ale-o-co-kaman
21.03.12, 11:22
Tak mi się przypomniała sztuka Jandy ,,Zazdrość na trzy faksy''. Po wielu perypetiach, po kolejnym romansie skruszony małżonek wraca do swojej ślubnej, która wspaniałomyslnie wybacza mu wszystkie świństwa. Mało tego - prosi jego ostanią kochankę, by jeszcze raz spotkała się z jej mężem po to, by w związku nie było nudno, by dodać sobie trochę adrenaliny. Czy partner całkowicie przewidywalny, wierny jak pies, co do którego ma sie całkowitą pewność, że nawet nie spojrzy na innego/inną może znudzić? Czy poczucie zagrożenia zdradą może dodać związkowi pikanterii?