A tak sobie ...

29.02.12, 21:02
... pomarudzę, gdyż chora jestem .... i mam prawo ;)
Natchniona wątkiem o egoiźmie doszłam do wniosku, że Pan, który jest u mojego boku tak właśnie ma. Wydarzenia ostatnich dni jeszcze bardziej mi to unaoczniły.
Często myśli głównie o sobie, boi się wzięcia odpowiedzialności za "nas" i takie tam.
Wczoraj nie wytrzymałam i zapytałam go wprost, czy w ogóle jestem dla niego ważna. Po dyskusji co dla kogo znaczy być ważnym stwierdził, że jeśli chodzi o jego osobistą definicję - jestem dla niego ważna. Dziś prawie spadłam z łóżka, kiedy spytał rano, czy w związku z moją niedyspozycją chciałabym, żeby przyjechał, potrzymał mnie za rękę i był blisko...
Niemniej jednak ... myśli mam ostatnio takie - że jednak egoizm, kiedy jest z się z kimś ciężko mi przełknąć. I nie wiem, czy sama szukam dziury w całym, czy takie są realia naszych czasów, czy jednak sama się okłamuję, naginam i może po prostu czas, aby poszukać sobie kogoś, kto będzie bardziej z mojej bajki ....
    • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:07
      A jak się bierze odpowiedzialność za "was"?
      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:11
        raohszana napisał:

        > A jak się bierze odpowiedzialność za "was"?
        >
        W mojej definicji to myślenie nie tylko o sobie, ale też o drugiej osobie, czasem kosztem wyrzeczeń, albo rezygnacji z własnego wygodnictwa.
        • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:14
          Jakiś konkret? Bo slogan ładny, ale cośkolwiek nadal niewiele mi mówi :P
          • soulshunter Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:16
            to jest wtedy jak sie oddaje te wieksza polowke ciastka i zjada nadpsuta pomarancze zamiast nienadpsutej
            • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:19
              soulshunter napisał:

              > to jest wtedy jak sie oddaje te wieksza polowke ciastka i zjada nadpsuta pomara
              > ncze zamiast nienadpsutej

              Nie do końca :-)
              • soulshunter Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:42
                uhm, ma nie ruszac ciastka i pomaranczy nawet gdy jest nadpsuta.
          • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:18
            raohszana napisał:

            > Jakiś konkret? Bo slogan ładny, ale cośkolwiek nadal niewiele mi mówi :P
            >
            No powiedzmy hipotetycznie - proszę Pana, żeby po mnie przyjechał gdzieśtam, bo kiepsko się czuję, czy tym podobne i nie chcę jeździć autobusem. Wolałabym usłyszeć "tak, będę", niż "nie chce mi się, bo ... (cokolwiek)", albo w drugą stronę - wracam zmęczona po pracy do wspólnego mieszkania, wiem, że on wróci niebawem równie zmęczony i głodny do tego. Więc mimo całej mojej niechęci ogarniam się i robię obiad, sprzątam mieszkanie i takie tam ....
            • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:23
              Nie no, przy kiepskim czuciu to się zajmuje i już, ale to nie jest jakaś specjalna odpowiedzialność za "nich", tylko normalka? ^^'
              Natomiast co do przykładu drugiego - czasem tak, jeśli druga strona robi to także, ale jak tylko jedna to już be.
              • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:25
                raohszana napisał:

                > Nie no, przy kiepskim czuciu to się zajmuje i już, ale to nie jest jakaś specja
                > lna odpowiedzialność za "nich", tylko normalka? ^^'
                > Natomiast co do przykładu drugiego - czasem tak, jeśli druga strona robi to tak
                > że, ale jak tylko jedna to już be.
                >
                Widzisz, dla jednego normalka, dla drugiego poświecenie a dla trzeciego rzecz nieistotna :)
                • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:52
                  Wiesz, nieistotna rzecz i poświęcenie to chyba dla kogoś, kto ma gdzieś. Jak mam kogoś gdzieś to mam gdzieś i jego stan. A jak nie mam - to opiekuję i w ogóle różne rzeczy robię nawet.
                  • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:54
                    raohszana napisał:

                    > Wiesz, nieistotna rzecz i poświęcenie to chyba dla kogoś, kto ma gdzieś. Jak ma
                    > m kogoś gdzieś to mam gdzieś i jego stan. A jak nie mam - to opiekuję i w ogóle
                    > różne rzeczy robię nawet.
                    >
                    No więc właśnie. Na jego poranne zapytanie odpowiedziałam, że nie chcę, żeby przyjeżdzał, bo sama sobie poradzę a w mym obecnym stanie lepiej będzie, jeśli nie będzie mnie oglądał. Dałam jasny komunikat a w środku marzyłam tylko, żeby rzucił wszystko i przybył jednak.
                    • six_a Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:17
                      goooooooooood thinkin;)
                    • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:45
                      Czemu zachowujesz się jak stereotypowa kobietka-idiotka? Skoro czegoś chcesz to powiedz, a nie mów jedno, a marz o czym innym. To chciałaś żeby przyjechał czy nie? Jak chciałaś - to czemu nie powiedziałaś?

                      Baby to są dziwne :P
                      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:51
                        raohszana napisał:

                        > Czemu zachowujesz się jak stereotypowa kobietka-idiotka? Skoro czegoś chcesz to
                        > powiedz, a nie mów jedno, a marz o czym innym. To chciałaś żeby przyjechał czy
                        > nie? Jak chciałaś - to czemu nie powiedziałaś?
                        >
                        > Baby to są dziwne :P
                        >
                        Widzisz, chciałam i nie chciałam. Bo pewnie dobrze byłoby mieć go obok, choć z 2 strony wyglądam koszmarnie i pewnie przespałabym większość naszego bycia razem dziś, co trochę mija się z celem. Pełna ambiwalencja. Sama się dziwię, że jeszcze nie zwariowałam :)
                        • raohszana Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:56
                          Baby to są dziwne :P
                          • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:58
                            raohszana napisał:

                            > Baby to są dziwne :P
                            >
                            Tym razem nie zaprotestuje, a nawet sie zgodze :) Dziwna jestem :)
            • ursyda Re: A tak sobie ... 01.03.12, 21:13
              I to jest moja droga najczęstszy błąd kobiet niestety.
    • khadroma Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:10
      O nie moge! I Ty mu tak na codzień marudzisz? :)
      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:11
        khadroma napisała:

        > O nie moge! I Ty mu tak na codzień marudzisz? :)

        Nie :-) Tylko od święta, jak mi nerwy już puszczają :-)
        • khadroma Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:24
          A, no to dobrze. Bo by się chłopaczyna wykończył przecież. ;)
      • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:11
        Nie. Jak jest chora i potrzebuje wsparcia.;)
        • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:12
          wersja_robocza napisała:

          > Nie. Jak jest chora i potrzebuje wsparcia.;)

          Także :-) Bo jak jestem chora to robię się marudna i bardzo sentymentalna i takie tam :)
          • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:17
            Chory zazwyczaj marudzi. I, o ile nie jest nazbyt upierdliwy, przy którym i święty ma dosyć, to korony książętom i księżniczkom nie pospadają, jak chorego wesprą słowem i uczynkiem.;)
            Tak jak nie leży się i nie pachnie, i patrzy jak własny facet pada na nos pracując, tak nie ucieka się, kiedy jest nie w formie i potrzebujący. I tego samego można oczekiwać. W końcu to też istotny aspekt fajnego związku.;)
    • moonogamistka Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:13
      Czepiasz sie kobieto. Wyprobuj go w akcji, zlec akcje- jazdy po prochy od bolu w srodku nocy do apteki, pare wyczynow- gdzie musi cos dac z siebie i tyle. Jak zleje- wiesz jak go traktowac.
      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:20
        moonogamistka napisała:

        > Czepiasz sie kobieto. Wyprobuj go w akcji, zlec akcje- jazdy po prochy od bolu
        > w srodku nocy do apteki, pare wyczynow- gdzie musi cos dac z siebie i tyle. Jak
        > zleje- wiesz jak go traktowac.

        No widzisz .... po aspirynę nie raczył pojechać, fakt - jasnego komunikatu, żeby to zrobił nie dałam, licząc, że się domyśli chłopaczyna. Ale po Ibuprom i podpaski biegł do sklepu, kiedy poprosiłam w trudnym dla mnie momencie :-)
        • moonogamistka Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:24
          Facet i DOMYSLIC??? Ile Ty masz lat dziewczyno?:-)
          Pismo obrazkowe i jasne komunikaty i dopiero mozna wymagac:-)
          • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:26
            moonogamistka napisała:

            > Facet i DOMYSLIC??? Ile Ty masz lat dziewczyno?:-)
            > Pismo obrazkowe i jasne komunikaty i dopiero mozna wymagac:-)

            Ta, wiem o tym niby, ale chyba wciąż mi się wydaje, że facet powinien czytać w moich myślach ... i potem mam co mam :)
          • tabeletka Re: A tak sobie ... 01.03.12, 00:19
            mowisz o niemowlaku czy doroslym mezczyznie?
            kazdy srednio inteligentny facet wpadnie na to, ze powinno sie o chora partnerke troszczyc
            • magnusg Re: A tak sobie ... 03.03.12, 10:49
              Jak chora partnerka wyraznie mu mowi,ze nie chce,zeby sie o nia troszczyl i do niej przyjezdzal,to facet powinien ta wole uszanowac.
              A nie sie domyslec,ze ksiezniczka tak naprawde chce,zeby przyjechal,bo w koncu mu powiedziala,ze tego nie chce:)
              Podchody ksiezniczki z przedszkola-ale niestety wiele kobiet tak ma,ze chce czego innego niz to komunikuje.A pozniej jeszzce pretensje,ze facet nie zrobil na odwrot tego co ona powiedziala, bo przeciez powinien sie domyslec,ze ona jako kobieta mowiac NIE mowi TAk i vice versa.
    • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:16
      umiesz liczyć licz na siebie, takie czasy nastały, że lepiej tego się trzymać
      • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:18
        zamysleniee napisała:

        > umiesz liczyć licz na siebie, takie czasy nastały, że lepiej tego się trzymać

        Naprawdę? Będąc w związku nie powinno się liczyć na partnera? To na kij taki związek?
        • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:21
          wersja_robocza napisała:

          > zamysleniee napisała:
          >
          > > umiesz liczyć licz na siebie, takie czasy nastały, że lepiej tego się trz
          > ymać
          >
          > Naprawdę? Będąc w związku nie powinno się liczyć na partnera? To na kij taki zw
          > iązek?

          No właśnie.
        • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:24
          Niezależność w związku jest łatwiejsza w momencie rozstania się ludzi, jak i również we wspólnym funkcjonowaniu.
          Jeżeli następuje uzależnienie od czegoś lub ktoś specjalnie to powoduje, przy zakończeniu związku jednej osobie jest o wiele ciężej w tym przypadku tej która była zależna od kogoś/czegoś.
          • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:26
            Nie mieszajmy dwóch niezależnych pojęć. Uzależnienia i wspólnego dbania o siebie nawzajem i związek.To pierwsze jest toksyczne.
            • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:42
              Dobra, przykładowo
              jest mąż i żona, fajne małżeństwo, on otacza ją opieką, buduje dom przyzwyczaja do stabilizacji finansowej, ogarnia wiele spraw, wyciera nosek jak ma katar itd.
              nagle mąż umiera albo idzie do innej
              ona przyzwyczajona do tego co wyżej odczuwa bardziej przykładowo brak wytarcia noska niż gdyby sama od początku sama to robiła

              niezależność nawet w błahych sprawach nie spowoduje braku miłości lub jej zmniejszenia, jak dla mnie nawet wzmocni związek co nie znaczy, ze skoro jesteś niezależna to jesteś pępkiem świata i nikogo nie potrzebujesz, bo nigdy nie będzie istnieć 100% niezależności, ale można dążyć do niej, a nie odwrotnie.
              • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:45
                zamysleniee napisała:

                > Dobra, przykładowo
                > jest mąż i żona, fajne małżeństwo, on otacza ją opieką, buduje dom przyzwyczaja
                > do stabilizacji finansowej, ogarnia wiele spraw, wyciera nosek jak ma katar it
                > d.
                > nagle mąż umiera albo idzie do innej
                > ona przyzwyczajona do tego co wyżej odczuwa bardziej przykładowo brak wytarcia
                > noska niż gdyby sama od początku sama to robiła
                >
                > niezależność nawet w błahych sprawach nie spowoduje braku miłości lub jej zmnie
                > jszenia, jak dla mnie nawet wzmocni związek co nie znaczy, ze skoro jesteś niez
                > ależna to jesteś pępkiem świata i nikogo nie potrzebujesz, bo nigdy nie będzie
                > istnieć 100% niezależności, ale można dążyć do niej, a nie odwrotnie.
                >
                Masz rację. Dlatego myślę, że niezależność to jedno, a troska i dbanie o drugiego człowieka to druga sprawa. I że mimo wszystko może to działać razem. A nawet powinno.
                • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:51
                  ale on tego nie czuje, takiej potrzeby i co?
                  wtedy ubolewasz nad tym, a jeżelibyś nie oczekiwała tego, byłoby po problemie
                  stąd podstawa dobrać się tak, żeby zgrać się w tak prostych rzeczach
              • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:56
                Ale opisałaś stację zależności. Ekonomicznej zależności kobiety. Doskonale rozumiem i wiem, ze takie coś może się źle skończyć dla tej pani.;)
          • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:28
            zamysleniee napisała:

            > Niezależność w związku jest łatwiejsza w momencie rozstania się ludzi, jak i ró
            > wnież we wspólnym funkcjonowaniu.
            > Jeżeli następuje uzależnienie od czegoś lub ktoś specjalnie to powoduje, przy z
            > akończeniu związku jednej osobie jest o wiele ciężej w tym przypadku tej która
            > była zależna od kogoś/czegoś.

            No dobrze, ale co w takim razie z różnicą w kwestii bliskości, wspólnego spędzania czasu i jego częstotliwości. Załóżmy, ja chcialałabym go widywać co 2 dzień, a jemu wystarczy 2 dni w tygodniu?
            • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:29
              Tora, a może wasze wizje związku różnią się zbyt diametralnie i kompromis nie jest możliwy? Może temperatura uczuć i zaangażowanie jest różne u każdego z was?
              • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:32
                wersja_robocza napisała:

                > Tora, a może wasze wizje związku różnią się zbyt diametralnie i kompromis nie j
                > est możliwy? Może temperatura uczuć i zaangażowanie jest różne u każdego z was?

                Właśnie sama się nad tym ostatnio zastanawiam. Bo widzisz, ze mną jest trochę tak, że chciałabym mieć ciastko i zjeść ciastko, potrzebuję przestrzeni i czasu dla siebie, ale mimo wszystko chciałabym też być bardzo blisko tej drugiej osoby najczęściej jak to możliwe ...
                • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:51
                  Sekunda. Zdrowy związek to nie tylko wspólna przestrzeń. To też osobny kawałek przestrzeni każdego z partnerów. Proporcje sa do uzgodnienia.
                  Natomiast u ciebie najpierw wychodziło jakoby pan olewał twoje problemy. A może to kwestia komunikacji? On nie czyta w myślach (nikt nie czyta w myślach, kobiety też nie), więc może mów mu, czego od niego oczekujesz, pytaj czego on oczekuje i wypracujcie wspólne stanowisko,które zadowoli was oboje.;)
                  • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:55
                    wersja_robocza napisała:

                    > Sekunda. Zdrowy związek to nie tylko wspólna przestrzeń. To też osobny kawałek
                    > przestrzeni każdego z partnerów. Proporcje sa do uzgodnienia.
                    > Natomiast u ciebie najpierw wychodziło jakoby pan olewał twoje problemy. A może
                    > to kwestia komunikacji? On nie czyta w myślach (nikt nie czyta w myślach, kobi
                    > ety też nie), więc może mów mu, czego od niego oczekujesz, pytaj czego on ocze
                    > kuje i wypracujcie wspólne stanowisko,które zadowoli was oboje.;)

                    Dobra komunikacja to coś, to obiecaliśmy sobie na początku. Ale chyba rzeczywiście to ja kuleję w tym temacie niestety ....
                  • to.niemozliwe Re: A tak sobie ... 01.03.12, 00:46
                    Nie, jej wizja to pan na skinienie reki i domyslajacy sie, ale ona musi miec swoja przestrzen i w razie checi, to on ma poczekac w poczekalni, az ona sie zrelaksuje samotnoscia.
                    To calkiem spojna i dosc powszechna wizja. :-)
                    • tora83 Re: A tak sobie ... 01.03.12, 10:05
                      to.niemozliwe napisał:

                      > Nie, jej wizja to pan na skinienie reki i domyslajacy sie, ale ona musi miec sw
                      > oja przestrzen i w razie checi, to on ma poczekac w poczekalni, az ona sie zrel
                      > aksuje samotnoscia.
                      > To calkiem spojna i dosc powszechna wizja. :-)

                      Bzdury
                      • to.niemozliwe Re: A tak sobie ... 03.03.12, 05:00
                        Dobra, Tora, lubie cie, wiec tylko spytam - ile w tym, co mowisz o partnerze jest projekcji tego, czego nie chcesz u siebie?
            • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:31
              więc może kwestia dogadania się i pójścia na kompromis oraz wypośrodkowania liczby spotkań?
              • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:34
                zamysleniee napisała:

                > więc może kwestia dogadania się i pójścia na kompromis oraz wypośrodkowania lic
                > zby spotkań?
                >
                Może. Chociaż kiedy Pan stawia mnie przed faktem dokonanym, że właśnie zaplanował tydzień i w pon ma, we wt ma .... Fakt, są to sprawy ważne, bo np spotkania z córką, czy też nadrabianie jakichś zaległości pracowych, które od kilku miesięcy leżą i czekają .... to aż mi się nie chce o tym dyskutować i czegokolwiek wymuszać.
                • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:48
                  kiedyś mi pisałaś o kimś, to o niego chodzi?

                  a w ogóle co w nim ujmuje? bo może podsumowując wszystko wyjedzie na to, że tracisz swój czas bo on to zupełnie inna bajka?
                  • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:52
                    zamysleniee napisała:

                    > kiedyś mi pisałaś o kimś, to o niego chodzi?
                    >
                    > a w ogóle co w nim ujmuje? bo może podsumowując wszystko wyjedzie na to, że tra
                    > cisz swój czas bo on to zupełnie inna bajka?

                    Ale kiedy, bo nie wiem o jaki wątek chodzi :)
                    Co mnie ujmuje? Jest czuły, mamy o czym pogadać, bo wiele nas łączy, w kontekście zainteresowań i wspólnych tematów, w łóżku, zwłaszcza ostatnio jest nam genialnie, nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć mu o najintymniejszych sprawach, wiem, że mnie zrozumie i takie tam inne jeszcze :)
                    • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:59
                      napisałaś na poczcie ale ok widocznie nie o niego
                      łóżko nie jest podstawą udanego związku, tak samo jak sam intelekt, itd. itd.
                      nie ma ludzi idealnych, kocha się pomimo czegoś, a nie za coś:)
                      pogadaj z nim, albo zaakceptuj jaki jest, a może się zmieni albo po prostu zamknij temat.
                      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:01
                        zamysleniee napisała:

                        > napisałaś na poczcie ale ok widocznie nie o niego
                        > łóżko nie jest podstawą udanego związku, tak samo jak sam intelekt, itd. itd.
                        > nie ma ludzi idealnych, kocha się pomimo czegoś, a nie za coś:)
                        > pogadaj z nim, albo zaakceptuj jaki jest, a może się zmieni albo po prostu zamk
                        > nij temat.
                        >
                        Akceptuję, akceptuję, póki co plusy przewyższają minusy, ale czasami jak widać mi się ulewa ... Zaczynam mieć wątpliwości, a to nie jest niestety dobry znak.
      • moonogamistka Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:18
        Owszem, ale wymagac trzeba:-)
    • tymczasowaola Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:19
      A tymczasem na innym forum Pan pisze:

      "Staram się jak mogę, gadam o uczuciach i definicjach bycia ważnym, dzwonię do niej, proponuję trzymanie za rękę, a ona na beszczela obsmarowuje mnie na FK"

      :D
      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:21
        tymczasowaola napisała:

        > A tymczasem na innym forum Pan pisze:
        >
        > "Staram się jak mogę, gadam o uczuciach i definicjach bycia ważnym, dzwonię do
        > niej, proponuję trzymanie za rękę, a ona na beszczela obsmarowuje mnie na FK"
        >
        > :D
        :D
    • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:29
      ja jestem twarda sztuka i mimo różnych ciężkich sytuacji w życiu mam zadatki na dawanie, a nie branie i tę metodę sobie chwalę
      • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:31
        zamysleniee napisała:

        > ja jestem twarda sztuka i mimo różnych ciężkich sytuacji w życiu mam zadatki na
        > dawanie, a nie branie i tę metodę sobie chwalę

        Czyli to by zwalniało z dawania twojego partnera?
        • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:53
          nie, zwalniało, ale ponieważ nie oczekuję to i nie ubolewałabym
          • wersja_robocza Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:58
            zamysleniee napisała:

            > nie, zwalniało, ale ponieważ nie oczekuję to i nie ubolewałabym

            Ale to tak jakby powiedzieć: nie przegrałam nigdy żadnych zawodów. Znam sposób, by żadnych nie przegrać. Po prostu nie startować w żadnych.
            • zamysleniee Re: A tak sobie ... 29.02.12, 22:07
              wystarczy jedne zawody przegrac aby zacząć trenować mocniej lub wycofać się ze sportu
              jedni nie startują w ogóle, inni zaczynają lepiej trenować po jednej porażce inni po setnej
              kwestia indywidualna
              • xolaptop Re: A tak sobie ... 01.03.12, 21:01
                10/10
                • spawacz.drewna Re: A tak sobie ... 01.03.12, 21:21
                  3/3
      • tora83 Re: A tak sobie ... 29.02.12, 21:35
        zamysleniee napisała:

        > ja jestem twarda sztuka i mimo różnych ciężkich sytuacji w życiu mam zadatki na
        > dawanie, a nie branie i tę metodę sobie chwalę

        No ale to też słabo, dawać a nie brać? Albo brać mniej ...
    • to.niemozliwe Re: A tak sobie ... 01.03.12, 00:40
      Tora, naucz Mezczyzne relacji, pokaz co moze zyskac, a bedzie ci wdzieczny. My z natury mamy tylko poped, ciekawosc i sklonnos do rywalizacji. Calej reszty sie musimy nauczyc. I dobrze, jesli mamy od kogo, wiec sie staraj. ;-)
    • j00lka Re: A tak sobie ... 01.03.12, 21:30
      83, to twój rocznik?
      Wierzyć sie nie chce, że kobieta w tym wieku emocjonalnie prezentuje poziom gimnazjalny :)
      • to.niemozliwe Re: A tak sobie ... 03.03.12, 04:55
        Jaki to jest poziom emocjonalny gimnazjalisty?
Pełna wersja