xolaptop Re: Czy potępiacie... ? 01.03.12, 20:50 Skoro nie waha sie kogos wykonczyc w zamian za wlasne szczescie, lepiej czlowieka unikac. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 10:48 O jakim "wykończeniu" piszesz? Życie nie kończy się na małżonku. Poza tym, jeśli miałbyś do wyboru szczęście swoje i cudze, nie wierzę, że wybrałbyś cudze. Chory altruizm dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 10:59 Oj Kochaneńka, zdziwiłabyś się ile jest takich osób, które stawiają dobro drugiej osoby nad swoje. Inna sprawa, że to jest subiektywnie odbierane przez nie "dobro". Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 11:45 Dlatego też piszę, że dla mnie jest to chore. Inni niech robią, co chcą. Odpowiedz Link Zgłoś
raohszana Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 16:01 Nie stawiają swojego nad cudze. Zaspokajają SWOJE potrzeby zrobienia czegoś dla innych i karmią swój egoizm, altruizm nie istnieje. Inna kwestia, że jak robią tym komuś dobrze i im dobrze to wszystkim dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 19:01 Dobrze, ze mysle inaczej, bo skrzywdzilbym w zyciu wiele osob, tylko po to, zeby miec lepiej. Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Czy potępiacie... ? 02.03.12, 19:54 Dla mnie jeszcze mniej sensu ma krzywdzenie siebie, żeby inni mieli lepiej. O ile oczywiście "lepiej" jest tkwić w związku z kimś, kto mnie nie kocha, tylko kogo innego. Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Czy potępiacie... ? 03.03.12, 14:58 Tylko jak sundry słusznie zauważyła, takie uszczęśliwianie innych nie musi być czymś obiektywnie dla nich dobrym, bo skąd możemy wiedzieć co dla danej osoby będzie dobre, lepsze? Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Re: Czy potepiacie... ? 03.03.12, 19:15 "uszczesliwianie" to zle slowo. Wystarczy nie krzywdzic. Odpowiedz Link Zgłoś
ritsuko Re: Czy potępiacie... ? 03.03.12, 14:56 Istnieje altruizm, ale masz rację, że czysty altruizm nie istnieje. Motywacji do tego natomiast jest wiele, warto się im przyjrzeć, ale czemu ja to tłumaczę, skoro wiesz lepiej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 wg mnioe pytanie źle zadane 04.03.12, 10:48 pomijając już, czy ktoś ma tendencje do zaraz potepiania innych, czy załozmy tylko ocenia sytuację ... No własnie, zeby ocenić jakoś tam sytuację - trzeba ją przede wszystkim znać. A sytuacje takie, które kończą się odejsciem do kogoś i rozwodem w zwiazku z tym, bywają rózne, róznie też ludzie się rozstają i róznie to przeżywają. Trudno zatem ogólnie rzec, ze się tak czy owak zawsze ogólnie jakoś ocenia takie sytuacje. Mtslę, ze indywidualnie, na ile się je zna. Osobiscie uwazam, ze lepiej i uczciwiej jest sie rozstać niż oszukiwać i zdradzać. Kwestia jeszcze stylu rozstania ... Odpowiedz Link Zgłoś
stary.dziadyga Re: wg mnioe pytanie źle zadane 04.03.12, 11:40 Dokładnie. Ja mam wśród bliskich sytuację, w której on odszedł do innej zostawiając rodzinę i zakładając nową. Pomimo, że od tego czasu mineło już wiele lat, nadal nie potrafię tego "ocenić". Pierwsze co przychodzi na myśl: samolub, nie potrafi podołać zadaniu którego się podjął, itp itd. Potem patrząc z bliska, widzi się tragedię tego faceta, którego żona od wielu lat traktowała jak śmieciai nie chciała w sypiącym się zwiazku niczego naprawiać bo tak jej było wygodnie, niby dobrze że się facet uratował. Znowu jednak obserwowałam jak te dzieci wychowują się pozbawione 100% wsparcia ojca (nie to ze ich nie wspierał ale wiadomo, że miał też nową rodzinę, nowe zobowiazania, mniej czasu i kasy dla nich) i było mi ich szkoda, wiem że nie raz było im cięzko również finansowo, a on ze względu na to ze miał nowe malutkie dzieci nie mógł swoich poprzednich wspierac. No i nadal nie potrafię ocenić czy potępić... Odpowiedz Link Zgłoś
sid.sid Re: Czy potępiacie... ? 04.03.12, 17:00 Nie. Różnie się życie układa, natomiast przesadne przywiązanie do przysięgi, której trzeba dotrzymać, bo słowa liczą się bardziej niż czyny i uczucia, wydaje mi się bardzo polskie. Odpowiedz Link Zgłoś
sanna.i Re: Czy potępiacie... ? 04.03.12, 20:20 Jeśli już, to taki człowiek powinien się rozwieść dla siebie, nie dla kogoś. Odpowiedz Link Zgłoś