jak sądzicie, czy

13.03.12, 16:17
kiedy człowiekowi zawala się cały jego świat, i odbiera to jako klęskę, która go przytłacza i całkowicie pogrąża w rozpaczy, to czy dobrym pomysłem jest spakować się co się ma i wyjechać w zupełnie nowe miejsce, gdzie nikogo się nie zna i - przynajmniej na jakiś czas - rozpocząć nowe życie? Tak, by się odbudować psychicznie i nabrać dystansu do wszystkich zdarzeń?
Zainspirowały mnie słowa koleżanki, która powiedziała coś w rodzaju: ', kurde, jest mi tak źle, ze wszystko bym dała, by móc się w tym momencie spakować i wyjechać na koniec świata' .
jak to jest? Uważacie, że to dobry pomysł? Czy może raczej ucieczka przed problemami?
    • fomica Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 16:27
      Zależy od wagi problemu. Myślę że wyjazd i zmiana klimatu rzeczywiśćie może pomóc ale - wyjazd na krótko, coś w rodzaju wakacji. 2-3 tygodnie odpoczynku potrafia zdziałac cuda, zwłaszcza w miłym towarzystkie, kogos bliskiego, zaufanego, kto jest wsparciem. Natomiast oczekiwanie że rzucenie wszystkiego i spalenie mostów rozwiąże problemy jest chyba mrzonką - bo przeciez w tym nowym życiu tez trzeba się jakoś urządzic, rozwiązac liczne prozaiczne i przyziemne kwestie typu pieniądze, praca, brak znajomych, jakieś ogarnięcie tego nowego.
      • damka9 Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 16:45
        Rzecz w tym, że dziewczę zostało rzucone po paru latach przez faceta, straciło 3 tygodnie później pracę, a jedynym miejscem do jakiego miała powrót był, jak w którymś tu wątku, dom z toksycznymi domownikami, gdzie zwyczajnie krew człowieka zalewa.
        I ja chyba bym jednak uznała, że w tej sytuacji to wyjazd jest najlepszy. Bo tak na dobrą sprawę to choćby chciała, to na dany moment nie ma żadnych zobowiązań..
        • kitek_maly Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 16:53
          > Rzecz w tym, że dziewczę zostało rzucone po paru latach przez faceta, straciło
          > 3 tygodnie później pracę, a jedynym miejscem do jakiego miała powrót był, jak w
          > którymś tu wątku, dom z toksycznymi domownikami

          Ale dlaczego w tym przypadku jest to uzasadnione?
          Pracę może znaleźć w swoim miejscu zamieszkania. Bo chyba nie jest tak, że w jakimś mieście czekają na nią z otwartymi rękoma.
          Za mieszkanie w nowym mieście też musiałaby płacić, tak samo jak w starym, skoro nie chce mieszkać z rodziną, więc względy mieszkaniowe też za niczym nie przemawiają.
          • damka9 Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 17:42
            może dlatego byłoby to uzasadnione, że w zupełnie nowym, wręcz obcym środowisku łatwiej byłoby pogodzić się z faktycznym stanem rzeczy i przestać roztrząsać co się stało?
            Takie mam wrażenie, że mogłoby to tak zadziałać.
          • stokrotka_a Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 18:07
            kitek_maly napisała:

            > Ale dlaczego w tym przypadku jest to uzasadnione?
            > Pracę może znaleźć w swoim miejscu zamieszkania. Bo chyba nie jest tak, że w ja
            > kimś mieście czekają na nią z otwartymi rękoma.
            > Za mieszkanie w nowym mieście też musiałaby płacić, tak samo jak w starym, skor
            > o nie chce mieszkać z rodziną, więc względy mieszkaniowe też za niczym nie prze
            > mawiają.

            Może w nowym miejscu łatwiej byłoby jej odciąć się od toksycznych krewnych i uniknąć niechcianych kontaktów z nimi?
            • damka9 Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 18:10
              dokładnie o tym stokrota mówię, że z uwagi na ten aspekt sprawy ja bym zachęcała do spróbowania. Pieniądze na start ma, chęci i determinację do dokonania zmian jeszcze większą; z językiem żadnych problemów, więc mogłaby spróbować. I nie jakaś Anglia czy Irlandia, ja podpowiedziałam np. Portugalię:-) wiem, że z pracą ciężko, ale nie jest to niemożliwe.
              A ponieważ byłam tam, to wiem, że gdyby tylko się tam zaklimatyzowała, to prędko stanęłaby na nogi.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 16:47
      damka9 napisała:

      > kiedy człowiekowi zawala się cały jego świat, i odbiera to jako klęskę, która g
      > o przytłacza i całkowicie pogrąża w rozpaczy, to czy dobrym pomysłem jest spako
      > wać się co się ma i wyjechać w zupełnie nowe miejsce, gdzie nikogo się nie zna
      > i - przynajmniej na jakiś czas - rozpocząć nowe życie? Tak, by się odbudować ps
      > ychicznie i nabrać dystansu do wszystkich zdarzeń?

      Nie. Uważam że to złe rozwiązanie. Wyjeżdżać należy w nadziei a nie z "rozpaczy". Bo takie podejście zwiększa ryzyko podejmowania błędnych decyzji na miejscu. Pomyśl o emigrantach zarobkowych - ci którzy wyjeżdżają w desperacji DUŻO gorzej trafiają na miejscu.

      Zamykasz sprawy tutaj (problemów nie musisz ROZWIĄZYWAĆ, ale kończysz to co możesz) a w międzyczasie planujesz zmianę. Ucieczka nie ma sensu, bo problem prawie zawsze siedzi w środku.
      • damka9 Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 17:41
        może być jak mówisz, że kłopoty i tak pojadą za nią, bo to nie problem miejsca. A co do tego co kitek mówi, patrząc z technicznego punktu widzenia to ma tyle samo do stracenia co i zyskania, a gdyby mnie przyszło oceniać sensowność takiej decyzji to może i bym oceniła ją jako wartą przemyślenia - bo np. dla mnie nowe miejsce to może ( ale nie musi ) oznaczać nowe szanse, nowe możliwości... sama nie wiem, ciężko mi coś doradzić, bo tyleż samo plusów co i minusów.
        Natomiast wiem jak przytłaczające może być życie z ludźmi którzy już z natury są uprzykrzający
    • kitek_maly Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 16:49
      > kiedy człowiekowi zawala się cały jego świat, i odbiera to jako klęskę, która g
      > o przytłacza i całkowicie pogrąża w rozpaczy, to czy dobrym pomysłem jest spako
      > wać się co się ma i wyjechać w zupełnie nowe miejsce, gdzie nikogo się nie zna

      Zależy co jest przyczyną takiego stanu.
    • best.yjka Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 18:02
      Strata faceta i pracy, to nie jest klęska. Tylko zły splot okoliczności. Wyjazd nie jest złym pomysłem, ale trzeba mieć zaplecze finansowe. Trzeba mieć pieniądze na 2-3 miesiące utrzymania w nowym miejscu + na bilet powrotny (w razie niepowodzenia). Bo pracy obecnie nikt nikomu nie daje od ręki.
    • moonogamistka Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 19:37
      Idealna sytuacja, tylko zazwyczaj czlowiek jest uwiazany mln zobowiazan, ktore jak haki trzymaja go w jednym miejscu. Tez czasem mialam ochote na to, ale ...sie nei dalo:-)
    • kapselodtymbarka Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 19:52
      Oczywiście. Jeżeli tylko zna się język Końca Świata i ma tam krewnych, którzy załatwią pracę. Oraz odrobinę naiwności pozwalającej wierzyć w to, że gdzie indziej ludzie są lepsi.
    • a_nonima Re: jak sądzicie, czy 13.03.12, 21:16
      Ja miałam taką ochotę. Po rozwodzie miałam chęć rzucić wszystko, sprzedać dom, zabrać dzieci i wyjechać na koniec świata.
      Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że zależało mi na kontakcie dzieci z tatą.
      Od rozwodu minęły miesiące i chęć na wyjazd przeszła.
      Teraz cieszę się każdą chwilą spędzoną z dzieciakami. I mam kota ;) Chwilowy substytut ;P
    • varia1 Re: jak sądzicie, czy 14.03.12, 09:19
      zależy od wielu okoliczności i konstrukcji psychicznej danej osoby, nie można uogólniać

      taki niefartowny zestaw zdarzeń to nie jest żadna klęska życiowa, coś starego się kończy żeby ustąpić miejsce nowemu...

      ja bym nie wyjeżdżała, mimo że nie mam żadnego problemu w zaadoptowaniu się w nowym środowisku, mam zawód pozwalający na pracę wszędzie i jestem w miarę zabezpieczona finansowo.

      zdecydowanie większą satysfakcję przynosi rozwiązywanie swoich problemów na miejscu, zamykanie drobnych spraw i otwarcie się na nowe emocje

      • damka9 Re: jak sądzicie, czy 14.03.12, 09:28
        varia1 napisała:


        > zdecydowanie większą satysfakcję przynosi rozwiązywanie swoich problemów na mie
        > jscu, zamykanie drobnych spraw i otwarcie się na nowe emocje
        >


        hm, czy aby na pewno satysfakcję... nie sądzę, aż tak. Co do tego, że te jej kłopoty to jest okres przejściowy, nie powiem, żeby tak to traktowała ;) I wiem, że pomysł z wyjazdem wziął się z kompletnej niemocy, bo dziewczę zwyczajnie straciło wizję tego jak to wszystko ujmować i ogarniać. Hm a może rzeczywiście tylko tak wyjazd wakacyjny miałby sens?

        Z tym otwarciem się na nowe emocje to chyba jeszcze za wcześnie w ogóle mówić o takim zjawisku ( patrząc na to, jakie pobojowisko w życiu zostawiły te zdarzenia).
    • damka9 No i się wyjaśniło, 14.03.12, 10:24
      bilet kupiony na koniec kwietnia, w jedną stronę.
      • simply_z Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 10:27
        a gdzie ,jesli mozna spytac?
        • damka9 Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 10:34
          płw.iberyjski.
          • simply_z Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 10:57
            ee gdzie to koniec swiata.
            • damka9 Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 10:59
              metaforyczny, my dear. Chodzi o to, co jest nowe i nieznane. No i gdzie nie potrzeba wizy do przekroczenia granicy :)
              • simply_z Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 11:04
                tam teraz taki kryzys ,ze szybko wroci:)
                • damka9 Re: No i się wyjaśniło, 14.03.12, 13:03
                  tak czytałam, hm, ale czy to oznacza z automatu, że sobie nie poradzi? Hm, może terapeutycznym okaże się sama próba odnalezienia się w nowych warunkach :) :Przecież zawsze może wrócić (chyba), a może akurat uda się jej w jakiś sposób poukładać tam swoje sprawy, przynajmniej na jakiś czas.
                  Poza tym zawsze może jechać jeszcze dalej :D
    • mirtillo25 Re: jak sądzicie, czy 14.03.12, 13:39
      Zmiana środowiska to cudowna sprawa. Zawsze to jakaś przygoda. Jeśli nic Cię nie trzyma w danym miejscu, jeśli wszystko zaczyna Cię denerwować, to najwyższy czas na przeprowadzkę. Nie ma sensu siedzieć w miejscu, które nas przytłacza.
      Kieruję się zasadą - wolę żałować, że coś zrobiłam niż żałować, że czegoś nie zrobiłam.
      • damka9 Re: jak sądzicie, czy 14.03.12, 16:26
        mirtillo, napisałam Ci maila:-)
        • damka9 Re: jak sądzicie, czy 14.03.12, 16:27
          mhm, nie doszło, czyli jak rozumiem nie masz poczty gazetowej :-) no nic :)
Pełna wersja