bombalska
29.02.12, 14:15
Mial odebrac wczoraj młodego ze zlobka. Zlobek otwarty do 17:30. Przed 18 dzwoni babka ze zlobka, ze młodego nikt nie odebrał. Ja oczy jak spodki. Akurat wchodziłam do domu, faktycznie ich nie było. Tatus - obie komórki wyłączone. Dzwonie do jego kumpla z roboty. Ten mowi, ze tatus wyszedl po 16, pozegnali sie normalnie, zadna konferencja, czy inne spotkanie sie nie przedluzylo. Po 19 zjawia sie tatus w domu.
- Nie odebrales Młodego!
- Przeciez wyslalem ci smsa, ze nie wiem, o ktorej sie spotkanie skonczy! (Nic tam nie bylo, ze ja mam odebrac Młodego)
- Jakie spotkanie?! Twoj kumpel powiedzial, ze wyszedles po 16!
- No tak, bo spotkanie bylo w drugim budynku!
W miedzyczasie pokryjomu wlazlam mu na konto bankowe. A tam w operacjach z tego dnia bylo: 22 zl i 19,50 zl. Dla ulatwienia dodam, ze tyle kosztuje bilet do Cinema City i duzy zestaw popcornu z cola. Oczywiscie wyparl sie, ze byl w kinie, a ja mu nie powiedzialam, skad wiem.
Czy to juz pora, zeby go zaprowadzic do psychologa?
Jakies inne pomysly? Bo mi rece opadly.
P.S. To nie pierwsza taka akcja, ale pierwsza, kiedy miala wplyw na dziecko. Dzien po porodzie np. (a byla to sobota) wymysli, ze szef go wezwal do roboty i tez pojechal do kina. Dodam, ze ja sie wtedy ruszyc nie moglam, a jego obecnosc byla mi bardzo potrzebna.
P.S. Tak, tatus lubi chodzic do kina i ja mu bynajmniej tego nie zabraniam.