lena.nocna
09.03.12, 18:42
Umiecie doradzać innym tak, żeby nie czuli się urażeni i nie uważali was za osoby złośliwe.
Mam na myśli np. doradzanie, a raczej odradzanie innym kobietom w kwestiach doboru stroju.
Przykład.
Mam na sobie obcisłe rurki i jazzówki. Strój podoba się znajomej przy kości, ale ja nie mam odwagi powiedzieć jej, że może nie wyglądać w podobnym zestawieniu dobrze.
Po kilku dniach znajoma ta (bardzo ją lubię) przychodzi w leginsach, które trzeszczą jej na tyłku i w butach na płaskim obcasie. Jej nogi wydają się jeszcze krótsze i bardziej niezgrabne niż są. Strój jej szkodzi. Pyta mnie o zdanie, delikatnie mówię co myślę, że pasują jej ubrania innego typu, wymieniam. Dziewczyna się obraża.
Macie jakieś metody na takie przypadki?