jak sobie poradzić?

13.03.12, 12:48
Ostatnio mam zły czas,ktory trwa już za długo.Jest mi zle.Najpierw czułam złosc a teraz mam wrażenie ze juz nic nie czuję.Zyję wsrod toksycznych ludzi(matka) i moj facet (o ile jestesmy jeszcze razem )i nie radzę sobie.Od roku mieszkam z matką,miało byc tak cudownie a okazało się całkiem inaczej.Jestem rozdarta.Mam wrazenie ze moja matka jest nieszczesliwa gdy ja się smieję,nie kłoce z parterem itd.To jest jakies chore ale to widze.Bardzo mnie to wykąncza .Rozmawiam z nia na te tematy ale ona mnie nie słucha.Kwituje nasze rozmowy,ze ona taka jest i koniec.Z powodu jej jadu cierpi moj związek.Ja sie bardzo zmieniłam.Jestem smutna,zrezygnowana.Mam wrazenie ze wyssała ze mnie całe zycie.Cierpię na depresję od 15 lat.ale ona ma to gdzieś.Odebrała mi checi do zycia..jak mam znow odzyskac to co cieszy??
    • a_nonima Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 12:55
      To się wyprowadź. Odetnij się i tyle. Zacznij swoje życie bez mamy za plecami.
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 12:59
        Nie moge się przeprowadzić bo wynajem kosztuje.Matka wie ze nie mam na tyle kasy by wynajmowac.Dlatego czuje się taka pewna i tak mną poniewiera.
    • kitek_maly Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:09
      Ksenia, to Ty?
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:22
        Nie
    • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:10
      jak to jest kobiety? prosicie o porady, czlowiek se te przyslowiowe zyly wypruwa, a w podziece przychodzi:
      - ale ja go kocham!
      - ale on tylko raz mnie uderzyl, reka mu sie osunela
      - ale ja kocham zrec, nie chce schudnac
      itd.
      odechciewa sie jezyka strzepic.
      prawda jest taka autorko watka, ze albo zacisniesz poslady i zarobisz na wynajem, albo znajdziesz pobagatego meza, albo zacikasz matke a potem siebie siekiera.
      fajnie?
      ps. wiemy, ze wynajem KOSZTUJE. uwierz.
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:15
        Mam troje dzieci i dlatego jest mi cięzko wynając coś .Juz wynajmowałam i niestety koszty były nie z tej ziemi.A co do reszty to masz rację.Dla takich jak ja to szkoda zył wypruwac.Nie potrafię .Ja się nie ma wiary w to co dobre to mozna jak grochem o scianę...
        • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:17
          niestety. bo to TY musisz chciec zmian. my mozemy tylko podpowiedziec, ze mieszkanie z toksyczna matka to w twojej sytuacji najgorsze rozwiazanie pod sloncem, ale to TY musisz podjac decyzje i ruszyc do przodu.
          i uwierz, nie tylko tobie jest ciezko, ale zycie mam jedno i nikt go za nas nie przezyje
          • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:21
            Przeraza mnie fakt ze zycie ucieka a ja czuję ze mam związane ręce .Chce zmian ale do nich potrzeba osob drugich.Po pierwsze by ktos wspierał,bo jesli sie nie ma wiary a co gorsze kasy to niestety samą chcecią się nic nie zdziała.Chociaz niby jest stwierdzone ze sukcesy rodzą sie najpierw w głowie .
            • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:23
              my cie wspieramy, nie wystarczy? zreszta spotkasz na swojej drodze jeszcze duzo ludzi, jedni beda wspierac, inni nie, ale to ty jestes tu najwazniejsza. a co jest z ta depresja, leczysz sie?
              • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:32
                Obecnie nie chce chodzić na kolejną terapię.W moim zyciu było ich juz dwie po pol roku.Dały mi duzo wiedzy.np jak radzić sobie z lękami,objawami somatycznymi itd .Ale niestety nie potrafię niektorych schematow zmienic.Mam niską samoocenę,brak wiary w siebie.Mysle ze rok z matka dał mi się bardzo we znaki.Matka nigdy nie rozumiała mojej depresji.Mowiła ze wymysliłam sobie ,ze za jej czasow nie było do pomyslenia aby np bac się wyjsc do sklepu itd.Wogole szkoda gadac.Moj facet tez nie rozumie co to depresja a jak mowi wez sie w kupę to dostaję szału..ech .
                • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:36
                  a antydepresanty??

                  depresje leczy sie farmakologicznie
                  • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:38
                    poczytaj

                    poradniki dla pacjentow
                  • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:45
                    Mam problem z tabletkami.Tzn boje sie zazywac lekow..to znaczy brałam jeszcze jak chodziłam na terapie a potem sama sobie je odstawiam.Zle sie czuje z lekami,jestem otepiała i nie mam siłł.Nie moge sobie na to pozwolic mam dzieci i musze wykonywac pewne obowiazki.Wiem ze powinnam brac ale przy ich braniu musze miec wsparcie.Kiedys jak zaczełam brac dostałam takiego splątania ze wystraszyłam sie.Miałam taki stan beznadziejnosci itd.Boje sie brac leki bez nadzoru a teraz jak z matka sie nie dogaduje i z facetem to nie wezme lekow .ja nie wiem czy jest to zrozumiałe.Ktos powie chora bierz te leki i po kłopocie ale ja mam wlasnie z tym problem ze mam za wiele skutkow ubocznych niz pozytywow.tyle ne ten temat
                    • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:52
                      Ale to oczywiste, ze leki maja skutki uboczne. Dobra wiadomosc: nie wszystkie. Idziesz do lekarza i mowisz, ze Te tabletki mialy takie skutki uboczne, czy nie moglabys przetestowac innych. Znajoma po pierwszych tabletkach chodzila jak z motorkiem w tylku, takie dobre, dajace energii byly. Raz jej lekarz zmienil to miala napad wzmozonej depresji.
                      Takze: tabletki trzeba sobie dobrac. Te niedobre wyrzucic i szukac dalej.
                      Step one: szukasz dobrego farmaceutyku dla siebie. Reszta zajmiemy sie pozniej, jak Ci lek doda sil.
                    • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:52
                      a jakbys sprobowala z innymi lekami? powiedz lekarzowi, jak sie po tych czujesz i popros o inne. to normalne. ile lat ma najstarsze dziecko? moze mogloby sie pobawic troche w pielegniarke?
                      co do faceta, powtorze za kochanica, pogon go. potrzebujesz wsparcia, a nie nastepnego toksycznego czlowieka w twoim otoczeniu.
                      daj lekom jeszcze jedna szanse, te twoje splatania i beznadziejnosci sa objawem choroby, dobrze dobrany lek sobie z nimi poradzi.
                      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:00
                        Moja najstarsza corka ma 18 lat.Mam w niej duze wsparcie ale niestety wstydze sie swoich stanow.Dlatego jak mam ataki lęku nie mowie jej o tym.Czesto placze a corka mnie pociesza.Tak mi wstyd ze nie poradziłam sobie sama ze sobą i ona musi na to patrzec.Matka moja ma wsparcie w mojej siostrze,ktora ma kupe kasy.nastawia przeciwko mnie mamę i dlatego jest tak a nie inaczej.Byłysmy widocznie tak chowane w jakiejs niezdrowej konkurencji.Teraz moja siostra ma z mama lepsze relacje.Tak sie stało po smierci taty(3 lata jak nie zyje).A ze moja siostra ma kupe kasy to mojej mamie to odpowiada.tak wiec ja sie wcale nie licze.Wyzywaja mnie od wariatek,idiotek.itdJa sie bronię,krzycze płacze to mowią ze gdzies to zgłoszą albo mnie wyrzucą na bruk..wiem ze tego matka nie zrobi ale same słowa ranią jak sztylety;(
                        • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:04
                          olej matke, olej siostre, jestes ty i twoja dzieci. gacha pogon.
                          osobiscie uwazam, ze powinnas corce powiedziec, co sie dzieje. robisz jej hustawke emocjonalna, dziewczyna nie wie co sie dzieje, chyba latwiej byloby jej to zrozumiec, gdyby wiedziala, ze jestes chora. i tobie byloby latwiej, bo mialabys wsparcie, moglabys otwarcie o tym pogadac.
                          i uwierz prosze, bez lekow sie nie obejdzie. zapalenie pluc tez nie przechodzi samo z siebie. od tego sa lekarze i medycyna. jesli uwazasz, ze twoj lekarz byl niekompetenty - idz do innego.
                    • berta-death Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:58
                      Widać miałaś źle dobrane leki. Taki dobór, to jednak jest loteria, więc trzeba się uzbroić w cierpliwość. Podobnie lekarz może się okazać niekompetentny w twoim przypadku i trzeba będzie go zmienić. Tak czy owak najgłupszą rzeczą jaką możesz zrobić, to nie leczyć się.

                      I naucz się ignorować matkę. traktuj ją jak mebel. Nie potrafisz olewać tego co mówi i robi, to kup sobie mp3, załóż słuchawki na uszy i odetnij się od otaczającego świata. Zorganizuj sobie w mieszkaniu jakiś zaciszny kącik, gdzie będziesz mogła się zaszyć i nikt ci nie będzie zawracał głowy. Możesz się zapisać na jakieś szkolenie i zaszywać się pod pretekstem nauki. Albo możesz powiedzieć rodzinie, że wzięłaś dodatkową pracę do domu i musisz to skończyć, więc żeby nikt ci głowy nie zawracał.
                      • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:06
                        "Albo możesz powiedzieć rodzinie, że wzięłaś dodatkową pracę do domu i musisz to skończyć, więc żeby nikt ci głowy nie zawracał. "
                        Dobry pomysl.
                        Wyobraznie tez dobra: wyobraz sobie, ze matka tapla sie w trujacym obloku okalajacym jej cialo na 40-50cm. Wystarczy, ze jestes w wystarczajacej odleglosci od niej by trucizna Cie nie dotknela. No i wspolczuje je tego obloku, ze chora i sie musi w nim taplac; wspolczucie pomaga "zamknac" wlasny sluch.
                        No, nie wiem czy pomoze, ale sporubuj. Ja ma taka prace, ze musze sluchac tego czego nie chce. Jak sobie tak wyobrazam to mi latwiej nie sluchac:)
        • amanda-lear Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:23
          odpowiem ci na priv wieczorem lub jutro rano. tu tylko pare slow bym mogla powiedziec bo dzis mam malo czasu, a to jednak wymaga pogadania na spokojnie:)
          • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:33
            Dziekuję..bo ja nawet nie mam znajomych...mam dzieci ale nie moge z nimi gadac o wszystkim..
            • amanda-lear Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 12:52
              napisalam do ciebie. sprawdz czy doszlo:)
    • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:39
      Znam corke, ktora byla poniewierana przez swoja matke. Taraz matka ma jakies 90 lat i corka poniewiera matka. Nie, wiem. Moze Cie to pocieszy...
      Od matki nie mozesz szasowo uciec, ale jesli facet jest toksyczny to pogon go. Masz gdzie mieszkac, na jedzenie zarobisz, po co Ci on? Z jedna toksyczna osoba zawsze latwiej sobie radzic, niz z dwoma.
      Jesli nie mozesz teraz sie wyorowadzic, staraj sie "edukowac" matke. Kazda matka chc e dobrz, nawet jak robi zle. Czasem wyglada to jak grochem o sciane, ael jednak ludzie slysza co sie do nich mowi. Powiedz, ze podcinanie Tobie skrzydel nie sluzy ani Tobie, ani dzieciom, ani matce. Ze zle traktujac Ciebie, sciele sobie cierniowe loze na starosc, oslabia cala rodzine, ktorej jest czescia. To trzeba jednak powiedziec ipowtarzac wciaz. Wlasne rodzine trzeba umacniac, zeby byc silnym. Kto ja oslabia, oslabia siebie samego.
      Najwzniejsze to miec z kim pogadac. Jak matka sie do tego nie nadaje, poszukaj jakiejs zyczliwej duszy, kochaj wlasne dzieci, ksztaltuj z nimi bliski, zyczliwy kontakt.
      Na pocieszenie: takie corki jak Ty sa swietnymi matkami: pamietajac wlasne doswiadczenia, potrafia kochac wlasne dzieci. Jak nie masz z kim pogadac napisz do mnie na priv.
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:51
        Kontakt z dziecmi mam wspaniały.I chyba tego kontaktu zazdrosci mi moja mama i moj facet.(nie jest ojcem dzieci).Oni chca czuc się wazniejsi ode mnie.Chca oby dwoje kierowac moim zyciem.Udowodnic mi jaka jestem niezaradna itd.A to przeciez nie prawda.Jestem dobra ,pomocną osobą.Ale pomoc a wykorzystywanie to dwie rozne rzeczy.
        • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 13:55
          Chyba obydwoje (mama i facet) maja zanizone poczucie wartosci i jedynym lekiem na to jest ktos kogo mozna ponizyc, by poczuc sie lepiej. Maja tez pewnie niskie IQ, bo nie potrafia tego zanalizowac, zdiagnozowac swojej postawy, zachowan.
          Niech zgadne: jestes spokojna i ugodowa?
          • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:05
            Wlasnie dopoki jestem zgodna i ugodowa to jest ok.A jak się czemus sprzeciwię,albo powiem ze np jestem zmeczona to wtedy są komentarze.Matka by chciała bym jej wszystko mowiła,pytała o zgode itd a moj facet ze mam wszystko dla niego robic przyniesc,podac,pozamiatac itd.Jak w koncu mam tego dosyc to szaleję,krzyczę,nawet rzuciłam sie na niego pare razy z piąchami.No tak wiem ze nie powinnam ale mam dosyc tego wszystkiego.Nie moge byc sobą bo wtedy on ciagle mnie krytykuje.W sumie to do wszystkiego jest w stanie sie przyczepic...juz nie wiem co jest dobre a co zle.w jego oczach wszystko jest złe,ja jestem zła itd.
            • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:09
              Romantyczna, nie ma sensu tego wszystkiego rozstrzasac, juz wiemy jak jest i jest bardzo zle. jesli chcesz poprawy, to:
              1. leki
              2. pogonic gacha
              3. myslec jak wyprowadzic sie od matki
              • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:13
                Zanim pogoni gacha, musi byc przekonana, ze dobrze robi.
                Romantyczna, a co on Ci daje w zamian za Twoje "uslugi"? Jakies poczucie bezpieczenstwa, dba o dzieci, zarabia?
                • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:18
                  "Zyję wsrod toksycznych ludzi(matka) i moj facet (o ile jestesmy jeszcze razem)"

                  "Kontakt z dziecmi mam wspaniały.I chyba tego kontaktu zazdrosci mi moja mama i moj facet.(nie jest ojcem dzieci).Oni chca czuc się wazniejsi ode mnie.Chca oby dwoje kierowac moim zyciem.Udowodnic mi jaka jestem niezaradna itd."

                  "Matka by chciała bym jej wszystko mowiła,pytała o zgode itd a moj facet ze mam wszystko dla niego robic przyniesc,podac,pozamiatac itd."

                  wiesz... gdyby facet byl normalny to zabralby ja stamtad, wyslal do lekarza i sie zatroszczyl. nie wyglada na to
                  • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:19
                    no i jeszcze chyba mieszka u nich. a jak sie wkurzy to leci do swojej mamusi. bohater, cholera
                  • koham.mihnika.copyright Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:22
                    ciociu Basu, a gdyby sie od mamusi wyprowadzili na swoje? no q, nie wiem, ale podobno z chlopem zawsze lepiej?
                    moze powinni razem isc do poradni? znaczy ona i on?
                    na mamusie klade krzyzyk.
                    • tabeletka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:26
                      wujku michniku, a jakby tak nowego gacha znalezc? ktory i kwiatka by przyniosl i moze mieszkanie zapewnil, a nie do mamusi spieprzal? i ktory do lekarza by za raczke zaprowadzil?
                      • koham.mihnika.copyright to by bylo fan-tas-tycz-nie 13.03.12, 14:30
                        ale to jest jak z pieniedzmi, ktore leza na ulicy.
                        Trzeba wiedziec, na ktorej i jak je podniesc.
                        Idealow jak ja, malo.
                        ps - to juz lepiej kopyrajt.
                        • tabeletka Re: to by bylo fan-tas-tycz-nie 13.03.12, 14:33
                          eee korirajt? pan raczy zartowac, da sie to w dowod wpisac?

                          jasne, ze byloby fantastycznie. jasne, ze marzenia scietej glowy. ale jakby chociaz jeden z tych warunkow spelnial? albo chociaz nie dobijal jeszcze, tylko rozumial? da sie? mysle, ze sie da
                          • koham.mihnika.copyright Re: to by bylo fan-tas-tycz-nie 13.03.12, 14:39
                            da sie, mam nadzieje. ja nawet nie potrafie sobie wyobrazic zycia w depresji przez 15 lat.
                            definitywnie prochy, ale inne, sprawa zbyt zapuszczona na rekolekcje.
                            zeby miala jakies inne zycie, znajomych, kolezanki. ponoc trzeba porozmawiac kazdego dnia przynajmniej z siedmioma osobami. kontakt z innymi. miec jakies przyjemnosci. moja to wyciaga mnie na koncerty albo do opery i cieszy sie jak dziecko.
                            • tabeletka Re: to by bylo fan-tas-tycz-nie 13.03.12, 14:43
                              tez tego nie potrafie.
                              dostanie leki to bedzie miala sile i ochote na kontakty
                              nie wiem, czy jej gach dalby wyciagnac sie do opery i cieszyl, ze ona sie cieszy. przydalby jej sie taki kopirajt.
                            • romantyczna5 Re: to by bylo fan-tas-tycz-nie 13.03.12, 14:44
                              Dobrze się to czyta.Czasem pojdziemy do kina ale nie zawsze tam dotrzemy bo po drodze juz awantura.Odechciewa sie seansu skoro emocje mam na zywo.
                • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:21
                  W sumie ma prace.duzo pracuje.Nie widzimy sie nieraz dwa trzy dni.A potem jak przyjedzie to ja musze sie nim opiekowac bo on jest zmeczony.Ja to rozumiem,wiec zajmuje się nim ile mogę.kawka,herbatka itd,obiadek itd(czesto razem gotujemy w weekendy) ale ja tez chce by ktos się mną zajął.A moze on mnie myli ze swoją matka?Ktora tak wlasnie się zachowuje.Mieszka z rodzicami bo z moją mam wytrzymal miesiac i uciekl z tego piekla.
                  • kochanic.a.francuza Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:33
                    Skoro sporo pracuje, to moze stac Was na jakies lokum? Co szkodzi sprobowac pozyc bez matki.
                    Trudno tu okreslic kto bardziej truje uklad matka czy on.
                    Pewnie sama nie jestes pewna?
                    • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 14:39
                      Nie stac nas na mieszkanie.Nawet na wynajem.Naprawde za drogo.Jak to wszystko przeliczyłam to niestety.Gdybysmy razem zamieszkali to by napewno zaczeły sie kłotnie o kasę.Wynajmowalismy juz rok czasu.W sumie wszystko prawie szło na opłaty.Ciezko było.No i zgody tez nie było.na dodatek wyliczał mnie itd.
    • koham.mihnika.copyright kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:01
      jakie masz z nim klopoty?
      • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:16
        Mysle ze mają podobne charaktery.Są to ludzie ktorzy nie mają okreslonego zdania.To znaczy dzis to co jest dla nich białe jutro okazuje sie czarne.Jak np jest zle z mama to niby moj facet mnie wspiera a jak nawet tego samego dnia cos sie miedzy nami nie pouklada to juz wrzeszcy ze jestem gorsza od matki,ze ma juz mnie dosyc,ze dobrze mi tak ze mam taką matkę ,straszy ze to koniec itd.,wychodzi z mieszkania i jedzie do swoich rodzicow.A potem pisze smsy zwalajac na mnie wine,ze to ja jestem najgorsza.A ja czytam i sie dołuję.czasem to mam wrazenie ze oby dwoje chca mnie naprawde doprowadzic do upadlosci.Moze po to ze boje sie ze dam sobie rade i ich nie bede w koncu potrzebowac??bo po co tak sie zachowują?
        • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:28
          "ze dobrze mi tak ze mam taką matkę "
          Bardzo dolujacy tekst.
          Takie wsparcie z jego strony, o jakim piszesz, to bardziej zdrada niz wsparcie: raz, ze Cie wspiera a potem doluje. Taka hustawka niszczy. Powiedz mu, ze buja Cie na hustawce, ktora Cie wykancza. Moze cos pojmie. W koncu sam jest rozchwiany. Na podpore slabo sie nadaje.
        • good_morning Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:32
          nie mieszkasz z facetem
          nie jest ojcem Twoich dzieci
          nie wspiera Cie
          nie ejstes szczesliwa z jego pwowodu
          PO CO on jeszcze przyjezdza do Ciebie? dlaczego mu na to pozwalasz, na to, zebys z jego powodu czula sie gorsza?
          milosc ma uszczesliwiac, a jak nie, to adios! poboli i przestanie
          • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:35
            Bo czuje się słaba...bo jestem tchorzem i boje sie byc sama.Oszukuję się ,wiem o tym.Dlatego pozwalam sobie na to.na dodatek mam te stany lękowe.Jestem do dupy;(
            • tabeletka Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:37
              nie jestes do dupy, tylko nie masz dobrze dobranych lekow :):) glowa do gory!
            • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:39
              Wszyscy jestesmy zwierzetami stadnymi, bo w stadzie sila. Nie ma takich herosow, co to sobie sami rzepke skrobia. Niepotrzebnie obwiniasz sie o slabosc. Wszscy sa slabi, jak sa pozostawieni sami sobie. Silni jestesmy dlatego, ze mamy innych i Twoje zabiegi, by jednak ON byl przy Tobie sa jak najbardziej naturalne. Chcesz byc z kims, bo to Ci daje sile. Teraz zastanowimy sie na ile On jest w stanie dac Ci ta sile.
              Pracuje, duzy plus. Pisalas, ze nawet wspiera jak cos z matka nie tak?
              • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:50
                tak ale tak naprawde to ja się tego wsparcia boję bo po co wspiera jak potem tym" dostaje w twarz".
                • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:22
                  "tak ale tak naprawde to ja się tego wsparcia boję"

                  To znaczy, ze to jednak nie jest wsparcie. Wsparcie to radosc, zaufanie, poczucie sily, plany na przyszlosc, chec do pracy. Jesli czujesz sie odwrotnie, znaczy masz trutke obok siebie.
                  Pamietaj jednak, zeby isc po dobre leki, bo nieleczona depresja to tez trutka, zatruwasz innych.

                  Znajomy chory na depresje odstawil leki na jakis czas. Po paru miesiacach zona chciala sie z nim rozwodzic. W koncu wzial leki, pod presja zony i zyja dalej razem, z ta depresja.
                  • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:28
                    Tak to prawda ze z osobą chora na depresję trzeba potrafić zyc.Nie jest łatwo bo się współuczestniczy w chorobie.Mysle ze moj facet nie potrafi mi pomoc bo jest nauczony ze wszystko skupia sie wokol niego.Moja depresja dla niego to tylko wymyslenie czegos by zwrocic na siebie uwage.A przeciez to wokol niego wszystko powinno sie krecic.
                    • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:43
                      to terz porownaj postawe Twojego faceta do zony mojego znajomego: ona go zawiozla do lekarza i przekonala do kontynuacji leczenia, a Twoj facet nawet do wiadomosci nie przyjmuje, ze potrzebujesz pomocy. Zwiazki sa po to by nam bylo lepiej, nie gorzej.
            • good_morning Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:12
              romantyczna5 napisała:

              > Bo czuje się słaba...bo jestem tchorzem i boje sie byc sama


              nie widzisz, czy nie rozumiesz, ze JESTES SAMA!

              bycie z kims w parze wcale nie znaczy,ze nie ejst sie samemu. wiem, skomplikowane, ale prawdziwe.
              • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:16
                widze i rozumiem.jednak pomimo to boje sie do tego przyznac..
          • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:35
            Spokojnie, spokojnie, facet tez mlody i glupi, moze troche zabiegow pomoze sie dogadac.
            Adios, to na koniec, jak juz sie wszystkie mozliwe metody wyjscia pollapki wyprobuje.
            • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:43
              Powinnam odejsc i naprawde chce .Ale potem nagle przychodzi taka panika,lęk ze co dalej??Obecnie nie mam zadnych znajomych.Troszke i przez niego.Odizolował mnie od wszystkich,nikt nie dzwoni na komorke,nikt nie przychodzi na kawke,na winko.Jestem z dziecmi albo z nim.
              • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:50
                Eee, no skoro wiesz, ze chcesz odejsc, to juz polowa sukcesu. Boisz sie, bo kazdy boi sie zmian, nawet tych na lepsze:)
                Panike zalagodzisz lekami. A co dalej? Jestes wolna, kobieto! Masz prawo poszukac sobie faceta co to z kwiatkiem przychodzi, jak mowi Tabletka. Sa tacy, trza poszukac. A zanim znajdziesz, skupic sie na dzieciach i znajomych. Czas wypelnic kawkami i plotkami przy winku.
                Tyle w kwestii co dalej.
                Czyli wolisz jednak byc z matka niz z nim?
                • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 14:54
                  Wybralam matkę bo jednak zrozumialam ze matka to matka.W sumie od smierci taty mieszkanie zajmowała sama.Wiec napewno przynajmniej dzieci mają kąt a ja się nie boję ze mnie wyrzucą czy cos takiego bo razem wspolnie placimy.Juz jakas ulga.Dlatego tu zostanę.Tak podpowiada mi rozsądek.Gdybym nie miała dzieci to bym napewno od niej uciekła.Ale niestety dzieci muszą miec dom a ja sama nie jestem w stanie zapewnic im mieszkania.
                  • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:15
                    Brzmi sensownie. Przynajmniej, jak mowisz, macie dach nad glowa. Dzieci sa za Toba. 18-letnia corka, ktora Cie pociesza to skarb! To juz przeciwwaga na ktorej mozesz sie oprzec w trudnych chwilach z matka.
                    Popatrz: dorosy facet Cie doluje, a mloda dziewczyna wspiera. To oczywiste, na kim masz polegac.
                    Teraz wystarczy spokojnie corce powiedziec o depresji, zapewnic, ze wyjdziesz z jej wsparciem. Powiedz, ze potrzebujesz tylko jej dobrego slowa. Dziewczyna poczuje sie potrzebna i wazna. Dorastjace dzieci czuja dume z faktu, ze staja sie czescia zycia rodzicow, prawdziwych doroslych. Z powodzeniem mozez jej powiedziec o chorobie, takze o tym, co tu napisalas, ze nie chcialas jej wczesniej mowic bo sie wtydzilas, czy nie chcialas obarczac problemami. Zobaczysz jak bardzo sie zblizycie. Juz samo to, ze Cie pociesza jest tak budujace. Corka ma dobry charakter, zaufaj jej.
                    No, to teraz wystarczy nieco z ta matka popracowac. Napewno sa jakies schematy Waszych zachowac. Tematy, przy ktorych powstaja klotnie, punkty sporne. potafisz wskazac jakies "zapalniki"?
                    • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:21
                      Mysle ze moja matka nie lubi mojego partnera.Ma do niego jakies pretensje bo on jest taki pewny siebie no i taki najmądrzejszy.Zauwazylam to ze jak nie przyjezdza to z matka jakos takos a jak przyjedzie to matka czuje sie gorsza.W sumie nie siedzimy w trojke wiec matka czuje sie opuszczona,zostawiona nie w centrum uwagi.I wtedy szuka dziury w całym.wszytsko jej przeszkadza,a to swiatło,a to ze sie za glosno smiejemy,(bo tez sie smiejemy),ze za poozno pieczemy i jej smierdzi w pokoju itd.Stara sie wtedy wtracac i wprowadza zla atmosfere.Wtedy ja sie stersuje,jestem spięta.Czesto jej dosrywki doprowadzaja do tego ze miedzy nami robi sie gesta atmosfera.
                      • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:28
                        Jak ja sama zostawicie to i sie czuje opuszczona. Dac jemu talerz z ciasteczkami i niech mamusi zaniesie. Moze wystarczylyby male gesty. Mamo, Ty tu jestes gospodynia, ale Cie szanujemy i liczymy z Toba.
                        • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:37
                          Tak było.Jak cos piekłam,gotowałam ,smazyłam to dzieliłam się.Nosiłam do pokoju,pod nos a jej reakcja była zalezna od humoru>jesli miała dobry to tam burkneła dzieki,postaw zaraz zjem,albo co tak duzo,albo za słodkie,za gorzkie ,itd a jak miała zły humor to udawala ze nie widzi ze cos tam kłade na stole.Mysle ze matka tez ma jakies problemy.Nie potrafi sie cieszyc,chwalic.Wiecznie narzeka.Mowi tylko o chorobach,jest gburowata.Moja siostra ma na nia zbawienna moc.Moze dlatego ze widza sie rzadziej .nie wiem,ja sie starałam ale teraz juz nie chce.Zyjemy w jednym domu jak obce kobiety.smutne ale prawdziwe.
                          • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:47
                            "Mysle ze matka tez ma jakies problemy.Nie potrafi sie cieszyc,chwalic.Wiecznie narzeka.Mowi tylko o chorobach,jest gburowata"

                            Tez tak sadze. A jak ojciec zyl, lepiej z nia bylo?
                            • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:58
                              Zawsze taka była.Jak tata zył to na nim się wyżywała.Teraz go nie ma to ja zastąpiłam jego miejsce.
                              • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 16:08
                                Cos tam ma ze soba nie tak. Ale Ty masz wlasne dzieci i dobry kontakt z nimi. Na tym sie skup.
                                Traktuj matke jak mieszkanie-z wdziecznoscia. A prawdziwe zycie emocjonalne prowadz z innymi ludzmi, normalnymi. No tak w zyciu jest. Rodzicow sobie nikt nie wybiera i kazdy ma do rodzicow jakies "ale".
                                Facet niech spada, tylko wytlumacz mu swoje decyzje: nie wspierasz mnie, a nawet jak wspierasz to sie tego boje.
                      • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:35
                        Generalnie, nie dziwie sie matce, ze zla: miala mieszkanie dla siebie, a teraz wprowadzily sie cztery osoby plus obcy facet. Atmosfeta jest napieta chocby z powodu ciasnoty.
                        Podobno dla dobrego funkcjonowania, czlowiek musi miec conajmniej 12 metrow kwadratowych tylko dla siebie. Policz ile metrow u was na lebka przypada?
                        • romantyczna5 Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 15:40
                          Facet nie mieszka.pokoi 3.kazdy ma swoje miejsce.Przewaznie ja z dziecmi siedze w swoim pokoju.Nikt jej nie wchodzi i nie przeszkadza.Mysle ze to nie chodzi o mały metraz.Mysle ze chciałaby rzadzic nami do konca swoich dni.Nie chce uwierzyc w to ze ja juz nie musze jej słuchac przynajmniej w niektorych kwestiach.
                          • kochanic.a.francuza Re: kto jest bardziej toksyczny - matka czy on? 13.03.12, 16:13
                            Ta stuletnia pani, o ktorej pisalam na poczatku, tez ciagle mysli, ze rzadzi swiatem:)
                            No, widocznie jest taki rodzaj matek, ktore uwazaja, ze wlasne dzieci 8szczegolnie corki) na niewonikow urodzily.
                            Ona sie juz nie zmieni raczej. Optymalna postawa wzgledem niej to lekka ignorancja. Ciasteczka przynies, ale nie czekaj na "dziekuje". Rozmowy zminimaizowac do tych najniezbedniejszych.
    • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 16:37
      Dziękuję wszystkim za rozmowę.
    • moonogamistka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 19:48
      Wyprowadzic sie, odciac pepowine.
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 20:02
        pępowinę odgryzłam juz dawno .
        • moonogamistka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 20:03
          To post jest sprzed pol roku?
          • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 20:06
            nie, od dzisiaj.Ale nie chodzi tu o pepowinę...
            • moonogamistka Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 20:08
              Przezywasz co matka powie, jak oceni i twierdzisz, ze przecielas?!
              • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 20:12
                Mysle ze to wynika z mojej wrazliwosci.Mam tendencję do przejmowania sie tym co inni o mnie mówią i myślą.nie potrafię inaczej czyz to nie nazywa się nisko samooceną lub niewiarą w siebie.?
                • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 11:35
                  romantyczna5 napisała:

                  > Mam tendencję do przejmowania sie tym co
                  > inni o mnie mówią i myślą.nie potrafię inaczej czyz to nie nazywa się nisko sa
                  > mooceną lub niewiarą w siebie.?

                  to nazywa się współuzależnienie-to się leczy
    • kar0lin Re: jak sobie poradzić? 13.03.12, 21:37
      wypad z chaty. no wynoś się, i to już.
      • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 11:24
        mam nadzieje że to przeczytasz romantyczna5. pierwsza sugestia: porozmawiaj z dziećmi o swojej chorobie żeby wiedziały co się z tobą dzieje, ale nie obarczaj ich tą chorobą. potrzebujesz z komś pogadać poszukaj koleżanki(trudno ci wyjść z domu poszukaj forum na któym znajdziesz bratnią duszę). córka co prawda dorosła jest, ale nie potrzebne jes jej babranie się w Twojej chorobie- wiem z autopsji.
        druga rada:zdobądź książkę koniec współuzależnienia. lektóa warta poczytania. może pozwoli ci spojrzeć inaczej na Twój "związek" z matką i partnerem także. może natchnie cię do jakiś pozytywnych działań. a może zwyczajnie da iskierkę nadzieii. mnie ta książka pomogła odnaleźćmoje własne ja i szukać wreszcie swojego szczęścia a nie oglądać się na innych.
        POWODZENIA
        • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 11:59
          zamówiłam książkę,chętnie poczytam.Jednak napewno tak łatwo nie będzie.dziekuję za polecenie mądrej lektury.
      • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 12:02
        tak wezmę jeszcze plecak i gitare i zaspiewam" .. Do widzenia wam, canto cantare."dzięki za radę ale nie skorzystam."Wynos sie!!" tak słyszę od matki.wystarczy.
        • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 13:16
          przeszłam przez podobną sytuację jak ty,z tą różnicą że nie miszkałam u matki i pod tym względem było mi łatwiej. u mnie takie współuzależnienie doprowadziło nie tylko do stanów lękowych,depresji,ciągłego poczucia winy,nienawiści do ludzi bez powodu,zamknięcia na świat zewnętrzny, nawet do myśli samobójczych. wierzę że ci się uda. a ksiązka pozwoliła mi otworzyć oczy na pewne sprawy. naprawdę warto przeczytać. ja przeczytała ją pierwszy raz w listopadzie 2011. i co chwila do niej wracam
          • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 13:20
            tak warto poczytac.Juz pewne rzeczy wiem,bo przeciez przeszłam wiele terapii ale niestety trudno pewne wyuczone schematy zmienić.Musze zrobić wiele by cos zmienić w swoim zyciu.czuje się zle.W obecnej chwili mam starsznego doła i brak sił na cokolwiek,ale wiem ze musi się to zmienić.Dla dzieci chce tego dokonac no i dla siebie tez.
            • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 13:28
              najważniejszą sprawą jaką trzeba zrozumieć i przyjąć do wiadomości, to ta że musisz zmienić siebie dla siebie. nie dla dzieci. najstarsza córka na 18 lat. a ile ma najmłodsze dziecko? te dzieci niedługo nie będą potrzebowały mamusi.a ty musisz zadbać o siebie. bo prawda jest tez taka że jeśli ty będziesz szczęśliwa to i twoje dzieci będą szczęśliwe.
              mam nadzieję że ta książka pozwoli ci zrozumieć że musisz walczyć dla siebie
              • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 13:35
                Obecnie jestem bardzo zagubiona.Oddając sie tak całkiem zatraciłam siebie .Ja nawet nie wiem kim jestem i to mnie przeraza.Napewno matką staram sie byc dobra .Moje najmłodsze dziecko ma 9 lat.
                • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:04
                  zdaję sobie sprawę. powiem ci że miałam podobnie. cały czas myślałam jak "dogodzić innym". tak często o tym myślałam że zapomniała o tym czego sama potrzebuję i co sama czuję. taka moja obsesja- ale to wszystko dzięki współuzależnieniu. oprócz tego miałam też problemy z mężem. i tak jak ty nie umiałam podjąć decyzji o rozstaniu. ale dziś dorosłam do takich decyzji. nauczyłam się też porozmawiać z partnerem o tym co boli i nauczyłam się wymagać i zmieniać to co złe. przychodzi mi to bardzo powoli.ale tak podobno wygląda proces zdrowienia. trzeba mieć do siebie wiele cierpliwości. i już nie boję się tak że zostanę sama. wiem też,że zawszemożna zacząć nowe życie. ale wiem też żeby zacząćnowe życie trzeba wyleczyć siebie. inaczej znów zwiążesz się z kimś kto ciebie uzależni. tak jak napisał juz ktoś wyżej. życie zamiastsię zmienić nadal pozostanie takie samo, zmienią się tylko maski,.
    • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:34
      Pisze ze kocha,od niedzieli się nie odzywał.Pokocilismy się bo wygarnęłam mu ze nie będę go obsługiwała cały weekend bo jestem chora i wogole...Nie odzywał sie a teraz ten sms.Wiem ze to manipulacja,moze kocha ale przeciez nie tak był ja była w tym wszystkim wazna.Co robić??nie chce znów sie poddac.to tak jak z alkoholizmem...jak odmowic alkoholu skoro się jest uzaleznionym.musze pogadac...
      • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:44
        weź głęboki oddech, policz do dziesięciu. wiem że może nie jesteś na to gotowa,ale zamiast robić awanturę to może powiedz mu co ciebie zabolało ostatnio.jeśli trudno ci pozbierać myśli w danej chwili to może spisz sobie na kartce co chcesz mu powiedzieć a potem po prostu mu to przeczytasz. tylko nie próbój wygarniać wszystkiego na raz.małymi kroczkami.
        • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:47
          Mysle ze on nie zrozumie ze mnie cos moze bolec...nieraz mu to mówie to twierdzi ze wszystko mi przeszkadza i złosci.Nie zrozumie tego .Nie potrafię z nim rozmawiac.Ja zaraz histeryzuje bo on mnie od razu krytykuje lub minimalizuje moj problem;(oddech wezme,nawet trzy;(
          • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:51
            to może powiedz mu,że źle się czujesz i potrzebujesz odpocząć.między czasie idź do lekarza po nowe leki jak pisały dziewczyny.jak poczujesz się lepiej to wtedy się spotkacie i porozmawiacie.
            powiem ci tylko że wiem o czym piszesz. jakiś czas temu byłam w tym samym miejscu co ty. ale naprawdę może być lepiej.
            • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:54
              no i przede wszystkim postaraj się nie dać wkręcić. jeśli teraz przejdziesz nad sytuacją bez echa to on będzie wiedzał, że jak powie KOCHAM CIĘ to wszystko będzie dobrze.
              i jeśli on rzeczywiście nie dostrzega problemu, twierdzi że wymyśliłaś sobie te objawyto może niech pójdzie z tobado lekarza- wizyta po nowe leki może być pretekstem. wówczas będzie mógł zapytać lekarza jak to z tobą jest
            • romantyczna5 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 14:55
              ostatni sms w niedziele był taki zebym mu dala spokoj i zostawiła to tak jak jest.a dzis cos takiego...tak musze odpoczac bo on chyba sam nie wie czego chce.Wciaga mnie w ta hustawke a potem ma pretensje ze ja szaleje.
              • poezja1983 Re: jak sobie poradzić? 14.03.12, 15:09
                on tak się zachowuje, bo pewnie sam ma jakieś problemy.no i pewnie nie wie na czym polega twoja depresja, jakie niesie za sobą konsekwencje. chociaż jak czytam twoje wpisy to myślę że ta depresja to skutek współuzależnienia niestety. no i raczej środki farmakologiczne muszą iść na pierwszy rzut. dopiero potem możesz myśleć co dalej. dobre tabletki po prostu spowodują że będziesz mogła że tak powiem trzeźwo spojrzeć na siebie i swoje problemy.
Pełna wersja