kochanic.a.francuza
10.03.12, 15:34
Co mam zrobic z taka znajoma:
Czesto ostatnio u mnie bywa, z racji zawodowych planow na przyszlosc. Jest "nieco" krytykancka, wyrocznia w sprawach gustow wszelakich. Raz dwa sie usmiechne, ale zaczyna mi grac na nerwach.
Otoz zawsze ma jakies krytyczne uwagi na temat a to obcasow (ze lubie i tylko w obcasach chodze), a to ze "nie za duzo masz tych ozdob choinkowych?", "a to ze skory czy nie?".
Glupia nie jset i generalnie ja lubie, kiedy nie gada o swoich gustach, ktore delikatnie mowiac mi nie leza, ale mi to nie przeszkadza. Liczy sie co kto soba reprezentuje, co potrafi, a nie jaki styl ubraniowy reprezentuje. Ja jestem kobieca, a ona pardziej "chlopska". Jakbym chciala moglabym tak wykpic jej styl zeby juz sie nigdy w zyciu pewnie w swoich ciuchach nie poczula.
Probowalam jej dac do zrozumienia, ze juz w starozytnym Rzymie ludzie wiedzieli, ze nie dyskutuje sie o gustach, ale nie skumala, albo ma to gdzies.
Ne lubie otwartych konfrontacji. Jaki ma byc moj nastepny "zartobliwy" krok by jej delikatnie wytlumaczyc, ze ma sie odpacunkowac od wystroju mojego mieszkania i moich strojow? "Delikatesowac" sie dalej, czy powiedziec jej co ja mysle o jej mieszkaniu i jej strojach? Powoli doprowadza mnie ona do tej drugiej opcji.
Wiem tez, ze jest w niej troche zazdrosci, bo mloda i dopiero na dorobku, ale ja tez nie mam zamiaru znosic tego z wyrozumialoscia.