jalowiecpospolity
21.03.12, 12:28
pomóżcie radą,
ostatnio z chłopakiem po 9 latach razem przestało nam się układać,
dodatkowo ponad rok temu zauroczył się w kimś, ale zawalczyłam o niego i dał mi szanse, minął rok, ale dalej średnio się układa, wszystko go we mnie denerwuje. Rzeczy, które kiedyś mu nie przeszkadzały, teraz go strasznie drażnią, i tak się stało, że ostatnio się często kłóciliśmy o bzdury, i on zaproponował przerwe, na którą ja przystałam, jednak jeszcze tego samego dnia pokłóciliśmy się i byłam dosć zrozpaczona jego postawą powiedziałam, że ja już sie dziś wyprowadzam i że nie chce go widzieć na oczy. Po czym on mi pomógł się pakować. Wyjechałam. Zabrałam wszystko.
Miałam gdzie się wprowadzić. 500km od niego, przemyślałam temat i chciałam wrócić, bo stwierdziłam, że przerwy są bez sensu i trzeba naprawiać na miejscu wszystko, on się nie zgodził, bo jest bardzo urażony, że potrafiłam sie nagle wyprowadzić i mu powiedzieć, że nie chce go widzieć, że mu wchodzę na głowę i na za dużo mi pozwalał. Może ma racje. Więc przerwa trwa.
On jeszcze jak wyjeżdżałam pisał że nie wie co wyprawia, że serce mu pęka, że chyba ma coś z głową, tak samo pisał jak wtedy się zauroczył, a ja wyjeżdżałam.:/
Ma koleżankę w pracy, która szuka faceta, wiem że mu się z urody podoba, ale mówił zawsze, że nie mógł by z taką dziewczyną być, bo ona nie usiedzi w jednym miejscu i ciągle coś robi ze sobą, że niepotrzebnie jestem zazdrosna, że to tylko koleżanka i ma chłopaka na dodatek.
Mówił, że szukam tematu zastępczego, a tu nie o nią chodzi.
Tylko dlaczego takim dziwnym trafem nagle gdy wyjechałam okazało się , że ona jednak nie ma tego chłopaka, nie wyszło jej i dalej szuka, na sympatiach itp. Często po koleżeńsku oczywiście proponowała mojemu chłopakowi (i nie tylko jemu)siłownie, basen, itp ale on zawsze odmawiał, a teraz się okazuję, że jak wyjechałam to on zaczął się uczyć tańca który ona zna i tańczy, że idzie z nią na jakieś warsztaty.
A obiecał, że podczas przerwy nie będzie robił tego co mi przeszkadza, że będzie nad sobą pracował, tak byśmy znowu mogli być razem.
a to że chodzi teraz gdzie się da, a wcześniej przeze mnie nie dał się wyciągnąć nigdzie wynika z tego, że pracuje nad sobą i chce się zmienić, dla mnie i dla siebie...Albo, że się wypalił i nie miał siły ze mną, ale nie wie tego na pewno.
Tylko ja tak jakoś w to nie wierze, a on jest oburzony, że ja coś podejrzewam i szukam tematu zastępczego.
ah po moim wyjeździe jeszcze zaprosił koleżankę na piwo wieczorem, mieszka dwa bloki dalej, dopiero co się przeprowadziliśmy, ale jak powiedziałam że mi się to nie podoba to zrezygnował, mówił że nie doceniam jego szczerości, ze ona akurat mieszka obok i dlatego z nią na piwo chciał sie spotkać bo nikt inny do niego nie przyjedzie, ale zaraz się też dowiedziałam, że to jego przyjaciółka i dobra dziewczyna. hmm trochę się zdziwiłam, bo nie wiedziałam, że aż tak ją lubi... Zdarzyło mu się dwa razy powiedzieć do mnie
jej imieniem, ale pracują stale razem.
Jak to wygląda? Tym co teraz wyprawia, rani mnie i nie mam siły walczyć o niego już drugi raz. Jesteśmy teraz 500km od siebie.
On nic nie pisze do mnie, mówi, ze sie tylko potrafimy teraz ranić i zeby dac mu odpocząć, żeby mógł się nad wszystkim zastanowić, żeby nie dopytywać,
co i jak bo on nie wie, potrzebuje czasu,
ze jest na rozstaju życia, a ja się ciągle czegoś czepiam. Wg mnie ona mu imponowała tym, że tak dużo robi i jej pozazdrościł, że ona po rozstaniu z chłopakiem nagle tyle zajęć podejmuje, że ma ochote na to wszystko, a on nie miał sił nic ze mną podjąć, jakiegoś dodatkowego zajęcia, a proponowałam. Kiedyś jej odmawiał pewnie z żalem serca, a teraz przerwa więc robi co chcę (choć obiecał, że nie będzie) i już może też kosztować innego życia. A przerwa jest po to by on się przekonał, czy jest lepiej mu samemu, a zarzekał się że to nie asekuracja, tylko praca nad sobą, byśmy później znowu zaczęli razem mieszkać. Na nowo wszystko zaczęli.
a ja tego tak nie odbieram. teraz mi nic nie może odpisać na moje pytania, bo nic nie wie, potrzebuje czasu, no właśnie on potrzebuje chyba czasu, by
zobaczyć czy ona teraz jak jest sam z nim coś będzie chciała i czy będzie lepiej a wtedy przerwa się skończy...
A ja jestem taka głupia,że mam ochotę do niej napisać...
cężko po tylu latach logicznie myśleć,