po zdradzie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.04, 22:53
Mam pytanie do kobiet , które zostały zdradzone lub czuły się zdradzane.
Ja sobie poradziłyscie po tym wszystkim , Jak zmieniło sie wasze zycie. Czy
wyniosłyscie cos dobrego z tego smutnego doswiadczenia?
Ja czułam się zdradzona i na pewno zostałam w jakims stopniu. Mój facet miał
internetowy romans z jakąś panną , który zakończył się kilkoma spotkaniami.
Nie chcę pisac o tym co przezyłam , tylko o tym co mi z tego zostało. bylismy
razem 13 lat i cos takiego rozpieprzyło mój bezpieczny świat. Ale wyniosłam z
tego coś dobrego. Poczucie wolności , spadła ze mnie jakaś blokada i mam
wrażenie , że rozpoczynam nowe życie. Hej czy ktoś miał podobnie ? Czy to
tylko przystosowanie się do nowej rzeczywistości? :)
Pozdrawiam wszystkie zdradzone , jeżeli nawet o tym nie wiedzą:))
    • Gość: .................. Re: po zdradzie IP: *.dialup.sprint-canada.net 15.06.04, 01:49
      Czy ty przypadkiem nie ubzduralas sobie tej zdrady? Spotkac sie z
      kobieta wcale nie oznacza isc z nia do lozka, i w przypadku twego
      meza - ciebie zdradzac.Mysle ze z toba jest cos nie tak, skoro tak
      wlasnie uwazasz i nazywasz to zdrada. Moze to jest wlasnie jakims
      powodem, ze twoj facet nawiazuje korespondencje internetowa z inna
      kobieta, bo z toba widocznie nie moze dojsc do porozumienia.
      • envi Re: po zdradzie 15.06.04, 01:52
        zdrada nie polega tylko i wyłącznie na fizycznej niewierności. Nawet flirt
        uważam za zdradę.A to chyba spotkało autorke wątku.Zresztą,na jej miejscu nawet
        bym nie dociekała czy przespał się z tą babą czy nie,tylko...życzyła szerokiej
        drogi!!!
        • yagres Re: po zdradzie 15.06.04, 06:24
          envi napisała:

          > zdrada nie polega tylko i wyłącznie na fizycznej niewierności. Nawet flirt
          > uważam za zdradę.

          To w takim razie wszyscy wszystkich zdradzają. Na studiach, w pracy, na
          kursach, szkoleniach itp tam przecież są same flirty i słowne zaczepki. Jeżeli
          niezobowiazująca i dowcipna rozmowa przy kawie z płcią odmienną jest zdradą to
          ja uciekałbym jak najdalej od takiej partnerki jak ty.
          • j_u Re: po zdradzie 15.06.04, 12:18
            Ja jestem w stanie rozmawiac dowcipnie i interesujaco z mezczyznami, nie
            dopuszczajac do flirtu. Nie jest mi on do niczego potrzebny.
      • Gość: kobietka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 07:17
        Dla kazdego zdrada oznacza co innego. Wiem , że nie skończyło się na
        spotkaniu , bo sam mi o tym powiedział. I cała ta znajomość , te codzienne
        wielogodzinne gadki z tą panną na GG bardzo źle się odbijały na naszym wspólnym
        zyciu . A to że się spotykali i panna się w końcu zakochała to był przysłowiowy
        gwóźdź ...
        I jak możesz oceniać czy ze mna jest cos nie tak skoro nawet nie potrafisz
        odpowiedzieć na to o co w wątku pytam . Najłatwiej powiedzieć to co się wie ,
        nieważne czy na temat czy nie . Zeby to jeszcze miało jakiś sens ...
        • tomasdyg ZDRADA ? 15.06.04, 07:48
          Jak twierdza psycholodzy, zdrada zaczyna się w głowie i tam następuje, to co
          potem, jest tylko kontynuacją, finałem, który (element fizyczności - nie
          najbardziej istotny zresztą) może być acz nie musi. Przecież nie sprowadzajmy
          zdrady li tylko do seksu, do zdrady miedzy mężczyzną, a kobietą, wtedy to
          pojecie stanie się łatwiej uchwytne i do zrozumienia.
          Nie należy też zdrady mylić z tzw. fantazjami erotycznymi, które często tej
          zdradzie pozwalają zapobiec. Wszystko, co napisałem to truizmy i wydawałoby się
          oczywistości, a że wymagają przypomnienia......

          Pozdrawiam ;)
          • Gość: obierzyna mezczyzni i kobiety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 11:47
            nigdy mezczyzna nie zrozumie kobiety i na odwrot.
            przeciez dla kobiety jest najwazniejsze aby byc tą jedyna. jak mozna sie tak
            czuć jesli ma sie swiadomosc , ze facet za plecami flirtuje z innymi, niewazne
            w jakiej ? albo SLOWA. rzucane są bezmyslnie. dla kobiety slowa wiecej znacza
            niz dla mezczyzny. a częttso tymi samymi slowami mezczyzna obdarza rozne
            kobiety. jak mozna napisac w smsie do kolezanki z pracy "caluje gorąco"? moim
            zdaniem jest to totalne przegiecie, a facet sie tlumaczy, ze bardzo ją lubi i
            dlatego tak pisze. to jak zakonczy smsa do swojej ukochanej, jakimi slowami?
            jestem z tobą Kobietko calym sercem. masz prawo czuc sie rozzalona i wkurzona,
            niezaleznie od tego czy doszlo do zblizenia czy nie. pozdrawiam.
    • kachwi1 Re: po zdradzie 15.06.04, 12:10
      u mnie było tak: nie wylogował się, ja chciałam wejść na swojego mejla, i bach:
      mejl od panienki, bardzo soczysty. twierdził, że nic się jeszcze nie wydarzyło.
      a ja? wierzę mu? jasne, że nie. ale udaję, że tak. sama przed sobą się nie
      przyznaję, że wiem: raz tak zrobił, nic go już nie powstrzyma. rozwód nie
      wchodzi w grę ze względu na dzieci. trudno mi uwierzyć, że coś takiego się
      zdarzyło w moim życiu, ale tak to już jest. najgorsza jest świadomość, że
      człowiek godzi się z czymś wbrew samemu sobie. że to już nie jestem ja... wcale
      nie czuję się podobnie do ciebie - jakoś nie wydaje mi się, że rozpoczynam nowe
      życie. raczej mam takie głupie wrażenie, że świat wokół mojej głowy się kurczy,
      wszystko staje się coraz mniejsze, kurcze nie wiem, czy mnie rozumiesz, ale
      wcale nie jest różowo.
      • Gość: kobietka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 13:23
        że to już nie jestem ja... wcale
        >
        > nie czuję się podobnie do ciebie -

        kurcze właśnie o to mi chodzi:)) Coś w co wierzyłam okazało się fikcją i co mi
        zostało. Pogodzic się z tym i przystosować:)) Jak do mnie dotarło to co się
        stało było załamanie , świat się zawalił , tabletki uspokajające i.t.p. Nigdy
        nie wyobrażałam sobie , że ja bym mogła zrobić coś podobnego.
        Nie chcę bać się ciągle , że on mnie zdradza więc chyba muszę to zaakceptować
        albo się rozstać. Zostałam z nim , ale nie chcę cierpieć więc co?
        Muszę się nauczyć odróżniać sex od miłości. I na pewno jeżeli ja się będę
        dobrze bawić to nie dlatego , że będę się mściła. Sam narzucił takie warunki ,
        a ja chcę się cieszyć życiem , koniec z cierpieniem. Szkoda tylko , że coś się
        skończyło , zaufanie, coś co było dość długo sensem mojego życia. Czasami się
        zastanawiam czy to , że tak zaczęłam na to patrzeć to nie jakiś odruch
        samoobronny ...przed wariactwem. Nigdy nie podejrzewałam się o to , że mogę tak
        to odbierać , aż się podziwiam.:))))), że się nie załamałam i stanęłam na nogi.
        Pozdrawiam:))))
        • Gość: Suzanka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 14:53
          Wiesz, doskonale Cię rozumiem, chociaż nie spotkała mnie taka sytuacja. Kurcze,
          ale musiałaś się nacierpieć, na samą myśl o Twojej historii czuję dławienie w
          dołeczku. Tak nie powiino być. Ciekawe czy ta lalka wiedziała, że gość z którym
          sie spotyka jest zonaty, a tymbardziej dzieciaty. Mysle, ze dobrze robisz, zyj
          swoim zyciem, nie staraj sie go odzyskac - bo to nie Twoja wina, ze odszedl.
          Tylko zeby dzieciaki na tym nie ucierpialy. Ale Tobie tez sie cos nalezy od
          zycia. I wiesz co, zlikwiduj internet. Da sie bez niego zyc w domu :))).
          • ja-sarenka Re: po zdradzie 15.06.04, 15:19
            witajcie-dołączam do Was:)Zlikwidować internet?U mnie nie było internetu i też
            zdrada, nie wiem czy juz był seks, czy jeszcze nie, nie ważne, że łże jak
            pies, wazne że wraca nad ranem, ważne że jest we mnie tyle żalu, cierpienia.Też
            mam sporo kolegow, sporo z nich chętnych do flirciku, ale potrafie powiedzieć
            stop.Wydaje mi się że taką niedojrzałość,taką potrzebę zdrady, zabawy ma się po
            prostu we krwi.Są tacy panowie, którzy mając za żonę szczupłą blondynke,
            zdradzają z pulchna brunetka, czy na odwrót.Ja nie szpiegowałam ,nie
            sprawdzałam,samo wyszło.Teraz zastanawiam sie czy zadzwonić do tej pani-bez
            obelg , z żądaniem prawdy, której od męża-kłamcy nigdy nie usłysze.Ale by mi
            ulżyło...:)Co o tym myślicie?Rozstać się trudno-jest dziecko...
            • kachwi1 Re: po zdradzie 15.06.04, 16:06
              och, jak cię doskonale rozumiem! ja też miałam ochotę skontaktować się z
              tą "panią", raz w celu używania obelżywych słów, dwa w celu uświadomienia jej,
              że niszczy rodzinę, że jej nieodpowiedzialne zachcianki mają wpływ na życie
              dziecka, no i generalnie po to, żeby jej powiedzieć, że niech się weźmie za
              kawalerów. ale nie zrobiłam tego, po chyba niewiele by to pomogło. i zgadzam
              się z tobą, że są tacy "panowie", którzy mają takie zabawy we krwi. pozdrawiam
              serdecznie.
            • Gość: Doris Re: po zdradzie IP: w3cache.* / 81.219.246.* 16.06.04, 13:45
              Cześć, dopisuję się do Was. Ja z kolei wciąż mam nieodpartą chęć zadzwonić do
              męża byłej kochanki mojego męża i jemu wszystko opowiedzieć. Niech ona przeżyje
              to co ja - niech jej się rozwali poukładane małżeństwo. Ale wciąż nie potrafię
              się na to zdobyć. Minął już rok i chyba z biegem czasu mi przejdzie ta chęć
              zemsty. Albo po prostu taka jestem wspaniałomyślna ;)))

              Powiem jedno a propos odczuć zdradzonej kobiety. Ja musiałam poznać przyczynę
              tego co zrobił, zrozumieć ją, pogodzić się z tą sytuacją. Czas nie leczy ran
              ale pozwala oswoić się z tym co się dzieje, z każdym dniem, miesiącem emocje
              się uspokajają, potrafię odsuwać od siebie złe wspomnienia i przykre myśli.
              Jestem czujna, ale nie szpieguję mojego męża, bo gdyby chciał to potrafiłby się
              już tym razem ukryć z tym co robi. "Mądry Polak po szkodzie" jak to się mówi,
              więc nie szperam mu w kom. - i tak NIC tam nie znajdę :o)

              Jestem silna, stopniowo odbudowuję swoje samopoczucie i zdeptaną godność.
              Walczę o swoje szczęście i nie żałuję, że dałam szansę męzowi. Jeśli jej nie
              wykorzysta - to trudno - rozstaniemy się. Ale widzę, że zrozumiał wiele i
              między nami naprawdę dobrze.

              Pozdrawiam wszystkie smutne Panie.
    • Gość: orange Re: po zdradzie IP: 217.153.88.* 15.06.04, 16:14
      Jak dla mnie nic nie dzieje się bez przyczyny. Doświadczyłam już tej sytuacji w
      życiu. Byliśmy ze sobą 2 lata, para idealna, mieszkaliśmy ze sobą, nawet
      myśleliśmy o ślubie. Nagle wyczułam, że coś jest nie tak, otwarłam komputer -
      archiwum smsów i zdębiałam nad tą perwersją, ewidentna zdrada. Jak się okazało
      dowiedziałam się o tym (albo wykryłam to) dokładnie dzień po zdradzie. Zaraz
      zadzwoniłam do panienki i spokojnie wyciągnęłam od niej co chciałam, co prawda
      dopiero za którymś telefonem potwierdział to co już wiedziałam. A że zawsze
      mówiłam, że zdrada=koniec, to jeszcze tego dnia zakończyłam ten związek.
      Poczatek był ciężki, świat się zawalił, mnóstwo rozterek, schować dumę i
      wrócić, dać się przeprosić, uwierzyć w zapewnienia wiecznej miłości, wielkiej
      niepowtarzalnej pomyłki, itp. Wkrótce po tym poznałam innego faceta (drugiego,
      po ten który zdradził był tym pierwszym we wszystkim), na początku
      porównywałam, nie końca mi wszytsko odpowiadało, bo mamy jakieś
      przyzwyczajenia, jakiś obraz związku i tej kochanej osoby, ale po pewnym czasie
      rozterki zniknęły. Od tego incydentu minęły ponad 3 lata, pierwszy facet do
      dzisiaj chciałby wrócić i nie może ułożyć sobie życia z żadną inną kobietą. A
      ja teraz jestem bardzo szczęśliwa, wiem, że o wiele szczęśliwsza niż gdybym
      została/wróciła do tego pierwszego. Cieszę się, że nie dałam się, przetrzymałam
      ciężkie chwile, a on (ten pierwszy) mógł szanować to co miał od początku do
      końca, a nie zapominać się na jedną noc. Mam ogromną satysfakcję z tego, że do
      dzisiaj chciałby wrócić i że wie że stracił kogoś wspaniałego, bo jak się
      okazuje nie może trafić na nikogo podobnego, kto odpowiadałby mu tak bardzo jak
      ja. Aczkolwiek nie oznacza to, że nie życzę mu jak najlepiej. Niech znajdzie
      swoje szczęście, tyle, że nie będę nim już ja. droga kobietko, myślę, że tak
      miało być. Bądź silna, czas leczy rany, to jest prawda.
      Pozdrawiam.
    • envi Re: po zdradzie 15.06.04, 21:58
      Yagres,mogę rozmawiać z mężczyzną,żartowac ale nie musze pozwolić na
      flirt.Rozumiem,że może ci się nie mieścic w główce coś takiego,ale niektórzy
      ludzie tak maja.Dlatego uważam że flirt to zdrada i już.
    • Gość: Ewka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 22:49
      wydaje mi się, że najpierw nalezy zczac od siebie samej, faceci jesli jest im
      dobrze z parnerka nie pakuja sie w romansy. Czesto obwiniamy ich za to co sie
      stalo a tak na prwde tzreba przeanalizaować dlaczego tak sie stalo. "I bede
      kochal cie az do smierci " to wymysl kosciola, wczorajsze uczcia naleza do
      przeszlosci a o jutrzejsze nalezy zadaba. Obraczka na palcu nie gwrantuje
      licencji na uczucia w ktore samemu sie nic nie wklada i onie nie dba.
      • Gość: olka Re: po zdradzie IP: *.is.pl / 217.96.4.* 15.06.04, 23:28
        Oj, Ewko, pakuja,pakuja! Widac jeszcze malo wiesz. Sprobuj zachowac
        atrakcyjnosc "swiezej zdobyczy" przez lat kilkanascie czy kilkadziesiat! Zawsze
        znajdzie sie mlodsza a jeszcze jak jest chetna, narzucajaca sie... Jest im
        nieraz az za dobrze, za cieplo , za spokojnie, za pewnie.... Szukaja nie
        wiadomo czego. Sama mam takiego w domu. Wrocil jak niepyszny, skruszony,
        proszacy o przebaczenie, kajajacy sie.... Zostalismy razem, bo nie tak latwo
        rozejsc sie po dwudziestu kilku latach, ale juz zaufania i szacunku juz do
        niego nie mam!
        • kachwi1 Re: po zdradzie 16.06.04, 09:23
          zgadzam się z olką. owszem, można dbać o uczucia i takie tam, ale jak tu
          konkurować z jakąś siksą kiedy w domu jak zwykle czeka na męża wrzeszczący
          dzieciak, zamulony kaloryfer, cieknący kran itd., prawda? chociaż kurcze na
          mnie codziennie czeka po pracy zmywanie, gotowanie, pranie, wrzeszczący
          dzieciak itd., a ja jednak nie szukam spokoju lub odwrotnie - szaleństwa - w
          ramionach innego faceta.
      • Gość: kobietka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 11:20
        > wydaje mi się, że najpierw nalezy zczac od siebie samej, faceci jesli jest im
        > dobrze z parnerka nie pakuja sie w romansy.

        No chyba żartujesz!! Jasne , ze po iluś tam latach przychodzi pewna monotonia ,
        są gorsze chwile ale to nikogo nie upowaznia do szukania urozmaicenia na boku.
        Może jeszcze mam dać sobie wmówic , że to moja wina , bo facet to jest ten ktoś
        o którego trzeba bezustannie dbać i zabiegac bo a nuż poszuka sobie jakiejś
        rozrywki na boku. Dziwię się , że coś takiego pisze kobieta .
        Jest coś takiego jak zaufanie , wierność , dzieci , wspólnie przeżyte złe i
        dobre dni. Pewnie , że zakochanie z czasem przechodzi w kochanie i nie jest to
        już tak namiętne ale do cholery coś obowiązuje i coś się należy , a wierność to
        jest podstawa małżeństwa , nie dla wszystkich pewnie ale dla mnie była i on o
        tym wiedział. Nie mieszaj do tego kościoła bo to już jest śmieszne. A poza tym
        jeśli chciał czegoś innego zawsze mógł odejść przynajmniej okazałby mi
        szacunek. Nie pomyślałaś , że takie romansowanie na boku dla faceta po 30 to
        również jest jakiś dreszczyk choćby kochał żonę bardzo mocno. Dla niektórych
        sex i miłość to dwie różne rzeczy , po tylu latach dowiedziałam się , że mój
        ślubny też tak myśli . I wiesz co , zazdroszczę mu...
        • honeybeam Kobietko!!! 16.06.04, 12:58
          > Jest coś takiego jak zaufanie , wierność , dzieci , wspólnie przeżyte złe i
          > dobre dni. Pewnie , że zakochanie z czasem przechodzi w kochanie i nie jest
          to
          > już tak namiętne ale do cholery coś obowiązuje i coś się należy

          Wiesz co Kobietko, im szybciej przestaniesz wierzyć w to, że coś Ci
          się "należy" tym lepiej dla Ciebie :). Faceci poprostu tacy są (no jakieś 80%
          populacji). Prędzej czy później każdy z nich połakomi się na łatwy kąsek, który
          nota bene często sam pcha im się łóżka. A im lepiej wygląda, im lepszym autem
          jeździ tym ryzyko jest większe :). Problem tylko w tym, żebyśmy umiały sobie z
          tym poradzić i nie dać się zwariować. Jedyna rada to wchodzić w stałe związki w
          krajach, gdzie jest przewaga mężczyzn - wtedy ponoć Panowie mają większą
          motywację do bycia wiernym swej partnerce ;))).
    • shiseido Re: po zdradzie 16.06.04, 10:05
      To bylo zima.Kilka sms-ow, ktorych tresc mnie powalila.Nie, nie hipotetyczny
      seks-to nie problem, to nie glowa i nie uczucia.Tylko te slowa, ktorych ja nie
      slyszalam juz bardzo dlugo.Nie jest dla mnie wazne, czy z soba sypiali;mysle,
      ze nie.Choc wolalabym ostre rzniecie na boku niz wyznania do panny mlodszej o
      lat nascie.Zabawniejszej, swiezszej, mozliwe, ze atrakcyjniejszej.
      Cos we mnie skamienialo.Stracilam to, co najistotniejsze-bezpieczenstwo.Nadal
      jestesmy razem, rozmawiamy o niczym, udajemy, ze moze byc jak dawniej.Nie ma
      seksu-nie moge o tym nawet myslec.
      Zaczelam zauwazac siebie.I innych.Nie, nie szukam przygody-rajcuja mnie
      spojrzenia calkiem niezlych mezczyzn-cos mi mowi, ze gdybym chciala, gdybym
      tylko troszke sie postarala...Ale po co?
      Wiem, ze przyjdzie taka chwila, gdy odejde.
      • lukrecja8 Re: po zdradzie 16.06.04, 10:10
        > Wiem, ze przyjdzie taka chwila, gdy odejde.

        co sprawia, że jeszcze nie nadeszła?
        • shiseido Re: po zdradzie 16.06.04, 10:40
          lukrecja8 napisała:

          > co sprawia, że jeszcze nie nadeszła?

          Przez 20 lat byl wszystkim-przyjacielem,kochankiem.Musze miec pewnosc, ze to
          nie moja duma nakazuje odejsc a rzeczywisty brak milosci.Jestesmy przyjaciolmi-
          bo czemu nie? Wybaczamy rozne rzeczy rodzicom, rodzenstwu, przyjaciolom.Czy mam
          nie sprobowac wybaczyc mu tego, ze po prostu sie zakochal?

          • lukrecja8 Re: po zdradzie 16.06.04, 10:49
            a czy on pragnie tego wybaczenia? czy on chce zostać?
            • shiseido Re: po zdradzie 16.06.04, 11:21
              lukrecja8 napisała:

              > a czy on pragnie tego wybaczenia? czy on chce zostać?

              Trudne pytania zadajesz:)
              Nie, on nie chce odejsc.
              On uwaza, ze nic sie nie stalo.
              On nie kocha jej-zakochanie a milosc to nie to samo.
              On mowil do niej slowami, ktore sami wymyslilismy.
              Rozumiesz, dlaczego sadze, ze kiedys jednak odejde?
              Bo gdyby pieprzyl sie z nia 3x dziennie to nic by nie znaczylo.Albo z
              jakakolwiek inna.
              On nie pieprzyl.
              Mowil.Godzinami.Dniami.Tygodniami.Miesiacami.
              A ja siedzialam w fotelu 3 metry od niego.
              Wychodzil do lazienki, gdy dzwonil telefon.
              Wychodzil z psem.I telefonem.
              To widzi sie dopiero PO.
              I tyle.
              • lukrecja8 Re: po zdradzie 16.06.04, 11:37
                a jak jest teraz? czy on wie, że ty sie dowiedziałaś? jak zareagowałaś? czy
                tamto to już skończona historia? czy on się teraz jakoś bardziej stara -
                wynagrodzić, zbudować wasz związek od nowa?
                Jeśli moje pytania są zbyt wścibskie albo po prostu nie masz ochoty - to nie
                odpowiadaj. zdaję sobie sprawę, że dotyczą one twoich bardzo osobistych i na
                dodatek nieprzyjemnych spraw.
                współczuję ci bardzo.
      • kachwi1 Re: po zdradzie 16.06.04, 10:21
        to tak jak u mnie. inni faceci? po prostu mi się nie chce, nie wiem, nie bawi
        mnie to, nie potrzebuję tego, po co? wydaje mi się to takie rozpaczliwe - mój
        mąż zdradza, to ja też. poczucia bezpieczeństwa już nie odzyskam...
      • Gość: kobietka Re: po zdradzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 11:46
        > Nie, nie hipotetyczny
        > seks-to nie problem, to nie glowa i nie uczucia.Tylko te slowa, ktorych ja
        nie
        > slyszalam juz bardzo dlugo.

        Mam wrażenie , że to ja napisałam te słowa:)) Pisał do niej i czasami
        widziałam co pisze jak nie zdążył zamknąć okienka , pytałam dlaczego tak do
        mnie nie mówi. Było zdziwienie . Przecież nie będzie mi pieprzył takich głupot
        a to że jej coś takiego mówi?...to nic nie znaczy , to tylko net. Byłam głupia
        i wierzyłam , chciałam wierzyć . Mówił mi , że nigdy nie spotkałby się z nikim
        z netu , zabraqniał mi pisania maili z kimś bo co ktoś mógłby chcieć ode mnie -
        tylko jedno. Wychodzi na to że on jest wyjatkowy , chciał tylko zobaczyć jak
        ona wyglada i pogadać z nią. Ze musiał ją oglądać kilka razy , że skońcczyło
        się na obmacywankach w samochodzie , namiętnych mailach i że ona się
        zakochała?? Znowu zdziwienie , przecież on nic nie zrobił!!!! Kłamstwa ,
        kłamstwa i jeszcze raz kłamstwa. A jeżeli mówi prawdę to niestety ja już nie
        mogę w to uwierzyć , nie po tym wszystkim ... i co? Znów zdziwienie . przecież
        wszystko mi powiedział , jak ja mogę nie wierzyć:)) najchętni9ej przestałabym
        mysleć i uwierzyła ale nie tym razem . Coś się skończyło i być może okaże się ,
        że on na tym więcej stracił niż ja...

        > Tylko te slowa, ktorych ja nie
        > slyszalam juz bardzo dlugo

        Ostatnio słyszę je codziennie , tylko mam wrażenie że ktoś pieprzy głupoty:)))

        >Wiem, ze przyjdzie taka chwila, gdy odejde

        To też mogłam ja napisać
        Pozdrawiam cieplutko





Inne wątki na temat:
Pełna wersja