koniec wychowawczego i co dalej?

20.03.12, 09:27
Za pół roku kończy mi się urlop wychowawczy i boję się co będzie dalej. Pracowałam w biurze zakładu produkcyjnego, najpierw po 10 godzin dziennie i w każdą sobotę i święto, a potem, gdy wreszcie doprosiłam się o drugą dziewczynę do biura, to szef wprowadził nam zmiany. Obecnie szanse na powrót do pracy mam marne, bo 1) przedszkole czynne 8 godzin, a tam praca zmianowa 2) dziecko często choruje, strach pomyśleć, co będzie, gdy pójdzie do przedszkola 3) mąż cały tydzień w delegacji, dziadkowie starzy i niedołężni, nie ma kto pomóc 4) najgorsza jest zima, jak pomyślę, że mam ściągać zaspanego dzieciaka skoro świt z łóżka, martwić się, czy samochód mi zapali na mrozie, czy dam radę wyjechać z garażu, bo jeśli podwórko będzie zawiane, to trzeba najpierw odśnieżyć ok. 50 metrów, w dodatku w zimie jestem często przeziębiona, a w pracy nikogo nie będzie obchodziło, jak dojadę, ani co z dzieckiem, czy jest zdrowe, czy ma opiekę 5) przedszkole jest nieczynne w soboty ani w święta, ani w wakacje, a ja pracować muszę i mogę ewentualnie wyżebrać 2 tygodnie urlopu w ciągu roku, bo to jest pojebany zakład i szefostwo 6) zarobki wynoszą najniższą krajową, ewentualnie, jak się jest dyspozycyjnym i siedzi po godzinach, to można wyciągnąć 1500 netto, jak odliczę koszty dojazdu i opłaty za przedszkole, to zostanie niewiele 7) musiałabym kupić samochód na gaz, tzn mąż by musiał mi kupić, bo ja nie mam kasy, teraz mam starego grata na benzynę na swoje potrzeby, ale dojeżdżać codziennie się nim nie da, bo się psuje i pali tyle, że pensji by mi zabrakło na pokrycie kosztów(dojazd 7km w jedną stronę) Nie wiem, co mam zrobić, boję się, że sobie nie poradzę, a praca stresująca, ale innej tu na prowincji nie ma, ja w każdym razie nie mam pleców, żeby się wkręcić do lepszej roboty
    • alpepe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:36
      idź z tym postem na forum Oszczędzamy, bo tu to cię harpie zjedzą.
      • salma75 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:39
        cześć harpia :).
        • alpepe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:56
          tja, ty wiesz salma, o kim piszę, o tych wszystkich wzorcowych forumkach, które są niezależne od męża finansowo, a jak będą mieć dzieci, to będą mądrzejsze od wątkodawczyni. No i jeszcze przypałęta się tu kilku męskich zrzędów, którzy będą wyrzucać wątkodawczyni, że chce ona wisieć na garnuszku męża, bleh.
    • triismegistos Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:40
      Matko świnto, jak można pracować dziesięć godzin dziennie sześć dni w tygodniu za tają stawkę?
      • alpepe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:57
        można, można i tak żyje wielu ludzi w Polsce.
      • gulcia77 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 11:43
        Triss, nie uwierzę, że nie wiesz, że takie życie i praca dotyczy tak circa 60% ludzi w tym kraju. A jeśli nie wiesz, to jesteś granatem oderwana od rzeczywistości :(
        • jan_hus_na_stosie Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 15:49
          a co powiedzieć o rządzących, którzy zarabiają od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy zł miesięcznie? Ci to dopiero są oderwani od rzeczywistości i wszelkich oszczędności w budżecie państwa szukają właśnie w kieszeniach tych najbiedniejszych
      • dwadzie-sciadwa Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 22:16
        tez sie zastaniwaim!!


        triismegistos napisała:

        > Matko świnto, jak można pracować dziesięć godzin dziennie sześć dni w tygodniu
        > za tają stawkę?
    • charlotte-york Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 09:58
      Nie opłaci się wracać do pracy.
    • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 11:13
      A stać Was na to żebyś do pracy nie wracała? Bo wg Twojego opisu będzie to praca na granicy opłacalności. Może być jednak tak, że jeśli nie wrócisz to później w ogóle ciężko będzie Ci znaleźć cokolwiek.

      Z drugiej jednak strony pewnie obawiasz się powrotu po tak długim czasie i stąd stres. Dojazd masz krótki, 7 km, śnieżyć jest kilka w sezonie a nie 3 razy w tygodniu przez 4 miesiące więc aż tak dużo odśnieżania nie będzie. Przedszkola pracują nawet dłużej niż 8 godzin, możesz też pomyśleć o jakiejś sąsiadce, która za niewielką kwotę zajmie się dzieckiem pod Twoją nieobecność, odbierze je z przedszkola, nakarmi.
      Poza tym wrócisz do pracy za pół roku, czyli latem, będziesz miała czas żeby się wdrożyć i przestawić zanim przyjdzie zima.
      Co do zrywania dziecka z rana to robi to pewnie 95% populacji. Kładziesz je wcześniej i tyle, po kilku dniach przywyknie. Dziecku w przedszkolu nie będzie źle, będzie miało kolegów i koleżanki a to też ważne. O wakacje 2013 będziesz się martwić za rok. Pewnie będzie pod opieką opiekunki.

      Głowa do góry, przyzwyczaicie się oboje i jakoś poleci. Zacznij już się rozglądać za opiekunką żebyście wszyscy mieli czas się nawzajem poznać. Będzie dobrze.
    • demodee Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 11:49
      Jakoś mi w tych planach na przyszłość brakuje udziału męża.

      Napisałaś, że cały tydzień w delegacji. A może by tak pomyśleć o przeorganizowaniu kariery zawodowej Pana Małżonka, może niech rzadziej w te delegacje wyjeżdża? Teraz, jak rozumiem, w życiu dziecka nieobecny, bo żona na wychowawczym, więc usprawiediwienie ma. Ale jak żona pójdzie do pracy, zacznie miotać się między dziesięciogodzinnymi zmianami, przedszkolem, opiekunką i łopatą do odśnieżania podjazdu, to jaki będzie udział ojca w wychowaniu potomstwa?
      • my_favourite_axe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 20:25
        demodee napisała:

        > Jakoś mi w tych planach na przyszłość brakuje udziału męża.
        >
        > Napisałaś, że cały tydzień w delegacji. A może by tak pomyśleć o przeorganizowa
        > niu kariery zawodowej Pana Małżonka, może niech rzadziej w te delegacje wyjeżdż
        > a? Teraz, jak rozumiem, w życiu dziecka nieobecny, bo żona na wychowawczym, wię
        > c usprawiediwienie ma. Ale jak żona pójdzie do pracy, zacznie miotać się między
        > dziesięciogodzinnymi zmianami, przedszkolem, opiekunką i łopatą do odśnieżania
        > podjazdu, to jaki będzie udział ojca w wychowaniu potomstwa?


        skoro ona może zarobić na benzynę i przedszkole, to jego udział w wychowaniu polega na dostarczeniu chleba na stół. Oczywiście dalekie to od idealnego podziału partnerskiego ale jak się nie da inaczej to co poradzić?
        • akle2 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 22.03.12, 20:14
          my_favourite_axe napisała:

          > Oczywiście dalekie to od idealnego podział
          > u partnerskiego ale jak się nie da inaczej to co poradzić?
          >


          Z pewnością się da, ale coś mi się widzi, że forum wcześniej się dowiedziało o rozterkach autorki, niż jej wlasny mąż. Boi się go, czy co? Ani słowa o tym, że on się nie zgadza większyć swojego udziału w wychowaniu dziecka i na sprawiedliwszy podział czynności.
          • my_favourite_axe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 01:03
            akle2 napisała:

            > my_favourite_axe napisała:
            >
            > > Oczywiście dalekie to od idealnego podział
            > > u partnerskiego ale jak się nie da inaczej to co poradzić?
            > >
            >
            >
            > Z pewnością się da, ale coś mi się widzi, że forum wcześniej się dowiedziało o
            > rozterkach autorki, niż jej wlasny mąż. Boi się go, czy co? Ani słowa o tym, że
            > on się nie zgadza większyć swojego udziału w wychowaniu dziecka i na sprawiedl
            > iwszy podział czynności.

            nie wiem jak wyglądają ich stosunki, ale znani mi kierowcy bywają w domu w weekendy, a i to nie zawsze. on też ma rzucić pracę żeby razem mogli dziecko do przedszkola zaprowadzać?
    • htoft Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 12:08
      Jak to mówią, ,,kto chce, szuka sposobu; kto nie chce, szuka powodu".
    • sommerrrzeit.33 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 12:10
      Mocno.zdziwiona ma rację. Poczytaj jej rady. W sumie w Twoim poście odczuwam jakiś lęk i niechęć powrotu do pracy, co w pewnym stopniu jestem w stanie zrozumieć. Ale z doświadczenia wiem, że jakoś to wszystko pogodzisz - najgorsze są początki, a później jakoś wszystko musi działać. No i zaangażuj w życie męża.
    • berta-death Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 14:11
      To nie wracaj do pracy, bo coś mi się widzi, że ani nie masz na to ochoty ani nie jest to szczególnie opłacalne finansowo dla waszej rodziny. Jak poopłacasz te wszystkie przedszkola, opiekunki weekendowo drugozmianowe i jeszcze dodasz do tego koszty dojazdu do pracy, to może na waciki ci zostanie. A może nie. Skoro przez ostatnie 3lata wystarczała wam pensja męża, to i przez następne 3 też wystarczy. Pomyśl o podniesieniu kwalifikacji, zmianie zawodu, może rozkręceniu jakiegoś biznesu, albo pracy on-line. Może w innej branży znajdzie się coś bliżej domu. Jak się nie ma wyjścia to trzeba ambicje schować do kieszeni i zmienić pracę biurową na fizyczną. Może ktoś potrzebuje sprzedawcy do lokalnego sklepu, kelnerki w lokalnej knajpce, itp?
      • demodee Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 14:54
        A może niech mąż pomyśli o podniesieniu kwalifikacji, zmianie zawodu, może rozkręceniu jakiegoś biznesu albo pracy on-line. Może w innej branży znajdzie się coś bliżej domu. Jak się nie ma wyjścia to trzeba ambicje schować do kieszeni. A 7 dni w tygodniu w delegacji to mogą przebywać single. Jak się ma żonę i dziecko, to się trzeba angażować w pranie, sprzątanie, pieluchy itp. a nie na okrągło w robocie, składki emerytalne pewnie płacone i prestiż społeczny, bo "on ciężko pracuje i dobrze zarabia, a ona tylko całymi dniami w domu siedzi".

        Dlaczego to kobieta ma obniżać ambicje i z pracy biurowej przechodzić do fizycznej? Facet w fizycznej więcej zarobi niż kobieta.
        • berta-death Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 14:59
          Ani słowa nie ma na temat co facet robi i ile na tym zarabia. W związku z tym ciężko mi się ustosunkowywać do jego życia. Poza tym są kobiety, którym na rękę jest taki mąż co drugi weekend, albo i rzadziej. Kasę przynosi a w domu jest święty spokój.
    • wersja_robocza Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 15:02
      A co mąż na to?
      Brałaś pod uwagę jakąś zdalną pracę? Pracę na własny rachunek?;)
    • mumia_ramzesa Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 15:05
      Ojej, same klody pod nogi!
      Idzie lato, mozesz jezdzic rowerem.
    • princess_yo_yo Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 15:17
      znalezc inna prace, z lepszym wskaznikiem czas wlozony/pensja. z tego co opisalas to wyglada ze sprzataczki i kasjerki pracuja w lepszych warunkach wiec ze znalezieniem lepszej pracy nie bedzie problemu.
      • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 16:38
        Princess_yo_yo, Ty zdaje się w UK siedzisz? To pewnie nawet sobie nie zdajesz sprawy, że w okolicach takiego Ciechanowa, Radomia czy Białej Podlaskiej nie ma innej pracy. Są 3 zakłady na krzyż, które ewidentnie naginają prawa pracownika bo chętnych mają na pęczki. Niby można się wyprowadzić do dużego miasta, ale to nie jest takie proste jeśli ma się na prowincji mieszkanie własnościowe, rodzinę, współmałżonek ma pracę, a w dodatku jest tanio.

        Rzeczywistość polskich wielkich miast a prowincji jest zupełnie różna. Na prowincji dobrze żyje garstka przedsiębiorców, wyższych urzędników i tyle. Cała reszta za 1200 zł tyra i jeszcze się cieszy z pracy. Niestety tak to już jest, że cała prowincja do miasta nie może się przenieść.

        Wg mnie jeśli perspektyw na lepszą pracę nie ma to lepiej trzymać się tego co ma. Pójście do pracy fizycznej to krok w tył i jeszcze ciężej się stamtąd wyrwać.

        Druga opcja - jak najszybciej mieć drugie dziecko, posiedzieć w domu jeszcze ze 3-5 lat, odchować i wtedy zaczynać szukanie od zera. Z podrośniętymi dziećmi łatwiej wszystko zorganizować bo z reguły są bardziej samodzielne, trochę mniej chorują, starsze już do szkoły pójdzie.
        • princess_yo_yo Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 16:44
          dlaczego praca fizyczna to krok w tyl? jesli ratio placa/czas spedzony w pracy jest lepsze to uwazam ze to bardzo dobre rozwiazanie zwlaszcza jesli moze pozwolic na bardziej racjonalne rozporzadzanie czasem 'wolnym= nie spedzonym w pracy'.

          • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 17:08
            Bo z pracy fizycznej w pewnym wieku i w małym mieście bardzo ciężko przenieść się do biura. Nie chcą pań z mięsnego, choćby z magistrem, taka głupia mentalność panuje na prowincji. A że sama pochodzę z prowincji i od lat jej się przyglądam to niestety znam realia. A nie czarujmy, praca fizyczna na dłuższą metę nadwyręża kregosłup, ręce, ogólnie zdrowie. Wg mojej wiedzy o prowincji lepiej zostać w biurze, nawet z małą pensją.
          • demodee Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 17:10
            Rodzina autorki wątku jest na takim etapie, że ktoś musi opiekować się dzieckiem. Żadna z Was nawet się nie zająknie, że tą osobą może być ojciec dziecka, pomysły krążą wokół opiekunki/części etatu/zmiany charakteru pracy matki.

            Praca w sytuacji autorki jest krokiem w tył, bo za 6 lat dziecko będzie bardziej samodzielne i matka będzie mogła przebywać poza domem dłuzej niż 8 godzin, ale, jeśli będzie pracować jako sprzątaczka lub kasjerka i zechce przejść do pracy biurowej, to nikt jej nie zatrudni. Najwyżej zostanie przełożoną sprzątaczek albo kasjerek.

            A mąż będzie karierę kontynuował bez przeszkód.
    • iwona334 a 1/2, czy 3/4 etatu ? 20.03.12, 15:56
      szukaj skkoro masz czas, zawsze sie moze gdzie taki trafic...
      • nika-1979 Re: a 1/2, czy 3/4 etatu ? 20.03.12, 20:02
        Chciałam wyjaśnić kilka kwestii. Nie jestem zupełnie uzależniona od męża, który notabene dobrze zarabia (jak na możliwości prowincji). Przez cały okres urlopu pracowałam online na umowy o dzieło. Piszę różne artykuły, opowiadania do babskich kolorowych gazet. Kiedyś były z tego niezłe pieniądze i to pomogło mi podjąć decyzję o pójściu na wychowawczy, ale teraz jest coraz gorzej, trudno jest wyciągnąć z tej roboty 1000 na m-c, ale z etatu też by mi więcej na czysto nie zostało. Mąż jest kierowcą zawodowym i musi pracować w delegacji, bo tu na miejscu zarobi może 1500 zł, a zaczęliśmy budowę domu, musimy go jeszcze wykończyć. Nie mamy kredytów do spłaty, ale koszty tzw. życia coraz wyższe. Mąż na razie odradza mi powrót do tamtej pracy, bo kosztowała mnie dużo nerwów, a jeśli wrócę, to na pewno będę go goniła, żeby np. sam sobie coś naszykował do jedzenia albo posiedział z dzieckiem w sobotę, czy wtedy, gdy jest chore. Jemu jest teraz wygodnie, bo ja na opłatę rachunków i zakupy spożywcze zarobię, on ma ciepłą michę pod nos i dopilnowane dziecko, obgarnięty dom itp. Trudno mi jest wymagać od niego żeby siedział z dzieckiem, bo on i tak zarobi 4 razy tyle co ja, poza tym zajmuje się budową, sam wykończa dom w wolnych chwilach. Wkurzam się jednak, bo zawsze jego praca ważniejsza, jego nadgodziny i jego zmęczenie, w zimie się doszkala a ja mieszam w garnkach i wynoszę nocniki. chciałabym w sumie pójść do pracy, ale takiej normalnej, w której szef nie wydziera się na pracowników, w której należy się wolny dzień na 1 maja i urlop tj. jest zapisane w kodeksie pracy. Chciałabym mieć 8 -o godzinny czas pracy od 8 do 16, żebym mogła sama zawieźć i odebrać dziecko, być między ludźmi. Musiałabym wreszcie zadbać o siebie, bo od dawna nie kupiłam żadnych nowych ubrań ani kosmetyków. Po prostu w domu to nie jest mi potrzebne, a poza tym wydaje mi się, że jest tyle potrzeb finansowych, że aż głupio mi tak wydawać kasę na jakieś babskie fanaberie. Boję się, że jak posiedzę dłużej, to potem jeszcze trudniej będzie mi wrócić. Dzisiaj jeździłam z dzieckiem do alergologa, wróciłam z reklamówką lekarstw. Czeka mnie jeszcze kilka takich wizyt. Lekarz zapowiedział, że mała będzie jeszcze więcej chorować, jeśli pójdzie do przedszkola. Opiekunki na prawdę nie opłaca mi się wynajmować. Sąsiadka pracuje, a jej teściowa sama ledwie radzi sobie z wnuczkami, brakuje jej sił. Mama za kilka tygodni ma planowaną operację, na prawdę trudne to wszystko.
        Dziękuje wszystkim za rady i cieszę się, że mój post tak wszystkich zainteresował.
        • mocno.zdziwiona Re: a 1/2, czy 3/4 etatu ? 20.03.12, 20:35
          Nika, to masz dość komfortową sytuację. "Kieszonkowe" masz, mąż zarabia dobrze. Przemyśl czy masz szansę na inną pracę np. na pół etatu. Poza tym jeśli lubisz dzieci możesz założyć nieformalne mini przedszkole (opiekować się 3-4 maluchami sąsiadek / koleżanek). Od każdej z mam bierzesz niedużą kwotę, ale mając kilkoro dzieci zaczynają to być jakieś pieniądze. Słyszałam, że w USA to dość popularne i wydaje mi się dobrym pomysłem. Oczywiście nie jest to praca dla każdego, trzeba lubić dzieci, o wyjściach do dorosłych też raczej mowy nie będzie, ale jest to sposób na zarobienie pieniędzy a przy okazji pobyt z własnym dzieckiem w domu dopóki nie pójdzie do szkoły.
          • nika-1979 Re: a 1/2, czy 3/4 etatu ? 20.03.12, 21:05
            Nie mam na to warunków, mieszkamy na 30 m2 u moich rodziców, którzy nie wyobrażają sobie obcych dzieci i wrzasku w swoim domu, w ogóle atmosfera tu jest ciężka, dlatego się budujemy i chcemy szybko wyprowadzić. Poza tym nie mam podejścia do dzieci, najlepszym wyjściem jest dla mnie praca na komputerze przez internet, ale tu nie ma dużo sensownych ofert, tylko mnóstwo naciągaczy. drugiego dziecka też nie chce, bo nie ma warunków, za duże koszty a mnie brakuje już zdrowia do następnej ciąży i samotnego na co dzień macierzyństwa. Nie chcę też następnych kilku lat spędzić w domu w pieluchach, pociągnę tak najdłużej rok, a potem pewnie będę miała tak dosyć, że pójdę gdziekolwiek, aby wyjść z domu.
        • twojabogini zwolnienie lekarskie na dziecko! 21.03.12, 14:32
          Z twojego opisu wynika, ze pójście do tej konkretnej i fatalnej pracy nie jest koniecznością. Na szczęście bo praca jest mało opłacalna i fatalna. Z drugiej strony - bardzo już byś chciała coś zacząć robić. Czujesz się też być może trochę lekceważona przez męża (wkurzam się jednak, bo zawsze jego praca ważniejsza, jego nadgodziny i jego zmęczenie, w zimie się doszkala a ja mieszam w garnkach i wynoszę nocniki).
          Z tego co widzę, pójście do pracy postrzegasz jako sposób przywrócenia równowagi w związku.

          Moja opinia: "złej" pracy mówimy nie, zwłaszcza, ze odbyłoby się to kosztem dziecka i ciebie. Swojej sytuacji tak nie poprawisz, raczej przeniesiesz się z deszczu pod rynnę.
          Zaczęłabym pracę nad zmianą równowagi sił w małżeństwie. Pierwszy krok - to zmiana twojego podejścia do siebie. Z twojego postu wynika, iż uważasz, że np. na lepsze ubrania zasłużysz dopiero wtedy, gdy będziesz pracować poza domem. Skoro jesteś w domu, to zadbanie o siebie stanowi zbędny luksus. Nie namawiam cię do nagłej rozrzutności, ale zacznij brać swoje potrzeby pod uwagę i stopniowo uzupełnij garderobę, kosmetyczkę itp. jeśli nie przetracisz połowy dochodów, mąż raczej to doceni, niż zgani.
          O dobrą pracę na prowincji ciężko. Wyjaśnij mężowi, że na twoim etacie aktualnym jedynie stracicie. Wyjaśnij tez, że zamierzasz podjąć działania w kierunku zdobycia opłacalnej pracy, co poprawi sytuacje rodziny. Ustal czego ty oczekujesz w związku z tym, jak należy zmienić dotychczasowe zwyczaje, abyś miała taką możliwość. Zapytaj męża jak on widzi sytuację i jakiego wsparcia ze swojej strony może ci udzielić. Unikaj komunikatów w stylu "mam dość" (nawet jeśli masz dość) i "od jutra wszystko się zmieni" (nawet gdy właśnie to planujesz).
          Jeśli dziecko ma silną alergię i nie może iść do przedszkola, - co lekarz wyraźnie powiedział to jest zobowiązany wystawić ci zwolnienie lekarskie na dziecko, po zakończeniu upływu terminu urlopu wychowawczego. Nie ma ustawowego obowiązku opłacania niani do dziecka wymagającego opieki. Gdy dziecko nie może przebywać w instytucji opiekuńczej ze względów zdrowotnych jednemu z rodziców przysługuje prawo do zwolnienia lekarskiego. Porozmawiaj o tym z lekarzem. Również z prowadzącym pediatrą.
          Szukaj pracy długoterminowo - doszkalaj się, korzystaj ze szkoleń (sporo jest finansowanych z funduszy UE, odbywają się w weekendy, tu gdzie mieszkam jest np. tego trochę). Staraj się nawiązać znajomości. Pomyśl co chciałabyś robić - praca w urzędzie? w szkole? Takie prace spełniają podane przez ciebie kryteria - stąd propozycje. Pomyśl w jakim kierunku powinnaś się doszkolić, jakie kwalifikacje uzupełnić i poluj na etat, starając się równocześnie zawrzeć korzystne znajomości.
          Jest duża szansa, ze w ten sposób osiągniesz swój cel, zdobędziesz z czasem dobrą pracę i przestaniesz być tą mniej ważną w małżeństwie.



    • izabellaz1 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 19:26
      A dlaczego tak zupełnie szczerze nie możesz napisać, że po prostu nie chce ci się iść do pracy?
      • nika-1979 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 21:09
        Gdybyś miała taka pracę, to też by ci się nie chciało. Poszłabym tam, gdybym naprawdę musiała, gdybym zdychała z głodu, ale póki co, wyglądam całkiem nieźle, a głodówka nawet by się przydała :). Praca powinna być taka, żeby chętnie z uśmiechem na ustach rano wstawać i do niej jechać. Kiedyś taką miałam, pracowałam w urzędzie gminy, niestety tylko w ramach prac interwencyjnych, a na etat wójt przyjął dzieci swoich kolesi, cóż takie życie.
        • izabellaz1 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 21:33
          Ale ja nie napisałam, że to źle albo dobrze :P
          Nie chcesz, to nie pracujesz. A jeśli nie musisz to jesteś w korzystnej sytuacji.
          Ale zawsze możesz poszukać czegoś na niepełny etat. Czas cię przecież nie goni :)
        • mumia_ramzesa Re: koniec wychowawczego i co dalej? 21.03.12, 10:27
          > Praca powinna być taka, żeby chętnie z uśmiechem na ustach rano wstawać i do niej jechać.

          Ty to chyba nigdy nie bedziesz zadowolona z pracy. Moze kilka procent ludzi jedzie "z usmiechem na ustach", bo praca to nie zabawa. Nawet jak sie ja lubi i ma z niej satysfakcje to poranne wstawanie, stanie w korkach, tloczenie sie w autobusach mile nie jest (zwlaszcza jak sie odzwyczailas).
    • varia1 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 21:10
      a rozumiem że powrót do poprzedniej, znanej ci już pracy to jest jedyna opcja i szczyt możliwości zawodowych?
      • dwadzie-sciadwa Re: koniec wychowawczego i co dalej? 20.03.12, 22:20
        no to zmien obecnap race
        albo
        zmien zasady pracy i egzkwuj sowje prawa!
      • twojabogini Re: koniec wychowawczego i co dalej? 21.03.12, 14:36
        Łatwo pisać z dużego lub średniego miasta. Prowincja ma swoje prawa: Kodeks pracy na prowincji nie istnieje. Praca nawet najgorszej jakości w wielu regionach jest przywilejem dla ustosunkowanych. Etat nauczyciela jest zarezerwowany dla dzieci i wnuków nauczycieli, bo to fucha jak u pana boga za piecem. Etat sprzątaczki "w blokach" o ile jakieś są w okolicy też często bywa obsadzany po znajomości.
        Prawa pracownika to pojecie w wielu częściach naszego kraju nieznane.
        • akle2 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 22.03.12, 21:04
          To wszystko prawda, ale gdyby autorka napisała, że wysłała 7500 CV i brała udziała w 500 rozmowach i "nadal nic", to bym jej współczuła, ale bierność moim zdaniem nie zasługuje na gloryfikację.
    • akle2 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 22.03.12, 19:54
      Nie chcę Ci truć twierdzeniem, że tysiące ludzi ma większe problemy mimo, że są bardziej pozbierani od Ciebie, ale jedno co się rzuca w oczy to brak równego podziału opieki nad dzieckiem. Ja bym się nie zgodziła na układ, w którym wszystko byłoby na mojej głowie - jeśli Ty zaprowadzasz dziecko do przedszkola, to mąż odbiera, jeśli mąż zaprowadza, to Ty odbierasz itp. trudno, najwyżej w delegacje bedą jeździć koledzy a on poszuka czegoś bardziej stacjonarnego. PS. na "ojcowskim" był?
      • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 22.03.12, 20:11
        Akle2, życia (na prowincji) nie znasz... Mąż zarabia jako kierowca pewnie koło 4000 - 5000 zł na rękę. Maksimum na prowincji w pracy stacjonarnej to 1500 zł na rękę. Więc sorry, ale radzenie zmiany pracy żeby podzielić opiekę nad dzieckiem jest zupełnie bezsensowne.

        Ludzie z wielkich miast nie potrafią sobie wyobrazić, że w pipidówach są inne standardy. Tam naprawdę nie ma międzynarodowych firm, koroporacji, banków. Są fiermki pana Wieśka i Krzyśka, którzy płacą minimalną i wymagają pracy po 10 godzin dziennie. I mają pracowników bo w okolicy innych etatów nie ma. Tak zwyczajnie, bo przemysłu nie ma, przedsiębiorczość prywatna też prawie nie istnieje.

        Sensownie pisze Twojabogini. Opracuj plan na siebie i go wprowadzaj, ale z głową. Masz jeszcze pół roku, to sporo na czasu na pierwsze kroki w dobrym kierunku. Rozglądaj się, popatrz może można na coś dostać środki unijne a może załapać się na jakieś szkolenie. Wyjdź z domu małymi krokami, poznawaj ludzi (faktycznie kontakty to podstawa) i jakoś powoli się to zacznie toczyć.
        • akle2 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 22.03.12, 20:41
          Beton i szkło dotyczy tylko ścisłego centrum, a w granicach dużych miast są również getta i slumsy. I firmy pana Krzyśka które zamiast pracowników, mają wykonawców dzieła i zleceniobiorców. Co prawda ja na śmieciówkach nigdy nie pracowałam (nie zgodziłabym się), ale znam ludzi którzy tak żyją więc nie jestem zupełnie oderwana od rzeczywistości. Zaliczyłam zarówno korporacje jak i małe firemki, nie mieszkam w apartamentowcu i właśnie dlatego śmiem twierdzić (wątpliwy związek przyczynowo-skutkowy, ale sama chciałaś ;) ), że dziecko po to ma dwoje rodziców aby ta opieką się dzielili.
          Kierowca - 4000-5000 zł netto??? I to w firmie pana Krzyśka? W którym to było poście, bo przeoczyłam? Małżonek nie musi zmieniać pracy. Wystarczy, ze poinformuje szefa, że MA DZIECKO, które MUSI odebrać z przedszkola, bo zaraz zamykąją. Pewnie szef go ukarze obniżką o 1000 zł, ale za to żona przyniesie do domu ten 1000 zł od siebie. Takie myślenie, że jedno zarabia 5000 (bardziej domysł, niż prawda), a drugie 0 zł, naraża tę kobietę na wykluczenie społeczne i wieczne uzależnienie, bo jeśli ona nie wróci do pracy teraz, to nie wróci wcale. A prawdziwe kłopoty się zaczną, gdy dobra passa zarobkowa męża się skończy, albo gdy będą musieli się rozstać. Czego oczywiście nie życzę.
          • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 00:52
            Akle2, późno już więc nie będę odnosiła się do poszczególnych kwestii Twojego postu. Odpowiem tylko nt wyjścia o 16 z pracy. Małżonek jako zawodowy kierowca we wtorek o 16-stej pewnie będzie gdzieś pod Hagą a w piątek w okolicach Junquery. Ma się teleportować do tego przedszkola, czy jak?
            Jeśli zaś jeździ na trasach krajowych to we wtorek jest w Goleniowie a w czwartek załadowuje pod Sanokiem. Znowu teleportacja wchodzi w grę?
          • my_favourite_axe Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 00:55
            akle2 napisała:

            > Beton i szkło dotyczy tylko ścisłego centrum, a w granicach dużych miast są rów
            > nież getta i slumsy. I firmy pana Krzyśka które zamiast pracowników, mają wykon
            > awców dzieła i zleceniobiorców. Co prawda ja na śmieciówkach nigdy nie pracował
            > am (nie zgodziłabym się)

            zgodziłabyś się gdybyś musiała.
          • nika-1979 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 08:08
            Mąż pracuje w dużej spółce w Warszawie jako kierowca wywrotki i operator dużych maszyn i naprawdę zarabia 3-4 tys w zależności od pory roku i ilości nadgodzin. Ma normalną umowę o pracę, w której same składki ZUS i podatek jest wyższy niż brutto na mojej umowie, pracował min przy budowie autostrad i mostu północnego. Nie mówcie mi, że mam wymagać od niego, żeby dziecko zabierał z przedszkola i siedział z małą jak jest zasmarkana bo co? bo mi się zachciało karierę zawodową robić za 1000 zł?! Ja się cieszę, że jemu chce się wstawać o 4 rano i zapier... do 7 wieczór, dwie soboty w miesiącu ma pracujące, a dwie jeździ na nasza budowę i tynkuje ściany. Mam mu mówić, żeby sprzątał w chałupie, bo teraz jest modny podział obowiązków w domu? Cieszę się, że jest pracowity, nie pije i zarabia kasę, chodzi mi o to, że ja też chcę mieć jakieś zajęcie i SWOJE pieniądze i choć trochę go odciążyć, choć on mi nigdy nie wypomniał, że mnie utrzymuje czy cos w tym stylu Decyzja o wychowawczym była nasza wspólna. Obawiam się, że jednak nie znacie realiów życia na wsi i obyście nie musiały ich poznawać.
            • aga90210 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 20:23
              Skoro "na wsi" jest tak źle to dlaczego budujecie się też na wsi? Nie mozecie wynając czegoś w Warszawie? - ty być tu pewnie znalazła pracę (takie min. w Warszawie to 2 tys. na rękę) a mąż by oszczędził na dojazdach. W sumie mielibyście te 5-6 tys netto, na wynajem i życie naprawdę wystarczy. Polski marazm...
              • mocno.zdziwiona Re: koniec wychowawczego i co dalej? 23.03.12, 22:01
                Te 2 tysiące w Warszawie to by na sam wynajem wydała. Więc wychodzi na zero. A nie, przepraszam, traci - bo pracują oboje, dziecko w przedszkolu a kasa taka sama. Przedszkole też trzeba opłacić, do publicznego się nie dostanie więc płać i płacz. Bezsensowna opcja.
                • aga90210 Re: koniec wychowawczego i co dalej? 25.03.12, 13:42
                  Nie zgadzam się. Jak rozumiem teraz autorka wątku nie ma teraz zadnych perspektyw, prace do kitu, i jesli tam utknie to do końca zycie bedzie zajmowac sie jedynie dziećmi i domem, ewentualnie po 7 latach bez pracy kiedy dziecko pojdzie do szkoly- podejmie jakąs inna za 1200 zł.

                  W większych miastach są a) znacznie większe perspektywy na znalezienie pracy z której mozna awansować (a nie jak na wsi- 20 lat na jednym niskoplatnym stanowisku) b) większa dostepność przedszkoli (niby dlaczego zakładasz z góry, ze dziecko sie nie dostanie?) c) małzeństwo mieszkałoby w końcu razem a dzieciak widziałby ojca.

                  Mieszkam w stolicy i w ciągu 3 lat moja płaca zwiększyła się 2.5-krotnie. Nie boję się bezrobocia. Jakie perspektywy mozna miec za to na prowincji?

                  Co do kosztów- za 2 tys. to ja mam mieszkanie w centrum Warszawy w wysokim standardzie, spokojnie da się taniej wynająć (o ile nie szukasz we wrześniu).
Pełna wersja