sza.wia
07.03.12, 13:19
mam kolege. takiego jeszcze ze studiow. w sumie, byl przecietnie normalnym czlowiekiem psychicznie. spotykam go pare miesiecy temu. i nie poznaje. roz.. w dym.
do mnie sie zachowuje jak rozwydrzony bachor, wokol ktorego sie powinien krecic caky swiat, a do swojej zony, ktora go traktuje gorzej niz gowno, jak sluga, ktory buty gubi zeby zdazyc spelnic jej komende.
co mu jest?