kłótnia ale z klasą - uwaga, długie

25.03.12, 22:39
Umiecie tak?
Posprzeczać, czy nawet pokłócić się z partnerem ale "na poziomie"? W sensie, że oboje potraficie przedstawiać sobie swoje racje, bez niepotrzebnego ranienia? Nie chodzi mi tu o rzucanie wyzwiskami, tylko o takie ... ostentacyjne, świadome ranienie.

Kurczę, aż nicka musiałam zmienić, żeby tu się wygadać :(

Bo u mnie trwają właśnie takie 'ciche dni'. Zaczęło się wczoraj, kiedy partner powiedział mi coś (powiedzmy 'przypomniał' o czymś dla mnie stresującym, o czym i tak pamiętam non stop), o czym mieliśmy na razie nie rozmawiać ze względu na mój stan zdrowia - ostatnie dwa tygodnie mocno chorowałam, łącznie z pogotowiem i szpitalem, diagnoza wstępna: stres. No więc po ustaleniu głównej przyczyny stresu, poprosiłam partnera, żeby chwilowo nie "katował" mnie stresogennym tematem, że i tak sama ciągle nie mogę przestać o tym myśleć, a jak on mi jeszcze "dokłada", to czuję się już w ogóle fatalnie.

No i spoko, zgodził się, ja poczułam się ciut lepiej, odzyskałam nadzieję na powrót zdrowia i ewentualne zajęcie się przykrymi obowiązkami bez dodatkowego balastu, "na trzeźwo".

Ale on nie wytrzymał, i dwa razy wczoraj wypomniał mi to coś, o czym mieliśmy nie rozmawiać. Ja wiem, że nie zrobił tego by mnie zranić, tylko, że chce dobrze. Ale jak to mówią - dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane :( Ja się zdenerwowałam i powiedziałam mu, że przykro mi, że nie potrafi dotrzymać umowy, chociażby ze względu na moje samopoczucie.

On się zaperzył, że jak to, że o czym on ma ze mną w takim razie rozmawiać i takie tam.
To wszystko jednak to pikuś w porównaniu z tym, co teraz dzieje się między nami. Mój ukochany mnie "nie zauważa". Chodzi po domu, ogląda tv, siedzi przy komputerze, ba, pracuje nawet, a na mnie nie zwraca żadnej uwagi. Tzn. tak było wczoraj, ja odpuściłam, przełknęłam jakoś łzy, zapaliłam papierosa (nie powinnam w tym stanie palić..), umyłam się i poszłam spać. Tzn. położyłam się do łóżka, bo nie spałam jeszcze długo, długo, usiłując nie rozwyć się na dobre.

Rano, jak wstałam, podszedł do mnie w kuchni i przytulił. Powiedział, że wszystko sobie przemyślał, i nie rozumie, o co ja mam pretensję, "w końcu niczego złego mi nie powiedział". No to ja (zadowolona, że w ogóle się odezwał i że chce się pogodzić) bardzo spokojnie i bez nerwów powiedziałam mu, że szkoda, że tak uważa, bo ja poczułam się zraniona. I przykro mi, że on nie dostrzega swoich błędów. Chwilę potem już tego pożałowałam, bo znowu się wściekł, popatrzył na mnie z pogardą i rzucił "Ja dalej tego nie widzę". Pewnie miał na myśli nasz związek.

Chyba nie muszę mówić, jak się poczułam. Jakbym w twarz dostała :( I dziś to samo - on chodzi po mieszkaniu i cały czas zamyka za sobą drzwi - tak, jakby chciał się ode mnie odgrodzić. Oczywiście objawy się nasiliły (nic dziś nie mogłam przełknąć z nerwów i smutku), stwierdziłam, że muszę "podnieść swoje zwłoki" i wyjść z domu, bo nie wytrzymam tego traktowania. Wyszłam, pojechałam do kościoła (dawno nie byłam). Trafiłam akurat na rozpoczęcie rekolekcji, tak jakoś wyciszyłam się wewnętrznie. Zwłaszcza jak poczułam, że w torebce wibruje mi komórka - 'zalezy mu na mnie'. Niestety, kiedy wyszłam z kościoła i spojrzałam na telefon, okazało się, że dzwoniła do mnie siostra. Od niego ani znaku, nawet smsa, a nie wiedział dokąd poszłam, nie było mnie łącznie 2,5 godziny.

Kolejny cios, bo ucieszyłam się, że do niego oddzwonię, że okażę mu w ten sposób, że nie chcę się z nim kłócić. Ale to był tylko moje pobożne życzenia. Jak wróciłam, nawet mnie nie zapytał, gdzie byłam, jak się czuję, zero, null.

Cholernie mi przykro, zwłaszcza, że poza takimi kłótniami jest naprawdę...troskliwy, kochający. Dlaczego on tak się zachowuje? Przecież wie, widzi w jakim jestem stanie, wie jak działają na mnie takie kłótnie, dlaczego mi to robi?

Zadziwiające, że on funkcjonuje normalnie (albo stwarza takie pozory..). Jutro wstanie rano i grzecznie pójdzie do pracy. A ja?? Mnie gonią terminy, czuję się jak wrak człowieka i przez to wszystko nie mam na nic siły, nie wiem, czy sens wstawać w ogóle jutro rano z łóżka...

Wiem, długie i chaotyczne. Ale wybaczcie starej forumce, trochę mi się ostatnio życie sypie :(
    • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:47
      faceta masz durnia, ale to nie powod, zeby nicka zmieniac. teraz zamiast myslec jak ci pomoc, kazdy sie zastanawia ktos ty.
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:55
        tabeletka napisała:

        > faceta masz durnia, ale to nie powod, zeby nicka zmieniac. teraz zamiast myslec
        > jak ci pomoc, kazdy sie zastanawia ktos ty.

        Powód, powód, on wie, że tutaj pisuję, kiedyś mi zrobił aferę, jak wyhaczył, że się na niego śmiałam anonimowym nickom poskarżyć :(

        Wiesz, najdziwniejsze jest to, że on staje się tak obrzydliwie chłodny tylko w czasie wojny. W czasie pokoju mam w nim duże wsparcie, jest czuły i okazuje mi dużo zainteresowania. nie wiem, może ja coś nie tak robię :/
        • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:56
          ale co to za wojna, prosze ciebie?
          ty jestes chora, oslabiona, a on sie wyzywa :/

          • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:58
            facet wie, ze powinnien cie teraz nosic na rekach i w zadnym wypadku nie stresowac, a co robi? no wlasnie stresuje
            • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:02
              No wiem, tylko tak sobie myślę, że może on już nie daje sobie rady z moimi problemami. rzeczywiście ostatnio ciągle coś ze mną nie tak. i tak już dużo zniósł.
              Tylko po cholerę ciągle mnie zapewnia, że mnie kocha i jest taki "czarujący" jak jest dobrze?

              Kurczę, znowu się poryczałam. On oczywiście śpi i ma moje płacze w głębokim poważaniu. Boszzz, co za zycie.
              • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:07
                wiesz co, tez mam wrazenie, ze on sobie z tym rady nie daje, a moze po prostu nie chce. twoja chorobe uznaje raczej za babska fanaberie, wzglednie wsciek macicy.
                no ale czemu beczysz?
                • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:14
                  tabeletka napisała:

                  > no ale czemu beczysz?

                  Bo powinnam już dawno spać i skoczyć prezentację na wtorek, a jestem tak rozbita psychicznie, że nie wiem nawet, czy się jutro z wyra zwlokę.

                  Poza tym wpisy dziewczyn nie nastrajają pozytywnie, wygląda na to, że mam ze sobą problem i faceta, który ten problem pogłębia.
                  • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:19
                    prezentacje zrobisz jutro, przynajmniej bedziesz miala po co sie z wyra zwlec.

                    a facet zachowuje sie naprawde dziwnie, nie wiem, skorzystaj z tego, ze primadonna milczy i wszystko sobie przemysl. jesli jest tak jak to przedstawilas (albo nawet inaczej, pal licho, to ty chorujesz ze stresu) to nie ma tu nigdzie twojej winy, a facet powinnien byc wsparciem.
                    • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:26
                      tabeletka napisała:

                      to nie ma tu nigdzie twoj
                      > ej winy, a facet powinnien byc wsparciem

                      Też tak sądzę, dlatego tak boli. Bo jak nie daj Boże on dwa razy kaszlnie, czy zakrztusi się herbatą, to nawet "ciche dni" mnie nie powstrzymywały, żeby schować dumę do kieszeni i zapytać, zainteresowac się, czy wszystko z nim ok. A on? Mam niemiłe wrażenie, że spokojnie mogłabym leżeć w pokoju i się wykrwawiać, a on by nie zajrzał nawet. może jakby moje zwłoki zaczęły śmierdzieć :(

                      Oh, chyba poczucie humoru mi wraca (marne, to marne, ale zawsze), dziękuję tabeletko.
                      • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:31
                        dostrzegam spore podobieństwo do sytuacji, które kiedyś (ufff)przeszłam. Jak chcesz na słówko , to zapraszam na priv, jeśli nie zrozumiem;-)
                      • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:38
                        wytnij wrzoda, poczujesz sie lepiej ;)
                        • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:39
                          nie no tak nie mozna (bec, bec, bec w leb).
                          zastanow sie, czy on przypadkiem nie jest takim wrzodem na dupie i jesli tak, to go wytnij.
                          • dziewczyna_rzeznika Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:44
                            tabeletka napisała:

                            > nie no tak nie mozna (bec, bec, bec w leb).

                            ała, nie tak mocno ! masz krzepę, kobito

                            > zastanow sie, czy on przypadkiem nie jest takim wrzodem na dupie i jesli tak, t
                            > o go wytnij.

                            Wiem, że to zabrzmi banalnie: nie takie to proste, jakby się mogło wydawać. Szkoda, że w życiu nie ma tak, jak w komputerze 'wytnij, kopiuj, wklej, etc.". Ale przemyślę to wszystko, bo jak widać - jest nad czym.
                            • dziewczyna_rzeznika KUR 25.03.12, 23:45
                              wagon przywieźli :/

                              I cała konspira poszła się je**ć :(:(:(
                              • tabeletka Re: KUR 25.03.12, 23:47
                                to moze glupi rzeznik przeczyta, ze jest glupi ;P
                                • odrana.zaplakana Re: KUR 25.03.12, 23:52
                                  tabeletka napisała:

                                  > to moze glupi rzeznik przeczyta, ze jest glupi ;P

                                  Nie znam takiego pana, helloł :D

                                  Jesoo, nawet nie potrafię być anonimowa w sieci :( Trudno. Jak to przeczyta, to może coś do niego dotrze. W każdym razie - ja chcę dobrze. Kocham go i chciałabym, żebyśmy i ten kryzys przeszli. Kłótnie się zdarzają, ale ja nie chcę podczas każdej z nich bys tak raniona.
                                  • tabeletka Re: KUR 25.03.12, 23:55
                                    Amen
                                  • kseniainc Re: KUR 25.03.12, 23:56
                                    Może teraz jesteś nadwrażliwa, a facet jest taki jak zawsze ;-)
                                  • zamysleniee Re: KUR 26.03.12, 00:01
                                    i to jest fajne że się sprzedałaś :D
                                    będzie dobrze, meny mają to do siebie, że czasem są z innej planety niż my i nie rozumieją czegoś co nas wkurza :>
                              • kseniainc Re: KUR 25.03.12, 23:55
                                heh ;-D
                                Ale tego , co jest na priwie nie rozpowszechniaj;-p;-p;-p hehehehe
                                • dziewczyna_rzeznika Re: KUR 26.03.12, 00:04
                                  ok ;)
                              • jan_hus_na_stosie Re: KUR 25.03.12, 23:56
                                domyślałem się, że to Ty, ale pewności nie miałem
                                swego czasu myślałem, że się z nim rozstałaś, ale potem chyba wróciliście do siebie
                                • dziewczyna_rzeznika Oj tak 26.03.12, 00:04
                                  wiem, że kiedyś już tutaj pisałam o problemach w związku, wstyd mi :( dlatego zmieniłam nick. Nie rozstaliśmy sie wtedy, zresztą - nigdy się nie rozstaliśmy pomimo poważnych deklaracji z obu stron. Az samo się nasuwa "czas najwyższy" :/ Ale ja wierzę, że jeśli on coś zrozumie, to warto jest podtrzymać ten związek. Kiedy się nie kłócimy, jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Cóż, czas pokaże.
                                  • six_a Re: Oj tak 26.03.12, 10:01
                                    a to ten sam facet, co był sporo starszy od Ciebie?
                                    well, tym gorzej.
                                    • odrana.zaplakana Tak 26.03.12, 12:56
                                      ten sam. Jak widać dojrzałość fizyczna nie idzie w parze z emocjonalną. Ale kocham go i wiem, że o mnie też. Co nie zmienia faktu, że chciałabym, żeby zaczął nad sobą pracować. Zresztą - czas pokaże.
                            • tabeletka Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:49
                              nie no te becki to sama sobie sprawilam, bo wiem sama, ze nic nie jest czarne albo biale. ale chyba naprawde powinnas sobie to dokladnie przemyslec, no i zaczac troszczyc sie o wlasnie samopoczucie i zdrowie ;)
              • anaisanais96 Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 13:52
                FAcetów nie rusza babski płacz, szczególnie jeśli powtarza się to często. Jesteś zestresowana i zapewne również nie jesteś aniołkiem. człowiek w takim stresie potrafi być bardzo nieprzyjemny dla ludzi.
    • georgia241 Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:48
      A pogodzić się już chciał i zonk!
      Pogódź się teraz i chociaż trochę spokoju odzyskaj.
      A reszty nie rozumiem, więc nie poradzę.
      Natomiast nie radzę do kościoła więcej wychodzić.
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 22:59
        georgia241 napisała:


        > Pogódź się teraz i chociaż trochę spokoju odzyskaj.
        Tylko wiesz, to już byłby któryś raz, kiedy godzę się ze względu na własne samopoczucie. Kilka razy było już tak, że mówiłam mu: "Słuchaj, nie jestem teraz w stanie się kłócić, przerasta mnie to. Pogódźmy się teraz, a jak poczuje się lepiej, to wrócimy do problemu i spróbujemy to przegadać". Tylko, że :
        1. zazwyczaj było tak, że ja mu "odpuszczałam" i już nigdy więcej nie wracaliśmy do tematu.
        2. ile tak można żyć..?

        > Natomiast nie radzę do kościoła więcej wychodzić.

        Dlaczego,czasem pomaga.
        • georgia241 Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:17
          No to jesteście na dobrej drodze do rozstania, bo zwykle tylko jedna strona się godzi, wyciąga rękę. Ludzie mają swoje schematy, które wchodzą z nimi w związek i stają się normą. U was jest, że na twój znak/chęć będzie zgoda. A ta nieudolna próba pogodzenia się ze strony męża sprawiła, że on teraz uważa siebie za pokrzywdzonego. Nie warto rozliczać, ile razy sama wyciągnęłaś rękę. Jezus mówił, że i 77 razy na dzień ;-) i ja się tego trzymam a nawet na forum można się przekonać, że pysk mam niewyparzony.
          Wybaczać, sklejać, nie pozwalać się obrażać, bo to droga donikąd.
          • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:33
            Pewnie masz rację. Tylko dlaczego ciągle ja mam być tą wspaniałomyślną częścią związku? Coś czuję, że duże zmiany nadchodzą :( szkoda, że w takim momencie życia, gdy naprawdę już wszystko mi się na łeb wali.

            A to nie mąż, a gdzie tam. "partner" czy też "konkubent" jak kto woli.
            • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:34
              Ja wolę słowo kochabitant;-p
    • lonely.stoner Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:03
      na moj gusdt koles ma zbyt rozbuchane ego (bardzo przewrazliwione) i troche jest niedjrzaly emocjonalnie. Albo naucz sie z tym zyc i chodz wokol niego jakbys dreptala po skorupce jajek - zwlaszcza jak wyciaga dlon do zgody, i przy okazji duzo rozmawiaj i moze troche wyrosnie z tego.
      A dobra lekcje zacznij od porzadnego olania - traktuj go jak powietrze, nawet jak przyleci po zgode.
      Albo po prostu daj sobie spokoj. W sumie szkoda nerwow na takie gierki.
    • lonely.stoner Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:08
      'Wiesz, najdziwniejsze jest to, że on staje się tak obrzydliwie chłodny tylko w czasie wojny. W czasie pokoju mam w nim duże wsparcie, jest czuły i okazuje mi dużo zainteresowania. nie wiem, może ja coś nie tak robię :/ '

      przeczytalam to zdanie- zwlaszcza ostatnie i jednak odwoluje to co mowilam o przetrzymaniu kolesia i tym bardziej zwiazku.
      Dziewczyno, albo ty masz problem z wlasna samoocena od poczatku zanim go poznalas, albo juz tak dlugo zyjesz w toksycznym zwiazku ze juz sama nie widzisz ze facet sie na tobie wyzywa i nie wazne po co czy dlaczego to robi. (patrz sama co napisalas:' nie wiem, może ja coś nie tak robię :/ '). Tak na wszelki wypadek napisze- nic nie robisz nie tak. Facet ma problem z negatywnymi uczuciami, wyladowuje sie na tobie.
      Jak dla mnie-toksyczny niszczacy zwiazek.
      • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:25
        Coś w tym jest........
        ZNAŁAM, na szczęście już nie znam, faceta tego pokroju.Dopóki wszystko po jego myśli i nie oczekujesz zbyt wiele jest kochany i do rany przyłóż. Jeśli tylko coś się nie podoba, jak zwrócisz uwagę nadyma się i odwraca na pięcie i nie obchodzi go co z Tobą. Ja jak się kłóciłam z takim odczułam nie raz boleśnie skutki mojego wyrywnego charakteru. Po zajściu(sprzeczka) okazało sie, ze mam gorączkę-szklanki wody facet nie poda jak się nie ukorzysz. A szkoda gadać.
    • jan_hus_na_stosie Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:17
      nie potrafię Ci doradzić, jednak za mało danych
      może dlatego dla mnie szczera rozmowa z partnerem na każdy temat wydawałai się czymś oczywistym, umiejętność komunikacji, przekazywania swoich odczuć oraz próba zrozumienia odczuć drugiej strony. Niestety poniosłem porażkę ma tym polu i mój związkek się rozleciał, więc nie będę Ci radził w tej kwestii, sama musisz znaleźć wyjście z tej sytuacji

      ale wierzę, że będzię dobrze :)
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 25.03.12, 23:21
        jan_hus_na_stosie napisał:

        > nie będę Ci radził w tej kwestii, sama musisz
        > znaleźć wyjście z tej sytuacji
        >


        No dobra, wybaczam Ci tą razą
    • lolcia-olcia Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 00:00
      przerabiałam z byłym ... po 7 latach się rozpadło, w końcu po którejś kłótni nie wyciągnęłam ręki i podziękowaliśmy sobie za kilka wspólnych lat...
    • szybiarz Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 01:25
      rada jest prosta: zmień pracę na mniej stresującą
    • koham.mihnika.copyright nasze najlepsze nosy rozkminia cie w tri miga 26.03.12, 03:00
      brygada antyterrorystyczna juz pracuje nad toba i twoimi nikami.
      • koham.mihnika.copyright nie sadzilem, ze tak szybko 26.03.12, 03:12
        nie martw sie, MY tak mamy. Jestesmy wrazliwi pod skorupa twardziela, mamy swoje stresy, swoje male problemy, o ktorych nikomu nie mowimy.
        Boys from Balmain don't cry.
    • wicehrabia.julian Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 08:31
      odrana.zaplakana napisała:

      > Oczywiście objawy się nasiliły (nic dziś nie mogłam
      > przełknąć z nerwów i smutku), stwierdziłam, że muszę "podnieść swoje zwłoki" i
      > wyjść z domu, bo nie wytrzymam tego traktowania.

      odporność psychiczna porównywalna z pieskiem preriowym, niedługo będzie cię przerażać końcówka papieru toaletowego
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 09:10
        wicehrabia.julian napisał:


        >
        > odporność psychiczna porównywalna z pieskiem preriowym, niedługo będzie cię prz
        > erażać końcówka papieru toaletowego
        >
        Wiem.
    • male_pytanie Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 09:18
      przeczytalam cały watek i az sie zalogowalam.
      agresja nie tylko musi polegac na tym ze ktos bije czy krzyczy.
      agresja to tez ignorowanie i "cisza"

      i ta druga boli bardziej, jest bardziej wysublimowana i bardziej okrutna, bo przemyslana i strona ignorujaca wie jaki bol to sprawia tej drugiej osobie.
      mnie to ktos kiedys tlumaczył jak tak wlasnie zachowywał sie moj były czasami (na szczescie nauczylam go kłócic sie głosno i przestal).
      dziwi mnie tylko to (jesli obiektywnie opisalas sytuacje) to to dlaczego wiedzac ze jestes strzepkiem nerwow i wiedzac jak reagujesz na jego chłod dalej to robi zamiast przytulic i zapewnic ze wszystko bedzie dobrze. bo tak robia osoby ktore sie przejmuja i kochaja.
      jesli on widzi ze wychodzisz na 2 godz i nawet nie zapyta to go to po prostu nie interesuje i koniec.
      chyba ze dalas mu juz tak popalic swoimi histeriami ze po prostu on nie tyle jest cicho tylko liczy do 100 zeby cie nie zamordowac.

      tyle w temacie
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 09:46
        male_pytanie napisała:


        > chyba ze dalas mu juz tak popalic swoimi histeriami ze po prostu on nie tyle je
        > st cicho tylko liczy do 100 zeby cie nie zamordowac.
        >
        > tyle w temacie

        Być może, wcale tego nie wykluczam, jestem z tych, co ZAWSZE są skłonni przyznać, że wina leży po obu stronach. Tylko liczyłam na to, że on wiedząc, w jakim jestem stanie, odpuściłby trochę, choć raz "wziął na klatę".
        Dużo ostatnio było rozmów między nami, on deklaruje wielką miłość oraz, że nie chce się rozstawać, że wierzy, że nadejdą lepsze dni, że uporam się z problemami. Tylko że te gwarancje mają się nijak, kiedy dzieje się coś złego... Wtedy na niego liczyć nie mogę, kolejny raz się o tym przekonuję. Ale masz rację, nie wykluczam, że to może być moja wina. jestem już na to wszystko za głupia :/
    • six_a Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 09:53
      nie wiem, jak można komuś dowalać, wiedząc że i tak jest w kiepskim stanie. więęęęc cóś innego musi być na rzeczy, czytaj: pan nie ma ochoty na więcej.

      i nie przetłumaczysz mu nijak ani nie dotrzesz.
      tak więc: zajmij się sobą przede wszystkim, bo to Ty masz zwalony nastrój i rozregulowane zdrowie. pan Cię z tego nie wyleczy, bo najwyraźniej nie ma ochoty.
      i trzymam kciuki.
    • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 10:12
      Miałam tak samo jak Kseniainc. Facet jak wszystko szło po jego myśli ból super, cudny, wspaniały. Jak tylko zgłaszałam jakiś problem zaraz się obrażał następowały ciche dni. Zazwyczaj ja wyciągałam pierwsza rękę, co on pewnie brał za przyznanie się do winy.
      Obrażał się dosłownie o wszystko, a ja żeby nie dopuszczać do problemów chodziłam jak zegarek. I to był błąd.
      teraz uwolniłam się od tego układu i odetchnęłam. Nikomu nie muszę niczego udowadniać...
      • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 10:33
        ufff-życie jest piękne co a_nonima?
        • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:08
          Masz święta rację. Ja już się gubiłam, czy to ze mną jest problem, czy z panem...
          Kseniainc to sobie nawet trudno wyobrazić.
          Myliło mnie jego zachowanie kiedy wszystko było ok. Przecudny, wspaniały, miły i czuły.
          Nie daj boże coś powiedzieć....
          On się obrażał o wszystko dosłownie.
          • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:17
            Oj wiem, wiem a_nonima;-) Dawno temu to było, ale pamiętam jak dziś. Taki wymagająco/obrażalski typ na dłuższa metę jest nie do zniesienia;-)
            • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:20
              U Ciebie było dawno, a u mnie nie tak całkiem.
              Pracuję nad tym żeby nie mieć z panem żadnego kontaktu.
              Ma mistrzostwo świata we wzbudzaniu wyrzutów sumienia.
              Tyle, że ja już nie daję się na to nabrać.
              • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:25
                bądź ostrożna, spal most i pozamykaj furtki;-)
                • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:34
                  Podłożyłam ogień ;)
                  Muszę kupić zamek do furtki.
                  A możesz napisać jak Tobie udało się uwolnić od tego toksyka? Jak możesz na priva ;)
                  • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:39
                    a kluczyk wypier..............do morza;-p
                    • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:42
                      Jasu na na Dolnym Śląsku...skąd ja tu morze wezmę. Odra może być??
                      • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:44
                        a niech płynie z prądem;-p
                        masz wiad. na priv
                        • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:59
                          Odpowiedziałam ;)
                          • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 12:12
                            pewna jesteś , że mnie odpowiedziałaś?;-p Zgubiłam w takim razie Twoją odpowiedź?
                            • a_nonima Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 13:19
                              Ksen dostałaś odp??
                              • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 13:21
                                wuaśnie nej;-/
    • amanda-lear Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:11
      Jak widze to ani ty ani on nie potraficie sie klocic.
      ty wydelikacona na maxa, byc moze ze wzgledu na chorobe nie wiem, on reagujacy cisza gdy cos jest nie tak. Jedziecie po nim wszystkie tu, solidarnosc jajnikow czy jak? Moze facet po prostu chce przeczekac, moze wczesniej to dzialalo?
      wez rzuc w niego poduszka i powiedz: hej ty obudz sie, ja cie kocham a ty spisz;)
      Przede wszystkim skoro facet chcial sie pogodzic a w zamian dostal po lapkach to co sie dziwisz ze sie zamknal w swojej norze?
      mysle ze powinnas byla wtedy pocalowac go zrobic herbate usiasc przy stole i dopiero wtedy powiedziec co cie boli. A ty zamiast wykorzystac sytuacje zgasilas goscia i jeszcze tu sie skarzysz. I dziwisz sie ze facet ma pretensje. Poza tym wiesz ze on nie ma swoich problemow pytalas o to?
      zycie nie toczy sie wokol ciebie tylko i jedynie, a z tego co widze to wazna jest twoja choroba twoj stres twoja praca a gosc powinien wspierac i rozumiec.
      • kseniainc Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:15
        Jesteś przekonana ,że wszystkie?
        • amanda-lear Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 11:24
          z tego co czytam zadna nie wstrzasnela dziewczyna...
          bo biedna zestresowana.
          Ona takze sie przyczynia do tej sytuacji.
          • maly.jasio cytujemy i korygujemy :) 26.03.12, 16:02
            amanda-lear napisała:
            Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak będę stara;)

            cytujemy i korygujemy: - Szukam partnera do tańca, o różańcu pomyślę jak dzieciaki odchowam:)
            • amanda-lear Re: cytujemy i korygujemy :) 26.03.12, 16:06
              czy ty mnie Jasiu przypadkiem nie obrazasz?;)
              • maly.jasio Re: cytujemy i korygujemy :) 26.03.12, 16:12
                amanda-lear napisała:
                > czy ty mnie Jasiu przypadkiem nie obrazasz?;)

                wrecz przeciwnie, Mandzia: - dodaje Ci tylko otuchy.
                na modlitwe w dobrej intencji nigdy nie jest za wczesnie :)
                • amanda-lear Re: cytujemy i korygujemy :) 26.03.12, 16:27
                  juz wlasne odchowalam...teraz czas na przysposobione;)
      • odrana.zaplakana Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 12:54
        amanda-lear napisała:

        > wez rzuc w niego poduszka i powiedz: hej ty obudz sie, ja cie kocham a ty spisz
        > ;)

        Tak już bywało, szkoda, że jego nie stać na to, żeby tak zrobić.

        > Przede wszystkim skoro facet chcial sie pogodzic a w zamian dostal po lapkach t
        > o co sie dziwisz ze sie zamknal w swojej norze?
        > mysle ze powinnas byla wtedy pocalowac go zrobic herbate usiasc przy stole i do
        > piero wtedy powiedziec co cie boli.

        Masz rację. Tylko że to wszystko ma sens, kiedy sytuacja ma miejsce sporadycznie. Tym razem oprócz "doła" doszło wyczerpanie fizyczne i dlatego mi przykro, że nawet w takiej sytuacji on nie ma skrupułów żeby mnie olewać ciepłym moczem.


        • amanda-lear Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 13:18
          skoro ci z nim zle to czemu z nim jestes?
          dobra niewazne mam ostatnio bardzo radykalne poglady;)
          szczerze szkoda zycia by uzerac sie z kims i zastanawiac sie i przepraszac za to ze sie zyje.
          Nie wiem jak dlugo jestes w takim zwiazku ale im dluzej to trwa tym trudniej bedzie to zmienic.

          A teraz do rzeczy: rzuc poduszka jeszcze raz, ostatni
          potem zrob herbate.Przytul sie. powiedz wszystko co ci lezy na watrobie, zapytaj co lezy jemu na watrobie.
          powiedz czego oczekujesz, zapytaj o to samo. ustalcie ile czasu sobie dajecie na zmiane dotychczasowych przyzwyczajen. trzymaj sie tego. jesli pomoze to dobrze, jesli nie, to coz wyjdz z tego i zatrzasnij drzwi. szkoda zycia. to ze ty nie potrafisz z nim rozmawiac nie oznacza ze inna panna tego nie potrafi, to ze on nie potrafi z toba nie oznacza ze inny facet nie potrafi. siedzac w bagnie powoli i systematycznie sie w nie zapadasz. i z czasem dusisz sie i chcesz zlapac powietrze, a bagno powoli cie wciaga i coraz trudniej zlapac powietrze.
          prawda jest taka ze jesli boisz sie podjac decyzje to cokolwiek napiszemy bedzie tylko takim ot sobie pisaniem. nie slowa lecz czyny sie licza.
          • dziewczyna_rzeznika Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 14:25
            amanda-lear napisała:

            > skoro ci z nim zle to czemu z nim jestes?
            Czytaj ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam, że jest mi z nim źle. w 95 % jest dobrze, tylko podczas nieporozumień jest taki nieprzyjemny, nie wiem z czego to wynika. Dla mnie to normalne, że ludzie mówią sobie o czymś, co ich wkurza, kłótnie są częścią związku. Tylko nie widzę powodu, żeby wczuwać się w nie do tego stopnia, żeby nie zauważać tej drugiej osoby i traktować jak powietrze.
            • koham.mihnika.copyright moze jemu jest ciezej niz tobie? nt 26.03.12, 14:48

            • amanda-lear Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 15:55
              Byc moze czegos nie rozumiem, ale jednak te 5 % bardzo wazy na waszej relacji. Tak bardzo ze o tym piszesz. Facet tez miewa lepsze i gorsze dni. Niemniej jesli ci dobrze przez wiekszosc czasu to po prostu z nim pogadaj i mu to powiedz, no i powiedz mu ze ciebie boli jak nie mozeszsie do niego przytulic jak sie fochnie. Ponoc asertywnosc to podstawa, a latwiej cos wytlumaczyc nie oskarzajac 2 osoby a mowiac jak sie czujesz ty w danej sytuacji.
              ty co prawda powiedzialas ze ci przykro, ale od razu przerzucilas na niego odpowiedzialnosc za powstala sytuacje.
              mysle ze duzo wiecej bys osiagnela mowiac: sluchaj przykro mi bylo wczoraj nie lubie sie klocic, sprobujmy tego unikac w przyszlosci.
          • koham.mihnika.copyright bardzo rozsadne, ale niemodne wsrod 26.03.12, 14:47
            feministek.
            faktycznie, chlop w cieple sie jak balwanek roztopi.
            ten delikatny, dotyk, cieple slowa, pokazanie uczucia i pokazanie, ze jest potrzebny. czasem trzeba zainwestowac, zwlaszcza gdy sie ma do czynienia ze skomplikowanym mechanizmem.
            Ja to bym sie z toba lubil gniewac, tak na troche. Potem sie mocno przeprosic ze dwa razy ;-{)
    • skara Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 13:02
      Trochę za mało danych żeby tu jakąś większą analizę robić, ale wygląda, że ze związkiem ewidentnie jest coś nie tak. Jeśli facet nie potrafi powstrzymać się przed komentarzami wiedząc, że Cię to rozbija to żadna z niego podpora. Kula u nogi i tyle. Pewnie to nie łatwe, końcówka papieru toaletowego Cię przeraża (boskie zobrazowanie problemu!), ale zacznij myśleć o zmianach jak się ustabilizujesz. W dobrym kierunku: czyli o terapii, choć nie bardzo w nią wierzę lub o rozstaniu. Lepiej być samej niż z nieodpowiednim facetem. Z czasem to zauważysz.
    • lady-z-gaga Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 16:28
      O ile pamietam, to nie jest Twoj pierwszy problem.
      Wzięłas sobie dziada 20 lat starszego i on na dokładkę po Tobie jeździ?
      Dziewczyno, puknij się w łeb.
      Masz faceta głupka albo przemocowca.
      Bo co za teksty:

      > On się zaperzył, że jak to, że o czym on ma ze mną w takim razie rozmawiać i ta
      > kie tam.

      Powiedział, że wszyst
      > ko sobie przemyślał, i nie rozumie, o co ja mam pretensję, "w końcu niczego złe
      > go mi nie powiedział"


      - to by swiadczyło, że głupol, nie rozumiejący Twoich emocji, mimo wczesniejszych rozmów i ustaleń. Ja jednak podejrzewam, że rozumie, ale udaje że nie rozumie. A Tobą łatwo manipulowac:

      > Ale on nie wytrzymał, i dwa razy wczoraj wypomniał mi to coś, o czym mieliśmy n
      > ie rozmawiać. Ja wiem, że nie zrobił tego by mnie zranić, tylko, że chce dobrze


      Piszesz jak ofiara przemocy psychicznej, az żal tego czytać.
      On jest do rany przyłóż, kiedy jest dobrze (czytaj: kiedy Ty jesteś grzeczna, spokojna i o nic nie masz pretensji), a kiedy dochodzi do konfliktu, gnębi Cię w sposób najbardziej dla Ciebie dotkliwy. Ty jestes słaba psychicznie, nadwrazliwa - wymarzona ofiara.
      Zawsze uważałam, że normalny facet nie wiąże się z dziewczyną, która mogłaby byc jego córką. Najczęściej robią to popaprance, co to potrzebują przewagi psychicznej i pełnienia roli karzącego ojca wobec partnerki.
      Tak, wiem, stereotypy. Zadziwiająco często się potwierdzają, chocby na tym forum to juz nie pierwsza taka historia.
      • lonely.stoner Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 22:13
        heh, zwiazala sie z przemocowcem ale jak wiekszosc kobiet ktore dostaja regularny lomot potrafi pieknie go usprawiedliwiac i jeszcze szukac winy w samej sobie:

        Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie
        dziewczyna_rzeznika 26.03.12, 14:25 Odpowiedz
        amanda-lear napisała:

        > skoro ci z nim zle to czemu z nim jestes?
        Czytaj ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam, że jest mi z nim źle. w 95 % jest dobrze, tylko podczas nieporozumień jest taki nieprzyjemny, nie wiem z czego to wynika.


        tylko tu zamiast piesci pan uzywa przemocy psychiczno-emocjonalnej.
        • lady-z-gaga Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 22:35
          Dokładnie :)

          > Czytaj ze zrozumieniem, nigdzie nie napisałam, że jest mi z nim źle. w 95 % jes
          > t dobrze, tylko podczas nieporozumień jest taki nieprzyjemny, nie wiem z czego
          > to wynika.


          To juz wpis asekuracyjny, po wpadce z nickiem trzeba odwrocic kota ogonem, bo a nuż Pan i Władca wyszpieguje na forum, ze jego dziewczyna się skarży? będzie nowa kara dla niegrzecznej dziewczynki
          Swoją drogą, ktory normalny, dojrzały facet zajmuje się tym, że partnerka pisze sobie na jakims babskim forum? kto śledzi jej posty i pilnuje, czy ona przypadkiem się nie skarży?
          tylko psychopata, silnie kontrolujący i z nieczystym sumieniem.
          Zupełnie jak u Kiiry, brakuje tylko, żeby misiu wtargnął do tego wątku ze swoją wersją :D
          • lonely.stoner Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 26.03.12, 23:14
            najchetniej wtargnalby do jej mozgu i poprzestawial mebelki po swojemu.
            Strach robi ludziom naprawde cuda.
      • scibor3 Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 27.03.12, 01:22
        > Masz faceta głupka albo przemocowca.
        > Bo co za teksty:

        Nie myślałaś o tym aby udzielać porad na "Życiu Rodzinnym"? Tam siedzą takie cipy które, wprawdzie same nie potrafią stworzyć jakiegokolwiek trwałego związku, nie mówiąc już o szczęśliwym ale udzielają porad innym, jak to osiągnąć. W każdym bądź razie, bełkotliwy język masz opanowany perfekcyjnie, takoż jakość porad.
        • lady-z-gaga Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 27.03.12, 09:14
          O, misiu jakis oburzył się okrutnie, chyba przypadkiem wlazłam na odcisk? ;)
          Nie myślałeś o tym, aby poudzielac się na forum "Wróżbiarstwo"? popisałbyś sobie o życiu rodzinnym i seksualnym nicków forumowych na podstawie pojedynczych postów :P
          • scibor3 Re: kłótnia ale z klasą - uwaga, długie 27.03.12, 12:31
            > O, misiu jakis oburzył się okrutnie, chyba przypadkiem wlazłam na odcisk? ;)

            Pochlebiasz sobie. Kieruję się swoim interesem. Rozrywkowym, że tak powiem.

            > Nie myślałeś o tym, aby poudzielac się na forum "Wróżbiarstwo"? popisałbyś sobi
            > e o życiu rodzinnym i seksualnym nicków forumowych na podstawie pojedynczych po
            > stów :P

            Wystarczą mi czyjeś poglądy aby stwierdzić czy taka osoba może z kimkolwiek, poza masochistami stworzyć trwały związek. Karty i szklana kula nie są mi potrzebne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja