hmm, chyba zostałam wykorzystana...

18.03.12, 13:56
a przynajmniej tak sie czuje...i to ze tak powiem seksualnie.
tak siedze i mysle, a ze ze znajomymi nie moge tego tematu przerobic to zapytam Was czy przesadzam.

Wczoraj u mnie w domu zorganizowalam imprezę, przyszli znajomi, dwie pary nocowały. Wypilismy sporo. Jedna para odpadła dosyć wczesnie i poszla spac do jednego pokoku, malzonka kolegi tez odpadla i poszla spac do drugiego, a ja zostalam z jej mezem w goscinnym (gdzie ja mialam spac, no bo skoro dwie pary to im odstapilam nieprzechodnie pokoje).
I tak sobie gadamy, gadamy ( a znamy sie kilka lat bardzo lubimy i nigdy nic ten tego nawet by mi do glowy nie przyszło), az w koncu mu mowie, ze ja to juz mam dosyc, ze chce isc spac.
myslalam ze wstanie i sobie pojdzie do zony, a on twardo ze ze mna zostanie.
myslalam ze zartuje wiec mu dalej tlukę do zapitego łba ze ma sobie isc (wiem, wiem goscinna jestem), a on nie i sie koło mnie kladzie "bo on sie chce tylko przytulic".
opadla mi szczeka, zaczelam z wrazenia trzezwiec, bo jak sobie wyobrazilam, ze ja zasne w koncu a on obok mnie zostanie to rano zona nas pozabija oboje.
wymyslil ze mi zrobi masaz, ja ze nie, ale ze on ma 2m wzrostu i troche wazy to mnie ze tak powiem rzucil na lozko, podwinal mi bluzke i zaczal masowac. Nie musze mowic ze nie mialam zbytniego pola manewru bo ja to raczej z tych watłych jestem.
Juz pal licho te plecy, ale on oczywiscie zaczal sie dobierac do innych okolic. Dopiero jak zaczelam naprawde juz podnosic głos to sie troche zreflektowal i mnie puscił.
nakrzyczalam na niego, ze sobie nie zycze, ze to jest nie na miejscu i ze obok ma zone jak sie chce poprzytulac albo zrobic masaz.
Wycofał sie, ja sie polozylam, zamknelam oczy, a on sie nade mna nachylil i mnie pocałowal w usta. na mokro!!! i sobie poszedl.
no qrwa! rano zachowywal sie jak gdyby nigdy nic, zartowal sobie i mial strasznie dobry humor.
ja troche mniej, czuje sie wykorzystana. Jego zona by go zabila jakbym jej powiedziala i mysle ze to byłby koniec malzenstwa bo ona strasznie mu ufa, a on 10 m od niej probuje sie dobrac do kolezanki.
    • berta-death Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:01
      Trochę patowa sytuacja, bo nawet jakbyś to komuś powiedziała, to jaka gwarancja, że ktoś a zwłaszcza jego żona uwierzy, że nie maczałaś w tym palców. Ale z drugiej strony jak nic z tym nie zrobisz, to dasz mu tym sygnał, że wszystko ok i że dalej może tak się zachowywać. W tej sytuacji to najlepiej zerwać z nimi kontakty, nie jakoś ostentacyjnie, żeby wzbudziło to podejrzenia, ale tak to jakoś zorganizować, żeby znajomość umarła śmiercią naturalną.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:08
        no wlasnie nie da sie z nimi zerwac kontaktow. bardzo ich lubie oboje, mieszkamy po sasiedzku, mamy wspolnych znajomych, spedzamy wspolnie weekendy bardzo czesto.
        na razie stwierdzilam ze złoze to na karb alkoholu. w sumie "teoretycznie" nic sie nie stalo i na pewno nie dopuscilabym do niczego. ale zle sie czuje z tym, ze wybral mnie na..no nie wiem pocieszycielke jakąś? z tego co widze ich malzenstwo jest udane. czasem przy zonie tez robil mi masaz i nie bylo problemu. Problemem bylo ze tym razem robil cos wbrew mojej woli i nie reagowal na NIE. No i tego pocalunku juz zupełnie nie ogarniam. to nie byl zwykły całus. to był erotyczny pocałunek, a to ze zamiast sie na niego otworzyc zdzielilam go po łbie to juz co innego.
        • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:11
          No i dobrze. Nie dopuszczaj do sytuacji sam na sam i masz go z głowy.
        • lacido Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 23:31
          male_pytanie napisała:

          > no wlasnie nie da sie z nimi zerwac kontaktow. bardzo ich lubie oboje,

          to musiał jednak dobrze masować skoro nadal go lubisz:D
        • ma_dre Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 09:34
          No bo jak sie czlowiek daje masowac byle komu to potem ma. Facet jet prosty, jak wiekszosc samcow i jednoznacznie odebral sygnal. Mnie tam zaden facet nie masuje oprocz malzonka i takich problemow nie mam.
    • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:02
      Za długo byłaś dla niego miła;-p Na tego typu sytuacje reaguję stanowczo i sobie chwalę takie zachowanie -problemów zero.
    • koham.mihnika.copyright jeszcze raz na trzezwo zrob mu wyklad 18.03.12, 14:08
      gdzie sobie moze zaloty wsadzic. I w zasadzie wszystko. Za duzo wypil, nastepnym razem wyslij go razem z malzonka do wyra.
      • male_pytanie Re: jeszcze raz na trzezwo zrob mu wyklad 18.03.12, 14:15
        no wysyłalam go wielokrotnie i glosno.
        Ale miał to gdzies, bo "on sie chce do mnie tak po prostu przytulic"
        ja tam wyznaje zasade ze nie rob drugiemu co tobie niemile.
        nie chcialabym zeby moj maz lezal z inna kobieta w lozku mając mnie obok i majac do wyboru wybral do przytulania kolezankę.
        przekroczyl granice, ale przeciez jej tego nie powiem, po prostu koniec z nocowaniem czy z odwiedzinami bez swojej drugiej polowy.
        • koham.mihnika.copyright z pijanym dyskutowalas, 18.03.12, 14:19
          ostatecznie moglas go do zony odprowadzic, zanim poszlas spac.
    • georgia241 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:13
      Trzeba było go podrapać po pysku. Musiałby to komuś wytłumaczyć. Ciekawe, jakby wybrnął.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:17
        georgia241 napisała:

        > Trzeba było go podrapać po pysku. Musiałby to komuś wytłumaczyć. Ciekawe, jakby
        > wybrnął.

        niby tak, ale relacje z jego zona sa dla mnie wazniejsze, naprawde ja lubie, jest mi bliska i nie chce jej stracic bo mąż mial potrzebe wymasowac kolezankę
        • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:20
          powiedz mu, ze nie życzysz sobie więcej podobnych sytuacji i nie draz
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:30
            kseniainc napisała:

            > powiedz mu, ze nie życzysz sobie więcej podobnych sytuacji i nie draz

            myslalam ze on poruszy ten temat bo mial okazje rano, kiedy wszyscy spali a ja juz robilam sniadanie. ale on nic. wiec pomyslalam ze moze byl na tyle wstawiony ze nie pamieta. na razie jakos przeszla mi ochota na kontakty z nimi. czuje niesmak, bo zawsze byl dla mnie wzorem. jak sobie wyobrazalam ideal ojca rodziny to widzialam jego, a tu sie okazalo ze onn taki ...no coz...calusny jest
      • koham.mihnika.copyright szarpanie sie z pijanym facetem? Dobrze zrobila, t 18.03.12, 14:17
        tylko ten calus ja oniesmielil ;-{)
        moze jeszcze w zartach powiedziec obydojgu, zeby go pilnowala, bo ma na niego ochote.
    • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:16
      Przeżyłam dość podobną sytuację, tyle że bez elementów przemocy. Zerwałam znajomość z tą parą.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:18
        qw994 napisała:

        > Przeżyłam dość podobną sytuację, tyle że bez elementów przemocy. Zerwałam znajo
        > mość z tą parą.

        no sama siebie probuje przekonac ze przesadzam, ale chyba jednak nie.
        to tez według mnie była przemoc.
        czy mogl sie posunac dalej, nie wiem, ale co by było gdybym była z nim sam na sam? a czasami wpadal do mnie na piwko jak zona jechala do rodzicow z dzieciakami np.
        • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:21
          Ten facet to moim zdaniem potencjalny gwałciciel, obrzydliwy typ. Z daleka od takich.
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:25
            qw994 napisała:

            > Ten facet to moim zdaniem potencjalny gwałciciel, obrzydliwy typ. Z daleka od t
            > akich.


            no wlasnie to jest dobry maz i ojciec. kurcze, znam ich kilka lat. nigdy do czegos takiego nie doszło. tak jak mowilam, masaz owszem robil przy zonie, tanczyl ze mna przy zonie. ogolnie super fajny facet, zawsze go stawialam moim facetom za wzor :D a teraz masz babo placek :D
            • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:27
              Takich "dobrych mężów" to niejeden raz już widziałam.
              Błe.
            • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:30
              Przestępcy seksualni bardzo często są dobrymi mężami i ojcami. Umieją się doskonale kontrolować, kiedy są widziani. Przez to ich ofiarom nikt nie wierzy, bo przeca niemożliwe, żeby taki dobry mąż i ojciec był gwałcicielem, pedofilem czy klientem nieletnich prostytutek.
              • stokrotka_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 21.03.12, 08:17
                Masz rację, ale co to ma wspólnego z opisanym przypadkiem? Gdyby opisany facet chciał zgwałcić autorkę wątku, to zrobiłby to. Miał przewagę fizyczną, osoby postronne spały zmorzone alkoholem, a on nie miałby problemu z zatkaniem autorce ust i wykorzystaniem sytuacji.
        • georgia241 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:23
          Należy z nimi zerwać kontakty. Możesz żonę poinformować i dać wybór.
          • mijo81 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:27
            Żonka oczywiście zwali winę na koleżankę, która sprowokowała misia do takiego zachowania
            • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:28
              mijo81 napisał:

              > Żonka oczywiście zwali winę na koleżankę, która sprowokowała misia do takiego z
              > achowania

              tego tez bym sie bala, ze on by to obrocil w zart a ona by zaczela sie mnie bac jako potencjalnej lowczyni jej meza
            • georgia241 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:37
              Albo będzie miała pierwszą przesłankę.
              Niejednokrotnie straciłam koleżankę "przyjaciółkę" przez jej faceta. Nigdy nie żałowałam, choć jedna strata się nie zabliźniła po 10 latach. Wiem o co chodzi. Jednak naprawdę lepiej jest mówić prawdę - wtedy sama ze sobą czujesz się dobrze.
              • mijo81 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 23:25
                No to nieźle, skoro wolisz stracić koleżankę tylko po to żeby dobrze się czuć
                • amanda-lear Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 12:53
                  zle zalozenie. nie tylko a az po to by sie dobrze czuc. najblizsza znajoma, kolezanka czy przyjaciolka nie jest nam blizsza od nas samych. dziekuje:)
                  • stokrotka_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:49
                    amanda-lear napisała:

                    > zle zalozenie. nie tylko a az po to by sie dobrze czuc. najblizsza znajoma, kol
                    > ezanka czy przyjaciolka nie jest nam blizsza od nas samych. dziekuje:)

                    Ale możliwe jest również dobre smopoczucie bez utraty przyjaciółki, która niczemu winna nie jest.
                    • mijo81 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 21.03.12, 00:33
                      Ale ona jest chyba z tych, że jak robią rozpi... to na maksa.
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:27
            georgia241 napisała:

            > Należy z nimi zerwać kontakty. Możesz żonę poinformować i dać wybór.

            zony nie poinformuje.
            sa malzenstwem od lat, maja dwojke dzieci.
            po prostu juz nie bedzie nocowania, ani odwiedzn jego bez zony.
            • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:28
              > po prostu juz nie bedzie nocowania, ani odwiedzn jego bez zony.

              Słusznie czynisz.
              • mijo81 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 21.03.12, 00:34
                Odmawia sobie szansy na przeżycie ciekawej przygody
            • ma_dre Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 09:53
              Tak trzymac! Co za oblech ci sie trafil. Nigdy wiecej "sam na sam", bo nie wiadomo jak sie skonczy. Facet zobaczyl ze mu sie upieklo i moze sie poczuc bezkarny.
            • panna_migotka_slodka Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:38
              To najlepsze wyjście. robienie halasu z kolei mogłoby się odwrócić przeciwko tobie. Jeszcze koleś by nagadał, że sama chciałaś wykorzystać sytuację. A tak, nie będzie opcji na kolejny taki wybryk.
        • ma_dre Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 09:42
          Q...wa, stwarzasz niebezpieczne sytuacje. Powiedz mu zeby wiecej nie wpadal.
          Nie zebys byla winna czegokolwiek, ale dbaj o swoje bezpieczenstwo kobieto!!!!

          Nie miesci mi sie w glowie, to co robisz, nie bylam praktycznie nigdy sam na sam towarzysko z facetem z ktorym NIE planuje isc do lozka :-/ Tak sie nie robi... Toc to same problemy potem. Jak pisalam wyzej wysylasz sygnaly, ktore moga byc mylnie odebrane.
          • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 09:44
            > Nie miesci mi sie w glowie, to co robisz, nie bylam praktycznie nigdy sam na sa
            > m towarzysko z facetem z ktorym NIE planuje isc do lozka :-/ Tak sie nie robi

            Nie popadaj w przesadę.
          • six_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 10:01
            przestań pie...ć głupoty i przeczytaj w ogóle, jak wyglądała sytuacja.
            bo jeszcze parę takich durnot przylezie i się dowiemy, że laska stała w otwartych drzwiach z wypiętym tyłkiem i sama prosiła.
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:03
            ma_dre napisała:

            > Q...wa, stwarzasz niebezpieczne sytuacje. Powiedz mu zeby wiecej nie wpadal.
            > Nie zebys byla winna czegokolwiek, ale dbaj o swoje bezpieczenstwo kobieto!!!!
            >
            > Nie miesci mi sie w glowie, to co robisz, nie bylam praktycznie nigdy sam na sa
            > m towarzysko z facetem z ktorym NIE planuje isc do lozka :-/ Tak sie nie robi
            > ... Toc to same problemy potem. Jak pisalam wyzej wysylasz sygnaly, ktore moga
            > byc mylnie odebrane.


            przeczytalas pierwszy moj post? nie bylam z nim sama. zrobilam impreze na 12 osob, wiekszosc poszla do domu 4 osoby zostały na noc, dwa małzenstwa. jedno poszlo spac razem, zona kolegi nie dała rady i tez poszla spac, a ja zostalam z nim w przechodnim salonie i jak sama zaczelam zasypiac to poprosilam zeby poszedł juz do zony bo chce spac i wtedy sie zaczeło.
            • raduch Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:16
              Wybacz, ale ja dla mnie to za wiele tu analizujesz i zbyt często się tłumaczysz. Nie oglądaj się na tutejszych podpytywaczy, olej dziwne sugestie nim dowiemy się, że najczęstszą przyczyną gwałtów jest kobieta mówiąca nie.
              Pana należy solidnie op...ć i od niego żądać wyjaśnień, Ty nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia.
    • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:20
      Trzeba się było kłaść spać z tą żoną i już.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:34
        wierz mi ze o tym myslalam zeby isc do niej spac, ale jak ja bym to jej rano wytłumaczyła? a jeszcze jakby on do nas dolaczyl to by sie dopiero zrobilo goraco.
        generalnie w moim przypadku alkohol sie zmarnowal bo w sumie to chyba nigdy tak szybko nie trzezwiałam :D
        • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:47
          male_pytanie napisała:

          > wierz mi ze o tym myslalam zeby isc do niej spac, ale jak ja bym to jej rano wy
          > tłumaczyła?

          "Byłam śpiąca, tu było wolne miejsce"

          > a jeszcze jakby on do nas dolaczyl to by sie dopiero zrobilo goraco

          Ty chyba trochę żałujesz, że nie miałaś przyzwolenia szanownej małżonki, co?
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:49
            swiete.jeze napisała:

            > male_pytanie napisała:
            >
            > > wierz mi ze o tym myslalam zeby isc do niej spac, ale jak ja bym to jej r
            > ano wy
            > > tłumaczyła?
            >
            > "Byłam śpiąca, tu było wolne miejsce"
            >
            > > a jeszcze jakby on do nas dolaczyl to by sie dopiero zrobilo goraco
            >
            > Ty chyba trochę żałujesz, że nie miałaś przyzwolenia szanownej małżonki, co?


            bynajmniej :D kolega nie jest zupelnie w moim stylu. nigdy na niego nie popatrzylam w ten sposob i zawsze myslalam ze ja tez jestem dla niego tylko kolezanką
            • georgia241 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:55
              A co zyskujesz przez tę znajomość z koleżanką?
              • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 15:01
                co zyskuje na tej znajomosci?
                bardzo lubie kolezankę, jest osoba z ktora mozna poruszyc kazdy temat (no moze oprocz calowania sie z jej mezem), pomagamy sobie, robimy sobie zakupy, mozemy na siebie liczyc i sie wspieramy. duzo jej zawdzieczam, a i ona ma szereg korzysci na kontaktach ze mna.
                po prostu za bardzo ja lubie zebym chciala robic jakies afery bo maz mnie cmoknał zbyt namietnie wedlug mnie.
                • georgia241 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 15:22
                  Zatem teraz już mogę napisać wnioski. Może koleżanka fajna, ale ty na nią nie zasługujesz, bo jesteś oszustką. Kogo chronisz? Siebie samą!
                • koham.mihnika.copyright a za mlodu nie cmokalas sie z chlopakami? 18.03.12, 22:05
                  i ten jeden tak cie rozjuszyl? a moze im juz sie nie uklada, predzej czy pozniej sie rozstana. bedziesz pomagala kolezance w zwalczaniu depresji. a koles znajdzie trzecia.
                  • male_pytanie Re: a za mlodu nie cmokalas sie z chlopakami? 18.03.12, 22:09
                    koham.mihnika.copyright napisał:

                    > i ten jeden tak cie rozjuszyl? a moze im juz sie nie uklada, predzej czy poznie
                    > j sie rozstana. bedziesz pomagala kolezance w zwalczaniu depresji. a koles znaj
                    > dzie trzecia.
                    >

                    nie podobało mi sie ze maz mojej najlepszej kolezanki sie do mnie przystawia. szanuję ją i nawet gdyby byl Banderasem to bym ani sobie ani jemu na nic nie pozwoliła. Rozjuszyło mnie to ze zawsze uwazalam go za wzor a on sobie po prostu rzuca mna o łozko i robi masaz a kiedy w koncu udaje mi sie go pozbyc i wychodzi a ja przysypiam to on wraca i mnie caluje. no zesz qrwa!
                    • koham.mihnika.copyright zwroc mu ten pocalunek jak najszybciej! 18.03.12, 23:23
                      a teraz daj sobie spokoj, na przyszlosc wiesz, czego mozesz sie spodziewac.
                      W sumie tanio cie ta nauka kosztowala.
            • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 14:57
              Kurde, to gdzie jest problem? Jak impreza idzie w złym kierunku, to się zakłada majtki i wychodzi, w twoim przypadku do pokoju z wolnym miejscem w łóżku.
    • maly.jasio mimoza 18.03.12, 15:03
      bardzo sie nudzisz ? - by wypisywac 30 linijek tekstu o jakims durnym incydencie ?

      i nawet wlasciwego tytulu nie umiesz splodzic - a ktory powinien brzmiec:

      - "dalabym sie (moze) wykorzystac, gdyby nie zona obok"...
    • lonely.stoner Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 16:03
      wg mnie to byla najzwyklejsza proba gwaltu.
      wyobraz sobie jakby sie to skonczylo jakby wasi znajomi za sciana nie spali??? ja uwazam ze powinnas sobie darowac ta znajomosc a facetowi powiedziec ze wszystko powiesz zonie albo pojdziesz na policje jak sie sytuacja powtorzy.
      • maly.jasio odbilo ci ? 18.03.12, 22:14
        lonely.stoner napisała:

        > wg mnie to byla najzwyklejsza proba gwaltu.

        odbilo ci ?
        proba gwaltu w obecnosci innych (znajomych) osob za sciana ?

        proba przelecenia (za wymuszona zgoda) - to nie gwalt.
    • moonogamistka Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 22:14
      Eee tam, ogarnij faceta na trzezwo juz, ze sobie nei zyczysz takich akcji, bo na nastepny raz zawolasz zone i tyle:-)
    • chcesztomasz Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 18.03.12, 22:16
      1. Ja bym nie pisała tu bo te porządnisie za ciebie złożą donos o próbie gwałtu.

      2, dobry humor to on miał bo zaczął z tobą a skończył z żoną.

      3. Jakbyś powiedziała jego żonie to nie żaden koniec małżeństwa a przyjaźni. Już ja widzę jakby ci uwierzyła - a ja nawet by ci uwierzyła to ja już widzę jakby obwiniała misia.

      :D
    • twojabogini Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 12:01
      Popił chłopak i wpadł w przytulasny nastrój. Nie czyni to z niego potwora, fatalnego męża, ani złego ojca dzieci. Każdemu może się zdarzyć taka głupia wpadka i pożądanie seksualne skierowane na inną osobę niż współmałżonek. Nie wiem dlaczego stracił w twoich oczach jako wzór?Z żoną nie masz o czym rozmawiać, nie wchodzi się między drzwi i futrynę.
      Co do zachowania wobec ciebie - było podłe. Przytulasny nastrój może się zdarzyć każdemu, stosowani przemocy - nie. Jest prawdopodobne, że odczytał twoje zachowanie jako niejednoznaczne - co go nie usprawiedliwia. Jasno i wyraźnie powiedz mu o swoich odczuciach. Powiedz też, że nie życzysz sobie takich sytuacji w przyszłości i że kiedy mówisz nie - oczekujesz że będzie to respektowane.
      jeśłi nie wyjaśnisz sprawy - będzie to nad wami wisieć. Szkoda przyjaźni.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 12:41
        twojabogini napisała:

        > Popił chłopak i wpadł w przytulasny nastrój. Nie czyni to z niego potwora, fata
        > lnego męża, ani złego ojca dzieci. Każdemu może się zdarzyć taka głupia wpadka
        > i pożądanie seksualne skierowane na inną osobę niż współmałżonek. Nie wiem dlac
        > zego stracił w twoich oczach jako wzór?Z żoną nie masz o czym rozmawiać, nie wc
        > hodzi się między drzwi i futrynę.
        > Co do zachowania wobec ciebie - było podłe. Przytulasny nastrój może się zdarzy
        > ć każdemu, stosowani przemocy - nie. Jest prawdopodobne, że odczytał twoje zach
        > owanie jako niejednoznaczne - co go nie usprawiedliwia. Jasno i wyraźnie powied
        > z mu o swoich odczuciach. Powiedz też, że nie życzysz sobie takich sytuacji w p
        > rzyszłości i że kiedy mówisz nie - oczekujesz że będzie to respektowane.
        > jeśłi nie wyjaśnisz sprawy - będzie to nad wami wisieć. Szkoda przyjaźni.


        dzieki za konstruktywną opinię i poradę.
        generalnie trudno wytłumaczyc moje odczucia wzgledem tej sytuacji.
        chodzi o to ze wokoł tak malo małzenstw ktore sa naprawde dobrane i ze soba szczesliwe.
        oni zawsze byli dla mnie wzorem takiego idealnego malzenstwa.
        owszem, kłocili sie ze soba, ale to wiadomo o pierdoły jakies i na krotko.
        Wedlug mnie on jest super ojcem i mezem, fajnie popatrzec było jak bardzo ich do siebie ciagnie.
        no i wiesz, ja go na takim piedestrale postawilam, zawsze jak tłukłam cos do glowy mojemu facetowi to podpieralam sie kolegą.
        no i kolezanka zawsze jak mowila o zaufaniu, to w kontekscie ze ufa mu bezgranicznie bez wzgledu na to czy chodzi na firmowe imprezy czy wyjezdza w delegacje a tu taki zonk.
        w zaden sposob go nie sprowokowalam bo on ani nie jest w moim typie ani nigdy bym na niego nie spojrzala w ten sposob.
        no ok, chcial sie przytulic, chociaz to było dziwne - myslalam ze to takie pijackie gadanie, ale jak mnie rzucil na materac i wymasowal to mi wcale przyjemnie nie bylo.
        nie przestalam go lubic, tylko jestem zaskoczona i zdziwiona i tez zszokowana.
        stracilam ochote na odwiedziny poki co.
        nie chce zeby myslal ze skoro rano nic mu nie powiedzialam to ma przyzwolenie na takie zachowanie w zwiazku z tym.
        jesli kiedykolwiek dojdzie do sytuacji ze oni u mnie albo ja u nich bym miala nocowac to mu powiem ze zostane pod warunkiem ze bede mogla czuc sie bezpiecznie i spac sama bez stresu ze rano sie obudze z nim w łozku...
        • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 13:15
          > jesli kiedykolwiek dojdzie do sytuacji ze oni u mnie albo ja u nich bym miala n
          > ocowac to mu powiem ze zostane pod warunkiem ze bede mogla czuc sie bezpiecznie
          > i spac sama bez stresu ze rano sie obudze z nim w łozku...

          A świstak siedzi...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 13:37
      Wg opisu można to śmiało odczytać jako próbę gwałtu.
      Z dwóch powodów - nie reagował na "nie" oraz jego przewagę fizyczną wyczułaś jako czynnik w tym zdarzeniu - w sensie że miałbyś problem aby się bronić.
      To wystarczy aby to jako usiłowanie gwałtu odczytać.

      Oczywiście takie spojrzenie to efekty filtrowania zdarzenia przez internet. W rzeczywistości może nie było aż tak groźne.
      Ale nawet wtedy posunął się o wiele wiele kroków za daleko.

      A poza tym jak myślisz - czy gdybyście byli tam tylko wy dwoje, to by zrezygnował na twoje powtarzane "nie"? Bo to będzie najlepsza ocena tego zachowania.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 14:09
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > A poza tym jak myślisz - czy gdybyście byli tam tylko wy dwoje, to by zrezygnow
        > ał na twoje powtarzane "nie"? Bo to będzie najlepsza ocena tego zachowania.

        szczerze? boje sie o tym myslec.
        podnosilam glos a on sie dziwil czemu krzycze.
        Do niego mało co docierało.
        gdybym byla calkiem trzezwa to pewnie bym zareagowała jakoś zwinniej i nie dala sie powalić. z drugiej strony on ma prawie 2 m, wiec chyba nawet na trzezwo bylby problem. z kolei gdyby on był trzezwy to mam nadzieje ze w zyciu by do takiej sytuacji nie doszło.
        tak sie teraz rozgladam, ze nawet nie mialabym czym go zdzielic po łbie, nic ciezkiego w zasiegu sofy nie posiadam :/
        • simply_z Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:04
          powiem ci ,ze dla mnie to wygladalo na probe gwaltu..
          az strach pomyslec co by bylo gdyby nie usluchal...
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:09

          > szczerze? boje sie o tym myslec.
          > podnosilam glos a on sie dziwil czemu krzycze.
          > Do niego mało co docierało.

          No to masz jasną odpowiedź jak to traktować. Ja bym praktycznie nie widział możliwości kontynuowania znajomości w takich okolicznościach.
          Bo to nie były ani wygłupy po pijaku, ani próba zdradzenia żony - bo to wymagałoby woli i ochoty z twojej strony.

          Jeśli nie ufasz komuś na tyle aby np. przebywać i zasnąć w jego obecności sam na sam, to po co taką osobę znać?
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:21
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            >
            >
            > Jeśli nie ufasz komuś na tyle aby np. przebywać i zasnąć w jego obecności sam n
            > a sam, to po co taką osobę znać?


            :(

            kurcze, nie sadze zeby moglo dojsc do czegos wiecej, jesli bym na nic nie przyzwoliła. w koncu nie wkladal mi reki w majtki "tylko" mnie masował. robil to wbrew mojej woli, ale to bym jeszcze przezyla bo wiem jaki jest. nie moge tylko przebolec tego pocałunku. jak w ogole mu to do tego lba przyszło to nie wiem. to bylo dla mnie ewidentnym przegieciem.
            • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:24
              tak to traktujesz , że "jestem za, a nawet przeciw",zaczęłam Cię nie rozumieć.
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:25
              >robil to wbrew mojej woli, ale to bym jeszcze przezyla bo wiem jaki jest.

              Zupełnie tego nie rozumiem, ale może ja jakiś dziwny jestem...
              • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:29
                bo to jest taki dysonans, kurcze i chyba zaczynam go po prostu jakos tłumaczyc, na zasadzie ze to niemozliwie zeby on chcial mi zrobic cos złego.

                ale macie racje. skoro zle sie z tym czułam w trakcie, zle po fakcie i dalej to przerabiam na tym forum to cos jest nie tak.

                mysle ze do gwaltu o ktorym piszecie by nie doszlo ale zostalam zmolestowana i chyba jednak z nim pogadam.
                dziekuje
                • maly.jasio nie zostalas, niestety :) 19.03.12, 15:33
                  male_pytanie napisała:
                  > mysle ze do gwaltu o ktorym piszecie by nie doszlo ale zostalam zmolestowana i
                  > chyba jednak z nim pogadam.

                  ale juz cieplej...
                  "molestacja", jak i konspiracja - niesie swoje koszty.
                  • male_pytanie Re: nie zostalas, niestety :) 19.03.12, 15:34
                    maly.jasio napisał:

                    > male_pytanie napisała:
                    > > mysle ze do gwaltu o ktorym piszecie by nie doszlo ale zostalam zmolestow
                    > ana i
                    > > chyba jednak z nim pogadam.
                    >
                    > ale juz cieplej...
                    > "molestacja", jak i konspiracja - niesie swoje koszty.

                    czasem sie zastanawiam czy oprocz "malego jasia" reszty tez nie masz malutkiej....
                    • maly.jasio Re: nie zostalas, niestety :) 19.03.12, 15:49
                      male_pytanie napisała:
                      > czasem sie zastanawiam czy oprocz "malego jasia" reszty tez nie masz malutkiej.

                      reszty nie mam prawie wcale.
                      i to jest duze_wyzwanie.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:45

                  > mysle ze do gwaltu o ktorym piszecie by nie doszlo ale zostalam zmolestowana i
                  > chyba jednak z nim pogadam.

                  O tak, na pewno zrozumie...

                  I pamiętaj "To nie ja, to wódka..."
                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 19.03.12, 15:46
                    Mój znajomy, o którym tu pisałam, był jeszcze lepszy. Na moje "Po tym, co się stało..." powiedział "A co się stało?".
              • koham.mihnika.copyright Hanlon's razor 20.03.12, 09:40
                Never attribute to malice that which can be adequately explianed by stupidity.
    • urko70 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 10:24
      Uważam, że powinnaś:
      1. wieczorem kiedy sie dobierał krzyknąć imie jego żony lub zwykłe "ratunku" - ust Ci nie zasłonił.
      2. rano przy śniadaniu jasno, wyraźnie powiedzieć: Mariusz, mam nadzieję, że już nigdy nie będziesz się tak zachowywał. I niech on się potem tłumaczy.
      • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:12
        urko70 napisał:

        > Uważam, że powinnaś:
        > 1. wieczorem kiedy sie dobierał krzyknąć imie jego żony lub zwykłe "ratunku" -
        > ust Ci nie zasłonił.
        > 2. rano przy śniadaniu jasno, wyraźnie powiedzieć: Mariusz, mam nadzieję, że ju
        > ż nigdy nie będziesz się tak zachowywał. I niech on się potem tłumaczy.


        wierz mi ze mialam bardzo podniesiony głos.
        mowilam zeby mnie zostawił natychmiast i poszedl bo pojde do żony (nic by to nie dało bo ona po alkoholu spi jak zabita). on sie dziwił ze krzycze bo "przeciez chce tylko mi zrobic masaz", a na moje ze ja nie chce powiedzial oj tam oj tam... :/
        jakos sobie w koncu poradzilam, moze juz nie wałkujmy tego tematu. uslyszalam kilka sensownych porad i opinii i wyciagnelam wnioski
        dziekuje
        • mocno.zdziwiona Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:29
          Własną opinię już pewnie masz.
          Wg mnie to była przemoc i w żadnym wypadku nie wolno jej tolerować. Samo to, że obawiasz się zasnąć w jego obecności świadczy o tym, że nie jest ok.
          Ja bym ucięła nocowanie i zakrapiane imprezy. Koleguj się dalej z żoną, róbcie zakupy itd., nawet chodź na imprezy, ale po wypiciu 1 czy 2 piw wymawiaj się zmęczeniem i idź do domu. Pod żadnym pozorem nie dawaj się odprowadzać bo cholera wie co palantowi do łba strzeli.
          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:36
            mocno.zdziwiona napisała:

            > Własną opinię już pewnie masz.
            > Wg mnie to była przemoc i w żadnym wypadku nie wolno jej tolerować. Samo to, że
            > obawiasz się zasnąć w jego obecności świadczy o tym, że nie jest ok.
            > Ja bym ucięła nocowanie i zakrapiane imprezy. Koleguj się dalej z żoną, róbcie
            > zakupy itd., nawet chodź na imprezy, ale po wypiciu 1 czy 2 piw wymawiaj się zm
            > ęczeniem i idź do domu. Pod żadnym pozorem nie dawaj się odprowadzać bo cholera
            > wie co palantowi do łba strzeli.

            po 1 piwie to jeszcze dojde do domu sama :)
            wprawdzie daleko ale co tam.
            stracilam poki co ochote na odwiedziny u nich.
            dzisiaj juz dzwonila kolezanka pytajac czemu na kawe nie wpadam. na szczescie mam wymagajaca prace i sie moge wymowic obowiazkami.
            • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:30
              male_pytanie napisała:

              > dzisiaj juz dzwonila kolezanka pytajac czemu na kawe nie wpadam. na szczescie m
              > am wymagajaca prace i sie moge wymowic obowiazkami.

              Przez resztę życia zamierzasz szukać wymówek?
              • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:35
                Kami, bo małe_pytanie, to taki troszkę tchórzyk jest.
                • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:38
                  W ogóle mam wrażenie, że nie tylko tchórzyk, ale się jej masażyk cholernie spodobał, skoro nie widzi powodu do zrywania kontaktów z masażystą. Co najwyżej boi się, że żona masażysty (kretynka, nawiasem mówiąc) dowie się o tych zdrowotnych zabiegach i zdemoluje tchórzykowi facjatkę.
                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:39
                    Te pomówienia są po prostu obrzydliwe. Powinnaś się wstydzić. NIE WIESZ, co autorka wątku w związku z tą sytuacją czuje, więc przestań obrażać.
                    • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:50
                      qw994 napisała:

                      > Te pomówienia są po prostu obrzydliwe. Powinnaś się wstydzić.

                      Zmuś mnie do tego :/.

                      NIE WIESZ, co aut
                      > orka wątku w związku z tą sytuacją czuje,

                      Wiem, bo umiem czytać. I nawet rozumiem, co czytam. W przeciwieństwie do co niektórych.

                      > więc przestań obrażać.

                      Kolejne, co kocham w tym narodzie, to jego mistrzostwo w obrażaniu się. Polak nie wie, o co chodzi, ale na wszelki wypadek się obraża. Jeżeli - mimo najszczerszych chęci - Polak nie dopatrzy się niczego, o co mógłby się obrazić, wali focha w imieniu tych, którzy - w jego mniemaniu - powinni się poczuć obrażeni. Na tym zjawisku można się habilitować. Pytanie, czy byłaby to habilitacja z nauk społecznych, czy medycznych.
                      • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 13:58
                        Niedobrze mi się robi, jak ciebie czytam.
                        Oczywiście wg ciebie napisanie wprost, że autorce wątku podobało się macanie przez nachalnego typa, jest jak najbardziej ok.
                        Rzyg.
                        • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:05
                          Autorka mówi, ze to było be, ale zachowaniem jakby trochę była na cacy jednak;-/
                          • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:07
                            Jakim zachowaniem? Wiesz, jak po czymś takim człowiek się czuje? Bo ja wiem.
                          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:11
                            kseniainc napisała:

                            > Autorka mówi, ze to było be, ale zachowaniem jakby trochę była na cacy jednak;-
                            > /

                            mowisz tak dlatego ze nie ide do zony robiac awanture na cale osiedle?
                            ja sobie wyjasnie sytuacje z mezem jesli go kiedys spotkam, bo poki co nie planuje odwiedzin.
                            Ona by sie zalamała bez wzgledu na to czy przy okazji obrazilaby sie na mnie tez czy tylko na niego. maja dwojke małych dzieci, kolezanka jest juz po jednym rozwodzie i do tej sytuacji nic nigdy nie wskazywało ze jej maz lubi masowac i cmokac kolezanki zony. wydaja sie bardzo kochajaca parą i nie chce jej psuc zycia. tyle. jak jest w rzeczywistosci to nie wiem, znam tylko wersje optymistyczna i zakladam ze taka jest rzeczywistosc. nawet jesli nie uwierzyłaby mi to stracilaby do niego zaufanie a u niej trudno je odbudowac.
                            • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:16
                              Nie. Odwlekasz rozmowę z facetem , który Cię molestował jakbyś się wstydzić czegoś miałą, co Cię obchodzi jego życie.W Twoje brzydko ingerował. Jeśli to znajomy, nie musisz latać po żonach, sąsiadach-wystarczy że na forumie o tym głosno;-p Ale by nawet jemu nie powiedzieć, by spadał na drzewo?Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
                              • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:19
                                A, czyli zwlekanie oznacza, że jej się podobało?
                                Jestem pod wrażeniem.
                                • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:26
                                  tak-możliwe nawet. Dziwi mnie słaba reakcja.Tylko by facio przetrzeźwiał od razu dostałby reprymendę, a póki co wyczytałam spoooro linijek tylko i wyłącznie tłumaczeń;-p
                                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:28
                                    A powiedz mi, skąd ta pewność, jak powinno się zareagować w takiej sytuacji? Czytałaś coś kiedyś o zachowaniach ofiar gwałtu, na przykład? Że podczas gwałtu nie krzyczą, nie bronią się, nie zgłaszają na policję? Czyli im się podobało, tak?
                                    • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:37
                                      Nie na temat teraz piszesz;-p Poczytaj wątek zanim zaczniej się wymądrzać;-)
                                      Na natarczywość jakąkolwiek reaguje się zdecydowanie.
                                      • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:45
                                        > Na natarczywość jakąkolwiek reaguje się zdecydowanie.

                                        O, czyżby? Geniuszu wiktymologii.
                                        • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:48
                                          Najlepszą obroną jest atak, jak i widać u Ciebie;-) Zdrowa reakcja;-) Tylko ja Cię nie atakuję, więc się odpimpaj;-p
                                          • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:51
                                            Ale atakujesz autorkę wątku. Poza tym to forum dyskusyjne, więc piszę, gdzie chcę. I się odpimpaj.
                                            • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:53
                                              Nic podobnego-nie wmawiaj zdrowemu choroby;-p A wątkodawczynię
                                              broń, bo biedactwo jak widać samo nie potrafi. ;-p
                                              Ale nie przede mną;-p
                                              • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:58
                                                Żal.pl
                                    • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:41
                                      qw994 napisała:

                                      > A powiedz mi, skąd ta pewność, jak powinno się zareagować w takiej sytuacji? Cz
                                      > ytałaś coś kiedyś o zachowaniach ofiar gwałtu, na przykład? Że podczas gwałtu n
                                      > ie krzyczą, nie bronią się, nie zgłaszają na policję? Czyli im się podobało, ta
                                      > k?

                                      Ale tutaj chyba do gwałtu nie doszło, a autorka miała dużo możliwości reakcji, nie wykorzystała żadnej i broniła w postach tego fajnego kolegi.
                                      • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:44
                                        Jak to nie wykorzystała? Broniła się. Mówiła podniesionym głosem. I to poskutkowało.
                                        A dlaczego go broniła? Ja ci powiem. Po czymś takim człowiek jest zszokowany. Bo to wydaje się tak nieprawdopodobne, że sięga się po różne tłumaczenia. "To niemożliwe, żeby on taki był, przecież to ideał męża". Łącznie z obwinianiem siebie.
                                        • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:52
                                          qw994 napisała:

                                          > Jak to nie wykorzystała? Broniła się. Mówiła podniesionym głosem. I to poskutko
                                          > wało.

                                          Tak poskutkowało, że wymasował ją, dał buziaka na koniec i się znudził. O ile jej mieszkanie nie jest jakimś hangarem, a było w nim 5 osób, to niezbyt był podniesiony, skoro nikogo to nie obudziło.

                                          > A dlaczego go broniła? Ja ci powiem. Po czymś takim człowiek jest zszokowany. B
                                          > o to wydaje się tak nieprawdopodobne, że sięga się po różne tłumaczenia. "To ni
                                          > emożliwe, żeby on taki był, przecież to ideał męża". Łącznie z obwinianiem sieb
                                          > ie.

                                          Dobra, ja wiem. Cała wina jest po jego stronie. Ale rzeczywistość jest taka, że jakby ją faktycznie zgwałcił, bo starałaby się żony nie obudzić i nie zdenerwować, to ona byłaby poszkodowana i takie pie...nie i roztrząsanie czyja to była wina i czy głos był wystarczająco donośny wiesz gdzie mogłaby sobie wsadzić.

                                          I tak, też się kiedyś znalazłam w takiej sytuacji, że ktoś zdecydowanie przekroczył granicę, tylko zareagowałam od razu, a nie zakładałam wątek na forum. U mnie było o tyle inaczej, że myślę, że bez większego problemu poradziłabym sobie z tą osobą fizycznie, ale nie miałam trojga śpiących znajomych w sąsiednim pokoju.
                                          • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:57
                                            > Tak poskutkowało, że wymasował ją, dał buziaka na koniec i się znudził. O ile j
                                            > ej mieszkanie nie jest jakimś hangarem, a było w nim 5 osób, to niezbyt był pod
                                            > niesiony, skoro nikogo to nie obudziło.

                                            Gdyby jednak nie zrobiła rabanu, to by mu się nie znudziło. Jej zachowanie było skuteczne.


                                            > I tak, też się kiedyś znalazłam w takiej sytuacji, że ktoś zdecydowanie przekro
                                            > czył granicę, tylko zareagowałam od razu, a nie zakładałam wątek na forum. U mn
                                            > ie było o tyle inaczej, że myślę, że bez większego problemu poradziłabym sobie
                                            > z tą osobą fizycznie, ale nie miałam trojga śpiących znajomych w sąsiednim poko
                                            > ju.

                                            Ja też zareagowałam. Ale ze "sprawcą" poruszyłam ten temat dopiero wtedy, kiedy zaczęło się wydzwanianianie do mnie. W przeciwnym wypadku pewnie nic bym mu nie powiedziała. Żona oczywiście niczego się nie dowiedziała. Dlatego krew mnie zalewa, jak coś takiego interpretowane jest jako "podobało ci się". Nie, nie podobało mi się.
                                            • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:00
                                              > Ja też zareagowałam. Ale ze "sprawcą" poruszyłam ten temat dopiero wtedy, kiedy
                                              > zaczęło się wydzwanianianie do mnie. W przeciwnym wypadku pewnie nic bym mu ni
                                              > e powiedziała.

                                              Dlaczego?

                                              > Żona oczywiście niczego się nie dowiedziała.

                                              Dlaczego?

                                              > Dlatego krew mnie z
                                              > alewa, jak coś takiego interpretowane jest jako "podobało ci się". Nie, nie pod
                                              > obało mi się.
                                              • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:02
                                                > > Ja też zareagowałam. Ale ze "sprawcą" poruszyłam ten temat dopiero wtedy,
                                                > kiedy
                                                > > zaczęło się wydzwanianianie do mnie. W przeciwnym wypadku pewnie nic bym
                                                > mu ni
                                                > > e powiedziała.
                                                >
                                                > Dlaczego?

                                                Bo byłam maksymalnie zażenowana tym zdarzeniem i nie chciałam do tego wracać. Wróciłam, jak musiałam.



                                                > > Żona oczywiście niczego się nie dowiedziała.
                                                >
                                                > Dlaczego?

                                                Bo mają kilkuletnie dziecko.
                                                • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:04
                                                  > > > Żona oczywiście niczego się nie dowiedziała.
                                                  > >
                                                  > > Dlaczego?
                                                  >
                                                  > Bo mają kilkuletnie dziecko.

                                                  Twój argument mnie rozłożył. EOT.
                                                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:07
                                                    Ok, ty masz takie drobiazgi w dupie, ja nie.
                                            • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:01
                                              Ja też zareagowałam. Ale ze "sprawcą" poruszyłam ten temat dopiero wtedy, kiedy zaczęło się wydzwanianianie do mnie.

                                              Sprawy tego rodzaju załatwiam od ręki.I jak widać bardziej skutecznie, nikt nigdy poźniej do mnie nie wydzwaniał, małżeństwo małzeństwem pozostało, a niejednokrotnie ktoś się przystawiał.Mam szacunek do siebie i żądam by inni takze mnie szanowali.
                                              • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:04
                                                Ty załatwiasz, i ok, inni nie. Nie jest to jednak miarą "podobania się" i zgody na taką sytuację.
                                                • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:09
                                                  Przyzwolenie na następny raz w tej chwili facetowi daje;-p
                                                  Nie wyczytałam także z postów autorki, by bała się faceta. Hm, więc dlaczego nie może mu powiedzieć pal gumę facet od mojej osoby, bo następnego razu nie będzie?
                                                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:14
                                                    > Przyzwolenie na następny raz w tej chwili facetowi daje;-p

                                                    To twoja interpretacja.


                                                    > Nie wyczytałam także z postów autorki, by bała się faceta. Hm, więc dlaczego ni
                                                    > e może mu powiedzieć pal gumę facet od mojej osoby, bo następnego razu nie będz
                                                    > ie?

                                                    A jest mowa o jakimś następnym razie? Facet jej cos zaproponował?
                                                  • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:20
                                                    mało zabawne to-żenua. Mów sobie zdrów;-p
                                                  • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:21
                                                    Widzę, że argumentów ci zaczyna brakować, więc chyba możemy zakończyć.
                                                  • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:31
                                                    kseniainc napisała:

                                                    > Przyzwolenie na następny raz w tej chwili facetowi daje;-p
                                                    > Nie wyczytałam także z postów autorki, by bała się faceta. Hm, więc dlaczego ni
                                                    > e może mu powiedzieć pal gumę facet od mojej osoby, bo następnego razu nie będz
                                                    > ie?


                                                    alez moge i mam taki zamiar. ale jest mi z ta sytuacja na tyle zle i dziwnie ze nie mam ochoty do niego dzwonic i umawiac sie na spotkanie.
                                                    Watek zalozylam nie po to zeby sobie popisac o pie...ch tylko zeby sie upewnic ze nie zwariowalam i mam prawo czuc sie zmolestowana.
                                                    myslalam ze wyolbrzymiam i zaraz mnie obrzucicie opiniami zebym nie robila z niczego problemu.
                                                    i jest dla mnie wazne wlasne bezpieczenstwo i nie wiem jak by to sie skonczylo gdybym z nim byla sama (chociaz na noc nigdy w zyciu bym z nim nie zostala sama bo po co), ale ja o siebie zadbac umiem i nie chce komus robic piekla z zycia a tak by było gdybym z tym poszla do zony.
                                                    i owszem spalo obok kilka osob ale nie 5 jak ktos umiejetnie a 3. I wlasnie dlatego ze krzyczalamm dosyc głosno to on sobie poszedł zdegustowany "czemu krzycze". Naprawde troszke alkoholu poszło, watpie czy ktos by sie obudził...
                                                  • kseniainc Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 21:22
                                                    male_pytanie napisała:
                                                    >
                                                    > alez moge i mam taki zamiar. ale jest mi z ta sytuacja na tyle zle i dziwnie ze
                                                    > nie mam ochoty do niego dzwonic i umawiac sie na spotkanie.
                                                    > Watek zalozylam nie po to zeby sobie popisac o pie...ch tylko zeby sie upewnic
                                                    > ze nie zwariowalam i mam prawo czuc sie zmolestowana.
                                                    > myslalam ze wyolbrzymiam i zaraz mnie obrzucicie opiniami zebym nie robila z ni
                                                    > czego problemu.
                                                    > i jest dla mnie wazne wlasne bezpieczenstwo i nie wiem jak by to sie skonczylo
                                                    > gdybym z nim byla sama (chociaz na noc nigdy w zyciu bym z nim nie zostala sama
                                                    > bo po co), ale ja o siebie zadbac umiem i nie chce komus robic piekla z zycia
                                                    > a tak by było gdybym z tym poszla do zony.
                                                    > i owszem spalo obok kilka osob ale nie 5 jak ktos umiejetnie a 3. I wlasnie dla
                                                    > tego ze krzyczalamm dosyc głosno to on sobie poszedł zdegustowany "czemu krzycz
                                                    > e". Naprawde troszke alkoholu poszło, watpie czy ktos by sie obudził...

                                                    wiesz, ja nie wspominałam o jego żonie, a Twojej nie wiem-koleżance chyba. Nie radziłąm także umawiać się na spotkania z nim po wyjasnienia. Nie ma czego wyjaśniać przecież. Powiedziałam tylko, że reagowałabym na gorąco, czyli już rankiem stanowczo powiedziałabym co sądzę o incydencie w nocy i że sobie nie życzę takich akcji nigdy więcej, a tę z racji wieloletniej znajomości wspaniałomyślnie wybaczę. Reszta Twojego posta, nie dotyczy chyba mojej osoby(?)
                                • swiete.jeze Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:27
                                  Nie, zwlekanie oznacza, że raczej nie odważy się poruszyć tego tematu ze sprawcą, a nawet jeśli kiedyś tak, to emocje już dawno wygasną, a on sam o tym zapomni. Za to laska, która najbardziej stresuje się tym co powiedziałaby żona, gdyby zobaczyła ich razem będzie płodzić kolejne posty, że to w zasadzie było jak gwałt, ale nie, on by jej przecież nie zgwałcił.
                        • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:05
                          qw994 napisała:

                          > Niedobrze mi się robi, jak ciebie czytam.
                          > Oczywiście wg ciebie napisanie wprost, że autorce wątku podobało się macanie pr
                          > zez nachalnego typa, jest jak najbardziej ok.
                          > Rzyg.


                          dzieki.
                          postanowilam nie komentowac postu kamili... bo jest zenujacy i tylko chory umysł mogł tak zinterpretowac ta sytuację ktora bardzo jasno opisałam.
                          • koham.mihnika.copyright przy okazji wspomnij, ze teraz to maz cie bedzie 20.03.12, 14:13
                            masowac, bo robi to najlepiej na swiecie.
                            Mysle, ze facet zlapie.
                          • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:47
                            > postanowilam nie komentowac postu kamili... bo jest zenujacy i tylko chory umys
                            > ł mogł tak zinterpretowac

                            Taktaktak, zdrowy umysł brak reakcji na próbę gwałtu tłumaczy troską o żonę gwałciciela. I ni cholery nie jest to żenujące.

                            > ta sytuację ktora bardzo jasno opisałam.

                            "Bardzo jasno" (dyskutowałabym z tym określeniem) opisałaś, że komfort psiapsiółeczki jest dla ciebie ważniejszy niż własne bezpieczeństwo i godność. Wnioski są jednoznaczne - człowiek, który czuje się ofiarą, nie zachowuje się w ten sposób.
                            • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 14:50
                              > Taktaktak, zdrowy umysł brak reakcji na próbę gwałtu tłumaczy troską o żonę gwa
                              > łciciela. I ni cholery nie jest to żenujące.

                              Jaki brak reakcji? Leżała, milczała, nie ruszała się? Obroniła się skutecznie.


                              > "Bardzo jasno" (dyskutowałabym z tym określeniem) opisałaś, że komfort psiapsió
                              > łeczki jest dla ciebie ważniejszy niż własne bezpieczeństwo i godność. Wnioski
                              > są jednoznaczne - człowiek, który czuje się ofiarą, nie zachowuje się w ten spo
                              > sób.

                              Proponuję baranka o ścianę.
                              Owszem, czasami są ważniejsze rzeczy, niż własna godność. Na przykład dobro dwójki dzieci tamtej pary.
                              • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:00
                                qw994 napisała:

                                > Jaki brak reakcji? Leżała, milczała, nie ruszała się? Obroniła się skutecznie.

                                Po czym zastanawia się, czy dalej pić sobie z dzióbków z bydlakiem, bo przeca taki z niego idealny munsz i łojciec.

                                > Proponuję baranka o ścianę.

                                Sama skorzystaj ze swojej propozycji. Z nas dwóch to nie ja potrzebuję trzasku w łeb w celu ułożenia klepek.

                                > Owszem, czasami są ważniejsze rzeczy, niż własna godność. Na przykład dobro dwó
                                > jki dzieci tamtej pary.

                                Więc o co ten haj? Skoro "dobro dzieci" über alles, to powinna być szczęśliwa, że dzidziuchny mają takiego fajnego tatuńcia. Jeszcze niech mu sama loda zaproponuje przy następnej okazji w nagrodę za tę fajność. Swoją drogą, osiągnęłaś drugi stopień wtajemniczenia w dziedzinie hipokryzji - do tej pory własną inercję, bierność, niedołęstwo i wdupiemanie tłumaczyło się "dobrem" własnych dzieci. Stawianie "dobra" cudzych bachorów nad własne elementarne bezpieczeństwo to wyższa szkoła jazdy.
                                • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 15:03
                                  Lecz się, poważnie.
                                  • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:24
                                    Uch, ale mi dowaliłaś. Jak ja teraz będę żyć? Nawiasem mówiąc, każdy ogląda świat przez własne okulary - dziwka uważa, że każdy się puszcza, złodziej jest przekonany, że wszyscy kradną, chory psychicznie chętnie nazywa otoczenie "nienormalnym" i każe mu "sieleczyć" (to samo robią matołki mierzące się z czymś, co przerasta ich skromne moce intelektualne). I nie jest to jedyny w tym wątku objaw twojego niezrównoważenia.
                                    • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:31
                                      No teraz to się ubawiłam :)
                                      Pozwól, że powtórzę - lecz się :)
                                      • ka-mi-la789 [...] 20.03.12, 16:42
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                        • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:44
                                          Ja robię z siebie kretynkę? To ty napisałaś, że macanie przez pijanego typa sprawiło autorce wątku przyjemność. A przed chwilą z kolei w twoim poście było coś na temat postrzegania świata przez własny pryzmat - zatem tobie, jak rozumiem, takie zachowanie sprawia przyjemność. Brawo. Pogrążaj się dalej.
                                          • male_pytanie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:51
                                            qw994 napisała:

                                            > Ja robię z siebie kretynkę? To ty napisałaś, że macanie przez pijanego typa spr
                                            > awiło autorce wątku przyjemność. A przed chwilą z kolei w twoim poście było coś
                                            > na temat postrzegania świata przez własny pryzmat - zatem tobie, jak rozumiem,
                                            > takie zachowanie sprawia przyjemność. Brawo. Pogrążaj się dalej


                                            qw994 daj juz spokoj, nie widzisz ze rzucasz grochem o sciane. Ka-mi-la ma klapki na oczach i pluje jadem, szkoda twojej klawiatury.
                                            • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:53
                                              Masz rację.
                                          • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:59
                                            Encore, encore.
                                            • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:01
                                              Kocham takie akcje :) Jak już argumentów brak, to się człowiek zaczyna popisywać znajomością obcych języków :) Co za żałość :)
                                              Encore, encore :)
                                              • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:09
                                                "Lecz się" jest za to dowodem posiadania furmanki argumentów. Nawiasem mówiąc, mam ich od cholery, tyle, że do pojęcia argumentów potrzebna jest zdolność do racjonalnego myślenia, ergo do histeryczki nie trafią.

                                                > to się człowiek zaczyna popisywa
                                                ć znajomością obcych języków :)

                                                Ty nawet znajomością polskiego nie możesz się pochwalić.

                                                > Co za żałość :)

                                                Twoja żałość, twój problem. Niejedyny i nawet nie najpoważniejszy.
                                                • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:11
                                                  Jesteś tak nieprawdopodobnie wręcz żenująca, że ręce opadają. Wymiękam. I tak złamałam już zasadę, że z przygłupami nie rozmawiam na forum.
                                                  • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:23
                                                    Ale poza forum sama do siebie gadasz?
                                • maly.jasio "pryncypialne" smecenie na antenie... 20.03.12, 15:46
                                  ka-mi-la789 napisała:
                                  > Więc o co ten haj? Skoro "dobro dzieci" über alles, to powinna być szczęśliwa,
                                  > że dzidziuchny mają takiego fajnego tatuńcia. Jeszcze niech mu sama loda zaprop
                                  > onuje przy następnej okazji w nagrodę za tę fajność. Swoją drogą, osiągnęłaś dr
                                  > ugi stopień wtajemniczenia w dziedzinie hipokryzji - do tej pory własną inercję
                                  > , bierność, niedołęstwo i wdupiemanie tłumaczyło się "dobrem" własnych dzieci.
                                  > Stawianie "dobra" cudzych bachorów nad własne elementarne bezpieczeństwo to wyż
                                  > sza szkoła jazdy.

                                  smecenie na antenie...

                                  postapila zupelnie rozsadnie - gdyz naglosnienie tego narobiloby sporo niepotrzebnego smrodu - a zyski zadne.

                                  ponadto nie byla to zadna proba gwaltu, bo byc nie mogla, skoro za sciana byli ludzie
                                  - a jedynie proba naciaku podpitego typka, ze dziewcze, zeby nie blo afetry, moze samo ulegnie...
                                  • six_a Re: "pryncypialne" smecenie na antenie... 20.03.12, 16:08
                                    > ponadto nie byla to zadna proba gwaltu, bo byc nie mogla, skoro za sciana byli
                                    > ludzie

                                    a ty, jasiu, co chcesz światu przekazać swoimi wpisami? bo już drugi raz to powtarzasz, więc, rozumiem, liczysz na dyskusję?

                                    że nie da się zgwałcić znajomej?
                                    że nie ma gwałtu, jak za ścianą "są ludzie"?

                                    czy jakieś inne przemyślenia masz?
                                    • mijo81 Re: "pryncypialne" smecenie na antenie... 21.03.12, 00:40
                                      Myślisz modelem szwedzkim .... tam lubieżne spojrzenie to już gwałt
                                      • six_a Re: "pryncypialne" smecenie na antenie... 21.03.12, 09:12
                                        miiiiijuś, wywalili Cię w końcu z ff?
                                        może Ty wiesz, co kolega jasiu ma na myśli? nie krępuj się.
                  • berta-death Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:41
                    > W ogóle mam wrażenie, że nie tylko tchórzyk, ale się jej masażyk cholernie spod
                    > obał, skoro nie widzi powodu do zrywania kontaktów z masażystą. Co najwyżej boi
                    > się, że żona masażysty (kretynka, nawiasem mówiąc) dowie się o tych zdrowotnyc
                    > h zabiegach i zdemoluje tchórzykowi facjatkę.

                    W tym rzeczy sedno. Gwałt, próba gwałtu i molestowanie seksualne to bardzo śliski grunt. I bardzo łatwo z ofiary stać się oskarżonym.
                    Skoro obydwoje byli na bani, to przecież obydwoje mogli tego chcieć. Nie było świadków, byli sam na sam i na dodatek jeszcze wcześniej do jakiś masażyków dochodziło i to za obopólną zgodą i wiedzą żony. A może to napalona i nawalona panna rzuciła się bogu ducha winnego chłopaka i zaczęła go molestować? I w momencie jak zdecydowanie odmówił, to zaczęła grać ofiarę próby gwałtu. A może go sprowokowała, tylko się jej odwidziało. A może doszło do seksu i panna próbuje się odegrać jak się zorientowała, że facet tylko ją bzyknął i ani myślał odejść od żony? Nie mówiąc o tym, że w naszym społeczeństwie bycie ofiarą gwałtu bądź molestowania, też splendoru nie przysparza.
                    Nigdy nie przewidzisz jak zinterpretują sytuację świadkowie, którzy obudzeni krzykiem wbiegną do pokoju i zobaczą parę w niedwuznacznej sytuacji. A co dopiero jak dowiedzą się o tym po fakcie, od jednej ze stron. Druga strona może powiedzieć coś zupełnie odwrotnego albo wyprzeć się wszystkiego. Może powiedzieć, że nic nie zrobił, tylko dziewczyna ma jakieś urojenia albo źle zinterpretowała jego słowa czy gesty, które oczywiście tylko żartem były.

                    Zatem nic dziwnego, że kogoś mógł strach sparaliżować i ani nie była w stanie krzyczeć dość głośno ani go uszkodzić, np pogryzieniem, podrapaniem, kopniakiem czy ciosem pięścią. Mogła też poczuć się ogłupiała całą sytuacją i to ją powstrzymało przed jakąś wyjątkowo gwałtowną reakcją. A im dłużej się zwleka z zareagowaniem i wyjaśnieniem sytuacji, tym trudniej to zrobić i tym trudniej zostać uznanym za wiarygodnego świadka. A kolejną reakcją jest próba racjonalizacji tego wszystkiego, obwinianie siebie i szukanie jakiś okoliczności usprawiedliwiających brak zdecydowanej reakcji. Taką okolicznością może być np doszukiwanie się w sprawcy jakiś pozytywnych cech, jest idealnym mężem i ojcem, porządnym człowiekiem, co te biedne dzieci i żona zrobią bez niego, itp.

                    Nie jest łatwo stanąć oko w oko z nawet najlepszą przyjaciółką i powiedzieć jej, wiesz twój mąż na ostatniej imprezie próbował mnie zgwałcić i w związku z tym nie będziemy się więcej spotykać we trójkę. Od tej chwili nie jest mile widziany w moim domu a i ja nie będę do was zachodzić w czasie jego obecności.
                    • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 16:59
                      berta-death napisała:

                      > W tym rzeczy sedno. Gwałt, próba gwałtu i molestowanie seksualne to bardzo ślis
                      > ki grunt. I bardzo łatwo z ofiary stać się oskarżonym.
                      > Skoro obydwoje byli na bani, to przecież obydwoje mogli tego chcieć. Nie było ś
                      > wiadków, byli sam na sam i na dodatek jeszcze wcześniej do jakiś masażyków doch
                      > odziło i to za obopólną zgodą i wiedzą żony.

                      Coś takiego nawet pisała (o tych masażykach za zgodą żony). Wchodzenie w tak bliski kontakt fizyczny może zostać odebrane jako przyzwolenie na daleko idące poufałości. Dla jasności: nie usprawiedliwiam łobuza (kilka razy w tym wątku dałam temu wyraz), ale należy zdawać sobie sprawę, do jakich granic można się posunąć (nomen omen), jeżeli chcemy, żeby znajomość zachowała charakter czysto koleżeński. Masażyki leżą poza tymi granicami.

                      > Nie mówiąc o tym, że w naszym społeczeństwie bycie ofiarą gwałtu bądź mole
                      > stowania, też splendoru nie przysparza.

                      A w którym przysparza?

                      > Nigdy nie przewidzisz jak zinterpretują sytuację świadkowie, którzy obudzeni kr
                      > zykiem wbiegną do pokoju i zobaczą parę w niedwuznacznej sytuacji. A co dopiero
                      > jak dowiedzą się o tym po fakcie, od jednej ze stron. Druga strona może powied
                      > zieć coś zupełnie odwrotnego albo wyprzeć się wszystkiego. Może powiedzieć, że
                      > nic nie zrobił, tylko dziewczyna ma jakieś urojenia albo źle zinterpretowała je
                      > go słowa czy gesty, które oczywiście tylko żartem były.

                      Mnie w takiej sytuacji druga strona i wszystkie inne strony wisiałyby zwiędłą nacią. Ale ja podobno nienormalna jestem, jak to raczyła zauważyć zdalna psychiatra-wyrocznia podpisująca się "qw". Zresztą, wytykam jej nie to, co robiła podczas próby gwałtu, tylko to, co robiła potem.

                      > Zatem nic dziwnego, że kogoś mógł strach sparaliżować i ani nie była w stanie k
                      > rzyczeć dość głośno ani go uszkodzić, np pogryzieniem, podrapaniem, kopniakiem
                      > czy ciosem pięścią. Mogła też poczuć się ogłupiała całą sytuacją i to ją powstr
                      > zymało przed jakąś wyjątkowo gwałtowną reakcją. A im dłużej się zwleka z zareag
                      > owaniem i wyjaśnieniem sytuacji, tym trudniej to zrobić i tym trudniej zostać u
                      > znanym za wiarygodnego świadka. A kolejną reakcją jest próba racjonalizacji teg
                      > o wszystkiego, obwinianie siebie i szukanie jakiś okoliczności usprawiedliwiają
                      > cych brak zdecydowanej reakcji. Taką okolicznością może być np doszukiwanie się
                      > w sprawcy jakiś pozytywnych cech, jest idealnym mężem i ojcem, porządnym człow
                      > iekiem, co te biedne dzieci i żona zrobią bez niego, itp.

                      I właśnie takie zachowania powodują, że ofiarom przestępstw seksualnych ex definitione się nie wierzy i że są traktowane per "sama chciała". W związku z czym należy z nimi walczyć dla dobra ogółu.

                      > Nie jest łatwo stanąć oko w oko z nawet najlepszą przyjaciółką i powiedzieć jej
                      > , wiesz twój mąż na ostatniej imprezie próbował mnie zgwałcić i w związku z tym
                      > nie będziemy się więcej spotykać we trójkę. Od tej chwili nie jest mile widzia
                      > ny w moim domu a i ja nie będę do was zachodzić w czasie jego obecności.

                      Encore une fois, dla mnie nie byłby to żaden problem, ponieważ na szczycie mojej hierarchii wartości stoję ja, a nie najlepsza przyjaciółka i jej biedne dzidziuchny (nawiasem mówiąc, ciekawa jestem, jakie to ich "dobro" zostałoby narażone, gdyby laska zerwała kontakty z ich rodzicami).
                      • qw994 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:06
                        > Mnie w takiej sytuacji druga strona i wszystkie inne strony wisiałyby zwiędłą n
                        > acią.

                        No, to wiesz oczywiście na sto procent...


                        Ale ja podobno nienormalna jestem, jak to raczyła zauważyć zdalna psychia
                        > tra-wyrocznia podpisująca się "qw".

                        Wyrocznio, a kto napisał, że macanie sprawiło autorce przyjemność? Przez łącza to wybadałaś?
                      • stokrotka_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:09
                        ka-mi-la789 napisała:

                        > ale należy zdawać sobie sprawę, do jakich granic można się posun
                        > ąć (nomen omen), jeżeli chcemy, żeby znajomość zachowała charakter czysto koleż
                        > eński. Masażyki leżą poza tymi granicami.

                        Dla ciebie leżą poza granicami, ale wyobraź sobie, że nie wszyscy ludzie mają takie samo podejście do tego, co jest dozwolone w relacji koleżeńskiej, a co nie. Wyobraź sobie, że są ludzie, dla których nawet pocałunek w policzek na powitanie jest przekroczeniem granic koleżeńskości, a dla innych seks z kolegą czy koleżanką (w stanie wolnym) jest rzeczą dopuszczalną.
                        • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:22
                          stokrotka_a napisała:

                          > Dla ciebie leżą poza granicami, ale wyobraź sobie, że nie wszyscy ludzie mają t
                          > akie samo podejście do tego, co jest dozwolone w relacji koleżeńskiej, a co nie

                          Dla niektórych, jak widać, dozwolone jest obmacanie koleżanki wbrew jej sprzeciwom. Czyli uznajemy, że nie ma problemu, tak?

                          > . Wyobraź sobie, że są ludzie, dla których nawet pocałunek w policzek na powita
                          > nie jest przekroczeniem granic koleżeńskości, a dla innych seks z kolegą czy ko
                          > leżanką (w stanie wolnym) jest rzeczą dopuszczalną.

                          Usprawiedliwianie dziećmi braku reakcji na próbę gwałtu to też "koleżeńskość"? A co do seksu, to znam i takich, dla których seks z kolegą w stanie niewolnym też jest w porzo. Tylko czego to dowodzi?
                          • stokrotka_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:44
                            ka-mi-la789 napisała:

                            > Dla niektórych, jak widać, dozwolone jest obmacanie koleżanki wbrew jej sprzeci
                            > wom. Czyli uznajemy, że nie ma problemu, tak?

                            Nie, nie uznajemy. Uznajemy, że nie ma problemu, jeśli obie strony koleżeńskiej relacji dopuszczają masaż i jeśli strona trzecia (np. żona lub mąż) ni cprzeciwko takiemu masażowi nie mają (mam oczywiście na myśli masaż nieerotyczny).

                            > Usprawiedliwianie dziećmi braku reakcji na próbę gwałtu to też "koleżeńskość"?

                            Każdy ma prawo do własnych reakcji lub ich braku. Nie twoje małpy, nie twój cyrk.

                            > A co do seksu, to znam i takich, dla których seks z kolegą w stanie niewolnym t
                            > eż jest w porzo. Tylko czego to dowodzi?

                            To dowodzi tego, że jeśli wszystkie strony zainterersowane w stanie niewolnym uznają, że seks koleżeński jest dozwolony, to nie ma problemu. Dowodzi to również tego, że nie wszyscy mają obwiązek podzielać twój punkt widzenia i postępować zgodnie z tym, co ty uważasz za słuszne, prawda?
                            • ka-mi-la789 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 18:11
                              stokrotka_a napisała:

                              > Nie, nie uznajemy. Uznajemy, że nie ma problemu, jeśli obie strony koleżeńskiej
                              > relacji dopuszczają masaż i jeśli strona trzecia (np. żona lub mąż) ni cprzeci
                              > wko takiemu masażowi nie mają (mam oczywiście na myśli masaż nieerotyczny).

                              Tylko że w pewnym momencie któraś ze "stron" może uznać masaż za swoje święte prawo.

                              > Każdy ma prawo do własnych reakcji lub ich braku. Nie twoje małpy, nie twój cyr
                              > k.

                              W momencie, w którym laska upubliczniła swoją przygodę, cyrk zaczął należeć do każdego czytelnika jej wynurzeń. Skoro to zrobiła, musi być przygotowana na reakcje, i to nie tylko te polegające na użalaniu się i głaskaniu po główce.

                              > To dowodzi tego, że jeśli wszystkie strony zainterersowane w stanie niewolnym u
                              > znają, że seks koleżeński jest dozwolony, to nie ma problemu.

                              Tyle, że co najmniej jedna strona zainteresowana, a bywa, że i dwie (małżonkowie "kolegów") zazwyczaj nie są pytani o zdanie. Ani w ogóle informowani o sytuacji. W czym również mnóstwo ludzi nie widzi nic złego.

                              Dowodzi to równie
                              > ż tego, że nie wszyscy mają obwiązek podzielać twój punkt widzenia i postępować
                              > zgodnie z tym, co ty uważasz za słuszne, prawda?

                              Ależ ja nikomu nie każe postępować zgodnie z moim światopoglądem. Tylko jak się wbrew ostrzeżeniom i elementarnemu zdrowemu rozsądkowi wkłada łapę w ogień, to nie przybiegać z bekiem, że się kuku zrobiło, a tym bardziej nie oczekiwać litości i głaskania po główeńce.
                              • stokrotka_a Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 21.03.12, 08:07
                                ka-mi-la789 napisała:

                                > Tylko że w pewnym momencie któraś ze "stron" może uznać masaż za swoje święte p
                                > rawo.

                                A jaki masz wpływ na to, co może uznać któraś ze stron? Przecież nawet bez masażu któraś ze stron może w pewnym momencie uznać, że ma prawo do seksu.

                                > W momencie, w którym laska upubliczniła swoją przygodę, cyrk zaczął należeć do
                                > każdego czytelnika jej wynurzeń. Skoro to zrobiła, musi być przygotowana na rea
                                > kcje, i to nie tylko te polegające na użalaniu się i głaskaniu po główce.

                                Jeśli masz taką uciechę, to się baw, ale spójrz najpierw na siebie zanim zaczniesz oceniać innych.

                                > Tyle, że co najmniej jedna strona zainteresowana, a bywa, że i dwie (małżonkowi
                                > e "kolegów") zazwyczaj nie są pytani o zdanie. Ani w ogóle informowani o sytuac
                                > ji. W czym również mnóstwo ludzi nie widzi nic złego.

                                Nieuczicwe zachowania nie są rzadkością, ale co z tego? Co to ma wspólnego z tą sytuacją?

                                > Ależ ja nikomu nie każe postępować zgodnie z moim światopoglądem. Tylko jak się
                                > wbrew ostrzeżeniom i elementarnemu zdrowemu rozsądkowi wkłada łapę w ogień, to
                                > nie przybiegać z bekiem, że się kuku zrobiło, a tym bardziej nie oczekiwać lit
                                > ości i głaskania po główeńce.

                                Nie każesz w sposób bezpośredni, ale poprzez negatywną ocenę i negatywne komentarze, które wynikają z twojego specyficznego światopoglądu piętnujesz postawę osoby, która nic złego nie zrobiła.
                              • po-trafie Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 21.03.12, 09:04
                                Piszesz spojnie i z sensem, widac ze nie jestes tepym mlotkiem, ale mam wrazenie ze conajmniej pare aspektow zarownej tej (jak i podobnych spraw) pomijasz.

                                > Tylko że w pewnym momencie któraś ze "stron" może uznać masaż za swoje święte prawo.

                                1. To, że dana jednostka jest ufna czy naiwna, nie oznacza ze inni ludzie automatycznie dostaja rozgrzeszenie na jej wykorzystanie. Jasne, takie masowanie sie moze prowadzic do zlych rzeczy, wielu ludzi nie poszloby nawet do normalnego masazysty odmiennej plci, ze wzgledu na dwuznacznosci. Wejscie w taka sytuacje nie oznacza jednak, ze druga osoba dostaje automatycznie prawo do wykorzystania czy skrzywdzenia ('bo przeciez wczesniej sie zgodzilas').

                                > Tylko jak się
                                > wbrew ostrzeżeniom i elementarnemu zdrowemu rozsądkowi wkłada łapę w ogień, to
                                > nie przybiegać z bekiem, że się kuku zrobiło, a tym bardziej nie oczekiwać lit
                                > ości i głaskania po główeńce.

                                2. Idac ta logika, tak naprawde kazda skrzywdzona osoba jest sama temu winna, bo przeciez mogla sie postarac bardziej o wlasne bezpieczenstwo.
                                Napadli cie na ulicy?
                                To czemu wbrew rozsadkowi szlas w nocy sama?

                                Ukradli samochod?
                                Nalezalo zostawic na chronionym parkingu.

                                Zgwalcili wyciagajac z dyskoteki?
                                Bylo nie isc do siedziby zla, testosteronu i alkoholu w wyzywajacym stroju.

                                Porwali spod domu?
                                Przeciez mama mowila, zeby nie isc z obcymi.

                                Takie przyklady mozna mnozyc. To, ze ktos (rowniez z wlasnej naiwnosci, moze nierozsadku czy pewnej nieostroznosci) stal sie ofiara CZYJEGOS zlego zachowania, nie oznacza ze jest tak samo winny jak sprawca. To, ze masz krotka kiecke i obcasy nie oznacza, ze sama sie prosisz o gwalt. To, ze sprzedawca akurat nie patrzy nie oznacza, ze mozna go okrasc.
                                Jesli ktos przekracza swoje prawa i krzywdzi druga osobe, to nie mozemy karac ofiary.
                                Ofiara bez wzgledu na to, ze jakiego powodu stala sie ofiara, powinna dostac pomoc i zrozumienie. Inaczej wychowamy spoleczenstwo pelne wilkow.
                    • greedex5 Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 17:08
                      "Nie jest łatwo stanąć oko w oko z nawet najlepszą przyjaciółką i powiedzieć jej, wiesz twój mąż na ostatniej imprezie próbował mnie zgwałcić i w związku z tym nie będziemy się więcej spotykać we trójkę. Od tej chwili nie jest mile widziany w moim domu a i ja nie będę do was zachodzić w czasie jego obecności." Nie jest łatwo, ale chyba nie można by lepiej ująć tego, co powinno zostać powiedziane. Każda z nas była kiedyś sama w obecności faceta po alkoholu, ale chyba to nie jest standard zachowania. Dla mnie to próba gwałtu. Naprawdę wierzycie, że ten facet jest wierny żonie? Dlaczego on się nie przejął i czuje się bezkarny? Nie wiem, wydaje mi się e ta relacja i tak się rozsypie. Wspólne spędzanie czasu z tym facetem? Wyobrażasz to sobie? Współczuję i życzę podjęcia decyzji takiej, po której Ty poczujesz się lepiej, bo to Ty jesteś ofiarą :(.
    • a_nonima Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 11:00
      Słabo mi na samą myśl o tym, że ktoś miałby zrobić ze mną coś wbrew mojej woli.
      Uważam, że powinnaś się z nim spotkać i wyjaśnić sytuację.
      • dwadzie-sciadwa Re: hmm, chyba zostałam wykorzystana... 20.03.12, 22:26
        tylko sie z nim nie psotykaj!!

        jak ja marze o tkaiej sytuacjhi
        jestem takap obydliwa
Pełna wersja