kobieta kastrująca

06.03.12, 17:45
właśnie przywiozłam kota Ryśka od weta. kot nie ma już jaj, został mu pusty worek. wygląda na strasznie smutnego.

a jestem mega sfrustrowana, że musiałam (musiałam?!) zafundować Ryśkowi tę wątpliwą przyjemność. że obrabowałam go z jego rysiej osobowości.

nie czuję się powołana do podejmowania decyzji czy ktoś będzie miał jaja, czy też nie.
    • chersona Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:00
      bzdura. kiedyś minasz założył cały wątek na temat babskiej bezduszności w tej kwestii. dla kota to żadna tragedia. pomyśl, ile by Ci bzykał kotek - gdyby wydostał się na zewnątrz - i ile byłoby z tego bezpańskich kotów. znaleźć kotu dom graniczy z cudem: albo wciśniesz komuś po znajomości albo koniec.
      ja nie żałowałam, że pozbawiłam swojego jajek a było czego - wet powiedział mi, że mój kot miał jajka imponującej wielkości, co napawa mnie swego rodzaju dumą. inna sprawa, że mój - nota bene - również Rysio (zwany przez dziecko Myszardem) generalnie jest super przystojnym kocurem, jaja nie mogły więc odstawać od całości.
      • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:12
        ja tam nie wiem, co mój kot o tym myśli, czy to tragedia, czy nie - bo nic nie mówi.
        :~)
        zrobiłam, co zrobiłam (a raczej za to zapłaciłam...) tylko i wyłącznie żeby nie przyczyniać się do ciężkiego losu samotnych kocich matek, bo Rycho wieczorami szaleje po dzielnicy.

        ale w ogóle nie lubię takich ingerencji, cóż.
        :~(
        • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:28

          > zrobiłam, co zrobiłam (a raczej za to zapłaciłam...) tylko i wyłącznie żeby nie
          > przyczyniać się do ciężkiego losu samotnych kocich matek, bo Rycho wieczorami
          > szaleje po dzielnicy.

          I za to cię lubię :)
    • salma75 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:08
      Stefka, gratuluję podjęcia mądrej decyzji. Jesteś odpowiedzialnym opiekunem :).
      Za 2-3 dni kot będzie śmigał jak nowy, nie martw się :).

      Ja mam "na sumieniu" dziesiątki odjajczonych kotów. I świetnie się z tym czuję :D.
      • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:21
        wychodzi na to, że mam jakiś kult męskich jaj...
        • salma75 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:27
          Męskich? Raczej kocich ;).

          Mężczyzna swoje jajka ma pod kontrolą. No, jako taką ;).
          Zwierzak niestety nie.
          • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:30
            chyba, ze mężczyzna jest niczym zwierzak, z tą kontrolą to ryzykowne stwierdzenie;-p
            • salma75 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:34
              Zaryzykuję stwierdzenie, że odrobinę się różnią ;).

              No dobra. Niektórzy ;).
          • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:52
            skoro już kocie są dla mnie tak cenne, to co dopiero męskie!

            :~D
    • ka-mi-la789 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:10
      Naprawdę wolałabyś, żeby ci znaczył mieszkanie, samochód i wszystko, co dostałoby się w zasięg jego gruczołów?
      • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:17
        szczerze mówiąc zastanawiałam się głównie nad tym, co on by wolał...

        ten kot mimo posiadania męskości w ogóle w domu nie znaczył, a znam kastrata, który szcza po kątach, że aż miło.
        • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:21
          stephanie.plum napisała:

          > szczerze mówiąc zastanawiałam się głównie nad tym, co on by wolał...
          *
          Wiesz, mój wydaje się być całkiem zwyczajnie zadowolony z życia bez jajek. I nie, nie jest bidactwo, smutny jak marcujące się kotki drą japy pod oknami a on ich nie może zapłodnić.
          • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:30
            no niby wiem, znałam sporo takich kotów, ale po raz pierwszy to ja zrobiłam kotu...
            stąd mój egzystencjonalistyczny nastrój.
            • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:43
              E tam, zwierzętom to naprawdę nie robi różnicy. Ba, a nierzadko ratuje im to zdrowie lub nawet życie.
              Ludzie niepotrzebnie dorabiają ideologię :)
              • silic Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 12:47
                W jaki to sposób ratuje im to życie ?. Życie , które i tak nie jest już im potrzebne, bowiem utraciły jedyny powód swojego istnienia - zdolność przekazywania dalej swoich genów.
                • raohszana Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 14:35
                  Dobrze, że Twoje jest potrzebne i rozsiewasz geny. Oby z dala od nas. Przy takim zestawie argumentów to wszystko opada. Przyokazyjnie - sądzę, że celem życia kota nie jest tylko robienie innych kotów, ale na przykład zmniejszanie populacji myszy. Ot, natura jakąś rolę przeznaczyła. Szkoda, że Tobie tylko rozsiewanie genów.

                  A w taki sposób chociażby, że kotki nie zachorują na ropomacicze. Kocury nie lutują się tak często jak niekastrowane oraz, zamroczone amorami, nie władują się pod auto.
                  • silic Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 00:46
                    >Przyokazyjnie - sądzę, że celem życia
                    > kota nie jest tylko robienie innych kotów, ale na przykład zmniejszanie populac
                    > ji myszy.

                    Zwłaszcza te domowe zmniejszają populację myszy aż się kurzy....
                    Celem każdego organizmu na Ziemi jest powielanie swojego kodu genetycznego i zwiększanie swojej populacji, zaś to, że jedne organizmy przy okazji zjadają trawę, zabijają myszy czy produkują kolce to już sprawa drugorzędna.

                    Gratuluję niewiedzy oraz używania argumentów przeciw osobie w dyskusji o kastrowaniu kotów. Może by tak kobietom usuwać macice, jajniki, piersi i wycinać wargi sromowe ? Uchroniłoby to je przed rakiem macicy, piersi, jajników i innymi chorobami tych narządów a już o prewencji przeciw gwałtom nie wspominając. Wszak przekazywanie genów następnym pokoleniom nie jest zapewne celem życia kobiet...
                    • raohszana Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 00:53
                      A to Ty będziesz i za kobiety decydował o tym co jest celem ich życia, skoro już zdecydowałeś za koty?
            • kosc_ksiezyca Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 18:56
              No właśnie, kotowie to i zdrowsi bezjajezczni są czasem. Głowa - i jaja - do góry :)
              • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:14
                A już na pewno w zamroczeniu nie wpadną pod samochód.
                • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:55
                  to istotnie duży plus.

                  :~)
            • raduch Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:21
              stephanie.plum napisała:

              > no niby wiem, znałam sporo takich kotów, ale po raz pierwszy to ja zrobiłam kot
              > u...
              > stąd mój egzystencjonalistyczny nastrój.

              Stefanio, a jak sądzisz, czy czarne koty mają większość ludzi za kretynów i czy ten osąd jest słuszny? ;)
              Kocisko z całej sytuacji rozumie tylko tyle, że boli. Zrób wszystko co mozesz by go bolało jak najmniej i najkrócej. No. :)
              • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:31
                Kastrowane typy na drugi dzien wskakuja na szafe;-) Spokojnie;-)
                • raduch Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:35
                  Pssst, ja to wiem, bo z jajek martwię sie tylko jedną parą. ;)
                  • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:37
                    prosz... tez jestem monogamistka;-)))
                    • raduch Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:52
                      I o to chodzi. Na jeden dom jedna para jest w sam raz. CBDU :D
            • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:46
              Oszczędziłaś mu innych ran. Nie wykastrowane kocury są bardzo bitne. Terytorium, kocice itp. Mógłby wrócić bez ucha lub oka. Myśmy z moją siostrą namiętnie "znosiły" problemy do domu. "Zobacz jakiego biednego koteczka znalazłam". Mokre oczęta, pociąganie noskiem, a rodzice ulegali ja wrzodowi na d***. A później problemy. Bo jak kocurek dorósł i jak po bitwie wracał (ledwo pełzną), to nie wiadomo co było robić. Czy z przyczyn humanitarnych dobić na miejscu, czy jeszcze do weterynarza próbować dowieść. Może te na puszkach i saszetka chowane są mniej agresywne, moi rodzice jeździli specjalnie na targ i od małorolnych kupowali podroby dla kotów. Głównie serca, wątroby i nerki.
              Koty wychowały sobie moich rodziców :)
              • sundry Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:22
                Kastraty też mogą być bitne, mój się tłucze, że aż hej:/
                • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:41
                  Nie wiedziałam. Moi rodzice święci byli pod tym względem, tyle żywego "ustrojswa" co myśmy z siostrą do domu przyniosły. Potem Ktoś o To musiał zadbać. Rodzice odwalali czarną robotę przez lata. Jak miałyśmy 4-10, to tylko znosiłyśmy do domu. Potem się zmieniło :) Jak się przyniosło, to się trzeba było opiekować!
                • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:57
                  no i dlaczego właśnie to mnie pocieszyło?

                  jakoś tak podświadomie chcę, żeby był waleczny, a nie obojętna poducha...
                  • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:03
                    Wcale nie musi być poducha. Mojemu nic nie przeszkadza lutować wielgachnych psów, tak wytresował wszystkie okoliczne, że omijają go szerokim łukiem. I całą ulicą rządzi.
                    • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:16
                      o, super!
                      • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:37
                        stephanie.plum napisała:

                        > o, super!
                        *
                        Pani, tak super, że un aż fanklub ma! Normalnie wszystko dziadowi uchodzi na sucho, nawet kradziejowanie piniąchów!
        • salma75 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:30
          stephanie.plum napisała:

          > szczerze mówiąc zastanawiałam się głównie nad tym, co on by wolał...


          Nic.
          Albo inaczej - to co aktualnie ma pod nosem i co instynkt mu podpowiada.

          Nie personalizuj go tak, to zwierzak.
    • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:03
      Wzorem amerykanskim zafunduj mu atrape jajec;-) Pisze powaznie;-)
      A na powaznie- samiec kastrowany- mniej sie szlaja i ma dluzsze zycie;-)
      Ja kastruje wsio;-) Samice tez;-) Dla ich dobra:-)
      • marguy Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:10
        stephanie,
        nie martw sie. Przynajmniej nie bedziesz miala sfrustrowanego kota i dluzej bedzie zyl.
        Zobacz co sie dzieje z facetami, ktorzy chca a nie moga, bo nie maja z kim.
        Tony ich tu na forum wyplakuje zale.
        • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:12
          :-D
        • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:14
          Marguy - to było piękne :D
        • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:55
          https://www.viralblog.com/wp-content/uploads/2011/02/horror-like.jpg
        • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:05
          racja!
          :~D
    • georgia241 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:07
      Mój Żbikun żyje sobie tak jakieś 9 lat. Nie narzeka.
      • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:10
        I zywot przedluzylas mu:-)
    • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:32
      Ja mam kotki(2)
      Sterylizację zafundowałam jednej, drugiej już nie mogłąm tego zrobić.Przy pierwszej coś było nie tak(nie wiem) i bałam się 2 razu. I tym sposobem co 2 miesiące mam pasikonika w domu zamiast kota;-p(kotki)
      • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:35
        Ale co było nie tak? Skąd wiesz, że nie tak, skoro nie wiesz? :P
        • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:46
          Za duża dawka jakiegoś leku, czy narkozy-było ciężko.Wiozłam kotkę w późnym wieczorem do wieta;-p Czyli dobrze nie było ;-p
          • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:54
            No dobra, zdarza się, ale czy to powód żeby nie sterylizować więcej kotów? ^^'
            • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:56
              raohszana napisał:

              > No dobra, zdarza się, ale czy to powód żeby nie sterylizować więcej kotów? ^^'
              >

              Tego nie powiedziałam.
              Ale mojej małej nie sterylizuję i póki co nie będę-są to koty niewychodzące.
              • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:00
                Niby niewychodzące, ale osobiście to by mi nie wystarczało. Też tak myśleliśmy przy okazji posiadania jednej kocicy. Do czasu aż czmychnęła jakoś, nikt nie wie jak i kiedy właściwie. I mieliśmy cztery sztuki kociąt.
                • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:01
                  Mieszkam obecnie w wieżowcu, jak czmychnie, to chyba przez okno, a wtedy już nie ma co zbierać;-p
                  • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:03
                    Czy ja wiem? Kotka mojej ciotki zasuwała po balkonach. I jeszcze łupy przynosiła do kompletu :D
                    ak nie macie tam balkonów to faktycznie łatwiej, ale są drzwi jeszcze :)
                    • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:10
                      roh.......
                      mam lożę, ale koty są niewychodzące-nawet na balkon;-)
                      • raohszana Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:23
                        To nie kwestia wychodzenia, przeca mówię, tylko tego, że może czmychnąć kiedy. Nigdy nie wiadomo kiedy kotu odpali nagle :)
                        • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:26
                          tak, nigdy nie mów nigdy, ale mam koty ponad 2 lata jeszcze nie czmychały;-p
                          • salma75 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:36
                            Strasznie krótko :). Jeszcze nie pokazały wszystkich swoich możliwości :D.
      • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 19:50
        Wysterylizuj. Dla dobra kocicy.
      • marguy Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:01
        ksenia,
        bylo "gorzej", bo u kotek to bardziej skomplikowana sprawa. Korury to zabieg, kociczki to cala operacja. Dlatego miala trudnosci z wybudzeniem sie po narkozie.
        Zoperuja ja, bo albo bedzie tobie cyklicznie szalala, albo bedziesz jej dawala prochy i bedziez miala w domu kocie zombie, takze cyklicznie.
        Moja Filomena byla operowana i po ciezkim wybudzeniu przezyla nastepne 17 lat jak panna w tancu, z usmiechem na mordce. :)
        • kseniainc Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:10
          Noszę się z zamiarem sterylizacji i małej, ale na razie nie mam jeszcze odwagi.Faktycznie marguy kocica szaleje sukcesywnie zachowując się dziwacznie i wydając dźwięki zbliżone do .
          • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:22
            Sterylizacja to unikniecie ropomocicza i innych powiklan.
            Jak nei chcesz rozmnazac- sterylizuj. To naprawde chwilka cierpienia dla zwierzaka, na 2 dzien juz fika.
      • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:12
        Moja dostała zastrzyk antykoncepcyjny. Nie wyszło :( Zaszła kolejny raz w ciążę. Nie mogła się okocić, bo dwa kociaki były martwe. Pod koniec ciąży chodziła dwa dni po domu. Nie umiała sobie znaleźć miejsca. Przychodziła, tuliła się i lizała po rękach. Mój ojciec stwierdził nie ma na co czekać, bo stracimy kota. Jedziemy do weta, bo to nie jest normalne. Weterynarz ją zoperował. Musiał usunąć organy rodne, bo dwa martwe kociaki już gniły i prawie ją to zabiło. 3 były żywe, ale nie do odratowania. Kocica ledwo przeżyła, choć wet powiedział, że ma małe szanse.
        Zadbaj o własną. Chyba, że masz nie ograniczony zbyt na kocięta.
        • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:31
          Ja mialam wysterylizowana kocice, okazalo sie, ze wet zostawil jedne ramie macicy, bo u kotow ma ksztalt procy- i byla w ciazy, plus ropniak na tym zachowanym- po porodzie zdechlaby i tak. Dobrze, ze cos mnie tknelo- ze za gruba i ze cos nie tak.
          Brali mnei za idiotke- jak przyjechalam z kotka i spytalam czy wykastrowana moze byc w ciazy.
          Rechotali wrecz;-) Po USG- odzyskalam szacunek, mimo blond;-) Pamietam do dzis te miny;-)
          Kotka zyje. Dzieki mojej uwadze.
          • best.yjka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 23:43
            Ten nawet miły był. Po USG było wiadomo w czym problem, ale operował sam. Więc się spytał ratować kotkę, czy kocięta :( Ona była wychowana na smoczku. Moja siostra chciała asystować przy operacji, ale się nie zgodził. Była by szansa dla kociąt. Kośka ledwo przeżyła tą operację :(
    • fajnajozia Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:19
      nie czuję się powołana do podejmowania decyzji czy ktoś będzie miał jaja, czy t
      > eż nie.

      Najważniejsze, że Rycho nie jest Twoim mężem. Wtedy byłby problem. Może nawet prokuratura, że o psychiatrze nie wspomnę.
      • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:26
        Iiii tam... wykastrowac faceta mentalnie to jedno zdanie;-)
        I zaden prokurator sie nie pochyli, bo umarlby ze smiechu;-)))
        • fajnajozia Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:34
          Ale Rycho nie jest wykastrowany mentalnie. Czy jest?
          • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:43
            Rycho nei skumal, czemu go nie gna;-) Spoko:-D
    • charles_chaplin Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 20:49
      Ja miałam wątpliwości, czy kocicę sterylizować. Do pierwszej rui:-))))
    • lacido Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 21:24
      kot moich rodziców został wykastrowany gdy miał kilka lat ("nie będziemy okaleczać zwierzaka" i takie tam bla bla bla) pryskał gdzie popadnie, smród niesamowity, wk.w maksymalny, polowanie na kota, pilnowanie, zamykanie pokojów a potem.. nie ten kiciuś :) wygląda na przeszczęsliwego w końcu włazi na kolana, chce być głaskany, jest spokojny - poelcam każdemu :D
    • martishia7 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:32
      Mój też ma Rysiek. Wszystkie Ryśki to porządne koty.
      • stephanie.plum Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:38
        :~)
        • martishia7 Re: kobieta kastrująca 06.03.12, 22:41
          Nie martw się - abstynencja seksualna przedłuża życie. W przypadku kota nie ma co do tego wątpliwości.
    • grassant Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 11:47
      teraz dla równowagi wykastruj się.
    • silic W skrócie. 07.03.12, 12:54
      Tak bardzo kochasz zwierzęta, że okaleczyłaś kota by móc go jeszcze bardziej kochać w domu. Pozostałe panie utwierdzają cię tej decyzji i jeszcze zachwalają okaleczanie zwierząt, pozbawiające je możliwość płodzenia potomstwa ( w imię niby szczytnej idei ratowania życia kotkom , które gdyby się kiedyś narodziły, to nie miałyby DOMU - to że kot domu nie potrzebuje bo jego gatunek bez domu obywa się bardzo dobrze od tysięcy lat to już drobiazg).
      • stephanie.plum Re: W skrócie. 07.03.12, 17:22
        no właśnie, okaleczyłam kota, i z tego powodu jest mi cholernie nieswojo.

        wiesz, gdybym była przekonana, że to, co zrobiłam jest w 100% pozytywne, nie zakładałabym tego gópiego wątku.

        gdybym zaś uważała, że twoja koncepcja nie ma słabych punktów, nie dokonałabym okaleczenia.

        to, co zrobiłam, z kochaniem tego jednego kota nie ma nic wspólnego.

        po prostu: jest to kot wychodzący, i szlajający się po ogródkach, a w mojej okolicy populacja wolnych kotów dachowców jest liczna. uważam, że są potrzebne i fajne, ale nie ma sensu, żeby było ich za dużo.

        no i chyba nie masz do końca racji względem tego, że koty żyją dziko. to przecież zwierzęta udomowione, i nawet te dzikie żyją przy człowieku (piwnice, śmietniki itp.)

        dzikim zwierzem jest np. sarna, i żebym nie wiem jak taką sarnę kochała, kastrować jej ani w domu trzymać nie planuję.
    • salma75 Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 14:05
      Eee, tylko dwóch?? Kicha :).
      Gdzie reszta panów utożsamiających swoje jajca z kocimi? :)))
      Liczyłam na festiwal solidarności jądrowej :).

      Mam dzikiego kocurka w piwnicy, w końcu udało mi się go złapać :). Na jutro ma umówiony zabieg :D.
      • qw994 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:10
        Dowiedz się, czy miasto przypadkiem tego nie finansuje.
        • salma75 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:15
          Z tymi sprawami jestem na bieżąco.
          Niestety, to mała gmina, nie ma funduszy na sterylki i kastracje dzików.
          Na szczęście ładnie dogaduję się z wetem, daję radę :).





          • qw994 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:22
            A, no to dobrze :)
    • wez_sie Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 14:22
      tulę
    • nancy.botwin.77 Re: kobieta kastrująca 07.03.12, 18:06
      bardzo dobrze!
      wszystkie zwierzęta, jeśli nie myślimy o ich hodowli, należy kastrować/sterylizować; koty szczególnie, bo tak na prawdę w ekosystemie są szkodnikami - wybierają młode zające z legowisk i ptaki z gniazd, "zanieczyszczają" genetycznie populację żbików i nic im za to "nie grozi" bo ludzie je w ten czy inny sposób dokarmiają i utrzymują ich liczebność na sztucznie wysokim poziomie;

      sam mam w domu kocura wykastrowanego i od niedawna kotkę-przybłędę - zabieg w następną sobotę; i nigdy nie czułem żadnej solidarności jajecznej bo nie należy ekstrapolować ludzkich doświadczeń seksualnych na zwierzęta; dla kotek np kopulacja jest ewidentnie nieprzyjemna i gdyby mogły to by się jej nie oddawały;)
      • silic Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 00:48
        A czemu kastrować a nie zabijać ?. Skoro koty są takimi szkodnikami należy je wybijać, tak jak szczury czy myszy - trutkami czy pułapkami.
        • nancy.botwin.77 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:47
          silic napisał:

          > A czemu kastrować a nie zabijać ?. Skoro koty są takimi szkodnikami należy je w
          > ybijać, tak jak szczury czy myszy - trutkami czy pułapkami.

          nie mam żadnych szczegółowych wiadomości ale tam gdzie są de facto gatunkiem inwazyjnym - w austalii i nw zelandii - tam być może trzeba sięgać i po tak drastyczne metody, bo inaczej zdziesiątkowałyby miejscową faunę; na kilku wyspach w regionie zresztą im się to udało
      • moonogamistka Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:16
        Akurat sie zgadzam i to bardzo. Sterylizacja przedluza zycie zwierzakom, a do tego mamy dosc zwierzat niechcianych. Bardzo rozsadna postawa.
    • qw994 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:01
      Nie personalizuj kota. Dobrze zrobiłaś.
    • salma75 Re: kobieta kastrująca 08.03.12, 19:08
      Jak kocurro dzisiaj?
Pełna wersja