początek znajomości - czy coś spaprałam?

19.03.12, 00:57
Poznałam faceta, dwa lata starszy, przez internet. Początkowo pisaliśmy przez tydzień czasu zanim się spotkaliśmy, zauważyłam, że rozumiemy się znakomicie. Zaproponował mi spotkanie, trwało łącznie 7 godzin. Kolacja, kino i pub. Nie mogliśmy się nagadać. Było cudownie. Pierwszy raz w życiu mnie takie coś spotkało. Już na pierwszym spotkaniu facet sugerował dłuższą znajomość, wyjście w różne miejsca razem, wzajemne poznanie się itd.
Po spotkaniu się rozchorował, a wtedy był weekend więc się nie widzieliśmy. Później on miał pracę, ja miałam pracę. Były 2 propozycje spotkań z jego strony na kolejny tydzień, w jeden dzień nie mogłam ze względu na pracę, a kolejne spotkanie on odwołał, gdyż musiał oddać projekt i przez to dłużej pracować. Zaproponował termin zastępczy, w którym ja nie mogłam (bo pracowałam). I na tym propozycje spotkań z jego strony się zakończyły.
Później pisaliśmy codziennie przez 2 tygodnie, z jego strony padały plany wspólnych wyjść, planów, pokazania mi miejsc, które on zna, pokazania mi jego prac, zapisania się na kurs tańca. Ale nie było spotkań ani konkretnych propozycji (mówił, że ma tak dużo pracy, że nie ma czasu). Ja czekałam, byłam miła itd. W pewnym momencie zaczęłam mieć wątpliwości odnośnie tej pracy, tego czy czasem nie ma nikogo na boku (bo sposób pisania ze mną się nie zmienił, słodko i miło). Pisaliśmy też wieczorami, więc raczej nie umawiał się z nikim. Były owszem dni, gdy mi nie odpisywał nawet do następnego dnia. Więc nie wiem do końca czy to, że pisał, że pracował było prawdziwe. Zaufanie nie zdążyło się u mnie jeszcze na dobre pojawić. Choć początkowo nie miałam żadnych zastrzeżeń. Był taki tydzień, gdy pracował w weekend z kumplem, choć jak nie odpisywał mi na smsy to dziwne było dla mnie..
Później napisałam mu, że nie szukam raczej znajomości internetowej, a na to wygląda, że on tak. Po czym on milczał przez 2 dni. Napisał mi później, że jest w tym wiele prawdy, że nie potrafi poświęcić nikomu wiele czasu w szczególności w realu. Później pisaliśmy z 2 razy online. Po czym były 3 dni ochłodzenia znajomości. Później do niego zadzwoniłam (w dzień kobiet gdy nie dostałam życzeń, to stwierdziłam, że coś nie gra na poważnie), to widziałam że jest maksymalnie szczęśliwy. Rozmawialiśmy 1,5 h. Po czym następnego dnia wyjechał na planowany wyjazd w góry.
Wrócił 2 dni temu i się nie odzywa..... :( W trakcie wyjazdu napisał mi tylko raz krótką wiadomość, kiedy wraca i że całuje. Przed wyjazdem obiecał, że wyśle mi fotki, i tego nie zrobił. Podejrzewam, że mógł jechać z byłą lub bynajmniej ze wspólnymi znajomymi.

Generalnie wszystkie plany przyszłościowe, o których mi pisał były w czasie przyszłym, gdy będzie więcej czasu, gdy się ogarnie z pracą itd. Dla mnie było to maksymalnie podejrzane. A dodam, że zostałam przez kogoś wcześniej brutalnie potraktowana, obiecywał, nakręcał, po czym się ze związku wycofał. Dlatego bardzo się obawiam podobnych zachowań, wręcz uciekam gdy widzę coś takiego, wytwarzają się we mnie negatywne uczucia.

Ten obecny był po kilkuletnim związku, burzliwym. Niedawno zerwał, kilka miesięcy temu. Ja jestem raczej ugodowa, niekonfliktowa.

Wiele osób pewnie mi napisze bym sobie go całkowicie darowała, ale pomimo zainteresowania od innych facetów, on naprawdę mi odpowiada w sumie pod większością względów, od wyglądu po styl bycia i życia, wartości. Sądzę, że za jakiś czas mogłabym za nim szaleć.

Ja nie jestem osobą zbyt obiecującą, gdy on mi obiecywał te różne rzeczy, to ja wysyłałam mu uśmiech czy po prostu pisałam, że fajnie. Nie umiem inaczej.

Poradźcie co sądzicie.
    • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 01:08
      Tzn może ktoś ma koncepcję co powinnam zrobić...
      Bo serio nie mam pojęcia.
      • kosc_ksiezyca Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 01:11
        Ostudzić macicę.

        "Nie odzywa się od 2 dni, przez tydzień było super, a przez 2 i pół godziny nie oddzwaniał, bo pewnie miał sraczkę". Rili, luzuj. :)
        • dwadzie-sciadwa Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 21.03.12, 00:03
          o moj boże
          mega prymityw
          ta kosc_ksiezyca napisała:

          > Ostudzić macicę.
          >
    • m-kow Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 01:29
      Te wszystkie 7 godzin, 2 godziny, 2,5 dnia, 2 propozycje, 3 smsy to Ty pamiętasz, czy robiłaś jakieś notatki? Bo to musi sporo szarych komórek zajmować.
      • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 01:34
        zajmuje za dużo, fakt
      • dominikaonline Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 09:53
        m-kow napisał:
        Te wszystkie Ty pamiętasz, czy robiłaś jakieś notatki? Bo to musi sporo szarych komórek zajmować.

        DOBRE:)))

        i jeszcze jeden aspekt: zawsze zastanawia mnie, że ledwo minie te "7 godzin, 2 godziny, 2,5 dnia, 2 propozycje, 3 smsy" a niektóre dziewczyny myślą już o związku na całe życie, że to na pewno ten, już wyobrażają sobie Bóg wie co... no jakaś porażka.
        A później analizują każdą minutę, każde słowo, każdego smsa... i szukają powodu dlaczego nic z tego nie wyszło... autorko czy ty nie masz odrobiny oleju w głowie? jedna udana randka nie oznacza związku na całe życie...
        • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 10:36
          Nie myślę o nim jako o facecie na całe życie, po prostu mi odpowiadał. Wiem, ze się zbyt nakręciłam. Dzięki za ściągnięcie mnie na ziemię :)
          • dominikaonline Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 15:21
            cieszę się, że trochę pomogłam.
            daj znać jak się wszystko potoczy.
            a na przyszłość OLEJ dziada, który tak się zachowuje jak opisany przez ciebie facet.
            to jakiś dupek, bawidamek i osoba, która sobie zostawia kilka dróg do ewentualnego powrotu.
            to najgorszy wyrafinowany typ człowieka - oprócz dupowłazów - moim zdaniem.
            • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 23:07
              Masz rację, najgorszy, bez skrupułów. Szkoda, że niektórzy umieją się tak zachować.
    • berta-death Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 02:35
      Z tego co piszesz, to wygląda, że nie tylko on ma ciągle jakąś pracę, która jest ważniejsza od spotkania z tobą, ty też jego propozycje spotkań odrzucałaś ze względu na prace. Może on nie chce wyjść na jakiegoś desperata, który rzuci wszystko i będzie dyspozycyjny na każde skinienie? Skoro utrzymujecie kontakt mailowo-czatowy, to w czym problem, żeby wprost zapytać o co chodzi?
      Coś mi się wydaje, że jak między dwiema osobami zaiskrzy, to nie ma bata, żeby nie znaleźli sposobu na spotkanie się, nawet jak są zawaleni pracą. Są urlopy, weekendy, święta, popołudnia, wieczory a nawet noce. A jak spotkanie w realu okaże się żywcem niemożliwe, to są telefony i czaty z kamerkami internetowymi.
    • qw994 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 07:00
      Jesteś spięta jak agrafka.
    • dzidzia.doc Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 08:36
      Według mnie sytuacja jest jasna: w międzyczasie znalazł sobie kogoś, kto mu bardziej odpowiada, niż Ty. A że nie jest jeszcze pewny, jak się to potoczy, to na wszelki wypadek nie kończy znajomości z Tobą, tylko jest miły itp. (choć Ty chyba nadinterpretujesz wiele sytuacji - np. to, że był przeszczęśliwy, gdy zadzwoniłaś).
      Nic nie możesz zrobić, mimo że on Ci jak piszesz pod każdym względem odpowiada. Jeśli się nie wycofasz, to on wycofa się predzej czy później, co dla Ciebie będzie trudniejsze (gdy się popatrzy, jak przeżywasz teraz coś, co się praktycznie jeszcze nie zaczęło).
      • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 10:39
        Też to rozważałam..
    • light_in_august Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 09:10
      Dla większości kobiet miłe spędzenie kilku godzin razem, przyjemna rozmowa, wspólne żarty to już początek czegoś większego. Dla większości mężczyzn miłe spędzenie kilku godzin to po prostu... miłe spędzenie kilku godzin.
      Moim zdaniem dałaś się ponieść wyobraźni, że coś jest między Wami. Ale on najwyraźniej myśli inaczej - nie widzę innego powodu, dla którego miałby nie chcieć się spotykać, dzwonić itp. Gdyby zaiskrzyło po obu stronach, to wierz mi, że ani praca nie byłaby najważniejsza, ani wyjazdy ze znajomymi. Po prostu chciałby być z Tobą.
      Odpuść, bo - niezależnie od tego, co Tobie się wydawało na Wasz temat - jemu nie zależy.
      • tezee Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 10:02
        Bynajmniej to nie jest przynajmniej :-D
      • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 10:38
        Racja, trzeba zejść na ziemię. Ja analizuję i się nakręcam... Dzięki.
        • light_in_august Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 10:53
          Ja Cię bardzo dobrze rozumiem, bo sama mam tendencje do nadinterpretacji męskich zachowań, a do tego jestem ufna i wierzę, że jak ktoś coś mówi, to mówi to na poważnie. Ale lata doświadczeń mnie nauczyły, że to nie jest tak... Lata całe dawałam się wkręcać w różne tłumaczenia, że on nie może, że coś mu wypadło, że nie zadzwonił, bo telefon się rozładował, że nie przyjechał, bo samochód się zepsuł... a prawda była taka, że po prostu mu nie zależało, chcoiaż ja chciałam wierzyć, że jest inaczej.

          Także z dobrego serca - nie mówię, żebyś nie dawała mu szansy. Ale on musi chcieć skorzystać z tej szansy, a nie wodzić Cię za nos. Wóz albo przewóz.
          • agrafka_28 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 11:08
            Od dzisiaj uważam to za swoją wadę, nad którą chcę pracować! I zero tłumaczeń od następnego/ następnych. Jak się stara, to zależy, jak się nie stara, to ma w d.. Proste.

            Dzięki za miłe słowa :)
    • princess_yo_yo Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 19.03.12, 12:31
      sadzimy ze nie pasujecie do siebie, tak jak napisalas on jest zainteresowany znajomoscia internetowa i snuciem planow ktorych nie ma ochoty urzeczywistniac a ciebie nie interesuja internetowe gdybania. przestan do niego pisac
    • paulina7171 Re: Nic nie spaprałaś, serio. 19.03.12, 16:28
      Po spotkaniu się rozchorował, a wtedy był weekend więc się nie widzieliśmy

      Był taki tydzień, gdy pracował w weekend z kumplem, choć jak nie odpisywał mi na smsy to dziwne było dla mnie..

      Po czym następnego dnia wyjechał na planowany wyjazd w góry.

      Podejrzewam, że mógł jechać z byłą

      A ja mam niejasne wrażenie, że nie było żadnej choroby, a ten "kumpel" i "była", z którymi spędzał weekendy, to najnormalniejsza w świecie aktualna żona z dziećmi.

      Bardzo możliwe, że nieboraczka pisze teraz na forum "Rozwód...": "mój mąż chodzi do łazienki z komórką, myślicie, że to zdrada?"

      Możesz zrobić test: jak się facet odezwie i zaproponuje spotkanie, zapytaj wprost: "z żoną będziesz, czy bez?" Jego reakcja może być bezcenna.
    • lilyrush Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 13:16
      przeczytaj, obejrzyj "Kobiety pragną bardziej"
    • ann.aoj Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 13:28
      Wyraz "bynajmniej" jest wzmocnieniem przeczenia, znaczy tyle co "wcale nie".

      "Podejrzewam, że mógł jechać z byłą lub bynajmniej ze wspólnymi znajomymi." - sprawdź sobie znaczenie słowa "przynajmniej".
    • tajemnicza882 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 14:14
      Heh czytając twoją historie przypomniała mi się moja niedawna historia... ale ja juz zrozumiałam że to facet ma się starać a nie Ty :) także czekaj na jego ruchy. Jeżeli będzie chciał się spotkać to napisze...
    • alienka20 Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 20:27
      A tam, biadolisz, ja z Józkiem piszę już kupę lat, mieszkamy niedaleko, a on wciąż ni ma czasu choćby na piwo :).
      • rocambolesca Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 20:31
        Pan jednorazowy spotykacz internetowy prawdopodobnie znalazł już sobie inną, bardziej dostępną czasowo panienkę. Taka prawda.
    • mirabelka_net Re: początek znajomości - czy coś spaprałam? 20.03.12, 22:21
      a czego się spodziewać po takim co zostawił dziewczynę z którą był ileś tam lat, bo pewnie mu się znudziła? odpuść sobie desperatko.
Pełna wersja