Gość: gosc
IP: *.dynamic.chello.pl
13.03.12, 13:46
Czesc Dziewczyny!
czy ktoras z was moze jeszcze pkrzepic mnie na duchu i potweirdzic, ze w wieku 35 lat mozna jeszcze odkryc swoja zawodowa droge i moc zaczac odkladac na nedzna emeryture?
Tak sie jakos u mnie zlozylo, ze z prawdziwa praca mi nigdy nie wyszlo. Po studiach filologicznych, ze zle trafionym ( najwidoczniej) jezykiem nie moglam i nie moge w dalszym ciagu ( bo czymze jest polowa etatu) znalezc jakiejs normalnej, sensowenej pracy. Sledze bacznie i gdzie tylko moge wysylam zgloszenia na kursy doskonalace, na podjecie studiow podyplomowych ( jedne kilka lat temu skonczylam- do niczego mnie nie doprowadzily niestety) mnie nie stac, z podobnej przyczyny ucze sie drugiego jezyka sama w domu. Wiem- nie wrozy to nauczeniu sie. Mimo, ze nie osiadlam na laurach, nie poddalam sie, nie moge odnalezc swojej sciezki zawodowej i prawda jest taka, ze po ukonczeniu 35lat zycia, jedyne co udalo mi sie zrealizowac to podwojne macierzynstwo. Niby sporo, ale ciagle jestem niesamodzielna finansowo i pole moich zainteresowan niebezpiecznie sie zawezilo.
Gdzie uderzyc, czego sie uczyc, jak poprawic swoja wartosc na rynku pracy? Czego sie czepic zeby za lat kilkanascie nie wyladowac w kartonie na ulicy???
Nie mam zwlaszcza pomyslu na samozatrudnienie, co mogloby rozwiazac byc moze moj problem.
dzieki za sugestie!
pozdrawiam