tora83
29.02.12, 21:02
... pomarudzę, gdyż chora jestem .... i mam prawo ;)
Natchniona wątkiem o egoiźmie doszłam do wniosku, że Pan, który jest u mojego boku tak właśnie ma. Wydarzenia ostatnich dni jeszcze bardziej mi to unaoczniły.
Często myśli głównie o sobie, boi się wzięcia odpowiedzialności za "nas" i takie tam.
Wczoraj nie wytrzymałam i zapytałam go wprost, czy w ogóle jestem dla niego ważna. Po dyskusji co dla kogo znaczy być ważnym stwierdził, że jeśli chodzi o jego osobistą definicję - jestem dla niego ważna. Dziś prawie spadłam z łóżka, kiedy spytał rano, czy w związku z moją niedyspozycją chciałabym, żeby przyjechał, potrzymał mnie za rękę i był blisko...
Niemniej jednak ... myśli mam ostatnio takie - że jednak egoizm, kiedy jest z się z kimś ciężko mi przełknąć. I nie wiem, czy sama szukam dziury w całym, czy takie są realia naszych czasów, czy jednak sama się okłamuję, naginam i może po prostu czas, aby poszukać sobie kogoś, kto będzie bardziej z mojej bajki ....