Jak to nikogo nie się nie zna do końca.

    • nikita0166 Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 17.03.12, 13:03
      Czytam tak sobie Wasze komentarze i pomyślałam, że może nie do końca sprawiedliwie oceniamy tego gościa. Wiele lat temu, kiedy zaginął mój pierwszy kot, od dziadka usłyszałam podobne słowa. Byłam zdruzgotana i wściekła na niego, dopóki nie podpatrzyłam, że po kryjomu krąży po okolicy w poszukiwaniu ,,zguby''. Pewnej nocy, tak po upływie tygodnia, obudził mnie, cały w skowronkach, bo kot wrócił do domu. Okazało się, że dziadziuś przez cały ten czas nie sypiał, tylko nasłuchiwał odgłosów zza okna. Wtedy zrozumiałąm, że jego słowa były tylko nieudolną próbą pocieszenia mnie i wcale nie odzwierciedlały jego stosunku do kota. Ot, prosty człowiek, nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób urazi moje uczucia.
      • kochanic.a.francuza Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 06:51
        "Wtedy zrozumiałąm, że jego słowa były tylko nieudolną próbą pocieszenia mnie i wcale nie odzwierciedlały jego stosunku do kota. Ot, prosty człowiek, nie zdawał sobie sprawy, że w ten sposób urazi moje uczucia."

        Otoz to. Sa rodziny, w ktorych nie pokazuje sie wrazliwosci, bo ta kiedys uchodzila za slabosc.
        Chlopak moze zostal wychowany wlasnie przez takiego dziadziusia?
        Spokojna rozmowa wiele wyjasni.
        Pokazalabym mu tez watek.
        Nawet jesli nie bedziecie razem, to przydalaby mu sie na dalsze zycie wiedza, jak taki sposob wyrazania sie odbieraja ludzie.
        • i.am.girl Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 15:31
          Wątek już pewnie czyta. Dochodzi do tego paranoja z zazdrością, mam szpiega na komputerze, wie wszystko co robię, ale jutro idem do informatyka i zmieniam nick. (Pozdrawiam Cię Kochanie)
    • szarrak Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 17.03.12, 13:53
      Kopnęłabym sukinsyna w dupę, aż by furczało.
    • iwona334 Czy musisz szukac potwierdzenia 17.03.12, 16:41
      u innych w tak OCZYWISTEJ sprawie, ze ten Pan jest...
      czy to kolejny tekst na wyzalnie ?
    • josef_to_ja Współczuję utraty psiaka oraz faceta :( 17.03.12, 21:41
      Musiałaś uśpić kochanego pieska, a Twój facet nawet nie potrafi być dla Ciebie oparciem, tylko zachował się jak ostatni d*pek :(
      Nie mam słów :(
    • lidka449 Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 17.03.12, 22:20
      ja starsza wiekiem powiem Ci ;)
      uwazaj na takiego,ktory jest nieczuly na zwierzeta
      "beczke soli zjesz,a czlowieka nie poznasz"
      • marguy Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 01:07
        Podpisuje sie pod tym co napisala Lidka.
        • lidka449 Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 01:14
          przesylam moc buziakow dodalabym jakis emotikon
          lub obrazek w nastepnej odpowiedzi poszukam dla Ciebie piosenki
          tylko nie wiem co lubisz :))))))
      • wersja_robocza Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 09:12
        lidka449 napisała:

        > uwazaj na takiego,ktory jest nieczuly na zwierzeta
        > "beczke soli zjesz,a czlowieka nie poznasz"

        Niby tak, ale tutaj pan się okazał nieempatyczny wobec swojej pani. Miał w nosie to, co ona przeżywa. Choćby według niego to był drobiazg to powinien okazać jej współczucie.
    • berta-death Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 01:51
      > Co byście sobie pomyślały nt takiego zachowania?

      Ja bym sobie pomyślała boże mój boże, o mój boże, z kim ja się zadałam, gdzie ja oczy miałam. Jak mogłam nie zauważyć, że on taki palant.
      • kochanic.a.francuza Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 06:57
        No i co, pogoni palanta a potem znowu zwiaze sie z kims i dopiero po smierci psa wyjdzie, ze to palant? Tak to nigdy z nikim sie nie zwiaze, bo nigdy nie wiadomo, co w kim siedzi.
        Uwazam, ze nalezy pogadac. W koncu nie zabil tego psa tylko ja nieudolnie pocieszal.
        A decyzje o kopnieciu go zostawiam na potem, po zaobserwowaniu reakcji. Kopnac mozna jesli bedzie jej wmawial, ze to ona ma problem i wymysla.
        • i.am.girl Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 15:34
          Pogadałam, powiedziałam że mnie to zabolało.
          W odpowiedzi usłyszałam że przesadzam, robię wojny o byle co, nie mam problemów to sobie szukam na siłę. I żebym już 'wydoroślała' bo ludzie mają większe problemy.
          • zuzi.1 Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 16:18
            Pogoń gościa, bo empatii w nim za grosz...
    • stephanie.plum Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 09:16
      jeśli zostaniesz z tym twoim M., to się przez niego nacierpisz.
      :~(
    • xolaptop Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 10:17
      Jezeli jest miedzy wami chemia, no wiesz, to cos, to wszystko gra, co nie?
    • brak.polskich.liter Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 18.03.12, 23:58
      Zakonczylabym znajomosc z megabucem w trybie natychmiastowym.
      Wspolczuje serdecznie calej sytuacji.
    • leniwy_pierog Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 26.03.12, 12:40
      No i jak, pozbyłaś się faceta w końcu czy nadal hodujesz?
    • mmagi Re: Jak to nikogo nie się nie zna do końca. 26.03.12, 12:45
      uwazaj bo tylko żli ludzie nie lubia zwierzat;/
Pełna wersja