kochanic.a.francuza
31.03.12, 11:26
Na fali dyskusji o blogach zachacze o zarobki.
Kasia Tusk ma swoim blogu 9 mln wejsc miesiecznie, co pozwala jej na zarobek w wysokosci 6 tys miesiecznie po odjeciu oplat za posrednikow, podatek dochodowy serwer itp.
6 tys to pewnie kosztuja ja ciuchy, przeciez trzeba co dzien wymyslac "stylizacje", kupowac dodatki, sprzet. To maja myc zarobki? Moze dla studentki, super, ale w sytuacji kiedy trzeba sie wystawiac na pochybel msciwej ltuszczy plotkarsiej kraju, i "nierozstawac sie" z komputerem, uwazam, ze to malo. Myslalam, ze Kaska cieszy sie z obrabiania jej doopy na pudelkach bo to tworzy ruch i sie zarabia, zerknelam wiec ile zarabia i...zbaranialam-6 tys.
Blog kulinarny, z ktorego korzystam, kotlet.tv, dopiero marzy o 200 tys wiejsc miesiecznie, a jego autorzy, para malzenska zrezygnowali z posad informatyka i redaktor naczelnej jakiegos pisma. Toz ile im te redakcje placily, ze sie na takie marne zarobki.
Zerknelam tez na analize ruchu na blogu ktorejs znanej szafiarki w Polsce, juz nie pamietam, ktorej. Liczba wejsc dawalaby jej z klikniec na reklame jakies 1 tys. dolarow...rocznie.
Czy to dlatego, ze to Polska i mala jeszce populacja czytajacych, czy moze kiepskie blogi, albo wiecej blogujacych niz czytajacych?