kora3
04.03.12, 18:18
jak myslicie?
Chodzi o kolezankę - ładna, inteligentna, zaradna, z gustem jesli chodzi o strój, stylizację itd. Rozwiedziona od wielu lat. Ostatnio w "związku" pt. gosc pijący nałogowo, pracujący dorywczo i b. niechetnie (mieszka i stołuje sie u rodziców), zaniedbany, bez grosza przy duszy i jeszcze ją naciągający. Intelektualnie niegłupi, ale z mózgowiem pzrerzartym już alkoholem, zresztą zawsze mniej lub bardziej jest pijany, wiec zwykle nic madrego do powiedzenia nie ma. Mieszkają osobno, zadnych współnych zobowiązań nie mają. Trwa to kilka lat, kolezanka wspomina, ze chetnie by sie z tego układu urwała, ale "nie chce być sama". Zasadniczo to jest, bo facet albo jest zalany, albo na kacu, wyjsc z nim gdzieś wstyd. W sypialni z tego co mówiła - porazka.
Poznałam ją niedawno z moim znajomym - fajny gosc, zaradny, przystojny, wesoły inteligentny, lubiący zabawe i imprezy, ale nie s tylu uwalenia sie do nieprzytomnosci. Zainteresował się nią. Przyanła, ze fajny, ale "za wysokie progi" dla niej (???). Póki co nadal "jest" z tym niby swoim gosaciem, ale interesuje się komś innym, tylko, ze ...też lubiącym sporo wypić i nie kwapiącym się do pracy.
Nie, nie obgaduje kolezanki, tylko jej nie pojmuję - prosiu o pomoc w poznaniu kogoś ok, a kiedy poznaje - wycofuje sie i dalej szuka kogoś pokroju aktualnbego partnera. Jak to wytłumaczyć i jak jej to wybić z głowy?