natkaa55-only
26.03.12, 22:20
Witam,
jak każda z was tu przychodzi i z różnymi problemami.
I oto mój.
Jestem w związku z facetem od 2 lat, mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni... Ale, jest ALE. Ja już go nie kocham. Nie będę ukrywała, że on ma problemy z alkoholem. Kilka razy wyprowadzałam się i wprowadzałam, po każdym jego kilkudniowym piciu. Zawsze wybaczałam i wracałam. Przez alkohol bardzo dużo wycierpiałam, moi rodzice go nie akceptują.Każdy mówił zostaw go, a ja jak ta głupia leciałam do niego, bo wierzyłam, ze się zmieni. I zmienia się. Już nie pije od 2 miesięcy, co nigdy nie zdażyło mu się taka długa przerwa w piciu! Schudł, zaczął uprawiać sport - no ja sama go nie poznaje. On jest wspaniałym człowiekiem kiedy nie pije. Ale , nie mam do niego zaufania. Boję się o przyszłość z nim! A co najgorsze( albo i nie :) ) poznałam kogoś, i czuję się jak zakochana nastolatka!!
Kompletnie odlatuję jak go widzę (kolega z pracy)!! Ale, wiecie, widze jak ON się zmienia ( ten mój) i widzę, że mu zależy. Nie wiem co mam zrobić? Zachować się jak egoistka i wyprowadzić się czy zostać przy obecnym i trwać z nim??
Nigdy nie myślałam, ze coś takiego mnie spotka i będę na tyle "perfidna" aby zrobić takie świństwo?? Ale ja już tyle się nawycierpiałam przez mojego obecnego, aż doszło do tego, że jestem współuzależniona!
Dodajcie mi trochę otuchy!!!!!!