Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem?

27.02.12, 20:58
Życie za granicą, gdzie macie większe szanse na pracę, spokój itd., czy powrót do małego miasta gdzie czeka ukochany...tak się zastanawiam :-) Załóżmy też, że ciężko dostać tam pracę, no...może w jakiejś małej firemce lub sklepie za małe pieniądze. Ukochany nigdy do Was nie dojedzie, bo ma dobrą pracę. Obiecuje, że może za wszystko płacić, wystarczy jak same zarobicie na swoje osobiste potrzeby.
    • raohszana Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:00
      A co, za granicą dobrej pracy nie dostanie?
      Poza tym - innej opcji jak zagranica nie ma? Miasto większe, niedaleko mniejszego?

      Nie stanęliście, bo jesteście zdania, że trzeba o siebie dbać, a nie zdawać na chłopa. Jemu się może odwidzieć, pracę może stracić i o.
      • zapachowe_kamyczki Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:03
        NIe zdaję się na niego, stąd moje wahania. Wiem, że muszę coś wybrać.
        • raohszana Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:05
          Powrót do małego miasta to zdanie się na niego, bo nie zarobisz wystarczająco.
          Jedź, zobacz - na razie i tak nie masz nic do stracenia. A nuż-widelec nie spodoba Ci się, a może praca dla niego się trafi?
    • kseniainc Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:04
      Taki układ nie zdaje egzaminu.Nie uzależniałabym się od faceta.Zazwyczaj faceci chcą by kobieta ustąpiła, a potem płacz i zgrzyty zębami.Zostają same, z dziećmi, bez pracy..........................
      • xyxzza Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:26
        kseniainc napisała:

        > Taki układ nie zdaje egzaminu.Nie uzależniałabym się od faceta.Zazwyczaj faceci
        > chcą by kobieta ustąpiła, a potem płacz i zgrzyty zębami.Zostają same, z dzieć
        > mi, bez pracy..........................

        Popieram w 100%.. i to z własnego doświadczenia. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że bardzo młoda byłam. I głupia. Nie uzależniaj się od faceta.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:11
      Przecież to żaden dylemat. Bo jeśli życiu z "ukochanym" przeciwstawiasz ino wyjazd za granicę w NADZIEI na lepszy los finansowy, to żaden z niego ukochany tylko zwykła zapchajdziura.

      W przypadku faktycznego ukochanego nie było by dylematu.
      • zapachowe_kamyczki Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:29
        Wierz mi, że po tym wszystkim co przeszliśmy, nie jest żadną zapchajdziurą :-)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:57
          zapachowe_kamyczki napisała:

          > Wierz mi, że po tym wszystkim co przeszliśmy, nie jest żadną zapchajdziurą :-)

          Rozumiem, ale nadal uważam że stawianie naprzeciw SZANSY na lepszą pracę kontra WSPÓLNE ŻYCIE z mężczyzną oznacza że to wspólne życie niezbyt wysoko cenisz.
          I koszty poboczne przewyższają jego wartość.

          Bo równe wartości to - związek kontra ustawiony kontrakt na np. 3 lata za granicą, albo szansa na pracę kontra szansa na ciekawą znajomość.
      • zapachowe_kamyczki Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 23:02
        Nie oszukujmy się. Miłość kończy się, kiedy kończy się stabilizacja finansowa :-)
        • marguy Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 23:11
          zapachowe_kamyczki napisała:

          > Nie oszukujmy się. Miłość kończy się, kiedy kończy się stabilizacja finansowa :
          > -)


          W takim przypadku to nie jest milosc tylko uklad finansowy.

          Przykre to, ale prawdziwe. Tak naprawde nie wiesz (i wiele z twoich rowiesniczek takze) co to jest milosc.
        • mumia_ramzesa Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 12:47
          W takim razie nie masz zadnego dylematu. Spawa jest prosta.
    • triismegistos Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:12
      Po pierwsze primo, nie uzależniaj się finansowo od faceta. Po drugie primo, odległość bardzo skutecznie rozwala nawet fajne związki.
      Ale ci doradziłam...
    • princess_yo_yo Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:27
      jak sie dobrze poszuka zawsze jest jakas inna opcja, podstawowa zasada w negocjacjach - expand the pie!!!
    • lonely.stoner Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 21:55
      od faceta nie uzalezniaj sie - postaw na samodzielnosc, zycie w zapchajdziurze pod warunkiem ze Cie na to stac.
      a za granica znaczy sie bylas- wiesz z dowiadczenia czy tak sobie gdybasz i bardziej na wyobrazeniach bazujesz?
      z drugiej strony- zalezy tez ile masz lat, jakies doswiadczenia w zyciu i pracy.
      Jak jestes mloda to jedz za granice nawet w ciemno, najwyzej wrocisz z nowym ciekawym doswiadczeniem :)
      • marzeka1 Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 22:10
        Nigdy w życiu nie zgodziłabym się być aż tak zależną od faceta.
      • zapachowe_kamyczki Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 27.02.12, 23:05
        Ja już tutaj mieszkam, tzn. za granicą :-) Pracę mam w dziedzinie którą lubię i z której chcę uczynić mój główny zawód. Chodzę na kurs językowy i generalnie dobrze się tutaj czuję. Chodzi o to, że mój chłopak chce mojego powrotu, a ja się go boję, bo w dziedzinie której pracuję nie znajdę pracy, a jeżeli już to za około 1000 zł :-)
        • aurelia007 Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 00:12
          Przepraszam, ale ja jestem niepoprawną romantyczką ;-) I wierzę, że miłość ponad wszystko, nie uzależniaj sie od niego, nie wierzę, że w promieniu kilkudziesięciu km nie ma większgo miasta gdzie są większe możliwości.
          Ja wierzę w to, że wszystkie przeciwności da się pokonać.. ale we dwójkę :-)

          ale może ja jesstem młoda i głupia.
          Pozdrawiam
          • princess_yo_yo Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 10:50
            a ja nie wierze ze to prawdziwa milosc skoro 'ukochany' nie chce przyjechac do niej i postawic sie w dokladnie takiej samej sytuacji w jakiej chce zeby wyladowala jego 'ukochana' :D
        • 83kimi Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 09:33
          A on ma teraz lepszą pracę od Twojej? Zarabia więcej?
        • lonely.stoner Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 10:26
          zapachowe_kamyczki napisała:

          > Ja już tutaj mieszkam, tzn. za granicą :-) Pracę mam w dziedzinie którą lubię i
          > z której chcę uczynić mój główny zawód. Chodzę na kurs językowy i generalnie d
          > obrze się tutaj czuję. Chodzi o to, że mój chłopak chce mojego powrotu, a ja si
          > ę go boję, bo w dziedzinie której pracuję nie znajdę pracy, a jeżeli już to za
          > około 1000 zł :-)

          ja bym nie wracala.
        • mocno.zdziwiona Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 13:13
          Skoro kalkulujesz to znaczy, że to nie jest miłość. Gdybyś kochała nie miałabyś dylematu.
          Kalkulując na zimno nie warto wracać, finansowo będziesz w gorszej sytuacji. Potrafisz sobie wyobrazić życie bez tego faceta? Jeśli tak to pożegnaj pana i rozwijaj się za granicą.
    • ewagrab39 Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 09:24
      Byłam w identycznej sytuacji. Także jakbym czytala siebie sprzed poltora roku :) Ja wrocilam. A dzis... czasem zaluje, czasem nie. Czasem sie zastanawiam co by bylo gdybym... nie wrocila :) I tyle. Powodzenia :)
      • anka_cyganka35 Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 09:46
        rezygnujesz ze swoich marzeń, spełnienia zawodowego i pewnie niezależności finansowej. no to powodzenia bo ja w to nie wierzę tzn ze może się to udać
    • 10iwonka10 Re: Czy stanęliście kiedyś przed podobnym wyborem 28.02.12, 10:04
      Ciezka decyzja. Jak wrocicsz ,nie znajdziesz zadnej pracy albo bardzo malo platna z ' jak ci sie nie podoba to mamy 10 osob na twoje miejsce'- to zacznie cie to dolowac.

      Moj kuzyn z rodzina mieszka w takim malym miasteczku....masakra.

      Inna kwestia jaki twoj ukochany jest....Gdyby tak stracil ta prace jest na tyle mobilny aby wyjechac do wiekszego miasta czy za granice ?
Pełna wersja