margulinka
16.03.12, 13:42
Z różnych przyczyn skończyłam studia, które mnie nie interesowały, nudziły, a nawet wpędziły w lekką depresję. Po maturze nie wiedziałam jeszcze, co chcę robić w życiu, nie miałam nikogo, kto by się nastolatką jakoś zajął i naprowadził na jakieś tory (wychowywał mnie zapracowany ojciec) - w związku z tym z braku laku poszłam na studia, jakie robił mój tato. Obecnie "emocjonalnie" nie potrafię odnaleźć się zawodowo, niecierpię urzędniczej pracy, myśl, że będę (w sumie jestem) urzędniczką wywołuje u mnie jakieś takie poczucie bezradności i deprechy zarazem. Myślę o przekwalifikowaniu się, ale też za bardzo nie wiem co zrobić, bo w wieku 26 lat nie chcę zaczynać studiów od nowa; myślę o jakiejś podyplomówce, ewentualnie nawet 2 letniej szkole policealnej; interesuje mnie psychologia, zdrowie, człowiek; mam smykałkę do języków; gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym na jakieś studia medyczne (fizjoterapia, rehabilitacja, zdrowie publiczne i jakaś specjalizacja potem - możnaby z tym wyjechać za granicę; a z moim ogólnym wykształceniem jestem tak naprawdę nikim wykwalifikowanym). Natomiast w tej sytuacji, straconych nudnych 5 lat studiów czuję się staro i do niczego. Jakiś czas temu zostałam sama na tym świecie i jest jeszcze trudniej :( Czuję, że bez pasji i pomysłu na siebie skończę jako kloszard pod mostem.