Jestem wlasna matka...

15.03.12, 13:42
W 'Modzie na sukces' niedlugo i to bedzie mozliwe, tym czasem ja w swym zwyczajnym zyciu bez Ridge'a odkrywam ze wylazi ze mnie Mama. Oczywiscie o tych najgorszych obliczach (choc moze w sumie tylko te oblicza zauwazam?). Troche mnie to zasmuca, wszak chce byc soba sama, tyle razy myslalam sobie ze ja to w zyciu jak Ona nie postapie. I co? Kalka!

Tez tak macie?
    • soulshunter Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:46
      yyyyyyy, nie. My TNM.
      • six_a Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:50
        u Ciebie może tata wyłazi, sprawdziłeś?
        • soulshunter Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:54
          nie, bo tata palil papierosy 2 paczki dziennie i ogladal mecze w TV.
          • kitek_maly Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:00
            A Ty 3 i mecze w TVN?
          • berta-death Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:00
            > nie, bo tata palil papierosy 2 paczki dziennie i ogladal mecze w TV.

            A ty palisz skręty i oglądasz mecze na stadionach?
            • soulshunter Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:09
              wogle nie ogladam niczego i nie mam nawet TV odkad we ostatnie wakacje zaczeli puszczac filmy z 89 roku po 3x w tygodniu.
          • six_a Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:08
            ano właśnie, bo som przekornicy i naśladowcy.
            ja się do naśladowców też nie piszę.
    • kitek_maly Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:46
      Tak. :) Ale pracuję nad sobą.
      Mama też. ;)
    • berta-death Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:50
      Genów się nie przeskoczy, ale dopóki nie macie z matką wspólnych kochanków jak to zwykło mieć miejsce w Modzie na Sukces, to nie ma się czym przejmować.
      • six_a Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:10
        aaaapropos

        https://mainhg.demotywatory.pl/uploads/201006/1277412791_by_Gostek22_500.jpg
        • 0riana Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 15:08
          :-)
    • salma75 Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 13:57
      Pytam od czasu do czasu męża czy przypadkiem nic w stylu mojej matki nie wychodzi u mnie. Póki co na szczęście nie. Siostra chyba więcej odziedziczyła.
      A nie, jedną cechę matki mam - nie lubię gości. Imprezy, spotkania ze znajomymi - bardzo chętnie, ale poza domem.
    • sundry Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:14
      Mam, z wiekiem coraz bardziej, trochę mnie to przeraża, nawet jak czegoś nie znoszę u mojej mamy, to za parę lat zaczynam sama robić albo lubic to samo. Teraz wyglądam na jej chudszą siostrę, za kilka lat pewnie stanę się klonem.
    • anna_sla Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 14:35
      no w niektórych kwestiach nie rzadko... a najgorsze jest wiesz co? Wstaję któregoś dnia rano, staję przed lustrem i jasna cholera matka na mnie patrzy z odbicia!!! AAaaaaa! Dlatego ja mam krótkie włosy i rudawe lub blond (a ostatnio oba w różnej tonacji) a ona długie i kruczo-czarne ;)
      • 0riana Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 15:12
        Wyglad to ja akurat wolalabym po Mamie odziedziczyc, a nie ten kartoflany nochal po tatusiu :-)
        Ze mnie najeiwecej Mamy wylazi w klotniach. Paskudne to jest, ale wlasnie w momentach wzburzenia najtrudniej stanac z boku i zdac sobie sprawe co sie wyprawia. To mi najbardziej przeszkadza, a to ze lubie jak mam pod suszarka na naczynia wytarte (jak rodzicielka) to drobna sprawa ktora raczej mnie bawi nic mierzi.
        • anna_sla Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 22:00
          > Ze mnie najeiwecej Mamy wylazi w klotniach. Paskudne to jest, ale wlasnie w mom
          > entach wzburzenia najtrudniej stanac z boku i zdac sobie sprawe co sie wyprawia

          no bo to są tak silne emocje, które ciężko kontrolować. Oj wierz mi, że baaaardzo ciężko. Zajęło mi to kupę lat i udawało się dopóki dzieci nie przyszły na świat. I wyobraź sobie, że byłam tak zdeterminowana w swych poczynaniach, że koniecznie musieliśmy mieć małą różnicę wieku między dziećmi aby właśnie nie popełnić tych samych błędów. To była moja przewodnia myśl planując kolejne potomstwo (jakkolwiek to głupio brzmi). Po prostu czułam, że przerośnie mnie to tak jak moją mamę.. ale dopięłam swego.. żeby nie było, kocham swoją mamę i ma wiele zalet, które na szczęście ja również odziedziczyłam(? wyuczyłam?), ale niestety wady są/były nie do przymknięcia na nie oka. To były poważne błędy wychowawcze, za które wciąż płacę swoją zwichniętą psychiką, bo nie umiem już tego naprostować w 100%.
    • 5th_element Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 15:29
      niestety czarnowidze jak wlasna matka. Stety - widze to i przymykam sobie gebe. Pocieszam sie tez mnostwem zachowan swojomatkoniepodobnych.
      • ursyda Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 16:34
        o taktaktak
        u mnie jest tak samo
    • maitresse.d.un.francais Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 16:01
      To się nazywa przejmowanie wzorców rodzicielskich. Nic nowego.
      • 0riana Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 16:02
        No ba, domyslam sie ze nie jestem az tak wyjatkowa. Ale kazdy sobie pewnie z tym radzi na swoj sposob. Podejrzewam takze, ze sa i tacy ktorym to odpowiada.
      • berta-death Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 22:14
        > To się nazywa przejmowanie wzorców rodzicielskich. Nic nowego.

        Ale tylko genetycznych. Jako córka adoptowana mogę co nieco na ten temat powiedzieć. Nie mam z moją matką nic wspólnego, ani urody, ani figury, ani charakteru, ani temperamentu, ani gestów i min. Nie mamy też wspólnych zainteresowań, upodobań, mentalności, wrażliwości i spojrzenia na świat. Chyba jedyne co nas łączy to to, że lubimy Queen, ale tak wiele osób ich lubi, że to raczej przypadek niż przejmowanie wzorców. Zwłaszcza, że ja ich lubiłam wcześniej.
        Jak już to bardziej u ojca adopcyjnego by się znalazły jakieś podobne cechy, ale to też trzeba dużej kreatywności, żeby takie dostrzec. Co w gruncie rzeczy też na przypadek zakrawa, z uwagi na to, że papa niemalże na samym początku wymiksował się ze swojego ojcostwa i miałam z nim sporadyczny kontakt.
        Z dalszą rodziną jest podobnie, mimo, że a niektórymi widywałam się prawie na co dzień. I też niczego nie przejęłam z ich zachowań.
        • kochanic.a.francuza Re: Jestem wlasna matka... 16.03.12, 05:08
          A znasz swoich rodzicow biologicznych? Jestes do nich podobna?

          Teraz wieu ludzi moze sie podpisac pod tym co napisalas, mimo, ze wychowywala sie z biologicznymi rodzicami. Dlaczego? Bo czasy sie tak zmienily, ze mlodzi sa kompletnie inaczej uksztaltowani. Telewizja, inne media, szzybki obieg informacji, wysoki poziom zycia, wbrew obiegowym opiniom-coraz lepsze wyksztalcenia, wiedza, to wszystko powoduje przepasc pokoleniowa i poczucie "niepasowania" do wlasnej rodziny.
          • berta-death Re: Jestem wlasna matka... 16.03.12, 13:28
            Miałam na myśli takie cechy jak np gesty, miny, sposób reagowania na jakieś wydarzenia, itp. Czyli coś co robi się nieświadomie. Nawet wśród niewidomych obserwuje się miny i gesty, takie jak u ich krewnych. Nie mieli szans tego podpatrzeć.
            A biologicznej rodziny nie znam, więc porównania nie mam.

            No i oczywiście znam rodziny, gdzie wszyscy biologiczni a dzieci mimo to nie podobne ani do rodziców ani do siebie nawzajem. Część się podała na dziadków z jednej strony, część na dziadków z drugiej, część się totalnie wymieszała.

            I nie mam żadnego poczucia niedopasowania. To raczej rozbija się o brak wspólnych tematów do rozmowy, czy kłopot w wspólnym wyjściem do kina, bo ciężko znaleźć jakiś film, który by każdej odpowiadał. Zapewne gorzej by było jakbyśmy musiały mieszkać pod jednym dachem na jakiejś małej przestrzeni, np garsonierze. Ona jest pedantka, która wszystko musi mieć pochowane, poukładane w kostkę i posegregowane. Ja mam, nawet nie bałagan, tylko totalny chaos. Utrzymanie porządku, żeby coś systematycznie trafiało na swoje miejsce, przekracza moje możliwości.
            • kochanic.a.francuza Re: Jestem wlasna matka... 16.03.12, 17:59
              "Nawet wśród niewidomych obserwuje się miny i gesty, takie jak u ich krewnych. Nie mieli szans tego podpatrzeć. "
              Ciekawe, nie wiedzialam. Zastanawialam sie ostatnio dlaczego moj syn ma identyczne minki co jego kuzyn (dziecko mojego brata), mimo, ze prawie nie maja ze soba kontaktu.

              To raczej rozbija się o brak wspólny
              > ch tematów do rozmowy, czy kłopot w wspólnym wyjściem do kina, bo ciężko znaleź
              > ć jakiś film, który by każdej odpowiadał.

              E, tak to wszyscy maja. Tolerancje na rozgardiasz mam taka sama jak rodzona mama, ale juz w kwestiach swiatopogladowych nigdy w zyciu nie zrozumiem mamy, a ona chyba cale zycie bedzie sie modlic, zebym laski wiary doznala.

              Utrzymanie porządku,
              > żeby coś systematycznie trafiało na swoje miejsce, przekracza moje możliwości.

              A gosci czasem przyjmujesz? W takim samym chaosie?
              Jak nie znajde nozyczek kuchennych w kuchni tylko w pokoju to mnie glowa zaczyna bolec:)

              • berta-death Re: Jestem wlasna matka... 16.03.12, 20:22
                > A gosci czasem przyjmujesz? W takim samym chaosie?

                Staram się nie przyjmować. A już na pewno nie niezapowiedzianych. ;D
                Jak trzeba to jakoś to ogarniam, ale strasznie dużo wysiłku mnie to kosztuje, podejrzewam, że po przekopaniu łopatą całego ogródka nie byłabym tak wykończona. A potem jak niczego nie dotykam to jest ok, jak tylko dotknę, to w kilka minut pół dnia sprzątania szlag trafia. Mnie się ten chaos robi sam. Mam do tego talent.
                I to w każdej dziedzinie, nie tylko w utrzymaniu porządku w mieszkaniu, kuchni, zlewie, szafkach, szufladach, stole, blacie i gdzie się da. To również dotyczy zawartości komputera, na czele z tym co na pulpicie. Nie potrafię też niczego zorganizować a już nie daj boże jakbym miała kilka rzeczy zrobić na raz przy ograniczonym czasie. W zasadzie czas nie odgrywa tu roli, bo nie jestem w stanie podzielić go na sensowne odcinki, żeby ze wszystkim systematycznie zdążyć. Nie potrafię i nigdy nie potrafiłam robić notatek. A matka potrafi, aż mi szczena opadła jak niedawno znalazłam jej zeszyt z wykładami. Jak profesjonalny skrypt. Ale to podobno nieliczni z jej roku tak potrafili, dlatego po egzaminach kolejki ustawiały się po jej notatki i dlatego tylko jeden zeszyt się ostał. Tylko jedna jej koleżanka robiła jeszcze lepsze.

                Podejrzewam, że coś mi w jakiejś cześci mózgu nie styka, dlatego jest jak jest. Niewykluczone, że jest to już opisana przypadłość i nazywa się zespół jakiś tam bądź dys cośtam. ;)
                • kochanic.a.francuza Re: Jestem wlasna matka... 18.03.12, 07:05
                  Podejrzewam, że coś mi w jakiejś cześci mózgu nie styka, dlatego jest jak jest. Niewykluczone, że jest to już opisana przypadłość i nazywa się zespół jakiś tam bądź dys cośtam.

                  W telewizji slyszalam, ze to jest choroba, czy ja to nazwac, ale nie pamietam nazwy.
                  Moja rodzina ma ta przypadlosc, im to absolutnie nie przeszkadza, nie nadazam ze sprzataniem, a nie lubie rozgardziaszu. Chyba sie wyprowadze, gdzies blisko.
    • lew_ Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 16:22
      Jak tam twoje cycki,oriana,zdrowe?;:)
    • gulcia77 Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 16:34
      Ja mam gorzej :( Ojciec ze mnie wyłazi :( A całe życie mi wmawiali, że ze mnie taka sama sierota jak z matki, a siostra to cały ojciec energiczna etc. W życiu wyszło dokładnie na odwrót, z tym, że niestety ojcowe wady też są wliczone w komplet. Ale nic to, WALCZĘ :) I jestem bardziej uśmiechnięta :D
    • ciastko_z_kota Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 18:36
      Ja chyba jestem klonem. Odziedziczyłam wiele jej cech charakteru, zachowania, miny i gesty. Na dodatek zaczynam mieć do niej coraz bardziej podobny głos i bardzo często ją słyszę, kiedy coś mówię. Dziwnie się z tym czuję.
      Podobno jesteśmy też bardzo podobne fizycznie, chociaż dzieli nas jakieś 20 kg., ja mam długie blond włosy,a mama czarne, kręcone :)

      • lew_ Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 18:40
        ciastko_z_kota napisała:

        > Ja chyba jestem klonem. Odziedziczyłam wiele jej cech charakteru, zachowania, m
        > iny i gesty. Na dodatek zaczynam mieć do niej coraz bardziej podobny głos i bar
        > dzo często ją słyszę, kiedy coś mówię. Dziwnie się z tym czuję.
        > Podobno jesteśmy też bardzo podobne fizycznie, chociaż dzieli nas jakieś 20 kg.
        > , ja mam długie blond włosy,a mama czarne, kręcone :)
        >
        Ry jestres z tych co wlaza do lozka po 6 tygodniach znajmosci??
        • ciastko_z_kota Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 21:51
          to Ty jesteś ten,który dłubie w nosie i robi kulki?
    • moonogamistka Re: Jestem wlasna matka... 15.03.12, 18:42
      Nie ma mowy:-)
      Jak bylam mlodym dzieckiem swojej mamy, zawsze sobie mowilam- nie bede jak Ona:-)
      Efekt- nie jestem taka dla mojej cory, ale mam inne problemy;-) Moja mama byla surowa i malo wylewna, ja jestem malo konsekwentna i Mloda ma za duzo luzu;-) Nie umiem wyposrodkowac:/
    • kochanic.a.francuza Re: Jestem wlasna matka... 16.03.12, 05:16
      Jestem zadowolena z tego co mam po mamie i z tego co mam po tacie. Po mamie mam wytrwalosc w trudnych chwilach i wyrozumialosc dla ludzi, po tacie dobra pamiec i umiejetnosci tzw. miekkie, luz.
      Pewnie jakies zle cechy tez mam, ale ich nie zauwazam.

      Staralam sie na sile byc nieco inna w kwestii ywchowywania dziecka: myslalam, ze trzeba sie bardziej przylozyc, ale teraz mysle, ze wlasnie podejscie moich rodzicow: lekki luz, robta co chceta, czasem jest zbawienny dla dzieci i ciesze sie, ze sama dostalam duzo swobody w dziecinstwie.
    • eat.clitoristwood Po mamusi 16.03.12, 08:13
      odziedziczyłem lenistwo. Jako szczeniak tego nie zauważałem ale po latach mieszkania bez niej przejrzałem niejako. :)
Pełna wersja