czarnulka_5
05.03.12, 08:19
Jeżeli chcecie sie posmiac to cos Wam opowiem. Wczoraj umowilam sie z facetem. Przed spotkaniem widzielismy sie moze z 2 razy, wiec jak zadzwonil i zaproponowal kolacje pomyslalam czemu nie.
Co prawda dzwonil w sobote i dziwnie rozmawial, pomyslalam ze chyba nie jest do konca trzezwy, ale w koncu byla sobota i weekend.
Spotkalismy sie o 18, a on mowi ze zarezerwowal bilety do kina na 20.30.
Powiedzialam, ze nie mowil ze pojdziemy do kina i jakos nie mam ochoty.
Myslalam, ze posiedzimy w jakies knajpce....kawa herbata kolacja, bo o tym przeciez byla mowa na poczatku.
Zaproponowal, ze pojedziemy do centrum. Gdy dojechalismy, a kino bylo obok powiedzialam ze jak mu tak zalezy na tym kinie to w sumie mozemy isc jak juz tu jestesmy.
Ok pol godz szukal miejsca zeby zaparkowac, w koncu zaparkowal......i teraz uwaga.....odjechal z tego miejsca. I pyta sie mnie czy sie na niego nie pogniewam.
Najpierw zbaranialam, ale mowie ze sie nie gniewam i przejazdzka byla calkiem mila hehe.
Zaczal byc cyniczny i zlosliwy ale ja na wszystko odpowiadalam zartem, bo autentycznie cala sytuacja niezle mnie rozbawila.
Gdy dojechalismy do miejsca gdzie zaparkowalam swoj samochod, powiedzial ze ma do mnie prosbe, zebym wychodzac nie trzaskala drzwiami hehehee.
Na to ja z rozbrajajacym usmiechem podalam mu reke i powiedzialam ze bylo baaaardzo milo.
Dodam ze facet ma 40 lat. I co myslicie o mojej randce hehe?