fajnajozia
03.03.12, 09:10
Postanowiłam wybrać się do Łodzi nie samochodem a nowoczesnym pociągiem ze stacji Warszawa Centralna, bo usłyszałam że odblokowano już przeróżne wejścia i zejścia (ostatnio - parę miesięcy temu miałam problem, żeby wejść, wyjść i zejść na właściwy peron) Wczoraj sprawdziłam na stronie pkp - wyjazd dzisiaj o 8.40. O ósmej byłam na dworcu, kupiłam bilet, wypiłam kawę, słońce zagląda, pięknie. Nagle mój wzrok pada na podświetloną na żółto tablicę - Łódź Kaliska 8.30. Lecę na peron - pusto. Idę do kasy. Pani mówi - do Łodzi? 8.20, może jeszcze stoi, TLK. Patrzę na zegarek - 8.25. Na peronie pusto. Patrzę na tablicę podświetloną na niebiesko - Łodź 8.45 ( kilka metrów dalej, żółta podświetlona tablica wciąż informuje, że odjazd o 8.30) Z niepokojem zerkam na bilet - TLK czy IR (tego już się nauczyłam:) Wjeżdża pociąg, planowy odjazd 8.45. Rusza o 8.41. No i niby jadę właśnie. Pomijam fakt, że na Fabryczny nie dojadę, bo remont dworca, a pociąg taki se normalny, żaden bajer. Już widzę obcokrajowców na Centralnym :D P( ięknie) K(oorva) P(ięknie) :D No i bawcie się dzisiaj dobrze!
O