Źle mi

05.03.12, 00:50
Miałam kiedyś koleżankę, grubą (nie przy kości, nie z lekką nadwagą, tylko normalnie otyłą - prawie sto kilo przy wzroście poniżej 160). W końcu schudła prawie o połowę, zdjęcia, fotoreportaże, głosowania jakieś... Zmobilizowała wszystkie laski w okolicy do ruszenia dupsk, dobre rady dawała, uczyła jak chudnąć, w programach występowała. Widziałam ją ostatnio, znowu gruba jest :( A miało być tak pięknie...

Jakoś czuję rozczarowanie człowiekiem (tak w ogóle, nie nią konkretnie) i jego "silną" wolą.
    • kseniainc Re: Źle mi 05.03.12, 01:11
      Pokusy , to straszna rzecz i tyle ich wokół.....Bywa i tak, że czasem ulegnie, byle nie ulegał stale;-p
      Z otyłoscią i tymi dietami cud właśnie tak jest, że często występuję efekt jojo.Wrażliwa jesteś, nie pierwsza i nie ostatnia pewnie Twoja refleksja;-)
      • szarrak Re: Źle mi 05.03.12, 01:18
        Ale kto, jak nie ona? Jakiś program to był znany (nie, że TV, jakiś gość ich tam trenuje i diety im układa, grubą kasę to kosztuje i pokazują w telewizji dopiero wtedy), że ją tam odchudzili, nie sama głodówką na własną rękę. Mnóstwo czasu na siłce spędziła i tylu wywiadów potem naudzielała prasie lokalnej, że z czystej przyzwoitości by mogła wytrzymać ku pokrzepieniu serc niewieścich. Wiesz, o co chodzi? Wszyscy myśleli: "nooo, ale schudła, widać jednak można, podziw, pracy tyle włożyła, ale efekt super!" a ta tak niewdzięcznie, buuuu
    • berta-death Re: Źle mi 05.03.12, 01:13
      To nie silna wola, tylko uroda. Ona po prostu tak ma, że waży koło setki i trzeba się z tym pogodzić. Ten czas kiedy schudła, to był czas kiedy próbowała żyć wbrew sobie, niezgodnie z naturą, udając kogoś kim nie jest i całą swoją energię i uwagę poświęcając jednemu celowi. A to się nigdy nie udaje. Nie można całe życie się głodzić i wszystkiego sobie odmawiać, skoro organizm domaga się na wszelkie sposoby określonego żarcia w określonych ilościach. Nie można też całe życie zmuszać się do katorżniczego wysiłku, skoro organizm na wszelkie sposoby domaga się odpoczynku i świętego spokoju. Podobnie jak nie można całe życie myśli mieć skupionych na jednej tematyce i poza tym świata nie widzieć, skoro organizm domaga się zainteresowania pozostałymi aspektami życia.
      • szarrak Re: Źle mi 05.03.12, 01:22
        Tylko widzisz, to nie tak, że odkąd pamiętam ważyła koło setki, tylko najpierw koło siedemdziesięciu, rok później osiemdziesiąt, po kolejnym roku 95 itd. I tak koło setki to nie było parę lat, tylko kilka miesięcy pewnie. Przy (powiedzmy) 154cm 70kg to sporo, ale nadal to nie było 100.
        • berta-death Re: Źle mi 05.03.12, 01:52
          Starość nie radość. Jak człowiek jest młody to z natury rzeczy ma lepszy metabolizm i więcej energii, więc łatwiej o szczupłą sylwetkę. A potem z roku na rok jest gorzej, więc się tyje. A starzeć na dobrą sprawę zaczyna się już po 25rż. Nawet szczupłe osoby jak dobijają 30, to rzadko kiedy mają sylwetki takie jak w gimnazjalnych latach. A potem jest jeszcze gorzej. Dlaczego otyli mieliby mieć inaczej? Trochę na zasadzie, że chude staje się szczupłe, szczupłe staje się w miarę szczupłym, w miarę szczupłe przeciętnym, przeciętne zmienia się w lekką nadwagę, lekka nadwaga w nadwagę, itp.
          • szarrak Re: Źle mi 05.03.12, 02:02
            Ale ona ma 21 lat! Czy tam 22.
            • koham.mihnika.copyright prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 02:07
              jak mawiala xindza gospodyni.
              Kilogramy tluszczu to nie zuzyty pokarm.
              Prosty bilans i termodynamika.
              Jesz wiecej, ruszaj sie wiecej i spal. Nie mozna przytyc, jesli trzyma sie kalorie na wodzy oraz gimnastykuje.
              • szarrak Re: prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 02:20
                Ale to nie o to chodzi. Mnie jej waga nie interesuje sama w sobie. Tu chodzi o symbolikę. Była moim argumentem na poparcie wszelkich tez typu "jak się chce, to można", "każdy może schudnąć", "wystarczy chcieć", "wszystko się da", "ja nie schudnę, jak X schudła?!" itp. Ja tu o moich upadłych ideałach, a Wy o odchudzaniu :(
                • berta-death Re: prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 02:26
                  Schudnąć to nie jest żaden problem. Przy odrobinie silnej woli i wysiłku można. I do dowolną ilość kilogramów, co się udaje prawie każdemu. Schody się zaczynają jak trzeba się utrzymać w tej niskiej wadze. To się nie udaje prawie nikomu. Z powodów jakie wcześniej wymieniłam. Natury nie da się oszukać. Nieważne, że ma 22lata, w tym wieku też mało kto wygląda jak w czasach gimnazjalnych czy licealnych. U niej jeszcze efekt jojo zapewne zadziałał. Niewykluczone, że jest chora.
                  • szarrak Re: prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 02:55
                    Czyli co, jak moją standardową wagą jest powiedzmy 60kg, przy której to wadze nie tyję i nie chudnę (no, +/-2kg), gdy się nie zastanawiam nad moim trybem życia i sposobem odżywiania, to jeśli schudnę do 54kg do końca życia będę musiała rozważać każdy kęs? Nie wystarczy np. rok tzw. stabilizacji? I co, jeśli tej dziewczynie co rok przybywało 10 kilo - to jest dla niej naturalne i za 10 lat będzie ważyła 200kg? A za 5 lat zatrudnią ją w lokalnym zoo na stanowisku hipopotamicy?
                    • berta-death Re: prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 03:21
                      Skoro ważysz 60kg prowadząc tryb życia zgodny ze swoją naturą i swoimi potrzebami, to nawet jak zrobisz wysiłek i schudniesz do 54kg, to po powrocie do starego trybu życia, ani się obejrzysz, jak znów będziesz ważyć 60kg. Owszem, możesz się utrzymać w wadze nawet 50kg, ale będzie to kosztem gwałtu na swojej naturze. Będziesz cały czas musiała się kontrolować, wszystkiego sobie odmawiać, liczyć kalorie i codziennie się ważyć, czy przypadkiem czegoś nie przeoczyłaś. A jak będziesz się chciała utrzymać w niskiej wadze poprzez aktywność fizyczną, to też będziesz sobie musiała zadać gwałt, żeby wytrzymać w reżimie regularnego wysiłku fizycznego i liczenia spalanych kalorii. Jesteś pewna, że wytrzymałabyś tak przez resztę życia, czyli przez kolejne 50lat, dzień w dzień?

                      A co do tego, że się tyje wraz z wiekiem, bo metabolizm siada to nie jest tajemnica. Z tym, że jedni tyją bardziej inni mniej, jedni szybciej inni wolniej. Są też szczęściarze, którzy całe życie utrzymują się w jednej wadze.
                • kseniainc Re: prawda jest nieublagana - mniej zryc 05.03.12, 03:10
                  Nie każdy mecz da się wygrać.
                  Przekichane ma tamta dziewczyna, bo wszyscy tak na nią liczyli i nie dość , ze zawiodła siebie, to jeszcze tych co w nią wierzyli. Ja zawsze byłam twardzielka, którego roku, gdzieś w jakimś miejscu -chyba ogródek piwny.Wyszłam z zabawy, popłakałam się jak dziecko z jakiegoś tam powodu(nie to jest istotne)istotne jest to, że wyszedł za mną kolega.Pomyślałam pocieszyć i się zdziwiłam. Nawtykał mi, że go rozczarowałam, że jak mogę tak bezwstydnie sobie płakać, gdzie on mnie wszędzie stawiał za wzór kobiety stanowczej i tej co wie czego chce( i takie tam), że on teraz jest oburzony jak mogłam go tak zawieść.Hmmmm, zastanowiło mnie to-od tamtego czasu przyznaję się ludziom do słabości, a oni traktują mnie wreszcie jak człowieka a nie niezniszczalną istotę.
                  Szkoda mi tamtej dziewczyny jeśli więcej osób uważa tak jak Ty.
Pełna wersja