Kobieta na zakręcie

03.03.12, 21:16
Siedzę sobie przed komputerem, szukam pomysłu na życie, znalazłam to forum...Energia kobiet... hmm... Jestem teraz na zakręcie, po kilkunastu latach rzuciłam pracę, dodam, że biurową i stabilną. Dusiła mnie. Muszę poszukać nowej, innej, bardziej niezależnej. Wiem, że jest we mnie potencjał, ale przytłoczony zasiedzeniem... no właśnie, po tych kilkunastu latach chciałabym być bardziej niezależna (nie chodzi mi wcale o finanse), nie dam się znowu zamknąć w czterech ścianach na 8-10 godzin. Tylko że ja nie mam już 20 lat, nie wykorzystałam tych lat pracy na rozwój osobisty. Nie mam też wystarczających środków na rozkręcenie własnego biznesu... Ale się nie poddam, musi się udać...

No i wylałam swoje żale...

Jeżeli ktoś będzie miał ochotę coś mi podpowiedzieć, będę wdzięczna :)



    • Gość: przypadkowy gosc Re: Kobieta na zakręcie IP: *.dip.t-dialin.net 04.03.12, 21:44
      Jestem na podobnym etapie, pare krokow w tyl od ciebie. Jeszcze sie miotam i waham..napisz prosze co dalo ci odwage na podjecie ostatecznej decyzji? trzymam kciuki!
      • l-ollie Re: Kobieta na zakręcie 05.03.12, 20:38
        Napewno dużo dało mi wsparcie bliskich - chyba moja frustracja dała im w kość, albo we mnie wierzą :) Nadal się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam, ale wiem, że czas to zweryfikuje... Na razie czuję ulgę i chęć zdobywania nowych doświadczeń. Ale też mam obawy... te kilkanaście lat w biurze uczyniły ze mnie fachowca, pozwoliły poznać, w czym jestem dobra. Ale była to praca nierozwojowa. No cóź, jak to mówią: do odważnych świat należy.

        Musisz przemyśleć wiele "za" i "przeciw". A głównie to, jak praca odbija się na Twoim życiu prywatnym... Za jakiś czas, jak - mam nadzieję - uda mi się odnaleźć w nowych realiach, to powiem Ci, czy było warto. Dziękuję za słowa wsparcia :)
        • lara.crofttt Re: Kobieta na zakręcie 16.03.12, 14:04
          Skoro już zrobiłaś ten pierwszy krok, zrobisz i drugi. Tylko idź za ciosem, nie poddawaj się. Najgorszy w takim wypadku jest marazm.
    • oliinka7 Re: Kobieta na zakręcie 06.03.12, 22:14
      Fajnie, ze sie zdecydowalas:-) Tylko teraz musiszz sobie zadac pytanie, co Cie pasjonuje? Co uwielbiasz robic:)? w dobie Interentu, naprawde mozna pasje zamienic w dobry biznes.

      Tylko trzeba sobie zadac pytanie_ Czego w zyciu pragne? Czego pragniesz?
    • oliinka7 Re: Kobieta na zakręcie 06.03.12, 22:18
      Moja przyjaciolka tez sie zasiedziala w biurowej nierozwojowej pracy przez 5 lat... I w koncu cos z soba zrobila, ale opornie jej to szlo... Wspieralam ja jak moglam i przemogla sie, bo po prostu juz nie mogla wytrzymac w pracy, a jak rano miala wstawac to wyła...

      Zobacz jak to wplywa na cale zycie, moja przyjaciollka zrobila sie taka radosna i od razu polepszyly sie jej stosunki z ludzmi (a nie byly zle).

      Jej siostra ma podobnie, tylko ze dalej siedzi juz 10 rok w swojej pracy i ciezko jej zrobic pierwszy krok...
    • oliinka7 Re: Kobieta na zakręcie 06.03.12, 22:20
      Aha, i jeszcze jedno. Bardzo chetnie wspieram kobitki, ktore chca dokonac jakiejs zmieny w swoim zyciu i mamy spotkanie z przyjaciolkami pod koniec marca w jednej z wrocławskich kawiarni:) Taki klubik inspiracji i wsparcia sobie robimy:) Jak masz ochote, to zapraszam:-)
    • l-ollie Re: Kobieta na zakręcie 16.03.12, 18:22
      Dziękuję Wam bardzo za słowa wsparcia. Mijają już dwa tygodnie odkąd nie pracuję i mam już pewien obraz sytuacji. Ten czas tak mi zleciał, włączyłam się w pewien społeczny (lokalny) ruch, który nieświadomie tak mnie pochłonął, że nawet nie miałam czasu się umartwiać. W wolnej chwili szukałam pracy, niezbyt wiedziałam, co chcę znaleźć, wiedziałam tylko, że nie chcę dać się zamknąć w biurze na 8 godzin... Powysyłałam kilkanaście odpowiedzi na ofertę pracy i efekt jest taki, że mam dwie propozycje, które muszę rozważyć, i dwie, w których przeszłam do następnego etapu...Więc chyba nie jest tak źle... Może coś z tego wyjdzie? Przyznam, że jestem w pozytywnym szoku :) Tylko sporo nauki przede mną, ale czuję, że rozpoczyna się nowy etap w moim życiu!

      Dziękuję za propozycję spotkania, ale niestety, mieszkam w centralnej Polsce i nie dam rady dojechać...

      Jeszcze raz dziękuję za słowa wsparcia, dodały mi sporo otuchy!

      Pozdrawiam
Pełna wersja