annakrak
15.03.12, 13:14
Od lat żyje w nieudanym małżeństwie(zdrada i oszustwa męża). Ten związek wisi już na włosku, trzyma nas głównie dziecko i finanse(żadnego nie stać na życie w pojedynkę).
5m temu poznałam faceta(sporo starszego, po rozwodzie, dorosłe dzieci), zauroczenie sobą wzajemnie, długie rozmowy, romantyczne kolacje, pocałunki.
On bardzo chciał bym wyprowadziła się od męża, chciał wynająć mi mieszkanie i pomóc finansowo. Ja jednak powiedziałam mu że to wszystko dzieje się za szybko, że musimy zwolnić , nie chciałam podejmować pochopnych decyzji, być na jego utrzymaniu.
Powiedział że rozumie i że przystopujemy.
Małymi kroczkami zaczął się oddalać coraz bardziej i bardziej.
Teraz traktuje mnie jak koleżankę, bez emocji.
Szczerze mówiąc myśląc o zwolnieniu tempa nie o to mi chodzilo:/
Jak myślicie on zrezygnował? nie chce się narzucać? czeka na mój pierwszy krok?
a może to jakaś gra z jego strony?
co on może mieć na myśli?