agrafka_28
19.03.12, 00:57
Poznałam faceta, dwa lata starszy, przez internet. Początkowo pisaliśmy przez tydzień czasu zanim się spotkaliśmy, zauważyłam, że rozumiemy się znakomicie. Zaproponował mi spotkanie, trwało łącznie 7 godzin. Kolacja, kino i pub. Nie mogliśmy się nagadać. Było cudownie. Pierwszy raz w życiu mnie takie coś spotkało. Już na pierwszym spotkaniu facet sugerował dłuższą znajomość, wyjście w różne miejsca razem, wzajemne poznanie się itd.
Po spotkaniu się rozchorował, a wtedy był weekend więc się nie widzieliśmy. Później on miał pracę, ja miałam pracę. Były 2 propozycje spotkań z jego strony na kolejny tydzień, w jeden dzień nie mogłam ze względu na pracę, a kolejne spotkanie on odwołał, gdyż musiał oddać projekt i przez to dłużej pracować. Zaproponował termin zastępczy, w którym ja nie mogłam (bo pracowałam). I na tym propozycje spotkań z jego strony się zakończyły.
Później pisaliśmy codziennie przez 2 tygodnie, z jego strony padały plany wspólnych wyjść, planów, pokazania mi miejsc, które on zna, pokazania mi jego prac, zapisania się na kurs tańca. Ale nie było spotkań ani konkretnych propozycji (mówił, że ma tak dużo pracy, że nie ma czasu). Ja czekałam, byłam miła itd. W pewnym momencie zaczęłam mieć wątpliwości odnośnie tej pracy, tego czy czasem nie ma nikogo na boku (bo sposób pisania ze mną się nie zmienił, słodko i miło). Pisaliśmy też wieczorami, więc raczej nie umawiał się z nikim. Były owszem dni, gdy mi nie odpisywał nawet do następnego dnia. Więc nie wiem do końca czy to, że pisał, że pracował było prawdziwe. Zaufanie nie zdążyło się u mnie jeszcze na dobre pojawić. Choć początkowo nie miałam żadnych zastrzeżeń. Był taki tydzień, gdy pracował w weekend z kumplem, choć jak nie odpisywał mi na smsy to dziwne było dla mnie..
Później napisałam mu, że nie szukam raczej znajomości internetowej, a na to wygląda, że on tak. Po czym on milczał przez 2 dni. Napisał mi później, że jest w tym wiele prawdy, że nie potrafi poświęcić nikomu wiele czasu w szczególności w realu. Później pisaliśmy z 2 razy online. Po czym były 3 dni ochłodzenia znajomości. Później do niego zadzwoniłam (w dzień kobiet gdy nie dostałam życzeń, to stwierdziłam, że coś nie gra na poważnie), to widziałam że jest maksymalnie szczęśliwy. Rozmawialiśmy 1,5 h. Po czym następnego dnia wyjechał na planowany wyjazd w góry.
Wrócił 2 dni temu i się nie odzywa..... :( W trakcie wyjazdu napisał mi tylko raz krótką wiadomość, kiedy wraca i że całuje. Przed wyjazdem obiecał, że wyśle mi fotki, i tego nie zrobił. Podejrzewam, że mógł jechać z byłą lub bynajmniej ze wspólnymi znajomymi.
Generalnie wszystkie plany przyszłościowe, o których mi pisał były w czasie przyszłym, gdy będzie więcej czasu, gdy się ogarnie z pracą itd. Dla mnie było to maksymalnie podejrzane. A dodam, że zostałam przez kogoś wcześniej brutalnie potraktowana, obiecywał, nakręcał, po czym się ze związku wycofał. Dlatego bardzo się obawiam podobnych zachowań, wręcz uciekam gdy widzę coś takiego, wytwarzają się we mnie negatywne uczucia.
Ten obecny był po kilkuletnim związku, burzliwym. Niedawno zerwał, kilka miesięcy temu. Ja jestem raczej ugodowa, niekonfliktowa.
Wiele osób pewnie mi napisze bym sobie go całkowicie darowała, ale pomimo zainteresowania od innych facetów, on naprawdę mi odpowiada w sumie pod większością względów, od wyglądu po styl bycia i życia, wartości. Sądzę, że za jakiś czas mogłabym za nim szaleć.
Ja nie jestem osobą zbyt obiecującą, gdy on mi obiecywał te różne rzeczy, to ja wysyłałam mu uśmiech czy po prostu pisałam, że fajnie. Nie umiem inaczej.
Poradźcie co sądzicie.