izarepa1
22.03.12, 11:37
Czesc Dziewczyny!
Tytul mojego posta nieco przewrotny, ale czy ktoras z was moze jeszcze pkrzepic mnie na duchu i potweirdzic, ze w wieku 35 lat mozna jeszcze odkryc swoja zawodowa droge i moc zaczac odkladac na nedzna emeryture?
Tak sie jakos u mnie zlozylo, ze z prawdziwa praca mi nigdy nie wyszlo. Po studiach filologicznych, ze zle trafionym ( najwidoczniej) jezykiem nie moglam i nie moge w dalszym ciagu ( bo czymze jest polowa etatu) znalezc jakiejs normalnej, sensowenej pracy. Sledze bacznie i gdzie tylko moge wysylam zgloszenia na kursy doskonalace, na podjecie studiow podyplomowych ( jedne kilka lat temu skonczylam- do niczego mnie nie doprowadzily niestety) mnie nie stac, z podobnej przyczyny ucze sie drugiego jezyka sama w domu. Wiem- nie wrozy to nauczeniu sie. Mimo, ze nie osiadlam na laurach, nie poddalam sie, nie moge odnalezc swojej sciezki zawodowej i prawda jest taka, ze po ukonczeniu 35lat zycia, jedyne co udalo mi sie zrealizowac to podwojne macierzynstwo. Niby sporo, ale ciagle jestem niesamodzielna finansowo i pole moich zainteresowan niebezpiecznie sie zawezilo. Nie tylko nie sprawdzam sie zawodowo, ale tez i czuje, ze zubozalam ( a moze zawsze taka bylam) duchowo? Nie mam pasji, nie mam fascynacji, niewiele rzeczy mnie ekscytuje. Czuje sie niespelniona do kwasratu i przybita uplywajacym czasem i moja niezdolnoscia odnalezienia swojego miejsca w swiecie. Moje zycie to jedna wielka sinusoida- momenty zapomnienia o swojej "niezdolnosci" przeplataja sie z momentami panika gdy analizuje swoja sytuacje zyciowa, czy tez pol-zawodowa. Jest mi z tym niesamowicie zle, codzienne sprawy, jakie kazda z nas ma na glowie tak mnie dobijaja, ze momentami az chce sie wyc. Bo ilez mozna sprzatac??? Zastanawiac sie 3 razy dziennie nad garami i tym, jak to wszystko ogarnac finansowo! staram sie nie marudzic, zwlaszcza przy dzieciach, nie zatruwac ich swoim zgorzknieniem, ale nie ma nic, co choc na chwile oderwaloby mnie od mojego niespelnionego zycia :-(
Gdzie uderzyc, czego sie uczyc, jak poprawic swoja wartosc na rynku pracy? Czego sie czepic zeby za lat kilkanascie nie wyladowac w kartonie na ulicy???
Nie mam zwlaszcza pomyslu na samozatrudnienie, co mogloby rozwiazac byc moze moj problem.
Sory za przyflugie smety, ale juz sama nie wiem co mam z sobas poczac. Isc do doradcy zawodowego ( ktory prawdopodbnie, bedzie mlodszy ode mnie????)
dzieki za sugestie!