anna_sla
16.03.12, 22:32
Gdybyście się dowiedziały, że jakaś małolata (pełnoletnia) kręci się koło Waszego męża/partnera życiowego i jest w nim zakochana (bez wzajemności) to zachowałybyście się wobec niej z klasą? (cokolwiek to znaczy?). Ostatnie wydarzenia uświadomiły mi, że jednak nie potrafiłbym raczej. Starałabym się raczej "ogrodzić" swoje terytorium albo co najmniej ustalić pewne nieprzekraczalne zasady. Wprawdzie jest to tylko sytuacja hipotetyczna, ale samo spotkanie męża z małolatami wywołało we mnie takie emocje (daaaawno uśpione), o które bym się nawet nie podejrzewała już w tym wieku, na tym etapie małżeństwa ;).
Pamiętam jako gó...ara w podstawówce podkochiwałam się w pewnym chłopaku, przyjeżdżającym do sąsiedztwa moich najlepszych koleżanek z podstawówki na wakacje. Chętniej do nich chodziłam. Kiedy wreszcie wyznałam im, że się w nim bujam uświadomiły mnie, że ich kuzynka jest jego dziewczyną. Nie wiedziałam, a nie dało się jakoś ukryć tego zainteresowania i co gorsza obustronnego. I wkrótce po tym on z nią zerwał, bo zainteresował się mną. A mnie jakby kto w mordę strzelił i "uciekałam" od niego. Pamiętam jak ona się wtedy zachowała (ta kuzynka). "Odstąpiła" mi miejsce i jeszcze sama do mnie przyszła nakłonić mnie na spotkanie z nim, bo tak bardzo mu zależy na mnie... masakra. W życiu nie byłabym chyba skłonna do takiego zachowania jak ona.