Binoche i polska studentka

10.03.12, 23:55
Dopiero dzisiaj byłam w kinie i oglądnęłam film M. Szumowskiej - "Sponsoring". Mam pytanie do tych z Was, które także widziały ten film. Jakie jest przesłanie dwóch ostatnich scen filmu ? .., który nawiasem mówiąc .. wg. napisów czołówki ma tytuł "Elles" (One)

Otóż w przedostatniej scenie Binoche grając postać dziennikarki, żony i matki .. dla poprawienia stanu małżeństwa "chce zrobić loda" swojemu mężowi .. który ją chamowato odtrąca .. W następnej końcowej scenie .. cała rodzina pogodnie, radośnie spożywa śniadanie.. czy obiad.. Cóż to oznacza? Żona .. zdołała "naprawić małżeństwo" .. czy jak ?

Jeszcze jedno było dla mnie, w trakcie oglądania filmu poruszające i zastanawiające: Binoche (owa dziennikarka) staje się wręcz przyjaciółką jednej z tych dziewcząt .. Tak ogromny wpływ wywiera na nią polska studentka .. Cóż ta studentka miała takiego w sobie .. (tzn. jakie cechy tej osoby Szumowska uwypukliła, aby było przekonywujące, że ujęły one 43 – letnią Francuzkę).. Chyba jest w cenie wolność wewnętrzna? i zdolność do bycia sobą? Czyżby były to wartości deficytowe?
    • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 00:05
      Ja inaczej zrozumiałam ostatnią scenę - nie że rodzinka pogodnie i radośnie spożywa śniadanko, ale że na powierzchni wszystko jest ok, ale pod spodem ona jest wkurzona i obrażona, on stara się ją obłaskawić a dzieci też widzą, że coś jest na rzeczy i idą za jego przykładem.

      Co do Twojego drugiego pytania, to ja żadnej przyjaźnie tam nie zauważyłam, co najwyżej jakąś dziwną fascynację napędzającą bunt przeciwko własnemu, niezadowalającemu życiu. Zdolność bycia sobą? odniosłam wrażenie, że postać kreowana w całej tej rozmowie przez Alicję jest kompletnie sztuczna i że dziewczyna nie jest sobą ani przez moment.
      • vivian_reims Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 14:59

        poprostu_basia napisała:

        > Ja inaczej zrozumiałam ostatnią scenę - nie że rodzinka pogodnie i radośnie spo
        > żywa śniadanko, ale że na powierzchni wszystko jest ok, ale pod spodem ona jest
        > wkurzona i obrażona, on stara się ją obłaskawić a dzieci też widzą, że coś jest na rzeczy
        > i idą za jego przykładem.

        Chyba Twoja interpretacja jest słuszna. Moje wątpliwości wzięły się chyba stąd, iż owa ostatnia scena z filmu została nagrana w sympatycznej jasnej kolorystyce i wygląda na to, że "rodzinka jest w porządku".

        W wywiadzie z Szumowską, o którym kiedyś wspomniałam jest taki fragment.:

        " Twoja bohaterka próbuje dokonać zmiany w ramach swojego związku, ale napotyka opór męża. Okazuje się...

        ...że się już nie da. Bo to są już takie zastałe, zasklepione koleiny. Dzieci, wspólne kredyty, wspólne mieszkanie, wspólny samochód, wspólni znajomi. Jest taka ilość rzeczy, które się nawarstwiają wokół ciebie, że nie jesteś w stanie wyjść z tego zaklętego kręgu. ."

        Tak więc to przekonanie Szumowskiej zostało włączone do filmu i wyrażone w owych dwóch ostatnich scenach ..

        Jest to przekonanie smutne. Jeśli by tak było, że nawet wobec podjęcia próby "naprawienia związku" nic się na ogół nie da zrobić to związki kobiety i mężczyzny były by podobne do zmian stanu zdrowia.. który zawsze jest coraz to gorszy..

        • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 17:02
          Tak się zastanawiam, czy ta propozycja, jaką ona składa mężowi to naprawdę jest rozpaczliwa próba naprawienia czegoś w związku, czy raczej próba zrobienia czegoś pasującego do świata, który ją tak zafascynował podczas pisania artykułu.

          > Jest to przekonanie smutne. Jeśli by tak było, że nawet wobec podjęcia próby "
          > naprawienia związku" nic się na ogół nie da zrobić to związki kobiety i mężczyz
          > ny były by podobne do zmian stanu zdrowia.. który zawsze jest coraz to gorszy..

          Myślę, że dałoby się, gdyby chęć była z obu stron:)
          • vivian_reims Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 17:29
            > Tak się zastanawiam, czy ta propozycja, jaką ona składa mężowi to naprawdę jest
            > rozpaczliwa próba naprawienia czegoś w związku, czy raczej próba zrobienia cze
            > goś pasującego do świata, który ją tak zafascynował podczas pisania artykułu.

            Skoro proponujesz taką próbę wyjaśnienia tej sceny, to pojawia się .. przynajmniej dla mnie jeszcze jedna wątpliwość interpretowania pewnej sceny. Otóż jest w filmie interesująca scena, kiedy to kobieta którą gra Binoche.. no powiedzmy .."uprawia autoerotyzm".. Robi tak, gdyż jest to jej częste, zwykłe zachowanie zachowanie ?.. czy też ..znowu pod wpływem podniecenia wywołanego przez rozmowy z owymi studentkami ?
            • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 18:31
              Nie odniosłam wrażenia, że jest to jej częste, zwykłe zachowanie. Zakładam, że gdyby tak było miałaby wypracowane jakieś bardziej komfortowe "zwyczaje masturbacyjne" np. robiłaby to kiedy jest sama w domu, a nie kiedy akurat wszyscy kręcą się pod drzwiami. I w sypialni/na kanapie/w wannie na nie na podłodze toalety żeby potem ręce myć w kuchni wcześniej utuliwszy dziecko...
              Tak więc ja to zachowanie zinterpretowałam znowu jako wynik jakiejś fascynacji i zachłyśnięcia się, a może i podniecenia wynikającego z tych rozmów. Podobnie jak pocałunek z Alicją.
      • vivian_reims Re: Pewność siebie i asertywność Alicji 11.03.12, 20:28
        poprostu_basia napisała:

        [" Co do Twojego drugiego pytania, to ja żadnej przyjaźnie tam nie zauważyłam, co najwyżej jakąś dziwną fascynację napędzającą bunt przeciwko własnemu, niezadowalającemu życiu. Zdolność bycia sobą? odniosłam wrażenie, że postać kreowana w całej tej rozmowie przez Alicję jest kompletnie sztuczna i że dziewczyna nie jest sobą ani przez moment."]

        Może nie jest sobą.. ale Alicja cechuje się niebywałą pewnością siebie i asertywnością.. Nic dziwnego, że nie widać po niej negatywnego wpływu owego ubocznego zajęcia .. Być może to wzbudziło podziw i zaimponowało kobiecie, którą gra Binoche ..

        Może jest to trochę o takich młodych kobietach, do których pasuje podtytuł artykułu

        ["- Prostytucja daje młodym zagubionym dziewczętom poczucie własnej wartości. Mogą się mężczyzną bawić - rozmowa z prof. Jackiem Kurzępą, socjologiem, autorem książki "Młodzi, piękni i niedrodzy. Młodość w objęciach seksbiznesu"]

        dostępnego pod.:
        wyborcza.pl/1,76842,11228055,Klient__wujek__sponsor__czyli_studenci_w_seksbiznesie.html
    • tanebo Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 00:14
      Po obejrzeniu doszedłem do wniosku że nie jest to film o sponsoringu. Jest taka scena w filmie. Binoch przez cały film rozmawia z dwiema dziewczynami. Zadaje im pytania i dostaje odpowiedzi. Ale jest taka scena gdy siedzi sama i zadaje pytania. Komu? Wynika z tego że sobie. To film o niespełnionym życiu. zauważyłaś znaczną różnicę w wieku jej dzieci? To może sugerować że drugi syn był surogatem miłości męża. A ta miłość się wypaliła. Bohaterka cały dzień snuje się po domu w aseksownej szmacie. A mąż wymaga od niej tylko tego by zachowywała się na przyjęciu. Propozycja seksu oralnego jest próbą zerwania brudnej ze starości kotary na ich związku. Próbą powiedzenia:" chcę być dla ciebie atrakcyjna". I tak jak po awanturze przychodzi spokój bo para została spuszczona tak tu jest podobna reakcja. Zastanawia mni podkład muzyczny użyty w ostatniej scenie. To ten sam który został użyty w scenie z udziałem Anaïs Demoustier i Swanna Arlauda.
      • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 10:33
        Przyznam, że nie kojarzę sceny, gdzie ona zadaje pytania sama sobie.
        Za to też doszłam do wniosku, że to nie jest film o sponsoringu. Właściwie ciężko mi powiedzieć o czym jest - o prostytucji studentek? O niespełnionym życiu dziennikarki?
        • kochanic.a.francuza Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 10:40
          O tym, ze nie ma recept na szczesliwe zycie. Mozna byc niespelnionym zarowno jako zona jak i prostytutka. Ze i jedno i drugie zycie jest jakies nie takie jakby sobie panie zyczyly.
          • vivian_reims Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 16:25
            tanebo napisała.:

            > Po obejrzeniu doszedłem do wniosku że nie jest to film o sponsoringu.

            poprostu_Basia napisała

            > Przyznam, że nie kojarzę sceny, gdzie ona zadaje pytania sama sobie.
            > Za to też doszłam do wniosku, że to nie jest film o sponsoringu. Właściwie ciężko mi
            > powiedzieć o czym jest - o prostytucji studentek? O niespełnionym życiu dziennikarki?

            kochanic.a.francuza napisała.:

            > O tym, ze nie ma recept na szczesliwe zycie. Mozna byc niespelnionym zarowno jako zona > jak i prostytutka. Ze i jedno i drugie zycie jest jakies nie takie jakby sobie panie zyczyly.


            Mnie się też wydaje, że poruszany w filmie "sponsoring" jest tylko "punktem wyjścia" do przedstawienia ogólnej kondycji ludzi, kondycji przeciętnej, a nawet przeważającej , najczęstszej kondycji współczesnych rodzin (małżeństw) …

            Owa marna kondycja wynika z tego co mężczyznom siedzi w głowach, … z prób ugłaskania immanentnych sprzeczności takimi sposobami, jakie można obserwować na początku owej kolacji wydanej dla szefa i jego żony (puste, rytualne rozmowy) … w kontraście do dalszej następnej sceny filmowej, kiedy to kilku mężczyzn śpiewając fajną, prostą piosenkę (niestety nie pamiętam słów), kiedy to są chyba bardziej naturalni, bardziej sobą..

            Chyba większość widzów ocenia film jedynie przez pryzmat tego na ile sceny erotyczne są czy nie są scenami soft – porno, bez zastanowienia się nad kondycją swojej własnej pary .. czy rodzinki
            • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 17:09
              do dalszej następnej sceny filmowej, kiedy to k
              > ilku mężczyzn śpiewając fajną, prostą piosenkę (niestety nie pamiętam słów), ki
              > edy to są chyba bardziej naturalni, bardziej sobą..

              Są bardziej sobą bo są (o ile dobrze pamiętam) nadzy? Ja tę scenę odebrałam jako po pierwsze wyobraźnię bohaterki, a po drugie: jako obraz totalnej bezsensowności (w jej oczach) tego, co ją otacza.

              > Chyba większość widzów ocenia film jedynie przez pryzmat tego na ile sceny
              > erotyczne są czy nie są scenami soft – porno, bez zastanowienia się nad
              > kondycją swojej własnej pary .. czy rodzinki

              Nie będę ukrywać: mnie się te sceny nie podobały. Były brzydkie, wulgarne i plugawe.
              Ale chyba takie właśnie powinny być sceny pokazujące pracę prostytutki. Więc je akurat zaliczam do (nielicznych w moich oczach) plusów tego filmu.
            • kochanic.a.francuza Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 17:09
              Chyba większość widzów ocenia film jedynie przez pryzmat tego na ile sceny erotyczne są czy nie są scenami soft – porno, bez zastanowienia się nad kondycją swojej własnej pary .. czy rodzinki

              Nikt nic nie chce rozgrzebywac, bo kazdy jest zajety a naprawianie zepsutego sie nie uda. Kupic nowe zycie tez nie jest tanio, prawie nikogo nie stac.
              A takie refleksje jak Tymasz sa udzialem marginesu. Liczba osob zainteresowanych tym watkiem tez cos mowi.
              • poprostu_basia Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 17:16
                Naprawić zepsute często się da, ale jest to proces trudny i niestety raczej bolesny. Bezpieczniej zostawić wszystko jak jest. Często ludzie nawet nie zauważają, że jest źle - np. mąż bohaterki.
                Czasami mi się wydaję, że oni nawet są szczęśliwsi.
              • maggpie Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 18:53
                może mało ludzi ten film widziało?
                Ja nie. I się nie wybieram, nie dlatego że to o sponsoringu, ale dlatego że słyszałam, iż mocno dołujący. A teraz nie mam na to ochoty.
                Zresztą temat do dyskusji jako taki -dla mnie średnio ciekawy.
                Ogólnie wiadomo że większość ludzi jest byle jaka i byle jak, bezrefleksyjnie żyje.
                A im dłużej żyje, tym bardziej jest byle jaka.
                O czym tu dyskutować?
                • rannie.kirsted Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 22:31
                  on nie jest dolujacy, on jest przerazliwie nudny. przez 100 minut ogladamy glownie estetycznie pokazane posuwanie + cala game min juliette binoche (ktorych po 5 minutach ma sie serdecznie dosyc). Rozumiem ze Szumowska jest zachwycona Binoche i pozyskujac taka gwiazde do swojego filmu postanowila to maksymalnie wykorzystac ale te dlugie ujecia min cierpiacej/refleksyjnej/znudzonej/rozbawionej itp itd bohaterki sa po prostu straszliwie nudne.
                  • vivian_reims Re: Czy nudny także dla mężczyzn ? 12.03.12, 12:10
                    Ciekawe czy któraś z Was była w kinie na tym filmie ze swoim partnerem i czy partner także uważał, że film jest nudny?
                    Podejrzewam, że patrzenie przez mężczyzn na twarz Binoche nie jest nudne.
                    • real.becwal Re: Czy nudny także dla mężczyzn ? 12.03.12, 14:38
                      Podejrzewam, że patrzenie przez mężczyzn na twarz Binoche nie jest nudne.

                      kiepska ona bez makijażu. tyłek bardziej przyciąga oko.
              • vivian_reims Re: Ciężka choroba... 11.03.12, 20:11
                kochanic.a.francuza napisała.:

                [ "Nikt nic nie chce rozgrzebywac, bo kazdy jest zajety a naprawianie zepsutego sie nie uda. Kupic nowe zycie tez nie jest tanio, prawie nikogo nie stac. A takie refleksje jak Ty masz sa udzialem marginesu. Liczba osob zainteresowanych tym watkiem tez cos mowi…"]

                Chyba jest tak jak mówisz. Jest chyba nawet gorzej !!!

                Niżej "piataziuta" napisała bowiem ..

                [ " haha i pomyśleć że mi się film wydał tak beznadziejny, bo między innymi oczywisty do bólu …] i nawet wspomina coś o niebłyskotliwych osobach

                [" nie jesteś zbyt błyskotliwą osobą, co? :D"]

                Wychodzi na to, że to, że sugestywne, według mnie przejmujące ukazanie tego, że [" "nikt nie chce nic rozgrzebywać .. a naprawianie zepsutego się nie uda.." ] jest oczywiste do bólu ..

                Potwierdza to też niżej maggpie, pisząc .:

                [ "Ogólnie wiadomo że większość ludzi jest byle jaka i byle jak, bezrefleksyjnie żyje.
                A im dłużej żyje, tym bardziej jest byle jaka. "] i stwierdza [" O czym tu dyskutować?"]

                Czyli nie ma sprawy ! Hm... To tak jakby np. lekarze powiedzieli .. że to, że mamy epidemię jakiejś ciężkiej chorym "jest oczywiste do bólu" .. i że "nie ma co o tym dyskutować ..
                • maggpie Re: Ciężka choroba... 11.03.12, 23:03
                  Sorry, ale poważne dysputy o marne kondycji ludzkości, to nie na takim forum ;]
                  Każdy zresztą żyje za siebie. Myśli za siebie. Robi co chce -w pewnym dostępnym zakresie oczywiście, który nas wszystkich jednakowo ogranicza.
    • piataziuta Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 18:44
      haha
      i pomyśleć że mi się film wydał tak beznadziejny, bo między innymi oczywisty do bólu

      film jest o niespełnionej seksualnie kobiecie, która przeprowadzając wywiad z osobami uprawiające czyny publicznie nieakceptowalne, zaczyna tęsknić za seksem
      ostatnia scena była dla podkreślenia dramatu,
      i nie nie udało jej się naprawić małżeństwa

      nie jesteś zbyt błyskotliwą osobą, co? :D
      • grassant Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 22:21
        i pomyśleć że mi się film wydał tak beznadziejny, bo między innymi oczywisty do bólu

        odniosłem podobne wrażenie: kiepski, nudny film, ślizgajacy się po powierzchni. miałkie, ograne sceny.ocena: niedostateczny.
        ps. polski tytuł ma zanęcić widza?

        o wiele lepszy film o prostytutkach jest np. film "księżniczki"
    • ursz-ulka Re: Binoche i polska studentka 11.03.12, 19:15
      No raczej żona nie zdołała naprawić małżeństwa ponieważ mąż nie miał na to ochoty. Pewnie miałby na to samo ochotę ale ze studentką. Tak jak panowie sponsorzy.
Pełna wersja