czy warto w Polsce jeszcze studiowac?

28.02.12, 12:51
corka skonczyla dzienna iberystyke na Uw, obronila sie na 5. przez ponad rok szukala pracy, wreszcie poszla pracowac do supermarketu za grosze.a tam kierownicy po zawodowkach!!!, co pomiataja pracownikami i zarabiaja po 5tys i pija na przystanku piwo z pracownikami.
Albo ludzie ktorzy "skonczyli" w rok studia.Zawsze mi sie wydawalo, ze kierownik /dyrektor powinien cos soba reprezentowac.
gdy tyle jest mlodych wyksztalconych ludzi bez pracy zajmuja takie stanowiska ,tacy ludzie.
znajomi corki musza pracowac w knajpach, zeby zarobic kase.
I nie chodzi o to zeby corka byla kierownikiem w jakims supermarkecie - bo to nie jest szczyt ambicji dla niej , ale sa tacy pewnie po studiach -przy calym szacunku -ktorzy godnie by reprezentowali firmę
Zastanawiam sie czy w Polsce warto jeszcze isc na studia ( mowie o takich z prawdziwego zdarzenia), po ktorych z praca roznie?
czy nie liczy sie bardziej spryt i umiejetnosc wbicia sie na stolek.
    • alpepe Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 12:57
      dawnymi czasy, kiedy szłam na studia, wykładowcy mówili do nas cynicznie, że studia poszerzają horyzonty, nie służą nauce zawodu. Sama prawda.
      Pytanie jest proste, co chciała twoja córka robić po iberystyce?
    • soulshunter Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 12:57
      dlaczego wiec zamiast iberystyki corka nie skonczyla np: medycyny, stomatologii, prawa, budownictwa lądowego, architektury i wielu wielu innych pozytecznych kierunkow studiow? Niech wstapi do jakiejs partii i zostanie "zawodowym" politykiem. BTW kto ja skierowal na te iberystyke?
      • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 12:59
        co za bzdury. Po UW w markecie? w Wawie jest pelno firm ,ktore szukaja ludzi z tym jezykiem ,chociazby do ksiegowosci czy help desku. wiec albo slabo zna jezyk ,albo zle szuka.
        poza tym zazwyczaj po filologiach ludzie znaja tez dobrze drugi jezyk.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 21:19
          I firmy poszukują analityków danych z językami. Poza tym, można być nauczycielką/lektorką. W Wawie jest rynek na języki obce. I praca chyba fajniejsza, choć trudna, niż "na kasie".
          No i od biedy można wyjechać gdzieś. Już bym wolała, jak w supermarkecie, to w Hiszpanii, choćby dla przygody.
      • berta-death Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:57
        A kto w wieku 19lat myśli perspektywicznie i kto w tym wieku słucha porad starych, których uważa za zacofanych pierników nieznających się na współczesnym świecie? Zwłaszcza, że przez te 19lat słuchał pierdół w stylu uczciwością i pracą ludzie się bogacą, nauka to do potęgi klucz, jak się będziesz uczyć, to możesz zostać kim zechcesz, jak się nie będziesz uczyć to będziesz sprzątać, itp. No to dzieć naiwnie brnie w to i święcie wierzy, że gdziekolwiek pójdzie to potem kariera stoi przed nim otworem i w branży zdziała ho ho ho i jeszcze więcej. Do tego jeszcze dochodzi życie chwilą i kompletny brak zdolności do widzenia siebie kilka lat na przód, więc żyje sobie delikwent bezstresowo w przekonaniu, że jakoś to będzie.

        Ci którzy pokończyli tzw dobre studia dające fach w ręku, to zrobili to w 99% z przypadku a nie zaplanowanego, racjonalnego działania. I najczęściej dlatego, że kontynuowali tradycje rodzinne i na takie studia było im łatwiej się dostać, łatwiej je skończyć, łatwiej zyskać uprawnienia i łatwiej załapać się do pracy.
        • soulshunter Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:16
          Juz od conajmniej 5-ciu lat (jak nie lepiej) widac jaki jest problem z zatrudnieniem po tzw"modnych" lub "lajtowych" kierunkach. Skoro przez taki okres ktos nie potrafi wyciagnac jedynie slusznych i logicznych wnioskow, to nasuwa sie pytanie zasadnicze - "Czy taki ktos w ogole powinien studiowac?" Natomiast jesli ktos mimo wszystko "na zlosc babci odmrozi sobie uszy" to niech pozniej nie placze.
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:38
            wierz mi ,filologia to nie sa lajtowe studia.
            • soulshunter Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:40
              wierze, tylko zapewne jak w kazdej dziedzinie sa filolodzy i "filolodzy".
              • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:41
                to fakt
          • berta-death Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:51
            Nie słyszałeś o powiedzeniu "mnie to nie dotyczy"? Poza tym co innego słyszeć a co innego doświadczyć. Media różne rzeczy gadają. I niby każdy słyszał o problemie ale nikt nie spotkał osobiście nikogo, kogo by to dotyczyło. Problemem młodych ludzi jest też to, że swoje kontakty ograniczają do własnej grupy rówieśniczej, co mocno zawęża im horyzonty. Ale tak jakoś to jest na tym świecie, że ludzie trzymają się w swoich grupach wiekowych, pod patronatem systemu edukacyjnego.
            • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 15:03
              ,nie wiem jak jest teraz moze cos sie w tym temacie zmienilo ale pamietam jak zdawalam mature ,a potem rozpoczynalam studia. Nikt nie rozmawial z nami na temat wyboru zawodu ,raz mielismy jakies spotkanie z doradca i tyle. Szkola jawila mi sie wtedy jako totalnie oderwana od rzeczywistosci ,uczniowie mieli tylko zaliczac po kolei rozne formulki ,a wybor studiow mial nalezec do nich, Nie slyszelismy nic o wspolpracy z uczelniami ,moza poza jedna polibuda i kilkoma prywatnymi ,ktore wysylaly nam naganiaczy i tyle.
              Jesli ktos nie kontynuowal rodzinnych tradycji ,faktycznie mogl sie poczuc zagubiony ,tym bardziej ,ze UJ czy UW kreuja jakies dziwne mity na temat swoich absolwentow i potencjalnych karier.Jak widac oderwane od rzeczywistosci. Jakkolwiek mlodsze roczniki maja wiecej mozliwosci ,stypendia ,jakies organizacje ,kursy itd.
      • archigen Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:25
        soulshunter napisał:

        > dlaczego wiec zamiast iberystyki corka nie skonczyla np: medycyny, stomatologii
        > , prawa, budownictwa lądowego, architektury i wielu wielu innych pozytecznych k
        > ierunkow studiow? Niech wstapi do jakiejs partii i zostanie "zawodowym" polityk
        > iem. BTW kto ja skierowal na te iberystyke?


        Nie przesadzaj z tą architekturą. Siedzę w temacie więc uwierz perspektywy na dzień dzisiejszy są marne. Problemem polski nie jest to czy ktoś skończył iberystykę, architekturę czy biochemię przekaźników nerwowych tylko, że jest za dużo absolwentów WSZYSTKIEGO a za mało stanowisk (otwiera się tylko coraz to nowe call center, a tam ani budowlaniec, ani architekt, ani biotechnolog pracy nie znajdzie). Śmiem twierdzić, że nawet lekarzy jest za dużo, bo tych których sobie produkujemy wystarczyłoby z nawiązką - problemem jest raczej ograniczenie możliwości specjalizacji + fakt że wyjeżdżają za lepszymi zarobkami (Szwecja i Niemcy wysysają nam medyków w dość znacznych ilościach)
        • soulshunter Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:31
          Rowniez siedze w temacie i jakos nie znam ani jednego bezrobotnego architekta.
          • archigen Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:59
            A ja nie znam ani jednej bezrobotnej osoby po iberystyce. Jaki z tego wniosek? Że warto studiować iberystykę czy że "zapomniałam" dodać że nie znam W OGÓLE żadnej osoby po iberystyce?
            Nie mówię, że manipulujesz celowo, ale skoro przedstawiasz Twój światopogląd i bagaż doświadczeń jako obowiązującą prawdą to faktycznie nie ma bezrobotnych architektów (w Twoim świecie). Według tej definicji ja nie jestem architektem. Albo mnie nie znasz. Ale wtedy okazuje się, że trend w kręgu Twoich znajomych niekoniecznie jest obowiązującym trendem. Ja znam 5 bezrobotnych architektów (moi znajomi ze studiów), kilku pozostałych znajomych ma pracę, owszem, ale nie w zawodzie (co oznacza, że studia im nic nie dały - ergo nie warto było studiować arch.), a o pozostałych znajomych (dalszych) nie mam wystarczających informacji więc się nie wypowiadam. Pozostaje również kwestia stawek i zasad na jakich zatrudnieni są Ci którzy pracują, ale przemilczę by nie burzyć Twojego światopoglądu.
            • best.yjka Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 01.03.12, 21:22
              Salony meblowe zostają dla tych, co "koneksji rodzinnych nie mają". Od lat tak było i długo się nie zmieni. Izby Architektów i wyrabianie uprawnień, to relikt z PRLu. W normalnym kraju, jak kończysz studia i dostajesz tytuł inż, mgr, mgr. inż czy Bachelor's degree, to dostajesz kredy zaufania do wykonywania zawodu. Podobno polskie uczelnie kształcą dobrych fachowców. Mam na myśli te państwowe z długoletnimi tradycjami. Słyszy się tylko ględzenie, które to nie przekłada na jakiekolwiek zmiany w polskim prawodawstwie.
          • berta-death Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:59
            A ja znałam, po kilku latach bojów toczonych przez niego i jego ojca (inżyniera, tylko nie architekta) dostał w końcu pracę w jakimś biurze architektonicznym i w końcu nawet przyjęli go na etat. Ale zdawało się, że nic z tego nie będzie. Chłopak uparł się, że zostanie architektem i dopiął swego.

            Chodzi o to, że to jest kierunek oblężony przez różnych protegowanych. Ciężko się dostać na architekture nie chodząc wcześniej na odpowiednie "korepetycje". A jak tak to skoro komuś udało się dostać na te studia, to i uda się je skończyć i dostać po nich pracę w zawodzie. Natomiast ci, którzy własnymi siłami zdobywają dyplom i nie mają żadnych ciotków pociotków w branży, mają ostro pod górkę i może się okazać, że skończą w call center.
            • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 15:05
              o tak korepetycje haha ,patalogie z wchodzeniem na egzamin ze zrobionym wczesniej projektem...
              • best.yjka Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 01.03.12, 21:54
                Nie wiem jak jest teraz. Za moich czasów.Pierwszy dzień rysunek - martwa natura. Drugi dzień zadania "projektowe". Nawet nie wiem jak to nazwać. Np. Wyznaczyć padający cień. Czyli geometria wykreślna. Kompozycja symetryczna z okręgów.
                Jak byłam na czwartym roku, to jeden z doktorów, co lubił wypić ze studentami wytłumaczył mi jak procedura "przyjmowania swoich wygląda". Nazwiska na arkuszach się zalepia, specjalnymi naklejkami. Ale żeby było wiadomo, kto jest "swój", to zostawia się na marginesie kropkę, kreskę, trójkącik, kwadracik itp. w odpowiednim miejscu. Ma to wyglądać jak rozrysowywanie ołówka.
            • best.yjka Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 01.03.12, 21:44
              Nie skończyłam w Call Centre bo wyjechałam z Polski. Nie ma to jak dowiedzieć się po pierwszym dniu egzaminów na architekturę ciekawych rzeczy. Zacytuję znajomego mojego taty (odświeżyli znajomość z dzieciństwa po 20 latach, kiedy ojciec zawiózł mnie na egzamin), "Nie przejmuj się! Znajdę ci dobrego korepetytora. Za rok się dostaniesz." Przede mną był drugi dzień egzaminów. Nie powiem jak się poczułam wtedy... Tydzień później triumfowałam. Co prawda pozycja 143 na liście 150 osób, nie była powodem dumy. Ale udało mi się dostać za pierwszym podejściem. Później było bardziej pod górkę :(
          • sundry Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 15:32
            soulshunter napisał:

            > Rowniez siedze w temacie i jakos nie znam ani jednego bezrobotnego architekta.

            Pewnie masz na myśli architekta z uprawnieniami, a nie szczawia, który ledwo co studia skończył.
      • organza26 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 00:11
        medycyny, stomatologii
        > , prawa, budownictwa lądowego, architektury

        Buahahahaha.

        Więcej kontaktu z rzeczywistością życzę mądrzałce.
    • wicehrabia.julian Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:04
      kopa3 napisała:

      > corka skonczyla dzienna iberystyke na Uw, obronila sie na 5. przez ponad rok s
      > zukala pracy, wreszcie poszla pracowac do supermarketu za grosze.

      skąd to zdziwienie? to było do przewidzenia... nie rozumiem tych pretensji do całego świata, bo mądra mama doradziłaby córce rachunkowość np.
      • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:05
        przeciez to prowokacja.
        • alpepe Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:10
          wątpię.
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:14
            nie sadze ,zwlaszcza w Wawie.
            • alpepe Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:31
              świat się nie kończy na stolycy. Cała masa zatroskanych rodziców, szczególnie bez średniego wykształcenia, sądzi, że tylko studia dadzą dobrą pracę. Niestety, większość kierunków daje pracę, istotnie, ale wykładowcom. Ilu iberystów potrzebuje stolica? Kiedyś dawnymi czasy koleżanka ze studiów ubiegała się o pracę recepcjonistki w hotelu w Katowicach, to jakaś egzaminująca ją pindzia po szkółce trzyletniej pytała ją, jak jest w j. obcym rów strzelecki, okop. Ja to wiedziałam akurat, koleżanka, nie wiem. Rozmowa kwalifikacyjna nie dotyczyła więc umiejętności dogadania się z gościem hotelowym i komunikacji hotelowej, że tak to nazwę, tylko wykazania absolwentce filologii obcej, że ta nie ma wiedzy w zakresie nomenklatury militarnej. Koleżanka idealnie nadawała się na recepcjonistkę, jednak była zagrożeniem dla panny gorzej władającej j. obcym, ale akurat piastującej dane stanowisko.
              Tak jest wszędzie, gorszy pieniądz zamiast lepszego.
              • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:36
                to fakt ,dlatego nigdy nie pchalam sie na filologie .
        • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:21
          Nie wiem czy to prowokacja.. Nie badzmy tacy madrzy, bo nie wszyscy maja predyspozycje do tego aby isc na Politechnike albo na Akademie Sztuk Pieknych. Ja jestem po italianistyce, pracy szukam od stycznia. Jesli chodzi o prace w supermarkecie, w centrum handlowym to roboty jest pelno. Ja natomiast chcialabym znalezc cos w swojej branzy, chociaz nie ukrywam, ze jest ciezko. Zdaje sobie sprawe, ze filologia to nie Akademia Ekonomiczna i wiedzialam, ze bedzie ciezko znalezc prace. Owszem, troche firm wloskich jest, ale wszedzie chca jeszcze cos PONAD niz sam jezyk. Np. w logistyce szukaja wielu osob z jezykiem wloskim, ale sam jezyk wloski oraz (inne jezyki) traktowany jest tylko jako ATUT, poniewaz dobrze by bylo, gdybym miała jeszcze skonczona logistyke. Duzo ofert jest dla ksiegowych z j.wloskim, ale ja jestem kompletna noga jesli chodzi o matme, dlatego to tez odpada. Zastanawiam sie nad jakas podyplomowka, ale czas pokaze..
          Inna kwestia to taka, ze w dzisiejszych czasach, nawet medycyna, architektura itp nie gwarantuja dobrej pracy. Malo tego, zakladow pracy praktycznie juz nie ma, a jak sa to wszystko powoli sie prywatyzuje, wiec nie ptorzebuja tylu pracownikow. W dzisiejszych czasach trzeba byc wszystkim po trochu aby sie odnalezc. Skonczyly sie czasy moich rodzicow, ktorzy za mlodu dostali jedna prace i pracowali w niej do emerytury.
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:29
            ok pytanie ,znasz inne jezyki? oprocz angielskiego? dlaczego nie uczylas sie jezykow pokrewnych ,hiszpanski ,francuski?
            ksiegowosc? w wiekszosci firm to nawet nie ksiegowosc ,a obsluga 10 przyciskow ,plus copy ,paste.
            probowalas w call center? ja codziennie dostaje na maile oferty z jez. wloskim ,francuskim itd.
            • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:45
              Pracowalam w call center jeszcze jako studentka i nadal dostaje wlasnie takie opcje pracy rowniez na meila, ale czuje ze potrzebuje czegos wiecej..bo ta praca wypala. Na dodatek jest malo rozwijajaca. Oprocz angola, ktory dzisiaj jest norma, znam hiszpanski na poziomie powiedzmy srednim. Caly czas pracuje jako lektorka, daje korki, ale malo jest ludzi chetnych na nauke wloskiego. No i to, ze jestem mgr od filologii, a szukam pracy w firmach, ktore potrzebuja "niby" specjalistow z jezykiem wloskim nic mi zbytnio nie daje, bo oni zwyczajnie wola kogos kto ukonczyl oklepane zarzadzanie.. z takim czyms wlasnie ostatnio sie spotykam
              • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:50
                no ale sluchaj ,jak to mowia lepszy rydz niz nic.
                jesli zaplaca ci jakos w miare ,mozesz sobie potem oplacic np.studia podyplomowe.
                poza tym nie jest powiedziane ,ze zawsze bedziesz siedziec w call center mozesz np przejsc gdzies wyzej. Jest wiele opcji.
                • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:57
                  no wlasnie wiem.. tylko jak przegladam wykaz studiow podyplomowych to strach sie bac. Coraz to nowsze kierunki powstaja tylko po to aby zdzierac kase. Ostatnio zastanawialam sie nad HR bo niby potrzebowac zawsze beda osob do rekrutacji itp, albo oklepana resocjalizacja. Wiem wiem, ze tego jest pelno, ale w tym naszym cudnym kraju z dnia na dzien rodzi sie coraz wiecej debili... wiec moze cos w tym jest.
      • lady-z-gaga Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 22:58
        wicehrabia.julian napisał:
        >
        > skąd to zdziwienie? to było do przewidzenia... nie rozumiem tych pretensji do c
        > ałego świata, bo mądra mama doradziłaby córce rachunkowość np.
        >

        Tylko głupia mama doradzałaby rachunkowość córce, ktora nie ma predyspozycji do tej pracy.
        I przypominam, że na studia trzeba albo zdać egzaminy (dawniej), albo zdać dobrze maturę z określonych przedmiotów. Nie każdy może zostać ekonomistą, informatykiem albo inżynierem, mimo, że potrzebujemy ich więcej, niż humanistów.
        Lepszy dobry student na mniej "rynkowym" kierunku, niż taki, ktory, węsząc koniunkturę, idzie gdzieś, gdzie się nie nadaje.
        • mumia_ramzesa Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 11:52
          > Lepszy dobry student na mniej "rynkowym" kierunku, niż taki, ktory, węsząc koni
          > unkturę, idzie gdzieś, gdzie się nie nadaje.

          Po co spoleczenstwu student (nawet najlepszy) kierunku, po skonczeniu ktorego nie bedzie pracowal w wyuczonym zawodzie? Za te studia wszyscy placimy.
          • lady-z-gaga Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 01.03.12, 22:15
            Studia, ktore uczą zawodu? a ile takich kierunków znasz? bo ja niewiele
            • mumia_ramzesa Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 03.03.12, 19:15
              Na pewno nie kulturoznawstwo i in. -znawstwa. Wiekszosc konczy gdzies w sekretariatach, wiec moze otworzyc studia dla sekretarek?
    • izabellaz1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:10
      Oprócz wykształcenia ważne są jeszcze operatywność, zaradność, pracowitość, komunikatywność, elastyczność życiowa, tzw. gadane i jeszcze parę innych. To, że ktoś ma mgra naprawdę nie oznacza, że do wszystkiego się nadaje i że jest lepszy od tych bez.
      • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:22
        Izabellaz1 masz 100% rację. Czasem bardziej od mgr liczy sie zaradnosc, spryt no i odrobina szczescia..
        • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:35
          skad jestes Julcia?
          jesli chcesz mozesz mi odp na maila.
    • lizzy1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:13
      >.a tam kierowni
      > cy po zawodowkach!!!,

      E-e! Kierownik marketu musi mieć minimum średnie wykształcenie. I niech to sobie będzie naprędce robione średnie w rok, ale wsio rawno...

      > Albo ludzie ktorzy "skonczyli" w rok studia.

      Nawet w Wyższej Szkole Lansu i Baunsu w Koniosrajach Dolnych studia trwają tak samo długo jak na uczelniach państwowych. Inna sprawa, że na takowych warunkiem zaliczenia semestru jest terminowa wpłata czesnego, ale to już inna bajka.
    • mumia_ramzesa Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:19
      Nalezy obalic mit, ze studia zapewniaja prace. Daja jedynie wieksze mozliwosci.
      A gdyby corka nie poszla na studia to latwiej by znalazla prace?
    • m-kow Warto, ale... 28.02.12, 13:30
      Dziennie, na dobrej uczelni i tzw. pożądany kierunek, czyli niestety tam gdzie jest ciężko. I zawsze tak było. Licencjat z politologii, socjologii lub psychologii na Siódmej Wyższej Szkole Nabycia Dyplomu zapewnia jedynie pseudoakademickie życie towarzyskie i transfer gotówki do asystenta obsługującego 500 studentów na 5 takich uczelniach.
      Do tego dochodzi jeszcze "specyfika dynamicznego rozwoju zielonej wyspy" z jej 13% bezrobociem, czyli permanentny brak przyzwoitej pracy, chyba że w urzędzie po rodzinnej koligacji...
      560 tysięcy osób już z tego żyje :-)
    • lonely.stoner Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:32
      no ale co za roznica- studiowac iberystyke w Polsce czy gdzie indziej? chodzi o to, ze po takich studiach wlasciwie ciezko znalezc konkretna prace. Nie wiem nawet sama co konkretnie mozna po iberystyce robic??

      W UK to samo- pracowalam w takiej biurowej pracy, nie jakiejs tam specjalistycznej i mialam kolegow (brytyjczykow) co pokonczyli na Uniwersytetach Historie Sztuki, Biotechnologie, Architekture.... na poczatku jak pracowalam w knajpie to managerka byla dziewczyna po Filmoznastwie. Takie studia sa po prostu ciezkie przyszlosciowo.
      • rannie.kirsted Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 20:27
        akurat biotechnologia czy architektura nie sa ciezkie przyszlosciowo.... przynajmniej w Polsce
    • berta-death Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:33
      > czy nie liczy sie bardziej spryt i umiejetnosc wbicia sie na stolek.

      To się zawsze liczyło bardziej niż papierki. Skoro po zawodówce można zostać kierownikiem sali i poniewierać innymi, to po iberystyce tym bardziej. Zapewne nawet jeszcze wyżej można zajść. Potrzebne są jedynie pewne predyspozycje osobowościowe, których jak się nie ma, to po najelitarniejszych studiach będzie się jedynie co najwyżej szeregowym pracownikiem biurowym za średnią krajową.

      Nigdy tak nie było i nie będzie, że dyplom uczelni coś gwarantuje. To znaczy, za PRL było, ale się skończyło. A filologie mają to do siebie, że niby można zostać po nich nauczycielem albo tłumaczem, tylko że z robotą w tym fachu krucho. Może jakby została tłumaczem przysięgłym, albo symultanicznym, to coś by drgnęło? Jeszcze w turystykę można pójść i zostać przewodnikiem albo rezydentem. Tylko obawiam się, że tam też jest spore oblężenie.
      • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:39
        mozna dolaczyc znajomosc portugalskiego ,ktory jest jeszcze jezykiem stosunkowo rzadkim.
        i wtedy zrobic sobie tlumacza z tego jezyka.Mozna pojsc w rezydenture ewentualnie
        • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:53
          no wlasnie ja poki co, jestem pilotem wycieczek plus do tego robie rezydentury, ale szalu nie ma, jak zreszta chyba wszedzie..
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:56
            nie rozumiem ,wiec dlaczego piszesz o bezrobociu?
            tyle ,ze nie masz stalej pracy ,nie wiem jak z zusem?
            z jakiego jestes miasta ?
            • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:58
              Poniewaz rezydentura czy pojedyncze wycieczki to nie jest praca stala, a ja chcialabym miec stalego w biurze, nie wiem...cos od 8 do 16-17, a nie takie rzeczy z doskoku.
              • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:58
                Jestem z Gliwic
                • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 13:59
                  bylasbys zainteresowana praca w Krakowie?
                  • julcia_bleble Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:09
                    Akurat aktualnie jestem po jednej rozmowie i czekam na jakis odzew...moze cos sie urodzi. Nie ukrywam, ze chcialabym znalezc prace tutaj na slasku, ale jesli to sie nie uda, to bede kombinowac inaczej..
                    • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:37
                      ok to daj znac ,
    • 83kimi Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:11
      A czy córka zrobiła jakieś praktyki? Gdzie szukała pracy? Co umie? Studia to jedno, praktyka drugie, umiejętności trzecie.
      Na pewno łatwiej o pracę inżynierowi niż osobie po studiach humanistycznych. Języka można się nauczyć na kursie, wyjazdach, nie trzeba w tym celu kończyć filologii. Żeby nie było, ja jestem po filologii, robiłam w życiu różne rzeczy, nie zawsze zgodne z zawodem. Czasami trzeba się przebranżowić, nauczyć czegoś nowego.
    • soulshunter taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 14:29
      Moze nie jestem obiezyswiatem, ale w krajach w ktorych bywalem i z ktorych znam "kilka" osob na studia idzie sie po to zeby zdobyc konkretny zawod i zaraz po ich ukonczeniu zarabiac pieniadze. Wieksze, mniejsze nie wazne w kazdym razie to jest glowny cel studiowania. W Polsce natomiast w dalszym ciagu na studia idzie sie po to zeby sobie przede wszystkim "postudiowac" a niejako przy okazji zdobyc jakis papierek. W zwiazku z tym smiem twierdzic, ze dopoki u nas studia nie beda w calosci platne to problem bezrobotnych magistrow bedzie istnial nadal.
      • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 14:35
        No to jest problem. Studia w Polsce są w większości warunkiem koniecznym zdobycia jakiejkolwiek pracy. Wprowadzając za nie odpłatność skazujemy młodzież na trwałe bezrobocie. Bezrobocie trwać będzie tak długo, jak długo absolwenci wyższych uczelni będą w wieku produkcyjnym, a właśnie się nam ten okres przedłuża.
        • princessjobaggy Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 15:34
          > Studia w Polsce są w większości warunkiem koniecznym zdobyc
          > ia jakiejkolwiek pracy.

          No, wlasnie. A dlaczego sa warunkiem koniecznym? Bo tylu ludzie je konczy, spowszednialy. I tu koleczko sie zamyka.

          W innych krajach, kandydaci na niespecjalistyczne stanowiska (np. biurowe) czesto sa wlasnie z powodu wysokiego wyksztalcenia odrzucani. Pracodawcy obawiaja sie, ze taka osoba bedzie sie po prostu nudzic.

          W Polsce od byle sekretarki (nie obrazajac sekretarek) z bardzo ogolnym zakresem obowiazkow wymaga sie ukonczonych studiow i znajomosci 16 jezykow. Po xuj, ja sie pytam?
          • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 18:58
            > W Polsce od byle sekretarki (nie obrazajac sekretarek) z bardzo ogolnym zakrese
            > m obowiazkow wymaga sie ukonczonych studiow i znajomosci 16 jezykow. Po xuj, ja
            > sie pytam?

            Taki kaprys. Jest bezrobocie, za bramą czeka wielu kandydatów z wyższym wykształceniem i językami, dlaczego sobie nie poprzebierać?

            > No, wlasnie. A dlaczego sa warunkiem koniecznym? Bo tylu ludzie je konczy, spow
            > szednialy.

            A to powoduje, że kandydaci, którzy studiów nie skończyli są na z góry przegranej pozycji. Tak, to jest kółko, z którego nie można wyjść nie krzywdząc całego pokolenia.

            A przy okazji, wykształcenie obywateli (nawet to niepełne wyższe z wyższych szkółek czegoś tam) to kapitał, którym jako gospodarka dysponujemy. Coś, co powinno być cenne, a my narzekamy, że ludzie za dużo potrafią i dobrze by było, żeby część się oduczyła czytać i pisać, bo są potrzebni na stanowiskach nie wymagających znajomości alfabetu. Dla mnie to jednak jest dziwne.
            • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 21:54
              > A to powoduje, że kandydaci, którzy studiów nie skończyli są na z góry przegran
              > ej pozycji. Tak, to jest kółko, z którego nie można wyjść nie krzywdząc całego
              > pokolenia.

              Nie są na straconej, choć na nieco gorszej już tak.

              > Coś, co powinn
              > o być cenne, a my narzekamy, że ludzie za dużo potrafią i dobrze by było, żeby
              > część się oduczyła czytać i pisać, bo są potrzebni na stanowiskach nie wymagają
              > cych znajomości alfabetu. Dla mnie to jednak jest dziwne.

              Byłoby cenne gdyby ci ludzie coś konkretnego potrafili. Inna sytuacja byłaby także, gdyby osoby kończące studia nie narzekały tyle na swój los.
            • zeberdee28 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 21:58
              > A przy okazji, wykształcenie obywateli (nawet to niepełne wyższe z wyższych szk
              > ółek czegoś tam) to kapitał, którym jako gospodarka dysponujemy. Coś, co powinn
              > o być cenne, a my narzekamy, że ludzie za dużo potrafią i dobrze by było, żeby
              > część się oduczyła czytać i pisać, bo są potrzebni na stanowiskach nie wymagają
              > cych znajomości alfabetu. Dla mnie to jednak jest dziwne.

              No właśnie problem polega na tym że to nie jest żaden kapitał, ponieważ to nie jest żadne wykształcenie i żaden poziom ludzi którzy je 'zdobyli'(za duże słowo). Ci ludzie po wyższych szkółkach(obecnie też już po państwowych uczelniach) nie potrafią nawet napisać CV poprawnie - gorzej, oni nawet nie umieją myśleć, zdarzyło mi się kierować robotnikami w życiu, no i niestety panowie z dyplomem mgr nie potrafili zapamiętać kilku poleceń, o tym żeby umieli sobie zorganizować pracę tak żeby zrobić a się nie narobić, to nawet nie było co marzyć. Co to jest za kapitał ? Jak chcesz z takiego człowieka zrobić pracownika który potrafi samodzielnie działać, samodzielnie powiększać swoją wiedzę, samodzielnie czymś pokierować, nawet nauczyć się samodzielnie obsługi jakiegoś programu ? My nie narzekamy na to że oni za dużo potrafią, tylko na to że oni nic nie potrafią bo uczyli się na niby tego czego nauczyć się nie byli w stanie, zamiast uczyć się na serio tego co mogłoby się im przydać i co było w ich zasięgu.
              • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 17:45
                > No właśnie problem polega na tym że to nie jest żaden kapitał, ponieważ to nie
                > jest żadne wykształcenie i żaden poziom ludzi którzy je 'zdobyli'(za duże słowo
                > ).

                Twoje słowo się nie liczy. Z doświadczenia własnego wiem, że ludzie ci w większości sa bardziej elastyczni. Co prawda początkowa umiejętnosć fachu jest u nich znacznie nizsza niz u absolwentów zawodówki (co zresztą jest zrozumiałe), ale ludzie ci nie tylko potrafia się zawodu nauczyć, potrafią też się przekwalifikowywać, czy choćby dostosowywać do zmian technologii, parku maszynowego. Ludzie po zawodówkach, gdy jeszcze mają doswiadczenie, często nie są zdolni do jakichkolwiek zmian. Nie raz byłem świadkiem, jak się zmienia przy takiej kadrze parametry jakiegoą procesu. Są zmienione tak długo, jak długo kierownictwo patrzy im na ręce, później wszystko wraca do wieloletniej rutyny "bo tak to się zawsze robiło". Nie chcę tu generalizować, zdarzają się po zawodówkach ludzie otwarci na zmiany i innowacje, ale to raczej mniejszość.

                > Ci ludzie po wyższych szkółkach(obecnie też już po państwowych uczelniach) n
                > ie potrafią nawet napisać CV poprawnie

                Już spotkałem pewnego ekonomistę, doktora do tego, który twierdził, ze bezrobowcie istnieje tylko dlatego, ze ludzie CV nie potrafią napisać. :P

                > no i niestety panowie z dyplomem m
                > gr nie potrafili zapamiętać kilku poleceń,

                A ile zapamiętywali panowie bez dyplomów? :)

                > o tym żeby umieli sobie zorganizować
                > pracę tak żeby zrobić a się nie narobić,

                Bo do tego trzeba mieć doświadczenie na danym stanowisku. Takich umiejętności nabywa się w trakcie pracy, nic na to nie poradzisz.

                > Jak chcesz z takiego człowieka zrobić pracownika który potrafi
                > samodzielnie działać, samodzielnie powiększać swoją wiedzę, samodzielnie czymś
                > pokierować, nawet nauczyć się samodzielnie obsługi jakiegoś programu ?

                Metoda jest prosta - wystarczy dać mu szansę.
          • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 21:49
            > W innych krajach, kandydaci na niespecjalistyczne stanowiska (np. biurowe) czes
            > to sa wlasnie z powodu wysokiego wyksztalcenia odrzucani. Pracodawcy obawiaja s
            > ie, ze taka osoba bedzie sie po prostu nudzic.

            W Polsce także, z tym ze nie tyle jest to związane ze zdobytym wykształceniem co ze zdobytym doświadczeniem zawodowym.
          • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 21:51
            > No, wlasnie. A dlaczego sa warunkiem koniecznym? Bo tylu ludzie je konczy, spow
            > szednialy. I tu koleczko sie zamyka.

            Jeżeli posiada się poszukiwane na rynku pracy umiejętności/wiedzę, to nie trzeba mieć wykształcenia wyższego.
        • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 22:00
          Na nic się ich nie skazuje.

          1. Jak będą chcieli, a nie będzie ich stać, to wezmą sobie kredyt na studia, tak jak to robią w innych krajach (chociażby w USA).
          2. Błędnie zakładasz, że osoba bez studiów nie ma szans wygryźć tej po studiach.
          3. Błędnie zakładasz, że ta młodzież ma możliwość tylko "zabrać" pracę swoim "starszym kolegom" po studiach.
          • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 17:52
            > 1. Jak będą chcieli, a nie będzie ich stać, to wezmą sobie kredyt na studia, ta
            > k jak to robią w innych krajach (chociażby w USA).

            A wtedy nie będą mogli się usamodzielnić, bo zdolności na kredyt hipoteczny im zabraknie. Będą mieszkać po 40-tce z rodzicami wywołując złośliwe komentarze na forach i nie tylko.

            > 2. Błędnie zakładasz, że osoba bez studiów nie ma szans wygryźć tej po studiach
            > .

            Tzn. przychodzi łebek po zawodówie do firmy i zajmuje miejsce managera z doktoratem i wieloletnim doświadczeniem na stanowisku? Jakoś tego nie widzę...

            > 3. Błędnie zakładasz, że ta młodzież ma możliwość tylko "zabrać" pracę swoim "
            > starszym kolegom" po studiach.

            Słusznie zakładam, ilość miejsc pracy jest ograniczona i nie zależy od struktury wykształcenia społeczeństwa. Tzn. w pewnym zakresie może zależeć - im więcej wykształconych, tym więcej miejsc pracy, przynajmniej na stanowiskach dla wykształconych (tworzenie produktów, technologii itp.).
            • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 18:23
              > A wtedy nie będą mogli się usamodzielnić, bo zdolności na kredyt hipoteczny im
              > zabraknie. Będą mieszkać po 40-tce z rodzicami wywołując złośliwe komentarze na
              > forach i nie tylko.

              Ceny mieszkań spadają, pensje powoli, ale jednak idą w górę. Kredyt studencki być może i nieco, w niektórych przypadkach opóźni usamodzielnienie się ludzi, ale nie będzie to na pewno kwestia kilkunastu lat. Poza tym są jeszcze pewne alternatywy: praca podczas studiów i studia zaoczne + praca.


              > Tzn. przychodzi łebek po zawodówie do firmy i zajmuje miejsce managera z doktor
              > atem i wieloletnim doświadczeniem na stanowisku? Jakoś tego nie widzę...

              A to teraz "łebek" tuż po studiach przychodzi i zajmuje miejsce doświadczonego managera? Gdzie są tacy głupi pracodawcy?


              > Słusznie zakładam, ilość miejsc pracy jest ograniczona i nie zależy od struktur
              > y wykształcenia społeczeństwa.

              Błędnie. Może ją jeszcze zdobyć w ramach "wymiany pokoleniowej", a także może ją zabrać osobom, które studiów nie ukończyły, czy też osobom w których pracy ukończone studia, nie są żadnym plusem.

              > Tzn. w pewnym zakresie może zależeć - im więcej
              > wykształconych, tym więcej miejsc pracy, przynajmniej na stanowiskach dla wyksz
              > tałconych (tworzenie produktów, technologii itp.).

              To tak nie idzie. Popatrz chociażby na Polskę. W Polsce jest mało centrów R&D, firmy zagraniczne tworzą u nas w większości centra operacyjne. W centrach operacyjnych niczego (niczego oprócz tego co jest potrzebne do działania takiego CO) się nie tworzy. Oczywiście, żeby te centra powstały, to też musi istnieć na rynku pracy pewna grupa potencjalnych pracowników, którzy spełniają oczekiwania pracodawców (w większości przypadków ogranicza się to jednak do znajomości języka angielskiego + jako takiej obsługi komputera).
              • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 19:14
                > Ceny mieszkań spadają, pensje powoli, ale jednak idą w górę.

                Za jakieś 80 lat relacje między cenami nieruchomości, a zarobkami powinny być juz do przyjęcia. Tzn. nie, nie będą, bo wzrost płac powoduje wzrost ceny nieruchomości. Powinno się więcej mieszkań budować, ale kto i gdzie ma to robić, skoro procedury uzyskania pozwolenia na budowe, jak i samych koncesji dla deweloperów są długotrwałe i uznaniowe (przypominam, ze duża część polskich gmin nie ma planów zagospodarowania przestrzennego, myślisz, ze to przypadek?). Poza tym, na "Zachodzie" też te relacje są zbliżone do naszych.

                > Kredyt studencki b
                > yć może i nieco, w niektórych przypadkach opóźni usamodzielnienie się ludzi, al
                > e nie będzie to na pewno kwestia kilkunastu lat.

                9.5 roku?

                > Poza tym są jeszcze pewne alte
                > rnatywy: praca podczas studiów i studia zaoczne + praca.

                A to zależy od studiów. Na porządnych kierunkach nie da się tego za bardzo pogodzić, w szkółkach tego i owego oczywiście nie stanowi to problemu. No i te szkółki są płatne, wracamy do punktu wyjścia.

                > A to teraz "łebek" tuż po studiach przychodzi i zajmuje miejsce doświadczonego
                > managera? Gdzie są tacy głupi pracodawcy?

                Takie coś możliwe jest tylko w bankowości. W innych przypadkach łebek ma przechlapane, niezależnie od poziomu wykształcenia.

                > Błędnie. Może ją jeszcze zdobyć w ramach "wymiany pokoleniowej", a także może j
                > ą zabrać osobom, które studiów nie ukończyły, czy też osobom w których pracy uk
                > ończone studia, nie są żadnym plusem.

                W każdej pracy ukończone studia są plusem. Wyobraź sobie, że w firmie, w któej pracuję właśnie trwa nabór na stanowiska "konserwatorów powierzchni płaskich" i ustalono kryteria, wg. których preferowane są osoby z wykształceniem wyższym. Nie twierdzę, ze to logiczne ale prezes uznał, że z takimi osobami będzie się łatwiej porozumieć, gwarantują solidniejsze wykonanie pracy i nie będą skłonne do bumelanctwa, z racji kultury osobistej choćby.

                > To tak nie idzie. Popatrz chociażby na Polskę. W Polsce jest mało centrów R&D,
                > firmy zagraniczne tworzą u nas w większości centra operacyjne. W centrach opera
                > cyjnych niczego (niczego oprócz tego co jest potrzebne do działania takiego CO)
                > się nie tworzy.

                Tworzą też montownie. Ale to wynika z całościowej polityki gospodarczej, jaką przyjmują kolejne nasze rządy. Postanowiono, że nie będziemy konkurować wykształceniem ludzi, technologiami, tylko kosztami siły roboczej. W tym aspekcie rzeczywiście wykształcenie niewiele pomoże, skoro Chińczyk potrafi tłuc młotkiem taniej.

                > Oczywiście, żeby te centra powstały, to też musi istnieć na ry
                > nku pracy pewna grupa potencjalnych pracowników, którzy spełniają oczekiwania p
                > racodawców (w większości przypadków ogranicza się to jednak do znajomości język
                > a angielskiego + jako takiej obsługi komputera).

                I tego właśnie uczą licencjatów w płatnych szkółkach pół-wyższych.
                • zeberdee28 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 20:02
                  >Tworzą też montownie. Ale to wynika z całościowej polityki gospodarczej, jaką p
                  > rzyjmują kolejne nasze rządy. Postanowiono, że nie będziemy konkurować wykształ
                  > ceniem ludzi, technologiami, tylko kosztami siły roboczej. W tym aspekcie rzecz
                  > ywiście wykształcenie niewiele pomoże, skoro Chińczyk potrafi tłuc młotkiem tan
                  > iej.

                  Myślę że tu nie chodzi o jakieś 'odgórne' przyjęcie modelu gospodarczego, tylko o uwarunkowania. Świat zachodni rozpoczął rewolucję przemysłową wcześniej niż inni, więc cały czas miał przewagę technologiczną i finansową które pozwalały na finansowanie dalszego rozwoju technologicznego. My przed wojną byliśmy do tyłu w tych kategoriach, po wojnie byliśmy całkiem do tyłu, komuna utrwalała i pogłębiała ten stan. Po komunie mieliśmy problemy w rodzaju 'za co się wyżywić ', a nie w stylu 'na jakie badania wydać naszą grubą kasę żeby dobrze zarobić'. Jeżeli chcemy w jakikolwiek sposób nadgonić to musimy skądś zorganizować pieniądze na innowatorów, bez finansowej masy krytycznej która pozwoli nam na rozwijanie własnych projektów innowacyjnego biznesu nie da się nic zdziałać, a w dzisiejszych czasach można te pieniądze zdobyć tylko przyjmując zagraniczne kiepskie inwestycje mające charakter działalności operacyjnej, tak jak robią to Chiny. Pytanie brzmi czy wydamy te pieniądze na nowoczesny biznes tak jak Irlandia, czy przepuścimy na urzędników tak jak Grecy i Portugalczycy.
                  • ultimate.strike Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 29.02.12, 21:39
                    > Myślę że tu nie chodzi o jakieś 'odgórne' przyjęcie modelu gospodarczego, tylko
                    > o uwarunkowania. Świat zachodni rozpoczął rewolucję przemysłową wcześniej niż
                    > inni, więc cały czas miał przewagę technologiczną i finansową które pozwalały n
                    > a finansowanie dalszego rozwoju technologicznego.

                    O kolonialiźmie nie zapominaj, w kwestii dochodowej był nawet od rewolucji przemysłowej lepszy.

                    > Py
                    > tanie brzmi czy wydamy te pieniądze na nowoczesny biznes tak jak Irlandia, czy
                    > przepuścimy na urzędników tak jak Grecy i Portugalczycy.

                    Nie tylko o pieniądze chodzi, już istniejące technologie też są przydatne, żeby mieć bazę do ich rozwijania. A my, pomimo wykształconego społeczeństwa tej szansy nie wykorzystujemy. Zamiast tego marudzimy, że za dużo ludzi studiuje na uczelniach, a za mało łopatologię stosowaną.

                    A co do Irlandii, technologie się stamtąd w większości powynosiły i kryzys nadal szaleje.
                    • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 03.03.12, 21:24
                      > Nie tylko o pieniądze chodzi, już istniejące technologie też są przydatne, żeby
                      > mieć bazę do ich rozwijania. A my, pomimo wykształconego społeczeństwa tej sza
                      > nsy nie wykorzystujemy. Zamiast tego marudzimy, że za dużo ludzi studiuje na uc
                      > zelniach, a za mało łopatologię stosowaną.

                      Możesz się przysłużyć społeczeństwu i otworzyć firmę, która będzie te technologie rozwijać. Jestem pewien, ze gro forumowiczów i forumowiczek będzie Ci kibicować (szczególnie, Ci z wyższym wykształceniem, którzy nie mogą znaleźć odpowiednio ambitnej pracy).
                • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 03.03.12, 21:18
                  > Za jakieś 80 lat relacje między cenami nieruchomości, a zarobkami powinny być j
                  > uz do przyjęcia. Tzn. nie, nie będą, bo wzrost płac powoduje wzrost ceny nieruc
                  > homości.

                  Nie do końca. Ceny mieszkań (i nie tylko) zależą głownie od relacji między popytem i podażą. Na popyt głównie ma wpływ możliwość zgromadzenia odpowiedniej ilości pieniędzy, które wystarczą na zakup mieszkania i/lub od możliwości wzięcia kredytu hipotecznego na zakup tegoż mieszkania oraz oczywiście poczucie potrzeby posiadania takowego lokum. Obecnie kredyt hipoteczny (o wysokości umożliwiającej kupić mieszkanie) znacznie trudniej dostać niż 6, 4 czy 2 lata temu. Dlatego też ceny obecnie spadają. Oczywiście wzrost płac ma również wpływ na wysokość zdolności kredytowej potencjalnego kredytobiorcy, ale jest on mniejszy od wpływu ogólnej polityki banków czy istniejącego prawa bankowego w danym kraju. Gdyby nie RnS, gdyby nie kredyty walutowe, gdyby 10 lat temu wprowadzono te regulacje, które zostały wprowadzone w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, to ceny mieszkań nie osiągnęłyby obecnego poziomu cen.

                  > 9.5 roku?

                  Nie.


                  > Takie coś możliwe jest tylko w bankowości. W innych przypadkach łebek ma przech
                  > lapane, niezależnie od poziomu wykształcenia.

                  Pracowałem kilkanaście miesięcy w bankowości i takie coś było w niej nieobecne. Niemniej zdarzały się w niej osoby z "rozgrzebanymi" studiami na stanowiskach managerskich niższego szczebla.


                  > W każdej pracy ukończone studia są plusem. Wyobraź sobie, że w firmie, w któej
                  > pracuję właśnie trwa nabór na stanowiska "konserwatorów powierzchni płaskich" i
                  > ustalono kryteria, wg. których preferowane są osoby z wykształceniem wyższym.
                  > Nie twierdzę, ze to logiczne ale prezes uznał, że z takimi osobami będzie się ł
                  > atwiej porozumieć, gwarantują solidniejsze wykonanie pracy i nie będą skłonne d
                  > o bumelanctwa, z racji kultury osobistej choćby.

                  To się prezes srogo myli. W większości przypadków posiadanie studiów w przypadku aplikowania na stanowisko konserwatora powierzchni płaskich byłoby sporym minusem.


                  > Tworzą też montownie. Ale to wynika z całościowej polityki gospodarczej, jaką p
                  > rzyjmują kolejne nasze rządy. Postanowiono, że nie będziemy konkurować wykształ
                  > ceniem ludzi, technologiami, tylko kosztami siły roboczej. W tym aspekcie rzecz
                  > ywiście wykształcenie niewiele pomoże, skoro Chińczyk potrafi tłuc młotkiem tan
                  > iej.

                  Państwo ma w te sytuacji rolę drugorzędną. Państwo nie ustala co mają robić prywatni przedsiębiorcy, choć oczywiście może zacząć pewne obszary przedsiębiorczości w pewne sposoby dotować czy im sprzyjać. Tylko, że takie "sprzyjanie/dotowanie" nie do końca też bym nam musiało wyjść na dobre (tak jak i dotowanie/sprzyjanie innym obszarom gospodarki)


                  > I tego właśnie uczą licencjatów w płatnych szkółkach pół-wyższych.

                  Czyli płatne szkółki pół-wyższe lepie przystosowują swoich studentów do polskiego rynku pracy?

                  Znaczna część pracowników owych CO, to są również absolwenci tych podobno najlepszych szkół wyższych/uniwersytetów/politechnik w Polsce... do tego zazwyczaj i pensje (pracownicy owych CO) mają wyższe niż przeciętny absolwent SW.
                  • fuks0 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 03.03.12, 21:22
                    Korekty:

                    > oraz oczywiście poczucie potrzeb
                    > y posiadania

                    oraz oczywiście od poczucia potrzeby posiadania
      • berta-death Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 15:23
        Teraz jest ogólnoświatowy trend, żeby jak najwięcej osób miało wyższe wykształcenie. Polska nie jest liderem w produkowaniu studentów. Takie kraje jak USA czy Kanada nas wyprzedzają. I to tam nie jest niczym dziwnym spotkanie taksówkarza po doktoracie.

        Celem tych studiów nie jest wyprodukowanie pracowników dla jakiś prężnie rozwijających się branż wysokospecjalistycznych i powiększanie klasy średniej. Celem jest podniesienie ogólnego poziomu wykształcenia w społeczeństwie. Jest to naturalny trend cywilizacyjny.

        Dawniej nie trzeba było nawet pisać i czytać umieć. Ci co umieli to byli goście z dobrymi zarobkami i stanowiskami. Potem nastała epoka walki z analfabetyzmem, nauczono ludzi pisać, czytać i nawet rachować, ale wcale nie spowodowało to, że ci ludzie przestali być niskoopłacanymi robotnikami i przedstawicielami nizin społecznych. Dalszy etap to wprowadzenie obowiązkowego nauczania w szkołach podstawowych, które mimo, że dawało jako takie pojęcie o świecie i umiejętności o jakich przodkom tych ludzi się nie śniło, ani trochę nie poprawiła losów tych osób. Nie zagwarantowało awansów ani dobrych pieniędzy. Potem wymyślono, że trzeba upowszechnić średnie wykształcenie i maturę dla każdego, co znowu mimo wzrostu wiedzy ogólnej, nie przyczyniło się do podniesienie pozycji społecznej, wysokich zarobków i awansów. I teraz tak samo jest ze studiami. Magister to sztuka dla sztuki w najczystszej postaci i nie ma co na siłę kitu wciskać, że jest inaczej.
        Podejrzewam, że za pokolenie albo dwa będzie trend, żeby każdy obywatel miał doktorat. I będą się rozwinięte kraje szczycić, że 40% obywateli ma stopień doktora. I też za tym nie będzie się nic więcej kryło, poza satysfakcją samych zainteresowanych. W zasadzie to już chyba taki trend jest, bo tych doktoranckich studiów to się narobiło tyle, że co drugi magister kontynuuje naukę.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: taka mała reflekcja mię się nasunęła 28.02.12, 21:59
          W Kanadzie taksówkarze po doktoracie? hmm. Dziwne.
          Raczej tam ludzie mogą znaleźć dobrą pracę z licencjatem i nie muszą dorabiać magisterki, byle mieć papier. A jak ktoś ma doktorat to ma dużo możliwości pracy na uczelni i nie musi jeździć na taksówce. Chyba, że lubi.
    • lazy.eye Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 14:36
      Generalnie nigdy w Polsce powojennej nie szło się na studia, żeby się czegoś nauczyć z prostego powodu. Nie warto było pakować kasy w wyposażenie uczelni. A to znowu z tego powodu, że tak naprawdę nigdy tu nie było, nie ma i nie będzie firm, które potrzebowałyby ludzi z wyższym wykształceniem.
      Dlatego zajęcia odbywają się systemem murzyńskim. Wykładowca pisze patykiem na piasku a studenci to wykuwają na pamięć. Piszę o politechnikach i w ogóle studiach technicznych. Jeśli mają to mają wyposażenie muzealne a wykładowcy o współczesnej technice mają pojęcie ew. z kolorowych gazet. Wyjątkiem jest może informatyka i medycyna (do poziomu znachora).
      Pozostałe studia to efekt gospodarki planowej PRLu i UE, żeby znajdować zajęcie bezrobotnym.
    • facettt Liczba studiujacych w Polsce: 28.02.12, 15:12
      Dla siebie zawsze warto studiowac, ale przy tej liczbie studiujacych jest chyba jasne, ze jezeli chodzi o prace od ca. 10.ciu lat studia nie sa gwarancja niczego, a z racji natloku chetnych ich poziom raczej spada, niz wzrasta:
      www.google.pl/imgres?q=liczba+studiujacych+w+Polsce&hl=de&biw=1280&bih=923&gbv=2&tbm=isch&tbnid=VwMz4QdCmm34zM:&imgrefurl=http://www.e-mentor.edu.pl/artykul/index/numer/7/id/85&docid=N7mbA-gDqNTtbM&imgurl=http://www.e-mentor.edu.pl/_obrazki/art85/rys.jpg&w=450&h=295&ei=3N9MT5OxPIzS4QS74JzWAg&zoom=1&iact=hc&vpx=785&vpy=398&dur=4831&hovh=182&hovw=277&tx=89&ty=116&sig=105681463235569784999&page=1&tbnh=130&tbnw=199&start=0&ndsp=20&ved=1t:429,r:8,s:0
    • good_morning Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 15:18
      moze byc tlumaczem i uczyc jezyka
    • astrofan Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 15:32
      a nie przyszło wam do głowy że gospodarka i społeczeństwo nie potrzebuje tylu stanowisk umysłowych, że znacznie bardziej obecnie potrzebuje pracowników fizycznych?

      a to że dla kogoś z papierkiem praca fizyczna jest deprecjonująca, nudzi i męczy go, jest niezadowolony - a efekcie jest słabym pracownikiem, to nic dziwnego że nawet na fizycznych papier wyższego wykształcenia nie jest atutem

      najzwyczajniej w świecie czas zdjąć z piedestału papierowe wykształcenie

      gospodarka i społeczeństwo - czyli Wy - potrzebuje pracowników fizycznych, a wykształcenie niczego już nie gwarantuje, bo niby dlaczego ma gwarantować
    • mirtillo25 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 17:30
      Problem ze znalezieniem pracy dotyczy i humanistów, i ścisłowców. Z tą różnicą, że inżynier może pracować jako humanista (tłumacz, specjalista ds. HR, edytor tekstów), a humanista jako inżynier już nie (przecież on nawet nie wie co to całka ;P)




    • asiu_3 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 18:04
      kwestia zaradnosci corki.
    • tres1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 18:45
      ja wiem, że teraz napiszę coś bardzo niepopularnego, ale pracuję na uczelni, mam kontakt ze studentami i absolwentami i mam takie (swoje, prywatne) wnioski:
      zbyt dużo ludzi niestety ma obecnie wyższe wykształcenie( niestety) i nie piszę tu teraz broń Boże o Twojej córce, natomiast jakość tego wykształcenia jest denna i ciągle spada. Niektórzy mówią, że obecnie dyplom uczelni = stara matura, może to przesada, ale coś w tym jest.
      Nasza gospodarka nie jest aż tak dobrze rozwinięta, jak ta w Anglii czy Niemczech, nie jest w stanie wchłonąć tak dużej liczby ludzi z dyplomami, w tym samym czasie brakuje ludzi do wykonywania prostych prac, np. na kasie. Brakuje też ludzi z konkretnym zawodowym wykształceniem np. stolarz, elektryk itp, bo wszyscy chcą teraz kończyć studia. Prowadzi to do takiej sytuacji, że wszystkie co lepsze posady dla absolwentów są już zajęte, albo trzeba mieć plecy, żeby je dostać.
      Niestety, czasy, kiedy dyplom ukończenia studiów gwarantował automatycznie pracę, i to dobrą, już minęły.... Pozostali tylko sfrustrowani rodzice, którzy latami inwestowali w swe pociechy, często odejmując sobie od ust.
      Jeśli mogę cokolwiek radzić, to Twoja córka jest jeszcze młoda, niech zdobędzie konkretny zawód, jakkolwiek brutalnie by to nie brzmiało
      • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 21:21
        a ty co wykladasz?;)

        jakosc ksztalcenia w Polsce dramatycznie spada ,też wsrod kadry wykladajacej.
        nie rozsmieszajcie mnie z inzynierami
        inzynier ale czego???
        o to jest pytanie. bo mozna byc nawet inzynierem rolnictwa albo ogrodnictwa albo po energiach odnawialnych ,co w praktyce daje ci guzik.
        • garibaldia Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 22:06
          a gdzie tam było coś o inżynierach?
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 22:12
            powyzej ,o calkach itd.
            btw calki sa proste ,gorsze sa inne dzialy.
        • tres1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 22:40
          nie wiem jakie znaczenie ma to, co ja wykładam, a jeśli specjalizuję się np. w hodowli tuczników to znaczy, że twoim zdaniem nie mam racji? Może jakość kadry też spada, ale niestety trzeba się jakoś dostosować do poziomu studentów
          • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 23:21
            ma znaczenie ,bo jesli wykladasz tzw ,pierdoly ,wtedy raczej chyba nie powinnas wypowiadac sie na temat podjecia przez corke autorki kolejnego fakultetu ,poniewaz sama wypuszczasz m.in. takich ,a nie innych absolwentow.
            • tres1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 23:41
              halo, czytaj ze zrozumieniem, bo widzę, że masz z tym problem
              w którym miejscu napisałam, że ma kończyć kolejny fakultet? Napisałam o zdobyciu sensownego ZAWODU, co niewiele ma wspólnego z kolejnym fakultetem.
              Nie wykładam tzw. pierdół, wręcz przeciwnie, sama jestem przeciwna studiowaniu takowych, jednak myślę, że akurat to nie ma wpływu na to, czy moja diagnoza jest trafna
              • simply_z Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 09:33
                na ogol zdobycie sensownego zawodu wiaze sie z kolejnymi studiami:)
                • tres1 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 09:59
                  kto ci takich opowieści do głowy nawkładał? Po rzadko których studiach masz jakikolwiek konkretny zawód
    • thelma.333 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 22:03
      no prosze, pierwszy post na fk i jaki odzew
      piszesz artykul dla gazety?
    • kora3 Córka chyba nieco przespała "temat" 28.02.12, 23:20
      Nie wpadla na to, ze na niektórych kierunkach studiów, powiem nawet, ze na wiekszosci, trzeba sie "za pracą" rozglądać zanim sie zacznie pisać prace magisterską. ZNie przesadzajmy, ze studia na to nie pozwalają :) - nie mówie o podejmowaniu jakiś stałych zobowiazań na dziennych (choć znam ludzi, którzy to robili, o dziwo własnie na fililogii), ale o jakimś nawiazywaniu kontaktó choćby. Jakieś tłumaczenia, uczestnictwo w konferencjach, jako tłumacz itp.

      Ostatnio syn kolezanki nawiazał w sumei stałą współpracę z powazną formą, jest na 3 roku sławistyki. Potłumaczył trochę za jakieś tam pieniądze na konferencji, pokrecił się i jedna z firm zaproponowała mu stałe tłumaczenia. Mysle, ze dziewczyna troche mało realicznie patrzyła na życie. Myslała, ze pokaze dyplom z "5" i wszyscy padną. No nie padną, bo zwykle poza wykształceniem oczekują teżjakiejś praktyki, choćby na zlecenie, na wolontariacie itp.

      A ze w hoerach i nie tylko pomiatają pracownikami, prawda i naganna prawda. Natomiast,ze kierownikam i są ludzie o wykształceniu niższym niż pracownicy ... Hmmm no wiesz. Bywa. W takiej pracy liczy sie bowiem zmysł organizacyjny, znajomosc procedur firmowych, umiejetnosc zarzadzania zespołem nbardziej niż dyplom. Nie deprecjonuje teraz Twej córki, ale takie zdolnosci nie kazdy ma, a umiejetnosci pewne zdobywa się z praktyką.

      Na pewno praca Twej córki nie satysfakcjonuje. Co robić? Szukać metodycznie innej, pomyśleć ewentualnie o studiach podyplomowych w dziedzinie, w której chciałąby pracować potem, Ale z głową - nie cokolwiek, by przybył kolejny "papier" nawet z oceną bdb, bo to jest potrzebne tym, co muszą do dobrej pracy doniesc kolejny papier, tylko coś co by jej się podobało i dawało szanse na zatrudnienie.
    • nancy.botwin.77 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 28.02.12, 23:58
      mam paru znajomych po kierunkach filologicznych i jakoś z tego co widzę to wszyscy jakąś pracę mają; fakt że szczególnie wybredni nie są i jak trzeba to np stają za barem...

      w kwestii ogólnej opłacalności studiów, to jeśli jakiś rząd w przyszłości wyskoczy z płatnymi studiami to ewidentnie nie będzie się opłacało; za 30-50% wyższe czesne można studiować na I-ligowej uczelni w .uk .fr albo .de zamiast na iv-ligowej w .pl, przy czym możliwości dorobienia tam też są nieporównywalne...
    • gobi05 Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 09:41
      > Albo ludzie ktorzy "skonczyli" w rok studia.Zawsze mi sie wydawalo, ze kierowni
      > k /dyrektor powinien cos soba reprezentowac.
      > gdy tyle jest mlodych wyksztalconych ludzi bez pracy zajmuja takie stanowiska ,
      > tacy ludzie.

      On nie ma "coś sobą reprezentować", on ma zapi...alać. To jest praca i trzeba pracować, pracować wydajnie - to przede wszystkim. Do tego trzeba dobrze znać się na tej robocie. Dopiero potem można patrzeć na jakieś inne cechy, ale generalnie to w hucie, supermarkecie lub rzeźni nie szuka się poetów, tylko ludzi do roboty.

      > I nie chodzi o to zeby corka byla kierownikiem w jakims supermarkecie - bo to
      > nie jest szczyt ambicji dla niej

      A czy szanowna córka ma ambicję, by coś do gara włożyć?
      Nie mogą sie wszyscy zajmować marketingiem i poezją, trzeba coś wytwarzać, trzeba udowodnić swoją wartość konkretami: podać sto kolacji w ciągu jednego wieczoru, zrobić (szybko) dobre tłumaczenie, poprowadzić wycieczkę w obcym kraju... A jak się nic nie umie, to chociaż wepchnąc się do polityki, ale tam też nie jest Wersal.

      > czy nie liczy sie bardziej spryt i umiejetnosc wbicia sie na stolek.

      Jeden załatwia sobie awans przez bar/łóżko, a drugi harówką - obie drogi mają wady.
    • mmagi Re: czy warto w Polsce jeszcze studiowac? 29.02.12, 10:17
      no to chyba zle zadane pytanie,tak mi sie widzi:/
    • 0riana Warto, nawet obsmiewane kierunki humanistyczne... 29.02.12, 15:46
      ...ale, jest jedno wielkie ALE.

      Nie mam nic przeciwko hobbistycznemu studiowaniu, tzn. doborze kierunku ze wzgledu na silne zainteresowanie przedmiotem. Gdyby wszystkie uczelnie podchodzily powaznie do swoich studentow (co czasem sprowadza sie do wywalania na zbity pysk nierokujacych na przyszlosc jednostek) to absolwenci byliby pasjonatami tematu lub/i ludzmi naprawde uzdolnionymi. Studia na kierunku 'bezprzyszlosciowym', jesli dobrze poprowadzone moga nauczyc studenta pewnego sposobu myslenia, wrazliwosci i wielu innych miekkich umiejetnosci. I dla tych wlanie umiejetnosci moim zdaniem na studia isc warto, o ile jest sie naprawde zainteresowanym tematem.

      I jeszcze jedno, kazdy powinien miec swiadomosc ze z hobby sie nie wyzyje i starac sie poszerzac wachlarz umiejetnosci. Ja skonczylam matematyke. Kierunek ten wybralam bo nic innego mnie nie interesowalo. Nie mniej jednak wiedzac ze nie chce zostac nauczycielem samodzielnie zaczelam sie uczyc programowania i w tej chwili pracuje jako informatyk. Kilka osob z mojego roku poszlo podobna droga (ja niestety jeszcze zaplatalam sie o nieszczesny doktorat, ale to juz zupelnie inna bajka).
Pełna wersja