraz tego nie ma i lekarze z przerazeniem stwierdzają, ze na te chorobę choruje u nas duzo ludzi i to ludzi ze srodowisk niepatologicznych. Czytalam kiedyś o gosciu, który został zdiagnozowany dopiero po uwaga miesiecznym leczeniu sie u lekarza rodzinnego. Miał kaszel i gorączkę. Lekarz najpierw osłuchał go i dał jakiś antybiotyk, nie pomagało, to zmienił mu na inny, potem znów na coś innego. Gośc się już wwqrzył i poszedł prywatnie do innego. Ten na osłuch stwierdził, ze coś jest z płucami, wysłał na rtg. Gruzlica jak sie patrzy w stadium takim, ze niemożliwe było, by gosc nabawił sie tego przez ten miesiac. Po prosyu zaraził się wczesniej, pokasływał, był słaby zcasem, ale bagatelizował, poszedł do lekarza dopiero, jak gorączka go scieła z nóg, a kaszel spac nie dawał. A lekarz go tak leczył, ze nie daj Boze. Na szczescie przezył, ale zarazić zdązył już żonę i dziecko, tylko u nich to było we wczesniejszym stadium. takich nieswiadomych gruźlików pewnie wielu sobie chodzi i zaraza.

        NA jednym z forów przeczytałam ostatnio posty "oburzeniowe" w zwiazku z tym, ze kazda cieżarna miałaby się badac się na obecnosc HIV obowiazkowo. Rzecz bowiem w tym, ze o ile wiadomo jest, ze matka jest nosicielką da sie uniknąc zakazenia dziecka podczas porodu. Niektóre panie były zbulwersowane: one porzadne są, seks tylko z mezem/ partnerem i takie coś je wrecz obraza, bo zadne z nich narkomanki, prostytutki, czy puszczalskie. tak, jakby nie wiedziały, ze pomijając już mozliwosc zakazenia sie HIV inaczej niż przez seks, wirus moze nie dawac objawów latami, wiec pamietana przez mgłę przygoda z uroczym facetem poznanym na wakacjach kilka lat przed slubem też mogła nim zaowocować. Tragiczne, ze babki, które latają regularnie do gina w ciąży, pilnują badań wszelkich, usg, ktg itd. nie chcą sobie dać zrobić nieiwazyjnego, prostego badania z krwi, bo "nie potrzeba". Ciemnota po prostu ...
        • siostra.bronte Re: No wiesz, ten pomysł 26.02.12, 12:47
          Pamiętam te czasy :) Na studiach to chyba co roku trzeba było robić rtg płuc, żeby mieć podstemplowane ubezpieczenie. I rzeczywiście, teraz gruźlica znowu jest problemem.
          • marguy Re: No wiesz, ten pomysł 26.02.12, 14:11
            kora i siostra,
            pewnie nie uwierzycie, ale Czesi utrzymali ten dobry zwyczaj i trzeba raz do roku chodzic na przeswietlenie. No i za darmo szczepia przeciw tezcowi, co w kraju ktorego mieszkancy spedzaja wiekszosc wolnego czasu w ogrodkach lub na turystycznych trasach jest calkiem rozsadne.
            • snowy.owl Re: No wiesz, ten pomysł 26.02.12, 14:59
              > kora i siostra,
              > pewnie nie uwierzycie, ale Czesi utrzymali ten dobry zwyczaj i trzeba raz do ro
              > ku chodzic na przeswietlenie.

              To wcale niegłupie.
              Od niedawna rozpanasza się nowa forma gruźlicy i RTG jest w stanie wykryć to, zanim pojawią się widoczne objawy.

            • kora3 czemu miałabym nie wierzyć ? 27.02.12, 08:34
              Brawo dla Czechów za rozsądek
        • swiete.jeze Re: No wiesz, ten pomysł 26.02.12, 17:37
          kora3 napisała:


          >
          > Kiedyś - jeszcze za PRL były przymusowe badania rtg klatki piersiowej. W ten sp
          > osób zwalczono gruźlicę

          U mnie na uczelni jest obowiązkowe raz w trakcie studiów.
    • rhysmeyers22 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 25.02.12, 22:20
      co roku ,cytologia,usg dopochwowe,usg piersi i badanie.nieraz spotkalam sie z z opinia ze skoro mam zawsze cytologie 1 grupe,rzadko2 ,to powinnam robic co 2 lata ale dla mnie 1 raz na rok to mus.

      nie skomentuje nawet ciemnogrodu ktory chodzi do lekarza dopiero jak objawy sa juz zaawansowane -sorry ale nie szkoda mi takich-co innego jak ktos sie bada regularnie i kurestwo w postaci raka go dopadnie-ale tumany co zaklinaja rzeczywistosc i czekaja bog wie na co,same sie prosza o klopoty.
    • lena.nocna Re: Jak czesto, kiedy do gina? 26.02.12, 14:22
      Zaczęłam regularnie chodzić jak dostałam taki kalendarzyk z przychodni z terminami wizyt i badań. Raz na pół roku. Dostaje też informację o zbliżającej się wizycie. Ginekologa mam w tym samym budynku, w którym mieszkam, więc nie jest to wyprawa czy poświęcenie.
    • akle2 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 26.02.12, 17:40
      Jeśli zależy im na becikowym, to wychodząc z jednej wizyty od razu muszą zapisywać się na kolejną.
    • kobieta_z_polnocy Re: Jak czesto, kiedy do gina? 26.02.12, 18:12
      To wcale nie jest taka prosta sprawa. Do ginekologa w Polsce chodziłam już od wieku nastu lat i trwało to naprawdę długi czas, aż do emigracji. I dopiero teraz z perspektywy odległości i czasu widzę, ile mnie to kosztowało pieniędzy i stresu, bo żyłam w przekonaniu, że rzeczywiście wszystko trzeba sprawdzać sprawdzać sprawdzać, przynajmniej raz na pół roku. Co więcej, przypadłość jaką u mnie zdiagnozował pan ginekolog w Polsce dziwnym trafem zniknęła, kiedy ostatnio trafiłam na badanie. Może rzeczywiście z upływem lat wszystko się uregulowało. Być może jednak dopatrzył się czegoś - celowo bądź nie - czego tam nie było...

      Nie wiem, szczerze mówiąc, jak się na to wszystko zapatrywać. Tutaj miałam wezwanie na cytologię (raz na trzy lata), wykonaną przez panią lekarz pierwszego kontaktu. Kiedy potrzebowałam recepty na pigułki, dostałam "standing order" w aptece na bodajże 12 miesięcy i nie musiałam się fatygować na wizytę co kilka miesięcy.. Ogólnie wszystko wydaje się takie bardziej zrelaksowane, mniej stresujące i mniej obciążające zarówno mnie jak i system.
      Na pewno jest wygodniej. Czy odbywa się to kosztem mniejszej kontroli i większego ryzyka przegapienia problemów? Nie wiem. Na szczęście (odpukać) do tej pory nic mi nie dolegało.

      PS. A historie o nieistniejących nadżerkach w PL też słyszałam. Ogólnie bardzo nadgorliwi się wydają niektórzy z naszych ginekologów.
    • asiu_3 Re: Jak czesto, kiedy do gina? 26.02.12, 19:31
      Chodze co pol roku na kontrole i biore recepte.
    • 83kimi Re: Jak czesto, kiedy do gina? 27.02.12, 11:59
      Ja chodzę raz w roku. Raz w roku chodzę tez do okulisty i robię badania krwi, no i oczywiście stomatolog. Reszta jak mam jakiś problem.
Pełna wersja