quedalle123
04.03.12, 15:21
Cześć,
piszę tutaj, ponieważ chciałabym wam prosić o ocenę "z boku" mojej dziwnej sytuacji w związku.
Jestem z moim facetem od 5 lat, związek udany, chociaż nie bezkonfliktowy. Nie jesteśmy małżeństwem. Mój facet jest ode mnie parę lat starszy, zanim mnie poznał, założył własną firmę, która przynosiła mu jakie takie dochody. Jak się poznaliśmy, ja jeszcze studiowałam; od 5 roku studiów pracuję na pełny etat, za całkiem sensowne pieniądze.
Po śmierci mojego ojca odziedziczyłam działkę na przedmieściach. Postanowiliśmy zbudować tam dom. Budowa domu przypadła na okres kryzysu, firma mojego faceta (jednoosobowa działalność) wpadła w długi, komornik etc. On cały czas jest zameldowany gdzie indziej, dom jest na mnie, kilka samochodów też na mnie, działka na mnie... . Zamknął swoją zadłużoną działalność i postanowiliśmy razem, że można ją prowadzić pod moim nazwiskiem, zacząć od początku. Teraz wygląda to tak, że ja chodzę do pracy, jak zwykle, on się zajmuje swoją działalnością, zarejestrowaną na mnie... tylko te długi mnie martwią. On chce to wziąć na przeczekanie, ale ja jestem raczej osobą, która nie chce mieć zobowiązań. Zwłaszcza, że nie mam większej kontroli nad tym, co on robi pod moim nazwiskiem teraz. Mamy podpisany akt notarialny na podstawie którego on może w moim imieniu podpisywać umowy etc, więc nawet nie muszę się zanadto interesować, a moja praca jest wystarczająco absorbująca.
Wiecie, martwi mnie to, że mój facet nie może w jakimś awaryjnym przypadku podjąć żadnej pracy. I ogólnie jego podejście do zobowiązań... niby nic nie wskazuje na to, że scenariusz się powtórzy, więc może się martwię na zapas :-/
Jak teraz przeczytałam, co napisałam, to strasznie to wszystko zamotane. Co sądzicie o tej sytuacji? Wyraźcie opinie "z boku", bo ja się już tak do tego przyzwyczaiłam, że chyba przestałam dostrzegać, że to dziwne...