Tak mi się przypomniał jeden wątek

26.02.12, 13:17
w którym to kobieta pracująca zawodowo żaliła się, że jej mąż po przyjściu z pracy wymaga dwudaniowych obiadów
a tu zamiast propozycji wyekspediowania faceta w kosmos dostała mnóstwo cennych porad, jak ten obiad szybko przygotować, aby mąż był zadowolony

2 największe miasto w Polsce,02.2012: jakoś tak wyszło w rozmowie, że jestem weganką i najważniejszym problemem zaprzątającym głowy koleżanek z pracy było to, jak ja w takim razie przygotowuję mięso dla małża i co on biedny w takim razie je. Koleżanki po studiach, wychowane w dużym mieście, praca: BO banku (czyli korpo).

I takie przykłady mogłabym mnożyć, dotyczące nie tylko gotowania, ale wszelkich innych aspektów.

Wnioski: mimo XXI wieku dalej tkwimy mentalnie w średniowieczu.


    • znana.jako.ggigus hehe 26.02.12, 13:23
      nawet nie wspominaj, że jesteś weganką. Kiedy mówię, że gotuję wegańsko, zawsze pada seria pytań: dlaczego, od kiedy, i przede wszystkim: co je mąż?
      W obecnym zakładzei pracy po zaproszeniu na danie mięsne powiedziałam, że jestem wege, to przychodzili do mnie i pytali po kolei po cichu, czy to prawda, że pani...
      • gaviota44 Re: hehe 26.02.12, 13:34
        No,nie wierze,ze w tak cywilizowanym kraju jak DE Cie tak potraktowali ;D
        • znana.jako.ggigus ano to prawda 26.02.12, 14:48
          sa rozni ludzie o obecnie pracuje w milym zakladzie, ale pelnym tradycyjnie myslacych Bawarczykow. W gronie znajomych to miesozerni sa w mniejszosci, jak ostatnio policzylismy:)
    • samuela_vimes Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:34
      hyh, mnie ostatnio ciocia ochrzaniła, że włóczę się po teatrach 'zadzwoniła do mnie jak wracałam z jakiejś dziwacznej sztuki' zamiast siedzieć w domu i gotować mojemu mężczyźnie obiady i pucować. Potem drugi raz wyraziła swoją krytykę gdy wysłałam jej zdjęcia łazienki, zaraz zadzwoniła i spytała co to za bałagan na półkach, ja na to, że jest, bo chłopina nie zdążył jeszcze sprzątnąć. Nie mogła zrozumieć, że facet będzie to sprzątał, ale ciotka ma 60 lat prawie. Gorszy szok przeżyłam kiedy to samo powiedziała koleżanka z pracy, chyba już przestanie być koleżanką ;-)
    • lena.nocna Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:37
      Chory to jest twój sposób myślenia. Związek - współpraca - robienie dla kogoś obiadów itp. pomimo zmęczenia - ten ktoś odwdzięcza się robieniem czego,s innego dla ciebie pomimo zmęczenia. Współpraca, miłe gesty, dbanie o druga osobę. Obce ci to jest? Jesli się kogos kocha i widzi się, że druga osoba też kocha i się stara to CHCE SIĘ DLA NIEJ POŚWIĘCAĆ I STARAĆ.
      • samuela_vimes Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:39
        Lena, a skąd wiesz, że autorzyca nie stara się inaczej i nie robi czegoś innego?
        • lena.nocna Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:45
          Nie wiem, dziwi mnie tylko, że ktoś staranie takie czy inne uważa za średniowiecze.
          • samuela_vimes Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:48
            mnie śmieszą takie poglądy i wywołują uśmiech co najwyżej, ale jak byłam młodsza to walczyłam z nimi i oburzałam się na tego typu stwierdzenia, z wiekiem człowiek chyba wyluzowuje w wielu sprawach.
      • akle2 Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 15:56
        Ejże, lena, a skąd przekonanie, że ona się nie poświęca? Dlaczego miałaby robić to akurat za pośrednictwem obiadów? Może wynagradza mu w łóżku albo pilnuje setek spraw organizacyjnych pozaobiadowych? Mnie by od razu szlag trafił, gdybym nie była panią swojego czasu i zamiast tysiąca innych alternatyw musiała lecieć na 17:00 klepać kotlety. Przynajmniej pranie i sprzątanie (nota bene uwielbiam) można robić w czasie dowolnie wybranym a nie pod dzienny grafik. Przewróciło się, niech leży, zrobię to jutro. Ale i tak nie myślałam nigdy o tych czynnościach w kategoriach poświęcania się dla kogoś, lecz tego, że po prostu nie lubię mieć syfu wokół siebie. Tak więc ja autorkę rozumiem doskonale, bo sama mam w okół siebie takie przypadki ("nieee, nie mogę z tobą pojechać tu czy tam o tej godzinie, bo OBIAD!!!"). Mimo to takie rzeczy nigdy mną nie rządziły, tylko, chwała Bogu, ja nimi.
    • kobieta_z_polnocy Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 13:43
      Ej, bez przesady. Jakie tu średniowiecze? Może po prostu pytały się, jak ogólnie radzicie sobie z posiłkami: czy ty jedna nie jesz mięsa, czy przygotowujecie osobne posiłki, itd.

      Swoją drogą, co jest tak obraźliwego w robieniu obiadu dla partnera?
      • princess_yo_yo Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 14:03
        nic, dla mnie zaden podzial rol czy obowiazkow w zwiazku nie jest obrazliwy o ile nikt nie probuje mnie przekonac do tego ze czyjs osobisty wybor jest koniecznoscia ktorej ja mam sie podporzadkowac.
        takie zachowanie jest wielce zabawne i nie rozumiem dlaczego przekonywacze obrazaja sie kiedy ich poglady budza uzasadnione reakcje.
      • znana.jako.ggigus bo problemem jest, ze nikt 26.02.12, 14:49
        nie pyta: jak partner daje sobie rade, jak ON przygotowuje posilki dla OBOJGA.
        • vandikia Re: bo problemem jest, ze nikt 26.02.12, 15:06
          o Jezu, bo założenie jest takie że zwykle kobiety przygotowują obiady, a mężczyźni za to odwalają ciężkie rzeczy typu przeniesienie 6 baniaków z wodą oligoceńską, wyniesienie roweru z piwnicy

          ja znam wiele przypadków gdzie taki układ się sprawdza i wszyscy są zadowoleni, wystarczy nastawienie do życia mniej marudne i jak ktoś wyżej napisał - mniej oburzania się na zwyczaje innych i nie traktowanie wszystkich niewinnych pytań jak osobistych, intymnych i mających na celu zmianę życia
          ludzie coraz rzadziej potrafią podchodzić do życia i innych ludzi w prosty sposób, ze wszystkiego za to potrafią zrobić problem
          • znana.jako.ggigus Re: bo problemem jest, ze nikt 26.02.12, 15:10
            jesli wyniesienie roweru z piwnicy sprawia komus problem, to trzeba sobie kupic hantle. serio.
            wody nie nosze, bo mam zdrowa z kranu.
            nie uwazam, ze sa to niewinne pytania, jak ktos po raz enty pyta, a co jada maz.
            • vandikia Re: bo problemem jest, ze nikt 26.02.12, 15:24
              a dla mnie to jest robienie problemu z niczego, niedługo naprawdę strach się będzie odezwać do człowieka, bo albo się obrazi, albo doszuka drugiego dna
              • znana.jako.ggigus moze zle mnie rozumiesz 26.02.12, 15:31
                jesli enta ilosc razy sie okazuje, ze jestes wege, to enta ilosc razy jestes pytana: dlaczego, jak dlugo, naprawde nie jesz kielbasy? jem sojowa.
                oki, to pierwsza czesc.
                a potem druga: a co jada maza i patrzenie z wyrzutem, bo przecie rozdrapy moralne jednej paniusi to jedno, a zdrowy, meski organizm to drugie. Po entej rozmowie o twoim jedzeniu (tej rozmowy nie zaczynalas), masz dosyc tak po prostu.
                Pomijam oczekiwanie, ze to ty gotujesz. Bo ja rzeczywiscie gotuje w 80-90%, ale z zupelnie innych powodow.
                W pewnym momencie masz dosyc tego zdziwienia, ze sa ludzie, ktorzy zyja w swoim systemie (ich swiete prawo), a nie pojmuja, ze sa inne systemy.
                to wkurza naprawde.
                • vandikia Re: moze zle mnie rozumiesz 26.02.12, 15:44
                  ok jeśli jedna osoba dziwi się ileś razy, to też byłabym zdenerwowana
                  jeśli są to różne osoby - nie ma co bić piany, jeśli te same - to można raz i wyraźnie powiedzieć co się myśli ale trzeba wtedy w sobie zmienić sposób myślenia i reagowania
                  a dlaczego?
                  dlatego, że jeśli ta sama osoba mimo upomnień enty raz pyta, to jest debilem, a z debilami się nie dyskutuje
                  • znana.jako.ggigus ty mnie nadal zle rozumiesz 26.02.12, 15:49
                    pytalam o wwielu osobach, ktore pytaja o jedzenie, co jesz, dlaczego, itepe.
                    to ze ktos ma jakis system w glowie nie musi oznaczac, ze wszyscy ludzie robia jak on, jego mama i tesciowa robili (to jak pisala uroczo triss o kolezankach, co im sie zycie nie ulozylo, ergo nie zyja jak ja).
                    to jest problem.
                    a teraz zapytam: dlaczego nie dasz rady wyniesc roweru z piwnicy? nie masz fizycznie sily?
                    boisz sie pajakow? ja wynosze moj rower od 15 roku zycia, a bylam mala, niewyrosnieta i chuda dziewczynka
                    • vandikia Re: ty mnie nadal zle rozumiesz 26.02.12, 16:29
                      też mnie nie rozumiesz, więc może nie kontynuujmy ?:)
                      rower to był tylko przykład, abstrakcyjny, bo nie trzymam go w piwnicy ale wiesz co? tak, do rzeczy dla mnie małowygodnych wykorzystuję mojego męża, a jemu to nie przeszkadza
    • koham.mihnika.copyright w sredniowieczu jadlo sie zupe z wkladka (jedno da 26.02.12, 14:00
      nie) - z ciekawosci - jestes veganka z uwagi na diete, czy zal ci stworzonek?
    • stephanie.plum Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 14:08
      skąd wiesz, jak było w średniowieczu?
      :~)
    • amancjuszka Re: Tak mi się przypomniał jeden wątek 26.02.12, 14:10
      Takich to tylko na babmbus spuscic, moga wziac platna kucharke/sprzataczke/isc na dziwy na to samo wyjdzie, tyle ze jak zaplaci to doceni.
    • facettt no zycie je takie - jakkie je i to foro 26.02.12, 14:59
      - czyli durne.

      Jednak prosze szanowne veganki i wegetarianki o info: - jak przygotowujecie obiad
      dla najblizszych "miesozernych" ?

      Ne brzydzicie sie tego miecha brak do szanownych lapek ?
      Ciekawm.


      PS: znalem kiedys pol-wegetarianke. Brzydzila sie jesc miesa, ale twierdzila, ze cos jesc trzeba.
      Jadala wiec tylko dobrze zmielone mielone :)
Pełna wersja