Czy to już kuku?

14.03.12, 12:15
Czy opłakiwanie kota przez dwa tygodnie mieści się w granicach normalności? Miał ktoś taka fazę?
    • a_nonima Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:16
      Ja opłakiwałam psa wiele miesięcy.
    • oko_zielone_pe Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:18
      Jeśli ktoś był związany emocjonalnie z kotem, albo kot był zamiennikiem czegoś ważniejszego, to jest to jak najbardziej normalne.
      • romantyczna5 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:26
        Przezywanie straty jest jak najbardziej wskazane.Czasem trzeba więcej czasem mniej czasu.
      • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 21:53
        jak mozna powiedziec ze kot byl zamiennikiem czegos wazniejszego. uwazasz ze uczucie do zwierzecia jest z zasady mniej wazne niz uczucie do czlowieka?
    • horpyna4 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:35
      Myślę, że kilka miesięcy też mieści się w granicach normalności.
    • au_lait Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:36
      Znajoma opłakuje psa od września, choć ma już nowego szczeniaka. W końcu pies (albo kot, jak ktoś woli) to tuż za książką najlepszy przyjaciel człowieka. Nienormalna byłaby obojętność już dwa tygodnie po stracie kogoś bardzo bliskiego.
      • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:50
        Cholera, ale mnie łzy lecą jak groch na każde wspomnienie o nim, kilkanaście razy dziennie. Nie mogę się skupić na niczym, cały czas mam na myśli kota. Dodam tylko, że niczego mi nie rekompensował - mam szczęśliwe małżeństwo i fajne dzieci. Nikt z domowników tak mocno tego nie przeżywa, bo kot do najsympatyczniejszych nie należał. Nie lubił pieszczot, gryzł i niszczył pościel, firanki, etc. Ale mimo wszystko go kochałam! BUUUUU.....
        • au_lait Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 12:57
          Przecież nie kocha się za coś, prawda? Ile miał lat?
          • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 13:31
            Tylko trzy, niestety. Wyszedł za ogrodzenie i udusił go jakiś bezpański pies:(
            • au_lait Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 13:38
              Współczuję. :(
            • romantyczna5 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 13:44
              Przykro mi.Ostatnio widziałam przez okno jak pies zaatakował innego.Złapał za łapkę i nie chciał puscic.Nikt nie wiedział co robić.Pełno gapiów a pies cierpiał.Przykry widok nie znałam psa a płakałam razem z dziecmi.Tak więc naprawdę wspólczuje.
            • stary.dziadyga Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 13:46
              Współczuję, to pewnie dlatego że zginął taką a nie inną śmiercia i był młody.
              Ja do dziś jednego kocura nie mogę odżałować i łezka mi się oku kręci na myśl o nim, choć minęło już parę lat. Właśnie dlatego, że był dość mlody, tak jak Twoj (ok trzech lat) i zginął smutna bolesną śmiercią z winy niedoswiadczonych weterynarzy, a mógł żyć.
              Z kolei kotki która juz będąc sędziwa wpadła pod samochód nie opłakiwałam praktycznie wcale, bo to była dobra, szybka śmierc dla starego kota.
              Popłacz sobie ile wlezie, lepiej Ci się zrobi.
            • marguy Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 14:13
              nikita,
              jestes normalna.
              Nam sie lza w oku krecila gdy wspominalismy naszego kota, ktory poszedl do kociego nieba w 95 roku. To byl LE kot naszego zycia. Z innymi juz tak nie bylo.
              Teraz mam LE psa.
              • szarrak Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 16:37
                Co oznacza to LE? Wybacz, alem ignorantka - instynktownie rozumiem (podejrzewam, że miałam takiego LE chomika - pierwszy mój, najśliczniejszy, najbystrzejszy, najpuchatszy i w ogóle, teraz mam innego i jest głupi i gryzie kota ;3 a po tamtym dwa dni ryczałam (po chomiku!!!)).

                Rozpacz po kocie wydaje mi się w 100% normalna, zwłaszcza po takim młodym, który zginął w okrutny sposób. Parę miesięcy po uśpieniu naszej jamniczki byłam na paradzie jamników - ciężkie przeżycie, chociaż suczka była stara i okrutnie schorowana, pod koniec życia miała raka wątroby z tyloma przerzutami, że ten raczysko żywcem ją zżerał :((
                • marguy Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 22:20
                  szaraku,
                  we francuskim generalnie rodzajnikow "le" i "la" nie uzywa sie przed imionami wlasnymi. Jednak dla wyrazenia podziwu i podkreslenia nadzwyczajnych cech jakiejs osoby stawia sie rodzajnik. Jako przyklad podam wybitny sopran - Callas, o ktorej mowiono LA Callas albo LA Divine zamiast madame Callas, wybitny sopran itp. To la przed jej nazwiskiem nie sprowadza jej do anonimowosci, wrecz przeciwnie podkresla jej nadzwyczajny talent.

                  Troche to chyba zawile (wlasnie zdalam sobie sprawe, ze nie tak latwo jest wytlumaczyc te ciekawostke jezykowa), jestem jednak przekonana, ze doskonale wiesz o co chodzi, bo bezblednie je zastosowalas w przypadku wyjatkowego, jedynego, najcudowniejszego twojego LE chomika :)
                  • szarrak Re: Czy to już kuku? 16.03.12, 19:18
                    A widzisz, po trzech latach nauki francuskiego pamiętam tylko rodzajniki i "je m'appelle luiza", ale nie skojarzyłam - myślałam, że to skrótowiec od czegoś :) W takim razie zdecydowanie miałam LE chomika.
                • ursyda Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 09:24
                  Z chomikiem doskonale rozumiem. Ja ryczałam po moim LA chomiku.
                  • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 22:06
                    tylko raz ryczalam po chomiku, jak mnie upierniczyl w palec.
        • ka-mi-la789 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 21:20
          Jestem dokładnie na tym samym etapie życia. Możemy popłakać razem.
          • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 21:47
            Też kot, czy homo sapiens?
            • ka-mi-la789 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 23:06
              Kot. Kocica właściwie. Najcudowniejsze, najukochańsze stworzenie, jakie się przewinęło przez moje życie. Konkurować z nią mógł tylko jej czworonożny, miauczący kumpel, który odszedł trzy lata temu, też w marcu. Funkcjonuję jako tako wyłącznie dzięki piwu i uspokajaczom.
              • best.yjka Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 00:37
                Śierściuchy uzależniają :)
              • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 21:56
                klina klinem. ja jako dziecko i nastolatka przezylam smierc 3 naszych psow. zawsze z naszej winy bo psy mialy wolnosc, lataly gdzie chcialy no i skonczyly pod kolami:/ no ale w kazdym razie chodzi mi o to, ze moze warto bys wziela kota? to pomoze ci jakos zapomniec o twojej kotce.
                • ka-mi-la789 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 23:13
                  Jeżeli się przypałęta jakaś bieda, to pewnie, że wezmę.
                  • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 23:23
                    po co czekac az sie przypaleta najlepiej samemu znalezc;) schroniska, ogloszenia itp. nowy kot to mniej czasu na smutek po tym ktorego juz nie ma.
    • meggambino Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 15:01
      Też mnie długo trzymało. Nawet jak mignął jakiś cień to odruchowo myślałam, że to kot, dopiero po sekundzie przychodziła refleksja, że przecież kota już nie ma :(
      • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 15:16
        Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy. Jak w amoku cały czas podchodzę do okna w nadziei, że go zobaczę. Czuję straszną pustkę, bo towarzyszył mi na każdym kroku. Tak strasznie przeżywam jego stratę, że już chyba nigdy nie zdecyduję się na zwierzaka.
        • triismegistos Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 16:34
          Nie myśl w ten sposób. Przygarniając zwierzaka nie tyle zrobisz sobie lepiej, co możesz mu uratować życie.
          • szarrak Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 16:44
            Dokładnie tak - pomyśl, że masz miejsce na przygarnięcie jakiejś szukającej domu bidy. Wejdź np. na kociarnię na forum miau.pl - może weźmiecie chociaż kota jako dom tymczasowy? Jest mnóstwo bezdomniaczków, które szukają domu. My wzięliśmy dorosłą kotkę z fundacji - najpierw była przyczajona i przestraszona, a teraz nie daje mi zrobić sobie herbaty, bo muszę ją nosić na rękach jak niemowlę - inaczej podgryza ;)
            • best.yjka Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 17:16

              > wzięliśmy dorosłą kotkę z fundacji - najpierw była przyczajona i przestraszon
              > a, a teraz nie daje mi zrobić sobie herbaty, bo muszę ją nosić na rękach jak ni
              > emowlę - inaczej podgryza ;)

              Ona dalej jest wystraszona. Oswoiła się z wami, ale boi się ciebie stracić. Stąd jej zachłanność na twoją uwagę :)
              Piękny gest z twojej strony.
              Pozdrawiam.
              • szarrak Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 18:39
                Jest z nami już dziewięć miesięcy - od tamtej pory przeżyła już sporo sytuacji, w tym parodniowe wyjazdy z nami itp., zawsze jest wyluzowana :) Jednak ten kot potrzebuje takiej atencji, że w głowie się nie mieści. Po powrocie do domu (niezależnie, czy wyjazd na dwa dni, czy wyjście do skrzynki na listy) trzeba kota dokładnie wymiziać. Kiedyś mój chłopak po powrocie z pracy wpadł na sekundę do mieszkania, zostawił tylko plecak i wyszedł do sklepu nie pogłaskawszy kotki... Przez pięć minut jego nieobecności popadła w taką rozpacz, że jej nie pogłaskał, że myślałam, iż pęknie jej serduszko albo struny głosowe ;) To jest dowód na to, że warto wziąć kota-bezdomniaka, zwłaszcza takiego z kociarni/schronu. Jutro robimy jej świństwo, bo jedziemy po drugą kotkę - może jakoś przeżyje, tamta też potrzebuje domu :))) Naprawdę polecam wzięcie takiego biedactwa.
                • best.yjka Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 19:39
                  Koty są pamiętliwe. Wierz mi. I nie jest prawdą, że przywiązują się do miejsca. Przywiązują się do ludzi. Kotki są bardziej przylepowate i bardziej zazdrosne niż kocury. Jej przylepowatość może być wynikiem tego, że była zabrana za wcześnie kocicy. Moja koleżanka miała taki problem. Po rozwodzie i przeprowadzce do innego mieszkania, koleżanka związała się z rozwodnikiem, który miał dziecko. Zamieszkali razem, dziecko weekendy spędzało z ojcem. I tu zaczęły się problemy. Kocica była zazdrosna. Nie o partnera, ale o dzieciaka. Przez pierwszy rok czasu trzeba było izolować kotkę, bo atakowała dziecko. Gryzła i drapała.
                  Życzę powodzenia i wytrwałości, bo może okazać się że drugie kocię rozwiąże problemy, ale również może je pogłębić. Daj znać jak sprawy się potoczyły. Może uda mi się coś podpowiedzieć w razie problemów.
                  Pozdrawiam.

                  P.S. Ta kotka nie znosi być brana na ręce. Pogłaskać ją tylko można, ale nie każdy może dostąpić tego zaszczytu ;) Takie półdzikie diablę, ale bardzo zazdrosne :)
                  • szarrak Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 21:06
                    Ale my nie mamy z nią żadnych problemów :) Jeśli podgryza i bije łapką, to wystarczy ją ignorować przez chwilę i się odczepia, tzn. przestaje gryźć, tylko chodzi smętna, pomiaukuje i próbuje bawić się czymkolwiek - jest bardzo namolna, ale dla nas nie stanowi to absolutnie jej wady. Nie jest agresywna - po prostu zaczepia, zwraca na siebie uwagę, potrzebuje poklasku. Tym niemniej zaczepia nas, jakbyśmy byli kotami (zawsze żyła w dużym kocim zagęszczeniu, a u nas od tylu miesięcy jest sama - odruchy ma inne, niż moje koty z domu rodzinnego, które bardziej potrafią zaczepiać "po ludzku"). Lubimy poświęcać jej uwagę i przeważnie jest do nas przylepiona, ale bez przesady - nie ma tak, że jak bardzo nie możemy (bo coś robimy), to i tak kota trzeba miziać. Namolność objawia się włażeniem na kolana we wszelkich możliwych momentach i pozycjach, siadaniem na laptopie, kiedy coś oglądamy i uwielbieniem dla wszelkich czułości ;) Średnio się potrafi zająć sama sobą i normalnie jej się w życiu nudzi, stąd pomysł wzięcia drugiej kotki. Mało kreatywna chyba jest ;)

                    nikita0166, przepraszam za offtopowanie...
                    • best.yjka Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 22:06
                      Mam nadzieję, że masz rację. Ale ona była długo (9 miesięcy) tylko z wami. Była pierwsza. Koty są zwierzętami terytorialnymi, a nie stadnymi. Miej oczy otwarte przez pierwszy tydzień i obserwuj sierściuchy. Mogą od razu się pokochać, ale też mogą walczyć i ustalać hierarchię. O michę, ale przede wszystkim o wasze zainteresowanie.

                      • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 22:20
                        moja znajoma ma 2 koty ktore jezeli walcza to nigdy o dostep do zarcia, a o jej uwage i o zabawe z nia. kot przywodca non stop tlucze kota uleglego, jezeli ten za dlugo i za dobrze bawi sie z pancia. ten sam kot przywodca bez problemu pozwala sie odpychac malemu od miski, pozwala mu wyzerac kąski prawie spod swojego pyszczka. ale zabawa z pancia i strategiczne miejsca do lezenia to rzeczy swiete ktorych broni zebami i pazurami
            • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 21:58
              te kobiety z forum miau to maja zlote serca. kobiety-bo facetow jest na forum malutko. naprawde cieplo sie na sercu robi jak czlowiek poczyta ze jest tyle dobrych ludzi wrazliwych na cierpienie kotow. maja po 5,6 kotow i nie wahaja sie przygarnac nastepnego jak gdzies znajda. prawdziwe Kocie Mamy:)
    • best.yjka Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 17:45
      Moi rodzice po ostatnim zestawie dwa kocury i kotka, już więcej nie przygarnęli kotów do domu. Koty odeszły w sędziwym wieku do krainy wiecznych łowów. Zawsze mieliśmy koty w domu, ale te ostatnie były członkami rodziny. Dwa z nich karmione smoczkiem (później siekaną polędwicą, bo anemię miały) + przychówek kocicy. Ich odejście było traumą dla nas wszystkich. Pomimo, że kocur źle leczony przez weterynarza zaraził całą rodzinę świerzbem.
      Minęło kilka lat od ich odejścia, ale nie ma już kotów w domu. Owszem zawsze jakaś bida się zabłąk na podwórko. Jeść dostanie. Jak chłodno to kawałek styropianu do spania, co by tyłek nie marzł, a przy mrozach nocleg w kotłowni. Ale to już nie są koty domowe i nie mają takich samych praw jak tamte.
    • sid.sid Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 18:26
      Ja od lat nie mam domowego zwierza, ale np. kiedy przez dwa tygodnie nie przylatywał dzięcioł, którego dokarmiam, to byłam autentycznie zaniepokojona. Tym bardziej jestem w stanie zrozumieć żal za udomowionym zwierzęciem, do którego człowiek się przywiązał.:(
    • szklanka.mleka Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 19:07
      ja tam mojego 3 lata oplakiwalam
    • izabellaz1 Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 19:43
      Pomyślałabym raczej, że to nie o kota tak naprawdę chodzi, tylko że ten kot "otworzył" puszkę Pandory.
      • marguy Re: Czy to już kuku? 14.03.12, 22:28
        iza,
        mozesz w przystepnych slowach wyjasnic co mialas na mysli uzywajac puszki Pandory jako metafory?

        ps. tylko nie opisuj mi mitu o Pandorze i Epimeteuszu.
        • ursyda Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 09:25
          Pewnie, że wraz ze łzami po kocie popłynęły inne, które wcześniej ujścia nie miały.
          • agaoki Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 09:34
            ja tylko raz płakałam po zwierzaku - kiedy miałam 14 lat i mama rozdeptała mi ukochaną myszkę. dostałam za to od ojca taki opier..., że od tamtej pory nie płaczę po zwierzakach. serce mi pęka, ale nie płaczę.

            w ogóle w mojej rodzinie płacz nie jest dobrze widziany. rodzice zawsze mi mówili: "zostaw sobie łzy na naprawdę poważne sytuacje. jeszcze cię w życiu wiele nieszczęść spotka, musisz być silna".

            nawet po śmierci ukochanego wujka nie wolno mi było płakać, bo "musimy być silni dla cioci".

            dlatego opłakiwanie kota jest dla mnie dziwne i trochę śmieszne.
            • 10iwonka10 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 09:54
              Pochodzisz z dziwnej rodziny nie nic zlego w placzu.

              >>>w ogóle w mojej rodzinie płacz nie jest dobrze widziany. rodzice zawsze mi mówi
              li: "zostaw sobie łzy na naprawdę poważne sytuacje. jeszcze cię w życiu wiele n
              ieszczęść spotka, musisz być silna". >>>

              I raczej malo pozytywnej.

              Ja plakalam po smierci moich 2 psow i jak kilka lat temu zdechl moj ukochany kanarek to tez za nim plakalam....
            • best.yjka Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 16:05
              > w ogóle w mojej rodzinie płacz nie jest dobrze widziany. rodzice zawsze mi mówi
              > li: "zostaw sobie łzy na naprawdę poważne sytuacje. jeszcze cię w życiu wiele n
              > ieszczęść spotka, musisz być silna".
              >
              > nawet po śmierci ukochanego wujka nie wolno mi było płakać, bo "musimy być siln
              > i dla cioci".
              >
              > dlatego opłakiwanie kota jest dla mnie dziwne i trochę śmieszne.


              Płacz to tak zawór bezpieczeństwa dla psychiki. Kiedy dzieje się coś złego i nie potrafimy sobie z tym poradzić, to płaczemy. Tak nas natura wyposażyła i to jest naturalny odruch.
            • ka-mi-la789 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 17:23
              Strasznych miałaś rodziców, zwichrowali cię psychikę. Ale to chyba jest odwracalne.
          • izabellaz1 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 19:20
            ursyda napisała:

            > Pewnie, że wraz ze łzami po kocie popłynęły inne, które wcześniej ujścia nie mi
            > ały.

            Dokładnie. Że siedzi w autorce coś innego, co do tej pory skrzętnie udało jej się spychać w podświadomość.
            • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 19:29
              izabellaz1 napisała:

              > ursyda napisała:
              >
              > > Pewnie, że wraz ze łzami po kocie popłynęły inne, które wcześniej ujścia
              > nie mi
              > > ały.
              >
              > Dokładnie. Że siedzi w autorce coś innego, co do tej pory skrzętnie udało jej s
              > ię spychać w podświadomość.
              >

              Nie wykluczam takiej możliwości, ale dlaczego wciąż myślę o kocie? To rodzaj klucza do tych pokładów żalu w podświadomości?
              • izabellaz1 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 20:09
                nikita0166 napisała:

                > Nie wykluczam takiej możliwości, ale dlaczego wciąż myślę o kocie? To rodzaj kl
                > ucza do tych pokładów żalu w podświadomości?

                Łatwiej ci przechodzi przez myśl, że płaczesz po kocie niż, że uwierają cię znacznie trudniejsze problemy, z którymi nie chcesz się zmierzyć, i które upychasz w podświadomości.
                • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 22:03
                  ke????
                • szrama_z_szarm Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 22:05
                  Może w przypadku autorki tak jest ale to nie reguła. Mój dzidziol wciąż żyje ale od kilku miesięcy zmagam się z myślą, że coraz bliżej chwili, gdy będę musiała podjąć decyzję o eutanazji. Ilekroć o tym pomyślę- wyję, obojętnie czy jestem w pracy, na ulicy czy w domu. W domu staram się pilnować, bo potwór-jak to pies- wyczuwa emocje i sam staje się jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Gdy odejdzie- wyłącznie jego brak będzie powodem łez.
              • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 22:05
                bo bylas do niego przywiazana i ci go brakuje, proste.
    • mechantloup Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 14:51
      Myślę, że każdy kto traktuje zwierzę, jak członka rodziny przeżywa.
      Miałam Psa, niestety w 2007 postanowił pójść sobie do psiego raju. A ja nie potrafię przygarnąć kolejnego. Fuśka mi żaden nie zastąpi.
      Mam za to 4 Panów Kotów. Wychowane na butelce śmietnikowe znajdy. I już się martwię,co będzie, jak się zaczną pakować manatki w podróż do Fuśka. No bo jak to tak bez Wielebnego? Albo Bromby, Klemensa, czy Tygryska??Taki człowiek w pustym mieszkaniu to co ma począć?
    • dziala_nawalony Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 17:53
      nikita0166 napisała:

      > Czy opłakiwanie kota przez dwa tygodnie mieści się w granicach normalności? Mia
      > ł ktoś taka fazę?

      mialem taka faze po papudze,tyle ze trwala do 3 godzin.
    • lampka_nocna5 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 18:30
      ja mam trzy koty, w tym jeden (młody, mniej niż 3 lata) chory poważnie na nerki. Wiem, nie pociągnie długo, chociaż robimy co możemy. Nie wiem, jak zareaguję na jego odejście, ale chyba wiedząc, że chory, jakby się na taką ewentualność przygotowuję. Nagłe odejście to byłaby trauma (pamiętam, jak mi jeden uciekł, chodziłam po osiedlu płacząc i wołając szeptem "Szatan, Szatan" - żeby mnie za jakieś satanistyczne praktyki nie przymknęli. Co ja wtedy przeżyłam, dowiedziałam się, że w okolicy czarny kot zdechł, myślałam, że to mój, do dziś te emocje pamiętam) I postanowiłam, że jak Demonek zdecyduje się odejść, to bierzemy następną kicię. Natura nie lubi pustki:)
      A poza tym, przypomina mi się jakiś demotywator - jak przygarniesz zwierzę, nie zmienisz świata, ale zmienisz cały świat temu zwierzakowi.
      No, ale ja to zwierzęciara jestem, mam zwichrowane spojrzenie na świat - przez koci pryzmat.

      W każdym razie, trzymaj się. Kot już szczęśliwy za TM, i pomyśl, że może wygrzał miejsce w Twoim domu i sercu na innego futrzaka
    • moonogamistka Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 18:44
      Norma. Wspolczuje:(((
      • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 19:16
        Nie lepiej mi ani trochę. Przeciwnie, mam wrażenie, że jest gorzej - miejsce szoku powoli zajmuje coraz większa pustka:( Zabroniłam domownikom wypowiadać słowo ''kot'', bo wywołuje u mnie potok łez, a dla niektórych to dowód na to, że mam nierówno pod sufitem (,,po kocie płaczesz?????? Widziałaś ile dzieci zginęło w Szwajcarii?''. Nie grzesz lepiej!'', etc.)
        • moonogamistka Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 19:21
          Wiem, ze to moze durna rada, ale moze wolontariat ? Odrobina dystansu i cudze cierpienia ucza wiele.
          Masz gdzies schronisko pod bokiem? Zajmiesz glowe, a mosze cos dobrego zrobisz? Energia jest jedna- ale moze lepiej pchnac prad w pozytywna strone? :-) Buziak.
          • nikita0166 Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 19:34
            moonogamistka napisała:

            > Wiem, ze to moze durna rada, ale moze wolontariat ? Odrobina dystansu i cudze c
            > ierpienia ucza wiele.
            > Masz gdzies schronisko pod bokiem? Zajmiesz glowe, a mosze cos dobrego zrobisz?
            > Energia jest jedna- ale moze lepiej pchnac prad w pozytywna strone? :-) Buziak
            > .
            Próbowałam jakiś czas temu wolontariatu - ja nie daję rady. do tej pory mam przed oczyma cierpienie zwierząt z wypadków, czy tych skrzywdzonych przez ,,człowieka''. To tak, jak z zawodem lekarza - nie każdy może go wykonywać. Ale dziękuję, za radę. I za krzepiącego buziaka:)
    • rannie.kirsted Re: Czy to już kuku? 15.03.12, 21:52
      dluzej bym plakala za swoim kotem niz za kimkolwiek znajomym hehe
    • i.am.girl Re: Czy to już kuku? 16.03.12, 10:21
      Ja właśnie zaczynam 'opłakiwać' psa, od 1,5 godziny :(
      • marguy Re: Czy to już kuku? 16.03.12, 11:47
        Biedna girl :(
      • ka-mi-la789 Re: Czy to już kuku? 16.03.12, 12:51
        Głask, głask :(.
Pełna wersja