zbyt wielkie oczekiwania

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.12, 10:46
Zastanawiam się nad tym co jakiś czas- najczęściej w momencie, kiedy wpadam w dołek po "akcji" z mężem. Mieszkamy z sobą już 7lat- chyba trochę sie poznaliśmy... A ja nadal mam takie wrażenie, ze jednak mężczyzna nie powinien być przyspawany do komputera, że z własnej woli może "dokonać" jakichś prac domowych: posprzątać piwnicę, zeby rower na wiosnę można było wynieść, albo chwycić za odkurzacz i z uśmiechem "połknąć" kocie kłaki tańczące po kątach... nie mówię już o myciu naczyń, albo innych fajnych obowiązkach- które dla kobiety stanowią centrum życia (na codzień oczywiście pracuję) i jego jedyny sens.

Kiedy prosze go opomoc w ogarnięciu mieszkania w sobotę (bo taką tradycję wyniosłam z domu, że grube sprzątanie jest właśnie w sobotę) to on na transmisję meczu... dwie transmisje! Wrrr, posprząta w poniedziałek- bo w niedziele to on leci do rodziców pomóc...

Shit! Jestem za cienka w uszach, wyć mi się chce do księźyca, bo nie umiem opanować złości i bezsilności. Naturalnie chwyciłam za ścierę i domestos, odkurzacz i żelazko... pobiegłam z dzieckiem na spacer i na zakupy... Piwnicy nie posprzątałam- pewnie się zdziwicie... ;(

Dokąd udać się po pomoc? Jak nauczyć sie asertywności? Czy można Faceta oduczyć od bycia "księciem z bajki" i "małym jasiem, za którego mama/ a teraz żona zrobi wszystko?
    • kol.3 Re: zbyt wielkie oczekiwania 05.03.12, 18:47
      Nie rezygnować. Jeśli w niedzielę nie może i chce zrobić w poniedziałek, nie odpuszczać. Przydusić go w poniedziałek i ma być zrobione. Musisz być twarda. Mój mąż miał wpojone przez matkę, że mężczyzna w domu nic nie robi (teściowa nie pracowała, teść na 4 etatach), po latach pracy u podstaw normalnie robi wszystko w domu tak samo jak ja, oboje pracujemy zawodowo.
    • Gość: den Re: zbyt wielkie oczekiwania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 06.03.12, 13:50
      a dlaczego on ma cokolwiek robić skoro wie, że ty i tak to zrobisz bez niego ? Bystra sztuka.Nauczył się zapewne w rodzinnym domu, kiedy matka też gnała go do sprzątania a on wywijał sie i ona w końcu sama sprzątała. To znane zachowanie . Jedyna rada - cokolwiek ma zrobić niech robi . Ty choćbyś przewracała się o śmiecie nie ustępuj.Miesiąc chyba wytrzymasz dla dobra sprawy.Nie popuszczaj na krok, nawet gdy nie widzi. Powiedz sobie " nic nie widzę, jest czyściutko, wytrzymam..." i jak zdarta płyta nawijaj aż do skutku. Bez awantur ( aaa- na to będzie czekał ) . Po miesiącu usiądźcie razem i porozmawiajcie ustalając grafik zajęć. Powodzenia :)
    • tehuana Re: zbyt wielkie oczekiwania 06.03.12, 14:21
      po 7 latach poblazania - juz do niczego go nie nauczysz;
      • ajaksiowa Re: zbyt wielkie oczekiwania 06.03.12, 19:34
        Nauczysz go tylko bądz konsekwentna.Przykładowo w sobotę idziesz z dzieckiem na zakupy lub na spacer i będziesz z powrotem o 14,30 ,on ma w tym czasie posprzątać i ugotować ziemniaki\które ty możesz wcześniej obrać\.Wyznaczaj mu konkretne prace i oczywiście nie zapomnij pochwalić\nawet entuzjastycznie\że ty byś tego nie zrobiła tak świetnie.Nie odpuszczaj bo im pózniej tym będzie gorzej coś egzekwować.Powodzenia.
        • Gość: g.apluzyna Re: zbyt wielkie oczekiwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.12, 17:27
          ;) Dzięki za wsparcie.
          Zdaje sobie sprawę, ze tyle lat nadskakiwania...sama sobie bat na dupsko ukręciłam. Faktycznie w jego domu rodzinnym tak jest, że matka nie pracowała, a tato owszem- nadal tyra, ale do tego czasem zmywa (choćby w święta-ale jest) do tego potrafi pewne prace domowe wykonac- tzn takie "męskie obowiązki": coś się odklei- to naprawi, wywierci dziurę w ścianie pod obrazek, podepnie kable, przytnie półki itd... A ten mój "Szanowny Mąż.." nic. Lewe ręce. ehhh. Pewnie dlatego ja, jako przystosowana od maleńkości do roli syna- pewne rzeczy "ogarniam"- postanowiłam wziąć na siebie- niejako naturalnie. Racją jest, że mogłam od początku sprytnie zgrywać księżniczkę... ale mądry po szkodzie!

          Pewnie za jakiś czas znów złapie mnie jakas deprecha i sama siebie będę pytać: w imię czego ja się tak "poświęcam".. ;)
          Do następnego razu ani razu!

          Dzięki! Wam również życzę powodzenia.
Pełna wersja